
czyli
Beata Olszewska inaczej…
Taki tajemniczy i mocno intrygujący tytuł nosi najnowsza ekspozycja prac tej znanej i cenionej dotychczas ikonopisarki, pedagoga i popularyzatorki sztuki sakralnej. Tym razem nową, doprecyzowując „Jedną Przestrzeń”, Beata Olszewska zaprezentowana w prestiżowej Galerii Hortar – jedynej w Tarnowie stricte prywatnej galerii sztuki stworzonej i prowadzonej przez drugie już pokolenie rodziny państwa Kopczyńskich, znanych przedsiębiorców i filantropów. To kolejna odsłona prezentacji tarnowskich artystów w tej Galerii.
Czwartkowy wernisaż (20 marzec 2025) zgromadził zacne grono wiernych fanów galerii przy ul. Legionów 32 i samej artystki, która tym razem całkowicie zaskoczyła odbiorców. Zamiast ikon, z którymi jest powszechnie kojarzona, zaprezentowała cykl malarski wykonany unikalną i wymagającą techniką enkaustyki.

Enkaustyka to jedna z najstarszych metod malarskich, polegająca na wykorzystaniu wosku pszczelego zmieszanego z żywicą i pigmentami. Efekty są fascynujące – obrazy tętnią intensywnymi barwami, mają niepowtarzalną fakturę i głębię, a światło odbija się na ich powierzchni, potęgując wrażenie trójwymiarowości.

Doprecyzowując, to technika malarska, polegająca na stosowaniu farb w spoiwie z wosku pszczelego, czasem z dodatkiem olejów schnących dla zwiększenia płynności farby. Farby nakładano na podłoże w stanie płynnym, za pomocą podgrzewanych metalowych łopatek (cauterium).

Stosowano ją w starożytnej Grecji oraz w Rzymie. Według opinii starożytnych technika ta wprowadzona została przez greckiego malarza Pauzjasza ze szkoły sykiońskiej. Została ona jednak przez niego tylko udoskonalona i wykorzystana do malowania plafonów. Stosowana była także przez innych artystów np. przez Nikiasza, a w późniejszej czasach (I – IV wiek n.e.) również przez twórców portretów fajumskich w Egipcie. Te właśnie portrety stanowią dziś główny przykład starożytnego malarstwa enkaustycznego, gdyż dochowały się one do naszych czasów.

Enkaustykę stosowano zarówno w malarstwie sztalugowym (podłożem były zwykle tablice drewniane), jak i ściennym. Malowidła ścienne wykonywano przy użyciu tzw. wosku punickiego (wosk pszczeli gotowany długo z wodą morską), który łączył się na trwałe z wapiennym tynkiem. Gotowe malowidło polerowano do połysku. Technika enkaustyki była trudna i powolna, dawała jednak dobre rezultaty: obraz był trwały, odporny na wilgoć, a kolory zyskiwały blask i głębię. Wadą była mała odporność na wyższe temperatury.

Znano trzy rodzaje technik enkaustycznych: cestrowa, kauteriowa i pędzlowa.
W technice cestrowej na płytkach z kości słoniowej rysowano motyw, pogłębiano go rylcem metalowym i całość powlekano barwionym woskiem. Następnie powierzchnię malowidła nagrzewano i polerowano lnianym płótnem.
W technice kauteriowej (wynalezionej końcem V wieku p.n.e. przez malarza Arystydesa Starszego) malarz posługiwał się metalowym kauterionem, który z jednej strony zakończony był łyżeczką, z drugiej strony końcówka miała kształt płasko-spiczasty. Łyżeczkowatym końcem nakładano na drewniane tło plamy barwne, które szybko zastygały na powierzchni. Następnie rozgrzanym drugim końcem kauterionu dotykano powierzchni plam, upłynniało się je na chwilę i w ten sposób uzyskiwano tony przejściowe między plamami. Na koniec wygładzano powierzchnię obrazu. W ten sposób malowano obrazy małego formatu.
W technice pędzlowej konieczne było dłuższe utrzymanie wosku w stanie płynnym. W tym celu dodawano do wosku olej i pędzlem malowano mniej ważne części obrazu jak tło, szaty, ozdoby. Twarz i nagie części ciała malowano w technice enkaustyki kauteriowej jako bardziej artystycznej. Tą techniką posługiwali się malarze Pauzjasz z Sikionu i Nikiasz Ateńczyk.

Najnowsza wystawa Beaty Olszewskiej „Jedna Przestrzeń” to hołd dla natury – jej subtelnych detali i potężnej siły. Artystka, z niezwykłą precyzją i wrażliwością, uchwyciła ulotne momenty przyrody: migotanie światła na tafli wody, złociste liście tańczące na wietrze, tajemnicze kształty drzew i wijące się krzewy. Każdy obraz to osobna opowieść – impresja pełna ruchu, barw i emocji. Malując woskiem, Beata Olszewska nie tylko oddaje piękno natury, ale także wnika w jej istotę, pozwalając widzowi doświadczyć jej zmysłowości i magii.

Beata Olszewska to absolwentka Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Tarnowie oraz Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie. Ukończyła również studia podyplomowe z historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Na co dzień pracuje jako nauczycielka sztuki w Szkole Podstawowej w Pleśnej oraz prowadzi pracownię ikony w Pałacu Młodzieży w Tarnowie, gdzie uczy dzieci i młodzież tradycyjnych technik malarskich. Jest również związana ze Stowarzyszeniem Miłośników Ikon “Piękno Ikony”, prowadząc grupę od strony artystycznej od początku jej istnienia.

Jej prace były prezentowane na wystawach ikonograficznych w Tarnowie i innych miastach Polski. Regularnie uczestniczy w projektach artystycznych i rekolekcjach połączonych z pisaniem ikon, takich jak niedawne warsztaty w Diecezjalnym Centrum Pielgrzymowania „Opoka” w Starym Sączu.
Działalność Beaty Olszewskiej łączy sztukę z duchowością, a jej prace wyróżniają się dbałością o tradycję oraz wysoką jakością wykonania.

Jej twórczość była prezentowana zarówno na wystawach indywidualnych, jak i zbiorowych, m.in. z krakowską grupą „Lumen”. Za swoją działalność artystyczną zdobyła wiele nagród, a jej prace na stałe wpisały się w krajobraz tarnowskiej sztuki.
Wystawa w Galerii Hortar to nie tylko prezentacja malarskiej wirtuozerii, ale także zaproszenie do kontemplacji – do zatrzymania się na chwilę i dostrzeżenia piękna otaczającego świata. To spotkanie ze sztuką, która inspiruje, zachwyca i skłania do refleksji.

A ponieważ wernisaż prac Beaty Olszewskiej wypadł dokładnie w pierwszy dzień kalendarzowej wiosny (przypadek?), to tradycyjnie serwowane małe „co nie co” było zdecydowanie wiosenne, by nie rzec wielkanocne…
Przygotował – Ryszard Zaprzałka
Foto: Lidia Jaźwińska oraz autor.