Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Rządzimy bez kultury

 Wokół odwołania Cezarego Morawskiego z funkcji dyrektora Teatru Polskiego

Warto przyjrzeć się powyborczym koalicjom i ich cenie gospodarczej. Ale należy również bacznie przyglądać się, co zwycięska w sejmikach wojewódzkich „dobra zmiana” zrobi z kulturą i wokół kultury. Dobrym probierzem jest już Dolny Śląsk i Teatr Polski we Wrocławiu. W poniedziałek 26 listopada zarząd województwa dolnośląskiego zdecydował o odwołaniu Cezarego Morawskiego z funkcji dyrektora Teatru Polskiego. Nijak nie mogę zrozumieć - pisze na łamach pch24.pl znany reżyser i ceniony publicysta Tomasz A. Żak, jak to jest możliwe, że zwycięskie PiS robi dzisiaj to, czego nie udało się zrobić przez dwa lata jej wrogom. Bardzo szybko zapominamy o tym, co jeszcze kilkanaście miesięcy temu rozgrzewało do czerwoności opinię publiczną, a stało się sztandarowym przykładem wojny kulturowej pomiędzy czekistami kultury a polskością.

Czytaj więcej...

PO NOWEMU W RZESZOWIE

czyli
FESTIWAL NOWEGO TEATRU
ODPALONO JUŻ PO RAZ PIĄTY

W ciągu czterech ubiegłych lat Festiwal Nowego Teatru w Rzeszowie zyskał swoją markę, miejsce na mapie teatralnych wydarzeń i w kalendarzu teatralnych imprez - pisze nasza korespondentka Katarzyna Cetera. Przez cztery lata dyrektorem programowym festiwalu była dr Joanna Puzyna-Chojka, teatrolog, krytyk teatralny, charyzmatyczny wykładowca – ale przede wszystkim znawca i miłośnik teatru. Była kierownikiem literackim Teatru Muzycznego w Gdyni, Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu i Teatru Miejskiego im. Witolda Gombrowicza w Gdyni, a także dyrektorem programowym Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@Port w Gdyni. Joanna Puzyna-Chojka tego lata odeszła od nas na zawsze, jednak piątą edycję festiwalu przygotowała niemal do końca.

Czytaj więcej...

10 lat temu

We czwartek 13 listopada 2008 roku rano, w tarnowskim szpitalu im. Szczeklika zmarł w wieku 78 lat Ryszard Smożewski…. Znakomity dziennikarz (wieloletni felietonista kieleckiego „Słowa Ludu”) i publicysta (regularnie pisywał m.in. do „Polityki” i „Szpilek”), legendarny dyrektor teatru im. L. Solskiego w latach 1972 – 1988), z którym miałem zaszczyt pracować w najlepszych dla tarnowskiego teatru latach,  reżyser i animator kultury, wspaniały człowiek… mój przyjaciel.  Był znakomity w tym co robił w Solskim, z którego w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku uczynił jeden z najlepszych terenowych, ale nie prowincjonalnych, teatrów w Polsce. Jego teatr, podobnie jak jego publicystyka, był najwyższej próby. W tamtej siermiężnej epoce był prawdziwym prekursorem tego, co dziś powszechne. Był niezwykle skutecznym menagerem i artystycznym kreatorem. To był „ktoś”, wobec którego nie można było być nijakim, „letnim”. Zawsze pracował i był na najwyższych obrotach. I tego wymagał od współpracowników i oczekiwał od przyjaciół. Miałem zaszczyt i przyjemność zaliczać się do jednych i drugich. W Solskim przepracowałem w sumie ponad 25 lat, ostatnie 10 jako kierownik techniczny teatru. To dzięki Ryszardowi Smożewskiemu odważyłem się opublikować swój pierwszy wiersz i tomik poezji „Próba tożsamości”. To jemu zadedykowałem siódmy z kolei tomik „Wiersze pierwsze i ostatnie”. To on ośmielił mnie do napisania pierwszego felietonu „Pegazem po Tarnowie” i wiernie kibicował moim dziennikarskim zmaganiom na łamach „Echa Tarnowa” i innych tytułów. Byłem z nim od początku jego pracy „u podstaw” w tarnowskim teatrze, aż do końca, a i potem nasza przyjaźń trwała nadal… . Ostatni raz widziałem go na kilka dni przed „niebiańskim angażem”, wyniszczonego ciężką chorobą, już nie mógł mówić, ale jeszcze reagował na dotyk… .  Szkoda, że jego teatr i jego miasto, któremu poświęcił najlepsze lata swego życia, zupełnie o nim zapomniał... . Nadal nie ma żadnej tablicy pamiątkowej, choćby w teatrze, nadal na wydanie czeka gotowa książka, nasze, jego przyjaciół wspomnienie o nim. Poniżej tekst, jaki napisałem dla Gazety Wyborczej, opublikowany tuż przed jego pogrzebem 19.XI.2008 r.  

Czytaj więcej...

Teatr na medal

Tak najkrócej można by opisać ostatni artystyczny pobyt znanego i cenionego w całym kraju tarnowskiego, raczej jeno tylko z adresowego kodu, Teatru Nie Teraz w Opolu, gdzie pokazał swoją najnowszą premierę pt. "Wiatr Wolności". Rzecz miała miejsce we środę 7 listopada w sali koncertowej Państwowej Szkoły Muzycznej im. Fryderyk Chopina, w ramach obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. Spektakl został zrealizowany w ramach projektu Wojewody Opolskiego "wiatr Wolności. Teatrem o niepodległości" sfinansowanym ze środków rządowego programu "Niepodległa" i w jego ramach będzie pokazywany w kilkunastu miastach powiatowych Opolszczyzny. Uroczystość, bezpośrednio poprzedzającą premierę, zaszczycił Wojewoda Opolski, który w imieniu premiera Rządu RP Mateusza Morawieckiego kilkudziesięciu zasłużonym dla Niepodległej działaczom społecznym i samorządowym wręczył pamiątkowe medale, wybite z okazji niepodległościowej rocznicy. W tym znakomitym gronie znalazł się m.in. twórca i dyrektor Teatru Nie Teraz - Tomasz Antoni Żak, reżyser i pisarz, który jako jedyny z poza Opolszczyzny, odebrał to prestiżowe odznaczenie. To także zaszczyt i honor dla całego zespołu teatru (nieprzerwanie działającego od 1980 r.), jedynego tak wyraziście polskiego i niepodległego - prawdziwie niezależnego  w Polsce. W tę docenianą w wielu środowiskach patriotyczno - pozytywistyczną działalność TNT znakomicie wpisuje się jego najnowsza opolska premiera, będąca wyjątkowym w skali kraju działaniem artystycznym i edukacyjnym. Udanie łącząca na scenie dwa pokolenia wykonawców - zawodowych krakowskich aktorów: Annę Warchał, Macieja Rutkowskiego i Karola Zapały oraz tarnowskich adeptów teatru: Aleksandry Dziąćko, Dominiki Kawy i Bartłomieja Cupa (uczniów Tarnowskich szkól średnich). Zaś najnowsze osiągnięcie reżyserskie T.A.Żaka, także autora scenariusza i scenografii, inspirowane jest dramatem Kazimierza Brauna "Tarnowski wiatr niepodległości" oraz książką "Piłsudczycy" Juliusza Kadena Bandrowskiego, wykorzystuje także stare polskie pieśni patriotyczne i legionowe. Całość bardzo udanie wpisuje się w najszerzej rozumianą Niepodległość, która nie ma i mieć nie powinna (!) żadnych herbowych sygnatur czy partyjnych barw... Bowiem człowiek bez prawdziwie wolnej Ojczyzny staje się kosmopolitycznym śmieciem, tak jak człowiek bez Boga staje się zabawką w rękach zła. Gratulując tego ewidentnego sukcesu twórcy i jego dziełu - sukcesem okazała się także sama premiera "Wiatru wolności", nie sposób oprzeć się refleksji, że o uznanie najtrudniej we własnym domu, czego najlepszym przykładem jest permanentna bezdomność (czytaj: brak stałej siedziby i jakiegokolwiek wsparcia finansowego ze strony władz), by nie powiedzieć mocniej - programowa eksterminacja Teatru Nie Teraz w rodzinnym Tarnowie. Na szczęście Wiatr Wolności wieje... (R.Z.)

Czytaj więcej...