Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Mała Talia z remontem w tle

Te dwa tematy zdominowały ostatnią (wtorek, 30 maj 2017) konferencję prasową w tarnowskim teatrze, zwołaną tym razem na teatralnym podwórku, której niebanalną scenografię stanowił mocno zdewastowany budynek teatralnego zaplecza i "plenerowy" skład dekoracji. Budynek mieszczący pracownie teatralne /stolarnię, malarnię, kostiumerię i magazyny zbudowano w 1972 roku, tuż po objęciu dyrekcji Solskiego przez Ryszarda Smożewskiego. Adaptowano go z typowego projektu budynku mieszkalnego z wielkiej płyty i przez lata zapominano o nim podczas kolejnych modernizacji głownego budynku teatru. Czas zatrzymał sie tam na latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku /maszyny, urządzenia, technologie/ i teraz po tym skansenie można tylko oprowadzać wycieczki. O cakowitej degrengoladzie tego miejsca najlepiej świadczy fakt, że kiedyś na zapleczu pracowało ponad 30 osób /stolarze, tapicerzy, szewcy, butaforzy, krawcy, perukarze, modniarki, elektrycy, akustycy - teraz zostało tam jeno...4! I teraz w ten rozpadający się interes postnowiono wpompować około sześciu milionów złotych, gruntownie go przebudowywując. Połowę tej kwoty teatr uzyskał w formie dofinansowania, o pozostałą część zwróci się do miasta. Inwestycja ma się rozpocząć w czasie wakacji, a prace zakończą się prawdopodobnie jesienią przyszłego roku. Generalny remont zaplecza mocno skomplikuje bieżącą pracę teatru, czego doświadczy m.in. właśnie rozpoczynająca się Mała Talia. To po raz dziewiąty tarnowski teatr jest gospodarzem Festiwalu Spektakli dla Dzieci „Mała Talia”. Impreza rozpoczyna się 1 czerwca premierą bajki „Lato muminków”, na podstawie Tove Jansson w reżyserii Barbary Wiśniewskiej. Najmłodsza widownia obejrzy nie tylko spektakle ale weźmie też udział w warsztatach i grze miejskiej. Na niektóre wydarzenia teatr zaprasza dzieci wspólnie z rodzicami.

Czytaj więcej...

HAMLETYCZNIE

Najpierw – dawno, dawno temu, dywaguje nasza stała recenzentka teatralna Katarzyna Cetera – obejrzałam spektakl Jana Klaty w zapisie telewizyjnym. „H.” – taki tytuł nosiła adaptacja dzieła Szekspira firmowana przez gdański Teatr Wybrzeże zrealizowana w 2004 roku na terenie Stoczni Gdańskiej, w na wpół zrujnowanej hali 42 a. To ta hala, w której znajdowała się wówczas suwnica Anny Walentynowicz. Miejsce dla Polaków święte, mityczne – niemal jak Elsynor właśnie. Hamleta – chyba najbardziej polskiego ze wszystkich Hamletów, których widziałam – kreował wówczas Marcin Czarnik.

Czytaj więcej...

Andrzej Rausz nie żyje...

Pierwszy poinformował o tym na facebooku Marek Kepiński, obecnie aktor rzeszowskiego teatru - Z żalem zawiadamiam,że dziś we środę 24 maja 2017 rano o godzinie 9 zmarł mój kolega i przyjaciel Andrzej Rausz,długoletni aktor teatru im.L.Solskiego w Tarnowie. Miał 80 lat i od 23 lat był na emeryturze. Ten wybitny aktor - lalkarz i reżyser teatralny swój najlepszy zawodowo czas /lata 1981 - 1995/ przeżył w tarnowskim teatrze za pamiętnej dyrekcji Ryszarda Smożewskiego. Wcześniej pracował w Krakowie /teatry: "38" i "Groteska"/, Wrocławiu i Legnicy.  W Teatrze im. Ludwika Solskiego zadebiutował w spektaklu „Tragiczna historia Hamleta księcia Danii” w reżyserii Ryszarda Smożewskiego. W kolejnych latach tarnowska publiczność mogła oglądać go m.in. w „Czarownicach z Salem”, „Żołnierzu królowej Madagaskaru”, „Warszawiance”, „Lekcji” i pamiętanych do dzisiaj "Notatkach z podziemia", granych w piwnicach NOT na Rynku, w których stworzył prawdziwą kreację. Andrzej Rausz często pojawiał się także na ekranie, po raz pierwszy w roku 1961 w filmie „Ogniomistrz Kaleń”. Wystąpił m.in. w filmach: „Urząd”, „Olimpiada 40”, "Zazdrość i medycyna" oraz „Życie za życie. Maksymilian Kolbe”. W swojej  35 - letniej karierze zagrał 150 ról teatralnych i wystąpił w przeszło 20 filmach. Przez cały ten czas, a było to prawie 14 lat, blisko wspólpracowaliśmy - On na scenie, ja w kulisach... Wiele razem dróg przebyliśmy objeżdżając z Solskim Polskę wzdłuż i wszerz... Ileż to nocy przegadaliśmy w hotelowych barach i teatralnych bufetach... Andrzej był artystą totalnym, charyzmatycznym... niepokornym - tak na scenie, jak i w życiu prywatnym... Dzisiaj, przywołuję w postojach pamięci nasze ostatnie spotkanie sprzed paru lat, kiedy wraz z żoną Elżbietą, korepetytorem muzycznym teatru, szedłeś na jeden ze swoich ostatnich spacerów. Andrzej od jakiegoś czasu nie wychodził  już z domu, żył "w ukryciu" cierpliwie, a raczej niecierpliwie znosząc swój los naznaczony chorobą - niedoceniony i zapomniany, także przez swój teatr... .

Pogrzeb Andrzeja Rausza odbędzie się w piątek 26 maja na Starym Cmentarzu w Tarnowie.
Żegnaj Stary Druhu! Coraz nas mniej... . Ryszard Zaprzałka.

Czytaj więcej...

Nasz Sejmol czyli...

Przemek Sejmicki w najnowszej premierze Teatru Polskiego we Wrocławiu

Owacją na stojąco przyjęła publiczność premierowa przedstawienie Teatru Polskiego "Biedermann i podpalacze" (19 maja br.) w inscenizacji niemieckiej reżyser Silke Johanny Fischer. Premiera w Polskim była, jak zawsze, dużym wydarzeniem towarzyskim we Wrocławiu. Przybyli aktorzy, reżyserzy, fotograficy, artyści plastycy, profesorzy, adwokaci, lekarze - z Polski i Niemiec. Spektakl komplementowali też pracownicy teatru /!/, którzy mieli okazję obejrzeć go dzień wcześniej podczas przedpremierowego pokazu. - Doskonała scenografia, zaskakujące kostiumy, konsekwentnie poprowadzona muzyka. Wstrząsający przekaz o świecie współczesnym - komentowano. Cezary Morawski, dyrektor Polskiego /to już siódma jego premiera w tym sezonie./, dziękując tuż po premierze podczas bankietu aktorom i obsłudze technicznej teatru, podkreślił, że "Biedermann i podpalacze" to duże wyzwanie realizatorskie, któremu w pełni sprostali zarówno niemieccy jak i polscy realizatorzy - Bardzo za to dziękuję - powiedział. Szczególne słowa podziękowania skierował do dr. Tadeusza Samborskiego, członka zarządu województwa dolnośląskiego odpowiedzialnego za sprawy kultury, nauki i sprawy społeczne. - Pan marszałek jest wielkim przyjacielem naszego teatru, wspiera nas we wszelkich działaniach, mamy nadzieję na dalszą owocną współpracę. - Tak będzie - potwierdził krótko marszałek Samborski. Poniżej popremierowe refleksje dyrektora Teatru Nie Teraz, z którym stałą wspólpracą związany jest Przemysław Sejmicki - Tomasza A. Żaka, znanego w całej Polsce tarnowskiego reżysera i publicysty.

Czytaj więcej...