Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

MUST-SEE, czyli Trzy Razy Kraków

Moje teatralne wyprawy do Krakowa - relacjonuje Katarzyna Cetera, zaowocowały ostatnio wrażeniami, których się już chyba nie spodziewałam. Niby karnawał skończył się już kilka tygodni temu, niby przedwiośnie miłościwie nam zapanowało, ale zarówno na bociany jak i na jaskółki jest chyba trochę za wcześnie – czasem też wiatr chłodny, przenikliwy się jeszcze zdarza… A tu proszę! Niespodzianka. Dawniej po takie emocje jeździłam do Zakopanego. Tym razem jednak odwiedziłam Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej oraz PWST. I choć wyprawy do Krakowa w środku tygodnia wiążą się dla mnie ze znacznym skróceniem czasu przeznaczonego na sen – w skrajnym przypadku do czterech godzin – ani przez chwilę nie żałuję, przeciwnie. Każdemu teatromanowi taki amok polecam.

Czytaj więcej...

Tramwaj na Ochotę

czyli o niezapomnianych kreacjach aktorskich

Są spektakle, których nie da się zapomnieć. Pamięta się o nich przez wiele lat, choć z upływem czasu zacierają się w umyśle zasadnicze elementy dzieła scenicznego a pozostają wrażenia najsilniejsze, najtrwalsze – czasem takie, które zapamiętaliśmy mimowolnie. W swoim myślowym katalogu mam i ja takie spektakle. Kilka z nich pochodzi z końca lat osiemdziesiątych. Szczególnym nabożeństwem darzyłam wówczas – i tak mi zostało – Teatr im. Stanisława Ignacego Witkiewicza w Zakopanem. Do dziś pamiętam scenę tego teatru zaaranżowaną w formie ringu bokserskiego, wokół którego zgromadziła się widownia. Nie mam już dziś pewności, czy była to scenografia do DOKTORA FAUSTUSA czy do innego przedstawienia. Nie zapomnę również scenografii do tamtejszej niemal misteryjnej adaptacji WIELKIEGO TEATRU ŚWIATA Calderona. Zapamiętałam inscenizację prezentowaną symultanicznie na pięciu jarmarcznych wozach przypominających naturalną scenografię (i środek transportu) dla wędrownych trup teatralnych dawnych epok. Wówczas też dowiedziałam się, dlaczego nie zawsze warto siadać w teatrze w pierwszych rzędach. Podczas przedstawienia dostałam (przypadkowo rzecz jasna) kością z pieczonego kurczaka - spożywanego przez jednego z aktorów podczas spektaklu - prosto w czoło. Fizycznych obrażeń nie odniosłam, ale widoczne „na mózg mi się rzuciło” – bo wspomnienia pozostają mimo upływu trzydziestu prawie lat.

Czytaj więcej...

Rychcik... i wszystko jasne

Radosław Rychcik to reżyser skierowany na odcinek polskiej klasyki, którego wyróżnia tzw. amerykanizm, skądinąd wywodzący się wprost z wypożyczalni kaset wideo. Jest jednak Rychcik w swych teatralnych inscenizacjach dla odbiorcy dużo bardziej niebezpieczny od c-klasowych filmów akcji i relatywizujących uczucia erotyków czy „pornoli”. Wszystko to aż za dobrze widać w kolejnych jego premierach. Przy ostatniej, na deskach Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, pozwolono mu na jeszcze więcej. Dopóki kurtyna Siemiradzkiego była opuszczona, można było jeszcze powspominać i pomarzyć o wielkiej szansie opowiedzenia współczesnej Polski tekstem „Wyzwolenia” Stanisława Wyspiańskiego. Ale to tylko do trzeciego dzwonka. Potem pozostało już tylko odnotowywać kolejne chwyty teatralne adaptatora i reżysera użyte w celu dekonstrukcji wszystkiego, co kojarzyć się może z dobrym teatrem, z poczuciem estetyki, ze stabilną moralnością, z miłością Ojczyzny, z szacunkiem dla wiary w Boga, a nawet z podstawami wiedzy historycznej. W efekcie wyprodukowano taką wzorcową antykulturową ustawkę, którą można pewnie porównać - pan Radek będzie usatysfakcjonowany - z wrestlingiem. Bo i tam także są stosowane różne chwyty, które zwie się mądrze i naukowo stylami.

Czytaj więcej...

Pod Zielonym Balonikiem

czyli Kraków na tarnowskiej scenie

Tarnowski Kabaret Literacki NaTenCzas tworzy grupa artystyczna działająca przy Teatrze im. Ludwika Solskiego w Tarnowie. Zespół powstał  - przypomina nasza recenzentka Kasia Cetera, ponad trzy lata temu jako inicjatywa społeczności Tarnowscy Obywatele Kultury: W sobotę, 18 stycznia 2014 roku, o godz. 19.00 w Winiarnii, Restauracji Węgierskiej Jerzego Sztylera – PASAŻ TERTILA, zainaugurował działalność Tarnowski Kabaret Literacki NaTenCzas – informują na swoim fanpejdżu kabaretowi artyści. Idea powołania do życia – po wieloletniej przerwie – tarnowskiego kabaretu zrodziła się w głowie Jerzego Pala, aktora związanego z Tarnowem emocjonalnie a z tarnowską sceną od kilku lat zawodowo. Dyrekcja teatru od początku przychylnie spoglądała na artystyczne poczynania swoich pracowników i zawsze entuzjastycznie wspiera tę inicjatywę.

Czytaj więcej...