
czyli
urodzinowy miszmasz.
Jakby nie liczyć, to już 695 lat liczy sobie nasz Tarnów, powołany do administracyjnego bytu 7 marca 1330 roku dekretem króla Władysława Łokietka. Z tej okazji magistraccy zawiadowcy kulturalni zaplanowali dwudniowy 7 i 8 marzec (sobota-niedziela) blok imprez, będących w istocie wypadkową różnych programów, poprawności i interesów. A w tegorocznym menu rocznicowych obchodów znalazły się m.in.: konferencja „Wybitne kobiety w historii Polski i Tarnowa”, Jarmark Kaziukowy importowany z Wilna(!) na tarnowski Rynek, koncerty, pikniki i inscenizacje historyczne. Odprawiono także w tarnowskiej katedrze uroczystą Mszę św. w intencji Tarnowa i założyciela miasta Spycimira Leliwity. Odnowiono również ułożony z kostki brukowej herb miasta na Wielkich Schodach.

Tyle, że w tym całym urodzinowym przekładańcu zabrakło zwykłych obywateli miasta, którzy jakby nie zauważyli i nie docenili tego, co im zgotował prześwietny Magistrat. Pomimo iście wiosennej aury Starówka gdzie skumulowano większość plenerowych imprez świeciła, pustkami i gdyby nie licznie zorganizowana dziatwa przedszkolna i szkolna byłaby frekwencyjna klapa. Może gdyby nie zorganizowano tego wszystkiego w środku dnia roboczego (piątek), kiedy to większość mieszkańców miasta uczy się, pracuje, robi zakupy i załatwia sprawy w urzędach byłoby tłumnie i naprawdę świątecznie. Ale co tam zwykłe pospólstwo, nawet to mieszczańskie! Prawdziwe elity zebrały się na Gali Urodzinowej Miasta Tarnowa zorganizowanej w sali koncertowej Zespołu Szkół Muzycznych, gdzie podczas oficjalnej wieczornicy przemawiano i wręczano oraz wysłuchano Orkiestry Reprezentacyjnej Straży Granicznej.

W wydarzeniu wzięli udział m.in. przedstawiciele władz samorządowych i państwowych, służb mundurowych, reprezentanci tarnowskich uczelni, organizacji patriotycznych i związków kombatanckich.
– Dzisiaj drodzy państwo inaugurujemy przygotowania do jubileuszu 700-lecia lokacji miasta Tarnowa. To dobra okazja do zadumy nad tym, co jeszcze możemy zrobić dla naszego miasta. Niech ten dzisiejszy jubileusz, 695. rocznica lokacji miasta będzie impulsem, inspiracją do działania i wyrazem naszej miłości do Tarnowa, niech będzie czasem łączenia pokoleń, dialogu, wspólnego budowania przyszłości, opartej na wartościach, które kształtowały nasze miasto przez wieki. Była to pracowitość, otwartość, solidarność – wyliczał prezydent Jakub Kwaśny.

Uroczystość była okazją, by uhonorować osoby, które aktywnie działają bądź działały na rzecz naszego miasta. Zgodnie z uchwałą Rady Miejskiej tarnowscy radni postanowili nadać tytuł Honorowego Obywatela Miasta Tarnowa Otto Schierowi za zasługi dla społeczności miasta w zakresie kreacji architektury, tworzenia wyjątkowej przestrzeni miasta oraz wizjonerskiego podejścia do urbanistyki i charakteru miasta. Słynny architekt otrzymał owacje na stojąco.

Tytuł Honorowego Obywatela Tarnowa trafił pośmiertnie do Tadeusza Tertila. Odznaczenie odebrał prawnuk zasłużonego burmistrza. – Taka nagroda, taka forma uhonorowania jest dowodem na to, że jakaś społeczność, jakaś grupa ludzi nadal uważa go za członka swojej społeczności. Mieszkańcy tego wspaniałego miasta chcą – jak interpretuję to wyróżnienie– identyfikować się z nim, mówić, myśleć „nasz burmistrz, nasz obywatel” – mówił Jacek Tertil.
Honorowe obywatelstwo Tarnowa stanowi wyjątkową formę uznania zasług osoby dla lokalnej społeczności, podkreślając jej szczególny wkład w rozwój i dobro wspólne. Tytuł nadawany jest osobie o wielkich zasługach dla miasta za promowanie miasta, wielkie zasługi, ogromny autorytet moralny czy trwały ślad w historii.

Podczas uroczystości wręczono również Dukaty Tarnowskie, czyli prestiżowe wyróżnienia dla osób działających na rzecz Tarnowa i jego mieszkańców. Pierwszy z nich trafił do Ewy Filipów, prezeski Komitetu Opieki nad Starym Cmentarzem. Kolejny otrzymał Tadeusz Rzepecki, działacz społeczny zaangażowany w życie lokalnej społeczności osiedla Westerplatte, niegdyś również radny miejski z tego okręgu. Trzeci Dukat Tarnowski postanowiono przyznać Leszkowi Ignasikowi. To harcmistrz, emerytowany nauczyciel Zespołu Szkół Budowlanych, wychowawca wielu pokoleń, a przede wszystkim harcerzy.

Po części oficjalnej uroczystości rozpoczęła się ta artystyczna. Na scenie przy Lippóczy’ego wystąpiła Orkiestra Reprezentacyjna Straży Granicznej. Zespół koncertuje na całym świecie, bierze również udział w najważniejszych uroczystościach państwowych, okolicznościowych i religijnych. Uczestniczy w najważniejszych wydarzeniach artystycznych, prezentując muzykę operową, operetkową, musicalową oraz rozrywkową. Posiada w swoim repertuarze muzykę organowo-instrumentalną oraz formy symfoniczne i oratoryjno-religijne.

Drugi dzień świętowania 695. rocznicy lokacji miasta czyli sobotę wypełnił m.in. piknik historyczny, Jarmark Kaziukowy, zespół koncertu VIATORES oraz spacer z lampionami Szlakiem Tarnowskich Leliwitów. Imprezom towarzyszył Dj na żywo, namiot animacyjny oraz pochód Kaziukowy. Podczas tego ostatniego przez rynek przejdą połykacze ognia, szczudlarze i kuglarze.
Kaziuki Wileńskie to barwny kiermasz nawiązujący do przeszłości Litwy. Nazwa wywodzi się od imienia patrona Litwy – św. Kazimierza. Jarmark odbywał się zawsze w imieniny Kazimierza czyli 4 marca. W Tarnowie namiastka tamtego wileńskiego święta trwała przez cały świąteczny weekend, 7, 8 i 9 marca.
Tradycja Jarmarków Kaziukowych w Wilnie sięga historią ponad 400 lat wstecz i jest nawiązaniem do przeszłości Litwy. Nazwa wywodzi się od imienia patrona Litwy – św. Kazimierza, kanonizowanego na świętego w 1602 roku. Kazimierz Jagiellończyk, syn Kazimierza IV Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki, wiosną 1483 roku został wysłany na Litwę, gdzie pełnił funkcje podkanclerza. Jego szczątki są złożone w srebrnej trumnie w katedrze wileńskiej.
Kaziuki Wileńskie to wielkie święto Wilna, a Rzemieślnicy Wileńszczyzny oraz mistrzowie ludowi z pobliskich okolic do dziś zwożą na jarmark wyroby ceramiczne, kute, tkane, plecione oraz domowe przetwory. Na straganach roi od drewnianych łyżek, misek, beczułek, wyrobów z łozy i leszczyny. Są również piękne wyroby ze słomy, bursztynu i kolorowych tkanin ludowych, obwarzanków sprzedawanych na sznurach, pierników, wędlin, sera, wędzonej ryby, domowego chleba oraz piernikowych serc i serduszek z lukrowanymi napisami.
Symbolem Kaziuków stały się kolorowe palmy zrobione przez palmiarki z podwileńskich wsi i słynne smorgońskie obwarzanki. Jarmark Kaziukowy to również pokazy przebierańców, przemarsze z chorągwią św. Kazimierza, zawody w smażeniu blinów i ubijaniu masła. Towarzyszy temu płynąca zewsząd muzyka ludowa.

Jarmark Kaziukowy zawitał na tarnowski rynek z domowym piwem, tradycyjnymi potrawami litewskimi i rękodziełem. W południe ruszyła sprzedaż na stoiskach z rękodziełem, pamiątkami i regionalnymi przysmakami. Godzinę później organizatorzy poczęstowali przechodniów tortem z okazji urodzin Tarnowa. Przygotowano też szereg atrakcji dla najmłodszych, jak malowanie figurek, plecenie kolorowych warkoczyków czy zabawa na dmuchańcach. Starsi natomiast będą mogli wziąć udział w konkursie wiedzy o Tarnowie.
Podczas ostatniego dnia jarmarku (niedziela), na najmłodszych czekały będą warsztaty i animacje, a także dmuchańce i kolejka Drago.

Podsumowując nie nie sposób nie docenić i podziękować wszystkim uczestnikom (małym i dużym) tych zdearzeń (tak się kiedyś nazywały Dni Tarnowa), autorom inscenizacji, scenografii, kostiumów i całej oprawy plastycznej.

PS. A tak niewiele brakowało, aby urodziny Tarnowa obchodzone były w innym terminie…
Otóż, na skutek błędu gramatycznego, popełnionego przez sekretarza królewskiego, przez wiele lat lokację Tarnowa umiejscawiano w zupełnie innym czasie i dopiero wnikliwe badania historyków wykazały ów niefortunny lapsus i wskazały na 7 marca 1330 roku, jako właściwą datę lokacji Tarnowa. Aliści, jak ostatnio ujawnił znany tarnowski Cicerone Antoni Sypek, znakomity historyk i społecznik, sprawa nie jest ostatecznie zamknięta. Otóż, młody historyk dr Łukasz Kossacki-Lytwyn kilka lat temu obronił pracę doktorską o Tarnowie w XVI-XVII. W rewelacyjnej pracy udowodnił, że data 1330 r. nie jest datą najważniejsza w historii miasta. Za datę urodzinową należy uznać rok 1328!
WTEDY W KANCELARII KRÓLEWSKIEJ, SPYTKO Z MELSZTYNA OTRZYMUJE DNIA 24 KWIETNIA 1328 ROKU PRZYWILEJ, KTÓRY BĘDZIE MIAŁ PODSTAWOWE ZNACZENIA DLA USTROJU PRAWNEGO PRZEDMIEŚĆ. TO TEN AKT, A NIE PRZYWILEJ LOKACYJNY Z 1330 ROKU, JEST Z PERSPEKTYWY PRZEDMIEŚĆ NAJWAŻNIEJSZY. BŁĘDNE JEGO TŁUMACZENIE PODANE W NAJSTARSZEJ MONOGRAFII MIASTA LEGŁO U PODSTAW ZŁEJ INTERPRETACJI PROCESU LOKACYJNEGO PRZEZ PÓŹNIEJSZYCH HISTORYKÓW.

Badania archeologiczne ostatnich dwudziestu kilku lat, potwierdziły istnienie potężnego grodu, jednego z największych w średniowiecznej Polsce, usytuowanego wokół dzisiejszej Góry świętego Marcina i na polach wsi Zawada, grodu który obejmował swoimi wałami teren około 10 hektarów. Odkryto 34 budynki mieszkalne i kilkadziesiąt jam o różnym kształcie i przeznaczeniu – początkowo grodzisko Wiślan, a potem, około X wieku, należący do monarchii Piastów potężny gród z wałami i murami obronnymi. Jak zwał się ten gród nie wiadomo, albowiem wczesnośredniowieczne wykopaliska archeologiczne na ziemiach polskich są nieme i na ogół nie znajduje się podczas ich prowadzenia prawie żadnych zabytków pisanych – za wyjątkiem napisów na monetach.
Pierwsze pisane świadectwo o istnieniu wsi Tarnów pochodzi z czasów panowania Łokietka (1308 – 1309) i opisuje cud dokonany przez świętą Kingę na kobiecie pochodzącej z Tarnowa. Są to czasy początku procesu jednoczenia ziem polskich po dzielnicowym rozbiciu. Łokietek, szukając oparcia w Małopolsce, dokonuje wielu zmian wśród swoich możnowładców.
Przedstawiciele starych rodów rycerskich są odsuwani, lub sami odchodzą od sprawowanych urzędów ziemskich, godności wojewodów i kasztelanów, do władzy zaś są dopuszczani „nowi ludzie”, pod warunkiem, że będą wierni księciu. Takim nowym człowiekiem był zapewne rycerz Spycimir. O jego przodkach, poza wątpliwymi hipotezami, nie wiadomo nic.

Spycimir w czasach panowania Władysława Łokietka bardzo szybko wspina się po szczeblach urzędniczej drabiny. W 1312 r. jest zaledwie łowczym krakowskim. W ciągu 8. lat, do 1320., zdążył sprawować urzędy: kasztelana sądeckiego, wiślickiego i wojewody krakowskiego. Liczy zaś sobie ok. 30 lat. Jest człowiekiem obdarzonym ogromną przenikliwością. Doskonale rozumie zachodzące wtedy zmiany w polityce zagranicznej i gospodarce kraju. Drogą do kariery, oprócz wiernej służby księciu a później królowi, jest też wchodzenie w koligacje rodzinne z możnymi rodami małopolskimi.
Jego pierwszą żoną była nieznana nam z imienia córka Pakosława z Mstyczowa herbu Lis, sędziego krakowskiego, drugą Stanisława z rodu Bogoriów, siostra arcybiskupa gnieźnieńskiego Jarosława. Zapewne poparciu potężnego rodu Bogoriów zawdzięczał Spycimir znaczną część swojej politycznej kariery.
Dokument lokacyjny miasta Tarnowa, w przeciwieństwie do wielu tego typu dokumentów, przechował się w całości i znajduje się obecnie w Bibliotece xx. Czartoryskich w Krakowie. Prawdopodobnie został skradziony w XIX wieku z tarnowskiego magistratu i sprzedany. Nie obyło się również bez problemów przy odczytywaniu daty wystawienia tego aktu. Na skutek błędu gramatycznego, popełnionego przez sekretarza królewskiego, przez wiele lat lokację Tarnowa umiejscawiano w zupełnie innym czasie i dopiero wnikliwe badania historyków wykazały ów niefortunny lapsus i wskazały na 7 marca 1330 roku.
Dokument nadania praw miejskich Tarnowowi – na prawie niemieckim – określał władzę sądową wójtowsko – ławniczą samorządową i był wzorowany na prawie królewskim stołecznego miasta Krakowa. Wszelkie łaski spadły na wojewodę krakowskiego Spycimira, co było efektem wielkich zasług świadczonych królowi i wynosiło Spycimira do kolejnej godności. Lokacja nie odnosiła się tylko do miasta Tarnów, ale również do wsi i przysiółków znajdujących się w całym obwodzie. Miasto miało być lokowane na terenie istniejącego osadnictwa, a nie na surowym stanie grodu, jak to się przypuszcza w części najnowszej literatury. Wśród świadków figurują dwaj rodowcy żony Spycimira: Mikołaj Bogoria, podkomorzy krakowski i Jarosław archidiakon krakowski, późniejszy arcybiskup.
Okres lokacji i pierwsze lata miasta nie są opisane, nie wiadomo kto był pierwszym wójtem dziedzicznym i nie znany jest skład sądu wójtowsko – ławniczego, czy też rady miejskiej. Najwcześniejszy zapis pochodzi z 1362 roku i podaje wyrok sądowy z dnia 27 lutego, przysądzający bliższość do młyna pod Tarnowem dziedzicowi miasta Rafałowi – synowi Spycimira – z Tarnowa.
Ulokowanie Tarnowa na zbiegu rzek Biała i Dunajec nie było dziełem przypadku, lecz zaplanowanym z rozmysłem przedsięwzięciem. Szlak komunikacyjny z Krakowa na Ruś, oraz szlak kupiecki wzdłuż dolin Białej i Dunajca, aż na Węgry, zapewniały szybki rozwój miasta.
Z późniejszych opisów dowiadujemy się, że w połowie XIV wieku funkcjonowały w mieście dwie parafie, Tarnów nazywany był Nowym Tarnowem, a w 1356 r. Tarnów Nowe Miasto. W dniu 27 marca 1352 r. zmarł Spycimir i dziedzicem Tarnowa został jego młodszy syn Rafał, protoplasta rodu Tarnowskich.

Z zapisu z 1363 roku wynika, że kościół parafialny w Tarnowie nosił wezwanie Narodzenia Najświętszej Marii Panny, a świątynia z cegły została wzniesiona w latach 80-tych. Być może w tym czasie został wzniesiony pierwszy gotycki ratusz na rynku, o którego wyglądzie nic konkretnego nie wiadomo. Miasto otoczone było fosą i wałami. W dniu 17 kwietnia 1400 roku biskup krakowski Piotr Wysz, na prośbę Jana z Tarnowa, podniósł kościół parafialny do godności kolegiaty.
W połowie XV w. w Tarnowie pojawili się pierwsi Żydzi, a rzemiosło skupia się w cechy. W siłę rośnie kupiectwo, a miasto staje się w pełni zorganizowane.
Przygotował – Ryszard Zaprzałka
AC / fot. Tomasz Schenk