Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

O TARNOWSKIEJ IKEBANIE

IKEBANA nie wchodziła w plany repertuarowe Teatru im. Ludwika Solskiego w Tarnowie - sprawozdaje Katarzyna Cetera.  Nie pasuje do tendencji, które na naszej scenie są od kilku lat konsekwentnie realizowane. Nie pasuje po pierwsze dlatego, że jest to spektakl dobry, nawet bardzo dobry. Boję się jeszcze powiedzieć, że wybitny, choć wiele na to wskazuje. Powiedzieć o monodramie granym na małej scenie, że jest wybitny to umieścić go na tej samej półce co DZIADY Swinarskiego czy BALLADYNĘ Hanuszkiewicza – a przecież IKEBANA to spektakl inny. Scenariusz jest „nasz”, tarnowski - to też ewenement. Historia, o której opowiada bohaterka jest autentyczna, działa się u nas, na ulicach, w zwykłym mieszkaniu na tarnowskim blokowisku – i nie tak dawno przecież. Trzeci czynnik świadczący o klasie tego wydarzenia to muzyka wykorzystana w spektaklu – utwory zespołu Hey. Zdarzało się, że dla naszego teatru komponowali znani artyści, na przykład Stanisław Radwan. Tym razem twórcy posłużyli się muzycznym gotowcem – ale za to bardzo znanym. I był to strzał w dziesiątkę.

Czytaj więcej...

Teatr - miłość - śmierć

Właśnie mija szósta rocznica śmierci Edwarda Żentary -  aktora teatralnego, filmowego oraz reżysera, który od lipca 2008 do 25 maja 2011 roku był dyrektorem naczelnym i artystycznym Tarnowskiego Teatru. Z tej okazji co roku przygotowywany jest specjalny koncert in memoriam Edwarda Żaentary. I tak, w piątek 12 maja w budynku przy ulicy A. Mickiewicza zaplanowano wyjątkowy koncert z udziałem Kwartetu ProForma i Kazika Staszewskiego, który zaśpiewa utwory ojca oraz swoje, rzadko bądź nigdy nie wykonywane na żywo - rekomenduje imprezę dyrektor naczelny Solskiego Rafał Balawejder. Szkoda tylko, że aby w ten sposób uczcić pamięć dyrektora Żentary trzeba z własnej kieszeni wyłożyć aż 75 złotych! A beneficjent tego wydarzenia, kiedy wygrał konkurs na to stanowisko dyrektora tarnowskiego teatru  zapowiadał zauważalne w Polsce premiery i wypełnienie teatru publicznością, oraz ograniczenie występów impresaryjnych…. Jego dyrekcja przypadła na trudny czas generalnego remontu teatru i właściwie dopiero po jego zakończeniu mógłby w pełni zrealizować swoją wizję „teatru ogromnego”.  Ale nie zdążył… schorowany i zaszczuty, osamotniony i w jakimś sensie przegrany w Tarnowie… odszedł za wcześnie, w pełni sił twórczych.

Czytaj więcej...

PO SĄSIEDZKU

czyli
„SZKLANA MENAŻERIA” W RZESZOWIE

Okazuje się, że Tennessee Williams zawsze zachwyca - donosi zza miedzy Kataryna Cetera. Że sztuki – poniekąd już klasyczne – napisane ponad 70 lat temu przez dość ekscentrycznego jak na przedstawiciela swojej epoki, a jednak docenionego i spełnionego, homoseksualnego dramaturga pochodzącego Columbus w stanie Missisipi (tuż przy granicy z Alabamą) nadal mówią do widza. Również do widza młodego, mało wytrawnego i słabo obytego w aktualnych, obowiązujących ponad sto lat po urodzinach Thomasa Laniera Williamsa III – bo takie personalia widniały w dokumentach autora SZKLANEJ MENAŻERII – trendach. Również w Tarnowie sztuka ta ma dobre konotacje... .   

Czytaj więcej...

Stary będzie jak nowy

Zamiast komentarza do odwołania Cezarego Morawskiego z funkcji dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu /red.tkk/

Gdyby tytułowe stwierdzenie dotyczyło prób oszukiwania biologii przez starzejących się wyznawców kultu młodości, to moglibyśmy tylko wzruszyć ramionami. Ale, gdy idzie o przyszłość symbolicznie strategicznej dla polskiej kultury Narodowej Sceny Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie, to warto się nad taką pozornie nielogiczną supozycją zastanowić. Tym bardziej, że „już za chwilę” odbędzie się tam w końcu ogłoszony przez Ministerstwo Kultury i  Dziedzictwa Narodowego konkurs na stanowisko dyrektora. Najpierw warto odczarować upowszechniany przez lewaków mit, że oto właśnie krwiożerczy PiS niszczy państwo, bo chce wymieniać dyrektorów instytucji kultury. Jazgot „w tym temacie” jest okrutny, choć przykłady zmian, które tak oburzają salonowy mainstream, a dokonały się w okresie obecnych rządów, choć niekoniecznie za ich przyczyną – co należy podkreślić – można policzyć na palcach jednej ręki.  Ponadto te ledwie zauważalne zmiany to nie efekt jakiegoś zajazdu rządowych hord na galerie czy teatry, a skutek konkursów zgodnych z zapisami obowiązujących ustaw i przepisów wykonawczych. W tym samym czasie, jak samorządowa Polska długa i szeroka, kilkakroć więcej konkursów skończyło się nominacjami dla jedynie słusznych kandydatów, co zdarzało się czasami w dość kontrowersyjnych okolicznościach.

Czytaj więcej...