Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

NOWE ROZDANIE W TARNOWSKIM TEATRZE

czyli
WSZYSTKO JASNE

Od początku marca wiadomo było, że Marcin Hycnar, dyrektor artystyczny tarnowskiego teatru, zakończy współpracę z „Solskim” w początkach czerwca bieżącego roku - dywaguje Katarzyna Cetera. Koronawirusowy lockdown czasu nie zatrzymał, zdołał jednak przesunąć w czasie oficjalne pożegnanie dyrektora z tarnowską sceną o kilka tygodni. Marcin Hycnar pełnił tę funkcję od 2017 roku do 2020 i nie zdecydował się na przedłużenie kontraktu o kolejne trzy lata.  Ponieważ nie do końca poznaliśmy powody tej decyzji, i to pomimo kilku ewidentnych sukcesów teatru, domniemywać można, ze chodzi o pieniądze, a tych jak wiadomo w kulturze coraz mniej...  W marcu jeszcze nie wiadomo było, czy wraz z nim odejdzie także grupa młodych aktorów, których sprowadził on do Tarnowa. I co na takie dictum główny rozgrywający tarnowskiego teatru jego dyrektor naczelny Rafał Balawejder. I kto zostanie przez niego namaszczony na nowego dyrektora artystycznego? Od wczoraj wszystko jest już jasne - została nim ceniona tarnowska aktorka i utalentowana malarka Matylda Baczyńska. Gratulujemy! 

Tarnowski Teatr im. Ludwika Solskiego ledwo tydzień temu – jako jeden z pierwszych w Europie – wznowił działalność artystyczną z udziałem publiczności. Ledwo wybrzmiały echa premiery JASIA I MAŁGOSI w reżyserii Matyldy Baczyńskiej, tarnowscy widzowie zostali zaproszeni na trzy ostatnie, tzw. „zielone”, spektakle PORACHUNKÓW Z KATEM - czarnej komedii Martina McDonagha, którą Marcin Hycnar przywitał tarnowską publiczność już 15 września 2017 roku. Odchodzący dyrektor artystyczny – choć dotychczas tego nie robił – na pożegnanie wystąpił na deskach tarnowskiej sceny w roli Arthura:
Teatralne koleje losu sprawiły, że niezwykle zasłużony dla tarnowskiej sceny aktor, pan Mariusz Szaforz, który przez dziesięciolecia stanowił filar naszego zespołu, zakończył swoją stałą współpracę z teatrem. W związku z tym, korzystając z pierwszego wykształcenia, w roku, w którym przypada 25 lecie mojej pracy scenicznej – wszak od premiery „Małego Księcia” mija właśnie ćwierćwiecze – postanowiłem wrócić na deski tarnowskiej, próbując dorównać kroku naszemu wybitnie uzdolnionemu zespołowi aktorskiemu – tłumaczył swoją decyzję Marcin Hycnar. Jego kreację w tym spektaklu pomińmy jednak milczeniem.

Przy okazji pożegnania z KATAMI w niedzielę 14 czerwca poznaliśmy osobę, która zastąpi Marcina Hycnara na stanowisku dyrektora artystycznego. Jednym z pierwszych jej wyzwań będzie przygotowanie tegorocznego Ogólnopolskiego Festiwalu Komedii Talia. W kuluarach od dawna mówiło się, że mogłaby nią zostać Matylda Baczyńska, absolwentka Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie, która w tarnowskim teatrze występuje od 2011 roku. Od wczoraj wiemy to już na pewno - nową dyrektor artystyczną powitała Agnieszka Kawa, świeżo upieczona zastępczyni prezydenta Tarnowa do spraw kultury i sportu.

          

Matylda Baczyńska urodziła się 2 marca 1984 roku we Włocławku. Ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie. Cztery lata po zdobyciu dyplomu związała się z teatrem im. Ludwika Solskiego w Tarnowie. Gościnnie występowała również w teatrze im. Słowackiego i Ludowym w Krakowie. W 2012 roku otrzymała nagrodę "Nadzieja Roku" przyznawaną przez radę miasta Tarnowa, w 2013 roku otrzymała nagrodę Nardellego za rolę Iriny w spektaklu TRZY SIOSTRY, a także wyróżnienie aktorskie na Festiwalu Talia 2013 za rolę Catherine Givings w spektaklu W POKOJU OBOK. W 2015 roku, w konkursie „Klasyka Żywa" wyróżniona została za monodram KRÓL w reżyserii Małgorzaty Warsickiej. Obecnie na deskach tarnowskiego teatru Matyldę Baczyńską można ją podziwiać w spektaklach: TANGO oraz KSIĘŻNICZKA NA OPAK WYWRÓCONA.

W rozmowie z Magdaleną Zbylut-Wiśniewską z Radia Kraków nowa dyrektor artystyczna przekonuje, że to stanowisko nigdy nie było na jej liście marzeń do spełnienia, ale traktuje je jako duże wyzwanie, dużą odpowiedzialność i wyróżnienie, ma także nadzieję, że sprosta temu zadaniu. Jak dodaje - nie jest tajemnicą, że tarnowski teatr jest finansowany z budżetu miasta i na pewno będzie musiała skonfrontować swoje plany i wyobrażenia z tym budżetem.

Przy okazji pożegnania Marcina Hycnara dyrektor Rafał Balawejder zdradził między innymi, że przyszły sezon zostanie w szczególny sposób poświęcony pamięci wybitnego aktora Edwarda Żentary, byłego dyrektora "Solskiego", którego dziesiąta rocznica tragicznej śmierci przypada w przyszłym roku. To właśnie on zatrudnił w tarnowskim teatrze obecną dyrektor artystyczną, która w najbliższych planach ma  premiery m.in. farsę MAYDAY (próby do tej sztuki niedawno się rozpoczęły) oraz ZBRODNIĘ I KARĘ, którą przed laty rozpoczynał swoją dyrekcję w Tarnowie właśnie Edward Żentara. Tym razem na warsztat bierze ją Maciej Podstawny.

Następczyni Marcina Hycnara będzie musiała się niewątpliwie zmierzyć z trudnościami finansowymi, w obliczu których stoi tarnowski teatr. Dobitnie świadczą o tych trudnościach słowa odchodzącego dyrektora artystycznego, który tarnowskiej scenie życzył: Wszystkiego co najlepsze i jeszcze raz pieniędzy. Trudności finansowe właśnie – a w szczególności pieniądze na bieżące funkcjonowanie teatru wskazywał w marcu Marcin Hycnar w rozmowie z redaktorem Łukaszem Winczurą jako przyczynę swojego odejścia. Przyznana dotacja z budżetu miasta okazała się o pół miliona złotych niższa niż początkowo planowano:

To są takie kwoty, o których nie można nie mówić bez goryczy i niepokoju. Bo to nie jest budżet, który pozwala na to, żeby się rozwijać, a nawet nie do końca pozwala na status quo, na trwanie. Jak pisała Wisława Szymborska „Można żyć, ale nie można owocować”. Faktem jest, że z sześciu zaplanowanych na ten rok premier uda się przygotować tylko dwie: OSKAR I PANI RÓŻA, a za chwilę BRACIA KARAMAZOW. I to właściwie tyle z dosyć ambitnych planów, które mieliśmy do końca. Mówię „mieliśmy”, bo mam na myśli także kierowniczkę literacką Agatę Zdziebłowską, z którą tu przyszliśmy – podkreślał Hycnar na początku marca.

Jak podsumować te ostatnie trzy lata? Hycnar przyznaje, że rodzinne miasto, w którym się wychował i debiutował na scenie Solskiego, opuszcza także z pozytywnymi wrażeniami:
Wydaje mi się, że dużo się przez te ostatnie trzy lata udało. Może to zabrzmi nieskromnie, ale ten plan zróżnicowanego repertuaru, który trafi do różnych widzów, się powiódł. Statystyki i frekwencja każą sądzić, że były OK. Zrobiliśmy dosyć dużo, bo wystawiliśmy dziewiętnaście premier – mówił. Nie narzekał także na współpracę z radnymi – przede wszystkim tymi z komisji kultury - Rozmowy były konstruktywne, mogłem liczyć na zaufanie, ale nie było forów. Jako teatr, też nie zrobiliśmy niczego, co byłoby hucpą czy hochsztaplerką.

Marcin Hycnar powróci na stałe do Warszawy, gdzie od dawna mieszka. Pragnie poświęcić się reżyserii oraz pracy na Akademii Teatralnej, gdzie prowadzi zajęcia na wydziale reżyserii. Jednocześnie zaprzecza, jakoby w najbliższym czasie miał objąć funkcję dyrektora w Teatrze Narodowym po Janie Englercie, o czym spekulowano już przed trzema laty. A co nas czeka i jakie plany ma nowa dyrektor artystyczna – to się dopiero okaże.

Katarzyna Cetera

Zdjęcia - Paweł Topolski (www.tarnow.pl)