Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

List na Wielki Tydzień

Szanowni Państwo!
Drodzy Przyjaciele!

Pozwólcie, pisze znany reżyser i publicysta Tomasz Antoni Żak - twórca i dyrektor Teatru Nie Teraz,  że przekażę Wam dzisiaj swój List – teatralny i Wielkanocny jednocześnie. Pozwólcie, że równolegle spróbuję go upublicznić, co – mam nadzieję – nie zostanie mi poczytane, jako przejaw pychy, a jedynie, jako działanie inspirowane misją mówienia o tym, co jest wciąż przemilczane.   

Moje orędzie na 27 dzień marca

Jakże fortunnie rok 2018 zbliżył ku sobie dwie daty, dwa światy. Jakże zastanawiającym jest tak bliskie sąsiedztwo w tegorocznym kalendarzu świata mistyki kreowanej i świata prawdziwego mistycznego sacrum. Oto w czasie tegorocznego Wielkiego Tygodnia, poprzedzającego największą z Tajemnic wiary, czyli Mękę i Zmartwychwstanie Pana Jezusa, przypada Międzynarodowy Dzień Teatru.

Czytaj więcej...

Kirkor w mundurze Pawlaka

czyli Balladyna po tarnowsku.

W tym roku po raz 57. obchodzimy, jak zawsze 27 marca, Międzynarodowy Dzień Teatru. Święto to zostało ustanowione z inicjatywy Międzynarodowego Instytutu Teatralnego (ITI) w roku 1961 dla upamiętnienia inauguracji w Paryżu w 1957 roku Teatru Narodów – festiwalu, na którym spotkały się zespoły z obu stron „żelaznej kurtyny”. Od tego czasu Dzień Teatru jest obchodzony co roku przez ponad sto narodowych ośrodków ITI na całym świecie. Tradycją są organizowane w wielu teatrach uroczyste premiery, w tym roku także w naszym, któremu patronuje L. Solski. A dano z tej okazji w niedzielę 25 marca "Balladynę" Juliusza Słowackiego - rzecz w robocie teatralnej arcytrudną i arcyważną z racji historyczno-politycznych asocjacji oraz współczesnych konotacji. I tu od razu trzeba powiedzieć, że tarnowski teatr pod dyrekcją M. Hycnara poradził sobie z tym bardzo dobrze. To jedna z najlepszych premier ostatnich lat, godnie czcząca święto ludzi sceny. Duża w tym zasługa reżyserii Bożeny Suchockiej, która świetnie poprowadziła aktorów i sprawiła, że spektakl rozgrywany na kilku planach, z ciekawymi efektami audiowizualnymi, ma dobre tempo i pomimo, że trwa ponad dwie i pół godziny nie nudzi, pobudzając do refleksji nad naszą współczesnością, chociaż od jej napisania minęło 184 lata. Do sukcesu przedstawienie walnie przyczyniła się także znakomita scenografia Jana Kozikowskiego z zespołem, utrzymana w konwencji teatru greckiego i kostiumy (brawa za kostium Goplany), z jednym wyjątkiem. Konia z rzędem temu, kto wyjaśni dlaczego Kirkor nosi, jako żywo, galowy mundur strażaka z OSP! Całość spaja i podkreśla bardzo klimatyczna muzyka Barbary Derlak z zespołem (szkoda, że zapomniano odnotować ich nazwiska w programie). No i aktorzy! Cały piętnastoosobowy zespół "Balladyny" należałoby wymienić i docenić, bowiem stworzyli prawdziwy zespół, co niestety nie jest regułą w polskich teatrach. Aliści nie można nie wymienić Balladyny - Matyldy Baczyńskiej, potwierdzającej, że jest niekwestionowaną królową tarnowskiej sceny (szkoda, że za bardzo zaufała kostiumologom); Goplany - Dominiki Markuszewskiej, porywającej i świetnie dysponowanej warsztatowo; Ewy Sąsiadek - matki, subtelnej i wzruszającej. Z panów, zaskakująco dobry (nie tylko ze względu na kostium) okazał się Kirkor - Fabiana Kocięckiego, konsekwentny w prowadzeniu roli i odpowiedzialnie partnerujący innym; oraz Grabiec - Tomasza Wiśniewskiego, żywiołowy i witalny, brawurowo prowadzący rolę. Wszystkie postaci wyraziste i wewnętrznie spójne, rozedrgane i zdyscyplinowane. I jeszcze pięknie prowadząca rolę Alina - Marta Dylewska i świetnie wyglądający w swoim kostiumie Pustelnik - Ireneusz Pastuszak (tylko ta wódka, którą się raczy). I jeszcze chór grecki...i światła. Z racji świątecznych okoliczności, przed spektaklem odczytano specjalne orędzie Marii Kleczewskiej, zaś po jego zakończeniu wręczono nagrody i, jak każe tradycja, bankietowano...   

Czytaj więcej...

Muzyczna uczta i teatralna biesiada

Dobiega końca VIII edycja Festiwalu Paschalnego Musica Poetica – jednego z najważniejszych wydarzeń kulturalnych w Tarnowie.  Podstawowym paradygmatem Festiwalu trwającego od 21-24 marca, są od początku muzyczne prezentacje w bazylice katedralnej dzieł wielkopostnych, realizowane przez wybitnych polskich i międzynarodowych kompozytorów (szczegóły przedstawialiśmy w otwierającym imprezę materiale). Tegoroczna Musica Paschalia jest niezwykle udana także ze względu na ambitne imprezy towarzyszące i wybitnych gości. Jednym z nich był jeden z gigantów polskiego teatru – prof. Leszek Mądzik – twórca i dyrektor legendarnej Sceny Plastycznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (Swoje spektakle prezentował także w teatrze w Tarnowie), malarz i performer. Wyznajemy sztukę. Manifestujemy przywiązanie do sztuki, jako części naszej tożsamości kulturowej. W przestrzeni, za którą jesteśmy odpowiedzialni, kultywujemy sztukę po to, by ta przestrzeń nie była intelektualną i emocjonalną pustynią. W Tarnowie profesor Mądzik pokazał ciekawie wyeksponowaną na terenie Mościc, plenerową wystawę fotograficzną  „Sacrum miejsca” z podróży ze swoim teatrem  do Peru, Belgii, Włoch, Francji, Meksyku, Hiszpanii, Ukrainy oraz.  w Centrum Sztuki Mościce poprowadził warsztaty teatralne, których zwieńczeniem był plenerowy spektakl „Biesiada”  zaprezentowany na tarnowskim Rynku wieczorem we środę 21 marca. Obie te imprezy swoją pasyjną tematyką bardzo udanie wprowadzają nas w atmosferę nadchodzącego Wielkiego Tygodnia.

Czytaj więcej...

Odkłamanie "Dziadów"

Czyli Mit założycielski III RP i mit „sztuki polskiej”

Mam wrażenie, że wykonano już sporo pracy oświatowej, aby hasło „Dziady” kojarzone było z marcem roku 1968 i z przedstawieniem teatralnym, które – wedle legendy - miało dać początek tzw. wypadkom marcowym. A te wypadki to oczywiście kolejna odsłona „polskiego antysemityzmu”. A to przedstawienie to oczywiście swoista symboliczna inicjacja dla pokolenia tych, co wyznawali zasadę: „socjalizm - tak, wypaczenia - nie”. Tymczasem z „Dziadami” chodzi o coś zupełnie innego. Inscenizacja teatralna Kazimierza Dejmka to dzieło typowego peerelowskiego inteligenta pracującego, uzbrojonego w asygnaty Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej dla jego kolejnych kierowniczych funkcji, aż po dyrekturę Teatru Narodowego w Warszawie włącznie. Te jego „Dziady” nie powstały w marcu '68., ale kilka miesięcy wcześniej jako jedna z propagandowych kulturalnych imprez przygotowywanych w całym kraju z okazji 50-tej rocznicy wybuchu rewolucji październikowej, a nadzorowanych przez Wydział Kultury KC PZPR. Tamto przedstawienie w swych założeniach miało dokładnie to samo, co inscenizacje polskiej klasyki robione przez współczesnych czekistów kultury.

Czytaj więcej...