
czyli
buty ze słomy i trumienka dziecka pod progiem.
Zlokalizowany przy ul. Mickiewicza 23 „Dom pod Wagą” to jeden z najbardziej charakterystycznych dawnych zakliczyńskich domów mieszkalnych. Pochodzi z 1767 roku i jest jedynym zachowanym przykładem tutejszego budownictwa małomiasteczkowego z końca XVIII wieku, które wyróżniały drewniane domy o ciekawej konstrukcji stosowanej wyłącznie przez cieśli w Zakliczynie. Nazwa budynku pochodzi od mieszkającej w nim w okresie okupacji działaczki ruchu oporu Magdaleny Międzyrzeckiej ps. „Waga”, która ukrywała partyzantów. Przez kilkanaście lat w budynku mieściło się muzeum grodzkie z ekspozycją etnograficzną i pamiątkami z czasów II wojny światowej, jednak w 2013 r. ze względu na fatalny stan techniczny obiektu, władze miejskie zdecydowały o jego zamknięciu dla zwiedzających. Teraz zabytek ma szanse zyskać drugie życie. Gmina Zakliczyn otrzymała na remont 544 tys. zł z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Za otrzymane pieniądze wykonamy pierwszy etap prac przy renowacji tego obiektu. Chcemy go zachować jako przykład dawnego zakliczyńskiego budownictwa, tak zwanych domów dziewięciosłupowych – informuje Dawid Chrobak, burmistrz Zakliczyna.
W ramach renowacji planowane są prace konserwatorskie polegające m.in. na wzmocnieniu fundamentów, remoncie ścian, konserwacji podłóg, stolarki okiennej i drzwiowej, wymianie pokrycia dachowego, wymianie niektórych elementów drewnianych z zachowaniem w maksymalnym stopniu elementów oryginalnych.
Dom pod Wagą wpisany jest do rejestru zabytków województwa małopolskiego.

Muzeum Grodzkie ” Pod Wagą” swoje początki datuje na 1970 rok, kiedy to w jednym z charakterystycznych zakliczyńskich domów została założona przez Stefana Ściborowicza ówczesnego kierownika Centrum Kultury – Regionalna Izba Pamiątek „Pod Wagą”. W 2002 roku Izba została przemianowana na Muzeum Grodzkie.
Mieści się ono do dzisiaj w pięknym, drewnianym domu przy ulicy Mickiewicza w Zakliczynie, który należy do rodziny Grzegorczyków, obecnie osiadłej w Stanach Zjednoczonych. Z pełnomocnikiem właścicieli obiektu – Zbigniewem Orłowiczem, mieszkającym w Krakowie – Centrum Kultury podpisało stosowną umowę najmu domu wraz z półtorahektarowym ogrodem.

W czasie okupacji dom zamieszkiwała Magdalena Międzyrzecka, ps. „Waga”, działająca w ruchu oporu. Udzielała ona schronienia „spalonym” partyzantom, którzy ukrywali się w pomieszczeniu od wschodniej strony, do którego można było wejść przez kredens. Obecnie soi w tym miejscu komoda z portretami „Wagi” i jej siostrzeńca Wacława Grzegorczyka.
Po śmierci ciotki i swoim wyjeździe do Stanów Zjednoczonych, Wacław Grzegorczyk przekazał wiele pamiątek rodzinnych i udostępnił dom dla zwiedzających.
Podczas adaptacji pomieszczeń do celów wystawienniczych, odkryto stragaż z napisem: „PANIE BŁOGOSŁAW DOMOWI TEMU A.D. 1763 I WSZYSTKIM MIESZKAJĄCYM W NIM”. Napis ten wykonał prawdopodobnie analfabeta, gdyż jest on lustrzanym odbiciem tekstu wypisanego uprzednio na papierze.

Eksponaty prezentowane są tematycznie, chronologicznie oraz wg. zastosowań. Na jednej z półek zgromadzono przedmioty związane z okresem II wojny światowej. Są tam: łuska pocisku artyleryjskiego 75 mm oraz łuski 15mm i 8 mm, umieszczone w pasie pistoletu automatycznego; przedwojenna maska przeciw gazowa i futerał, manierki, rak górski (przed wojną używany przez żołnierzy ochrony pogranicza), ryngraf z orłem wykonany w tekturze, ” kotek” (sadzulec – służył do sadzenia drzewek w lesie) przywieziony z Woli Stróskiej, z leśnego szpitalika, gdzie we wrześniu 1943 roku, w wyniku zasadzki, zabito 8 partyzantów i ich opiekuna – felczera Władysława Mossoczego. Ciekawa historia wiąże się z lalką ubraną w strój ułański. Lalka ta była używana jako sygnalizator. Jeśli w czasie okupacji stała w oknie, można było wchodzić – dom był „czysty”.
Na wieszaku prezentowana jest bluza munduru ułańskiego Jana Migdała oraz munsztuk, ostrogi, strzemię, parciana kabura, furażerka, skórzany futerał i hełm niemiecki, do którego po wojnie, w jednym z gospodarstw, kury znosiły jajka.
Wśród narzędzi i przedmiotów gospodarskich i rzemieślniczych w izbie znajdują się m.in. jarzmo do orki krowami, maszynka do cięcia tytoniu, prasa do odciskania sera oraz najnowszy dar – spluwaczka dworska. Pod oknem zobaczyć można kołowrotek oraz warsztat szewski z drewniakami ostatniego mistrza zakliczyńskiego cechu. Na stragarzu wisi sztandar cechu rzeźników.
Na półkach umieszczone zostały wyroby z gliny rodziny Rozkochów z Rudy Kameralnej: gliniane naczynia, figurki świeckie (kapela, jeździec na koniu, górale i in.), figurki dewocyjne (aniołowie, krzyż, szopka, itp.), świeczniki i skarbonki.
W przeszklonych gablotach leżą żydowskie wydawnictwa z zakliczyńskiego getta, portrety rodzin mieszczańskich za panowania Franciszka Józefa oraz akt nadania honorowego obywatelstwa miasta dla ks. Aleksandra Sołtysa (w XIX wieku proboszcz i dziekan parafii św. Idziego) i dokumenty kpt. Jana Migdała – jeden podpisany przez premiera Sławoja – Składkowskiego.

Pod gablotami znajdują się koła kamienne do ostrzenia noży, drewniana niecka (prawdopodobnie służyła do noszenia bielizny do prania w Dunajcu), drewniana taczka, część kamiennego sarkofagu w kształcie trumienki, wyjętej spod progu domu podczas remontu (jeśli umarło dziecko, w progu domu zakopywano trumienkę, by duch dziecka nie wracał; nie wiadomo, czy w domu zmarło więcej dzieci, czy też może zbyt długo zwlekano z zakopaniem trumienki, bo zdarza się, że sąsiedzi w pochmurne wieczory słyszą płacz dziecka).
Pomiędzy gablotami umieszczono cierlicę i zgrzebło. Cierlica służyła dawnym zakliczynianom do zgniatania rozgrzanego lnu. Zgrzebło natomiast umożliwiało wyczesywanie z lnu pażdzierzy.

Obok na półkach zgromadzono metalowe przedmioty codziennego użytku. Możemy tu zobaczyć ozdobne lampy naftowe, sierpy, konwie na mleko lub wodę, żelazka z duszą i na węgiel drzewny, ratuszowy zamek do drzwi, maszyny do szycia, pęk kluczy i „żółty klucz bram miasta”, łańcuch kuty przez kowala, nożyczki do obcinania knotów świec woskowych z kościoła parafialnego.
Bardzo ciekawe są buty: plecione ze słomy i jarmarczny – z drewna, skóry i filcu. Ten ostatni używany był przez przekupki na jarmarku mroźną porą.
Uwagę także zwraca XIX-wieczny aparat fotograficzny na szklane klisze.
Korytarzem przechodzimy do sieni, gdzie oglądać można sposób budowania i uszczelniania domów. Gdy spojrzymy w górę w osmolonym goncie zobaczymy dziurę gdzie uchodził dym z ogniska jako, że dom pierwotnie był chatą dymną.

Gont obecnie pokryty jest blachą. Dom zbudowano na 9 słupach z zastrzałami, trzy zewnętrzne, rzeźbione słupy tworzą tzw. „wysokie podcienia”, pozostałe słupy wewnątrz domu podtrzymują dach w taki sposób, że kształt i przebieg ścian wewnętrznych może być dowolny i zmieniany według potrzeb, co stanowi ewenement na skalę ogólnopolską.
Korzystałem z: tarnow.net.pl oraz materiałów Muzeum Grodzkiego (zakliczyn.com)
Przygotował – Ryszard Zaprzałka
zdjęcia – Stanisław Kusiak (ZCK)