Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Japońska lekcja

Na początku sierpnia oglądałem występ światowej klasy tancerzy - dywaguje Tomasz A. Żak, twórca Teatru Nie Teraz, znany reżyser i publicysta, którzy do Polski przyjechali dosłownie na trzy dni i… odlecieli. I tyleśmy ich widzieli. Źle napisałem – tak naprawdę, to prawie nikt ich nie widział, choć była to niezwykła okazja, by zrozumieć, że istnieje inna kultura niż dominujące u nas anglosaskie bulwarowe formaty i burdelowe standardy z berlińskiej dzielnicy Kreuzberg. Ale po kolei. Wiele lat temu poznałem panią Magdalenę Jęczmyk (obecnie wielką admiratorkę TNT, często goszczącą nas w swoim warszawskim mieszkaniu - przyp.red.), córkę Jacka Trawińskiego, chargé d’affaires polskiego poselstwa w Japonii w latach 1934-39. Urodzona w Tokio Polka, osoba głęboko wierząca w Pana Boga i Ojczyznę, w swym życiu pięknie łączy polskość z kulturą kraju sygnującego się konturem góry Fudżi. W jej domu specjalnymi honorami otoczony jest zbiór lalek nihon ningyō, które nie tyle są zabawką, ale towarzyszą Japończykom od narodzin aż do śmierci. Co roku, z początkiem marca, w czas Hina-matsuri (Święta Dziewczynek) lalki pani Magdy można oglądać i wysłuchać niekończących się opowieści o ich znaczeniu i symbolice. Polski dyplomata, o którym nasi politycy w czas tego 100-lecia kontaktów z Japonią jakoś nie pamiętają, fascynację krajem swej służby najwyraźniej przekazał córce. W notatkach, które udało się uratować z wojennej zawieruchy, zanotował m.in. taką „niepolityczną” refleksję:     

Czytaj więcej...

Nie odchodź mnie

Są dwa sposoby, aby być dobrym Polakiem i przyzwoitym człowiekiem - pisze Tomasz A. Żak, znany reżyser i publicysta.  Po pierwsze wystarczy mieć łaskę wiary, bez której polskość, jako taka, nie istnieje. Po drugie, koniecznym jest wiedzieć i rozumieć, że oprócz wiary w Pana Boga naszą tożsamość konstytuuje polska historia wpisana również w jej kształt przedrozbiorowy. I tutaj pojawić się muszą nieobecne od 1945 roku tak w edukacji, jak i w tzw. społecznej świadomości - Kresy. Bez tego, co definiuje sobą Rzeczpospolita Obojga Narodów, jest nas ledwie pół, a może nawet tylko ćwierć. Od lat uczę ludzi młodych. Przede wszystkim uczę teatru, ale jednocześnie, niejako równolegle, uczę ich historii, literatury, sztuki, geografii... Bo aktor, człowiek sceny mówiąc szerzej, nie może być tylko małpą czy papugą. A jeszcze do tego uczę podstaw katechizmu, który – pomimo wpisanych w program szkolny lekcji religii - jest nieobecny w uczniowskich głowach. Zresztą z wiedzą na temat rudymentarnych prawd wiary mają poważny kłopot także rodzice moich uczniów.

Czytaj więcej...

"32.Ulica"

Czyli Festiwal Teatrów Ulicznych kolejny raz zagościł w centrum tarnowskiej Starówki. Ideą dwudniowego bloku imprez zaplanowanych na piątek 5 lipca i sobotę 6 lipca jest przenikanie się dwóch światów: cyrku i teatru ulicznego - ich wspólne korzenie i wzajemne inspiracje. Podczas tego niewątpliwego wydarzenia centrum miasta przemienia się w teatralne mansjony pełne artystycznych popisów, uniesień i wzruszeń. Linoskoczkowie, iluzjoniści, klauni i szczudlarze obecni będą na ulicy Wałowej. W tegorocznej edycji festiwalu wystąpi 10 teatrów polskich i zagranicznych, prezentując m.in. przedstawienia w chmurach, czyli na linach, czy baśnie opowiadane przy praniu. – Aktorzy Teatru Nikoli zaprezentują spektakl o problemach etycznych XXI wieku i o zagrożeniach, jakie niesie życie – zapowiada Grażyna Nowak, prezes fundacji I Kropka. – Jest pokazane bardzo suche drzewo, które pomimo nieustającego podlewania nie chce zakwitnąć. Są nietypowe osoby, inaczej wyglądające, które walczą, żeby być szczęśliwymi. Sztuka bardzo szlachetna dotycząca zagrożeń, które niesie ze sobą cywilizacja i pouczająca, ze warto być dobrym i szlachetnym. W piątek można było spotkać m.in. artystów z Francji, Szwajcarii oraz z Krakowa. Z kolei, 6 lipca, m.in. linoskoczkowie będą spacerowali na linie zawieszonej między Salą Lustrzaną a budynkiem I LO. Barwne postaci spacerujące po najsłynniejszym deptaku w mieście przyciągały wzrok licznych mieszkańców biorących udział w tym dubeltowym wydarzeniu.

Czytaj więcej...

Idą po nas!

Nie tylko jesienne wybory odwołują tegoroczne wakacje - dywaguje znany reżyser, twórca Teatru Nie Teraz - Tomasz A. Żak.  Pompowana od lat nienawiścią rzesza popaprańców i zaprzańców chce swojego Babilonu już dzisiaj. Obserwujemy więc wzmożenie agresji marksizmu kulturowego w okupowanych przez jego akolitów instytucjach, ale też na ulicach. Nie zapominajmy, że wojna kulturowa trwa. Zwycięstwo PIS-u w wyborach do Parlamentu Europejskiego w żaden sposób tego nie zmienia. Kiedy, jak we Wrocławiu, sztyletuje się księdza katolickiego, w Bydgoszczy usuwa niewygodnego dla biskupa proboszcza, a pod Jasną Górą bluźni Matce Boskiej, to znaczy, że piekło zdecydowało się na szturm frontalny. Bowiem nie tyle o władzę w parlamencie tutaj chodzi, a o nasze dusze. Trzeba więc uderzać w pasterzy, którzy mogliby uchronić owce - i to nie tyle przed wilkami, co po prostu przed rzeźnią.

Czytaj więcej...