Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

SEN O POSKROMIENIU ZŁOŚNICY

czyli o najnowszej premierze
w Tarnowskim Teatrze im. Ludwika Solskiego

Stary rok odszedł, nowy dopiero nadchodzi. Przybywa on zazwyczaj - konkluduje Katarzyna Cetera, z nowymi nadziejami i postanowieniami. Nadzieje te, w Tarnowskim Teatrze im. Ludwika Solskiego rozbudzone już we wrześniu ciekawą premierą KATÓW w reżyserii Marcina Hycnara, okołosylwestrową premierą POSKROMIENIA ZŁOŚNICY w reżyserii Anny Gryszkówny zostały jeszcze podsycone.

Czytaj więcej...

Ugłaskanie sekutnicy

Tak dosłownie brzmi angielski tytuł - Taming of the Shrew - znanego w polskim tłumaczeniu "Poskromienia złośnicy", jednego z najbardziej znanych utworów Williama Szekspira. Komedia napisana około 1592, wydana w tzw. Pierwszym Folio (1623) jest jednym z pierwszych dzieł Szekspira. Zbudowana jest z pięciu aktów, akcja rozgrywa się w Padwie. Podobnie jak inne komedie Szekspira kończy się happy endem. Ważniejszych polskich inscenizacji dokonali m.in Zygmunt Hübner i Krzysztof Warlikowski. Ekranizacji tej sztuki dokonał w 1967 włoski reżyser Franco Zeffirelli z Elizabeth Taylor i Richardem Burtonem w rolach głównych. W 1980 BBC zrealizowało w ramach projektu The Complete Dramatic Works of William Shakespeare wersję w konwencji teatru telewizji, w której w rolę Petruchia wcielił się brytyjski aktor komediowy John Cleese. Teraz z tym legendarnym tekstem postanowił zmierzyć się ciągle jeszcze nowy dyrektor artystyczny tarnowskiego teatru Marcin Hycnar, realizując pierwszą z zapowiadanych inscenizacji pod hasłem "kobiety o kobietach". Nic też dziwnego, że reżyserię powierzył koleżance z Teatru Narodowego w Warszawie, z którym jest związany od lat - młodej aktorce i reżyserce (debiutowała w tej roli w ubiegłym roku w Teatrze Nowym w Poznaniu) Annie Gryszkównie. - Szekspirowi potrzebna jest wyraźna konwencja, jeżeli nie używamy typowych form szekspirowskich, czyli kryz, drewnianych szpad, rajtuzów i tego, że w jego teatrze kobiece role grali mężczyźni, musimy użyć wyraźnego obrazu. Takim wyrazem dla mnie jest właśnie włoskie miasteczko lat pięćdziesiątych. Bardzo ważna jest tutaj umowność kostiumów i typów charakterologicznych – opowiada Anna Gryszkówna, reżyser przedstawienia. Współczesne stroje bohaterów i nieoczywista scenografia Katarzyny Szczurowskiej i Anny Skupień wraz z muzyką Andrzeja Perkmana dopełniają tarnowską interpretację przedstawienia. Premiera "Poskromienia złośnicy" już w najbliższą sobotę, 30 grudnia, o godz. 18:00. Poniżej wywiad z Anną Gryszkówną,  przeprowadzony przez Weronikę Siemek i Angelikę Węgrzyn dla „Kulis Solskiego”, który ukaże się w styczniowo-lutowym numerze tego teatralnego periodyku.

Czytaj więcej...

Mniej znaczy więcej

Przełom roku to dobry czas na różnego rodzaju dywagacje, także te dotyczące szeroko pojętej kultury.  A, że również w naszym galicyjskim miasteczku "król jest nagi" od dawna, trudno się dziwić narastającej frustracji ludzi związanych z kulturą, głównie twórców i animatorów ale także jej odbiorców i uczestników. Najlepiej widać to na przykładzie miejskiego teatru, gdzie jak w soczewce skupiają się wszystkie  dewiacje i patologie państwo-samorządowego mecenatu. Dziwi tylko, że do tego oddolnego, społecznego protestu Tarnowskich Obywateli Kultury próbują dołączyć różnego rodzaju tzw. zawiadowcy kulturalni, ci z magistrackiego i partyjnego rozdania, wszak to oni w dużej mierze są odpowiedzialni za tę kulturową zapaść, by nie rzec edukacyjną katastrofę, bo jakie młodzieży chowanie takie... itd. itp. Otóż ci, tzw. decydenci konstruując nowy budżet próbują nam wmówić, że mniej znaczy więcej. Nic dziwnego, że #tarnowchcekultury – prawdziwej, niezależnej i sprawiedliwie dofinansowywanej, a nie politycznie dotowanej.     

Czytaj więcej...

Tarnowscy Obywatele Kultury

O poziomie i problemach kultury powiedziano już wiele zarówno na forum lokalnym, jak i ogólnokrajowym. Czas jednak przejść od słów do rzeczy – taką zasadę wyznają założyciele i członkowie powstałego kilka lat temu ruchu społecznego pod nazwą Tarnowscy Obywatele Kultury. TOK to działający lokalnie nieformalny i dobrowolny ruch obywatelski. Jego uczestnicy za cel stawiają sobie realizowanie działań na rzecz poprawy sytuacji w sektorze kultury, w szczególności zmiany zasad w sposobie jej zarządzania i finansowania.– Ruch Obywateli Kultury sam w sobie nie jest niczym nowym. Podobne grupy społeczne powstają i z powodzeniem działają w całym kraju m.in. w Warszawie, Łodzi, Poznaniu i w Bydgoszczy – mówi Jerzy Pal, znany tarnowski aktor i współzałożyciel TOK. Teraz nadszedł czas, by i w Tarnowie zawarto szeroko rozumiany pakt dla kultury. Nie możemy zapominać, że powszechne i przede wszystkim świadome uczestnictwo w kulturze jest nie tylko naszym obowiązkiem, ale również motorem rozwoju społecznego i ekonomicznego – dodaje. Kim są Tarnowscy Obywatele Kultury? To… pasjonaci. Animatorzy kultury, przedstawiciele środowisk twórczych, dziennikarze, wykładowcy akademiccy, studenci, wszyscy ci, którym losy kultury i edukacji nie są obojętne. – Jednym z naszych celów jest podnoszenie kompetencji kulturowych społeczeństwa. Jesteśmy przekonani, że nasza przyszłość, nie tylko w aspekcie kulturowym oczywiście, zależy od twórczych, rozumiejących się wzajemnie obywateli, którzy chcą i potrafią skutecznie działać w sferze publicznej. Dlatego chcemy włączyć się w współtworzenie wizerunku naszego miasta jako miejsca, w którym powstają interesujące wydarzenia twórcze i aktywnie się w nich uczestniczy, bo tzw. Ludzie Kultury to nic innego jak Obywatele Świadomi, dla których „Sfera Ducha” to nie kaprys, snobizm czy nużący obowiązek (szkoły). To świadomy wybór – mówi Pal. Trudno się z tym nie zgodzić, aliści z treściami ostatnio opublikowanego przez J. Pala Listu Otwartego do radnych, już nie koniecznie. Oto pełna jego treść:  

Czytaj więcej...