Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Teatralne antidotum na C0VI19

Przygotowywany aktualnie przez Teatr Nie Teraz w swojej ciągle jeszcze nowej siedzibie Ośrodek Praktyk Artystycznych - Dom Ludowy w Maszkienicach, zlokalizowany w połowie drogi pomiędzy Tarnowem a Krakowem, spektakl,  to w dużej mierze efekt gniewu. A ten gniew jest skutkiem terroru poprawności politycznej, która rujnuje prawdę historyczną i – dosłownie – pluje naszej Ojczyźnie w twarz. Uświadomienie sobie konsekwencji coraz częstszego upubliczniania haniebnych przesłań na temat „polskich obozów koncentracyjnych”, czy „wyssanego z mlekiem matki polskiego antysemityzmu”, podobno szczególnie uwarunkowanego chrześcijaństwem –  wszystko to bardzo skutecznie doprowadziło do powstania tego przedstawienia, dla którego kongenialnym tworzywem stał się dramat Romana Brandstaettera o wyjątkowo w tym kontekście adekwatnym tytule: „Dzień gniewu”. Pierwsza wersja spektaklu, obchodzącego w tym roku jubileusz 40-lecia istnienia TNT, miała swoją premierę 30 czerwca w 2013 roku w Ośrodku Spotkań Kultur "Synagoga" w Dąbrowie Tarnowskiej i teraz po siedmiu latach wraca w nowej odsłonie. W tej samej reżyserii twórcy i dyrektora TNT Tomasza A. Żaka i w prawie tej samej obsadzie. Agnieszkę Winiarską - Rodzik grającą Julię Chomin, zastąpiła krakowska aktorka Anna Warchał, zaś w postać Przeora wcielił się rzeszowski aktor Robert Chodur. „Dzień gniewu” to spektakl wyjątkowy także ze względu na autora dramatu, urodzonego w Tarnowie Żyda, polskiego patrioty i katolika, znawcy Biblii, pisarza oraz człowieka teatru. Poniżej przypominamy jego postać piórem Jerzego Reutera, wybitnego tarnowskiego prozaika i publicysty.

Czytaj więcej...

PIERWSI czyli NIEODTRĄBIONE ZWYCIĘSTWO

Zarówno poczta pantoflowa jak i informacja prasowa - obie od pewnego czasu krążą po recenzenckich kuluarach - jednym głosem sugerując, że to Teatr Narodowy w węgierskim Miszkolcu ma być tym „pierwszym” w Europie, który zaprezentuje premierę z udziałem publiczności po okresie lockdownu. I choć rzeczywiście, 12 czerwca o 20.30 na deskach najstarszego teatru węgierskiego rozpocznie się premiera współczesnej komedii węgierskiej, napisanej przez utalentowanego dramaturga Istvána Mohácsi’ego, zatytułowanej FRANCIA RÚDUGRÁS (tytuł oznacza coś w rodzaju francuskiego skoku o tyczce) w reżyserii Jánosa Mohácsi’ego – to niestety, nic bardziej mylnego. 12 czerwca w Tarnowie będzie już tydzień po premierze "Jasia i Małgosi". Znowu jesteśmy pierwsi – prawdopodobnie nawet w Europie! Z dumą informuje Katarzyna Cetera, nasza stała teatralna recenzentka.

Czytaj więcej...

NARESZCIE BEZ KORONY

czyli
WARTO BYŁO CZEKAĆ

Stan zagrożenia epidemicznego ogłoszono w naszym kraju oficjalnie co prawda dopiero 14 marca - dywaguje Katarzyna Cetera, ale już kilka dni wcześniej, ze względu na bezpieczeństwo pracowników i publiczności zaczęto odwoływać zaplanowane projekcje, koncerty i spektakle. Od 20 marca ogłoszono stan epidemii. Oznaczało to dla nas wprowadzenie ograniczeń w różnych dziedzinach życia – „zahibernowana” została nie tylko gospodarka czy życie towarzyskie: lockdown dotknął również branżę eventową, wystawienniczą, rozrywkową i kulturalną – tę ostatnią pewnie najboleśniej. Kultura przeniosła się do sieci i tam właśnie rozpoczęły się wielkie, ogólnoświatowe, teatralne „koronalia” – raj dla widzów tęskniących do Sztuki.  Na szczęście ten nienormalny stan wyjątkowy w kulturze kończy się. Tarnowski Teatr, jako jedna z pierwszych tarnowskich placówek kulturalnych, nowe otwarcie kończącego się sezonu teatralnego oficjalnie ogłosił we wtorek 2 czerwca, podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej, której dominantę stanowiła zapowiedz najnowszej premiery "Jasia i Małgosi" w reż. Matyldy Baczyńskiej. 

Czytaj więcej...

Tomasz A. Żak: Prawicowa linia Maginota

Niespodzianka, prawicowe medium pisze o kulturze! To doprawdy niebywałe na naszym rynku, bo media zwane prawicowymi czy też patriotycznymi w zasadzie kulturą jako taką się nie interesują. Odnotowuję to od lat. Najpierw z niejakim zdziwieniem i bólem, później nawet ze złością, a teraz to już chyba tylko z rezygnacją. Przyjrzyjmy się więc temu, co nazwałem niespodzianką.

Czytaj więcej...