Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

FESTIWALOWA KULMINACJA

czyli
ORESTES MICHAŁA ZADARY I HAŃBA MARCINA WIERZCHOWSKIEGO

Trzecim spektaklem startującym w konkursie głównym podczas piątej edycji Festiwalu Nowego Teatru okazał się ORESTES wyreżyserowany przez Michała Zadarę. Jak pisze nasza korespondentka - Katarzyna Cetera,  przedstawienie miało uświetnić edycję ubiegłoroczną, ale niestety, wtedy nie mogliśmy obejrzeć go w Rzeszowie z przyczyn leżących po stronie warszawskiej. Czwartym okazała się kolejna fenomenalna realizacja Marcina Wierzchowskiego i Teatru Ludowego w Krakowie (który ubiegłoroczną edycję festiwalu zakończył z nagrodą publiczności za SEKRETNE ŻYCIE FRIEDMANNÓW, a później bezapelacyjnie triumfował podczas festiwalu Boska Komedia). Było intensywnie i intrygująco, ale podczas tego festiwalu to normalne.

Czytaj więcej...

Rządzimy bez kultury

 Wokół odwołania Cezarego Morawskiego z funkcji dyrektora Teatru Polskiego

Warto przyjrzeć się powyborczym koalicjom i ich cenie gospodarczej. Ale należy również bacznie przyglądać się, co zwycięska w sejmikach wojewódzkich „dobra zmiana” zrobi z kulturą i wokół kultury. Dobrym probierzem jest już Dolny Śląsk i Teatr Polski we Wrocławiu. W poniedziałek 26 listopada zarząd województwa dolnośląskiego zdecydował o odwołaniu Cezarego Morawskiego z funkcji dyrektora Teatru Polskiego. Nijak nie mogę zrozumieć - pisze na łamach pch24.pl znany reżyser i ceniony publicysta Tomasz A. Żak, jak to jest możliwe, że zwycięskie PiS robi dzisiaj to, czego nie udało się zrobić przez dwa lata jej wrogom. Bardzo szybko zapominamy o tym, co jeszcze kilkanaście miesięcy temu rozgrzewało do czerwoności opinię publiczną, a stało się sztandarowym przykładem wojny kulturowej pomiędzy czekistami kultury a polskością.

Czytaj więcej...

PO NOWEMU W RZESZOWIE

czyli
FESTIWAL NOWEGO TEATRU
ODPALONO JUŻ PO RAZ PIĄTY

W ciągu czterech ubiegłych lat Festiwal Nowego Teatru w Rzeszowie zyskał swoją markę, miejsce na mapie teatralnych wydarzeń i w kalendarzu teatralnych imprez - pisze nasza korespondentka Katarzyna Cetera. Przez cztery lata dyrektorem programowym festiwalu była dr Joanna Puzyna-Chojka, teatrolog, krytyk teatralny, charyzmatyczny wykładowca – ale przede wszystkim znawca i miłośnik teatru. Była kierownikiem literackim Teatru Muzycznego w Gdyni, Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu i Teatru Miejskiego im. Witolda Gombrowicza w Gdyni, a także dyrektorem programowym Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@Port w Gdyni. Joanna Puzyna-Chojka tego lata odeszła od nas na zawsze, jednak piątą edycję festiwalu przygotowała niemal do końca.

Czytaj więcej...

10 lat temu

We czwartek 13 listopada 2008 roku rano, w tarnowskim szpitalu im. Szczeklika zmarł w wieku 78 lat Ryszard Smożewski…. Znakomity dziennikarz (wieloletni felietonista kieleckiego „Słowa Ludu”) i publicysta (regularnie pisywał m.in. do „Polityki” i „Szpilek”), legendarny dyrektor teatru im. L. Solskiego w latach 1972 – 1988), z którym miałem zaszczyt pracować w najlepszych dla tarnowskiego teatru latach,  reżyser i animator kultury, wspaniały człowiek… mój przyjaciel.  Był znakomity w tym co robił w Solskim, z którego w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku uczynił jeden z najlepszych terenowych, ale nie prowincjonalnych, teatrów w Polsce. Jego teatr, podobnie jak jego publicystyka, był najwyższej próby. W tamtej siermiężnej epoce był prawdziwym prekursorem tego, co dziś powszechne. Był niezwykle skutecznym menagerem i artystycznym kreatorem. To był „ktoś”, wobec którego nie można było być nijakim, „letnim”. Zawsze pracował i był na najwyższych obrotach. I tego wymagał od współpracowników i oczekiwał od przyjaciół. Miałem zaszczyt i przyjemność zaliczać się do jednych i drugich. W Solskim przepracowałem w sumie ponad 25 lat, ostatnie 10 jako kierownik techniczny teatru. To dzięki Ryszardowi Smożewskiemu odważyłem się opublikować swój pierwszy wiersz i tomik poezji „Próba tożsamości”. To jemu zadedykowałem siódmy z kolei tomik „Wiersze pierwsze i ostatnie”. To on ośmielił mnie do napisania pierwszego felietonu „Pegazem po Tarnowie” i wiernie kibicował moim dziennikarskim zmaganiom na łamach „Echa Tarnowa” i innych tytułów. Byłem z nim od początku jego pracy „u podstaw” w tarnowskim teatrze, aż do końca, a i potem nasza przyjaźń trwała nadal… . Ostatni raz widziałem go na kilka dni przed „niebiańskim angażem”, wyniszczonego ciężką chorobą, już nie mógł mówić, ale jeszcze reagował na dotyk… .  Szkoda, że jego teatr i jego miasto, któremu poświęcił najlepsze lata swego życia, zupełnie o nim zapomniał... . Nadal nie ma żadnej tablicy pamiątkowej, choćby w teatrze, nadal na wydanie czeka gotowa książka, nasze, jego przyjaciół wspomnienie o nim. Poniżej tekst, jaki napisałem dla Gazety Wyborczej, opublikowany tuż przed jego pogrzebem 19.XI.2008 r.  

Czytaj więcej...