Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

PIERWSI czyli NIEODTRĄBIONE ZWYCIĘSTWO

Zarówno poczta pantoflowa jak i informacja prasowa - obie od pewnego czasu krążą po recenzenckich kuluarach - jednym głosem sugerując, że to Teatr Narodowy w węgierskim Miszkolcu ma być tym „pierwszym” w Europie, który zaprezentuje premierę z udziałem publiczności po okresie lockdownu. I choć rzeczywiście, 12 czerwca o 20.30 na deskach najstarszego teatru węgierskiego rozpocznie się premiera współczesnej komedii węgierskiej, napisanej przez utalentowanego dramaturga Istvána Mohácsi’ego, zatytułowanej FRANCIA RÚDUGRÁS (tytuł oznacza coś w rodzaju francuskiego skoku o tyczce) w reżyserii Jánosa Mohácsi’ego – to niestety, nic bardziej mylnego. 12 czerwca w Tarnowie będzie już tydzień po premierze "Jasia i Małgosi". Znowu jesteśmy pierwsi – prawdopodobnie nawet w Europie! Z dumą informuje Katarzyna Cetera, nasza stała teatralna recenzentka.

Choć ta bajka to nie Kopciuszek - po raz pierwszy będzie ją można zobaczyć właśnie o północy. Teatr im. Ludwika Solskiego wraca do prezentacji swoich spektakli. „Jaś i Małgosia” na Dużej Scenie, w reżyserii Matyldy Baczyńskiej, to najnowsza propozycja tarnowskiego teatru. Pokaz premierowy odbędzie się równo o północy z 5 na 6 czerwca – taką informację można było przeczytać nawet na portalu e-teatr. Tarnowska scena zainaugurowała prezentacje w realu w czasie, gdy teatralne „koronalia” w sieci trwają w najlepsze, gdy niektóre sceny (Teatr Siemaszkowej w Rzeszowie, ale także krakowskie: STU, Groteska, Bagatela) będą zamknięte do końca czerwca.

Odniosłam wrażenie, że nie wszyscy dyrektorzy teatrów przyjęły decyzję rządu z entuzjazmem. W Dzienniku Teatralnym przeczytałam ze zdumieniem słowa Piotra Siekluckiego, dyrektora Teatru Nowego Proxima: Jak szybko [teatry] zamknięto, tak szybko otwarto i to w dość zaskakującej formie. Uruchamianie całej struktury teatru przy połowie widowni jest nieopłacalne. Musiałbym żebrać u aktorów, by zagrali za połowę stawki albo dostać wsparcie, dodatkową zapomogę na „wypełnienie" nieistniejącej publiczności. W maju premier deklarował, że teatry otworzą się nieprędko, na samym końcu. Dlatego przyjęliśmy teraz strategię wszelkich działań online, bo stajemy się "redakcją", co jest niezwykle interesujące, i ustalamy repertuar na wrzesień. Oczywiście, że z podobnymi problemami borykają się też prywatne teatry w całej Polsce. Pomimo to tarnowski teatr jednak, miejski – a więc korzystający z publicznych pieniędzy (co nie jest bez znaczenia) – bez względu na wszelkie wątpliwości, zdołał wznowić działalność całkiem przyjemną adaptacją znanej baśni o Jasiu i Małgosi.

Tarnowskiemu teatrowi nie przeszkadza reżim sanitarny, dyrekcja wielokrotnie podkreśla, że tęskni za widzami i specjalnie się do ich ponownego „natarcia” przygotowała: – między innymi instalując urządzenia do dezynfekcji pomieszczeń, wykorzystujące promieniowanie UV-C. - Oczywiście będziemy się dostosowywać do wszystkich zaleceń sanitarnych oraz obostrzeń. Mamy liczne sygnały od widzów, że z utęsknieniem wyczekują powrotu do normalności - zaznacza dyrektor Solskiego Rafał Balawejder.

Monika Wenta, autorka adaptacji, podkreślała podczas konferencji prasowej, że jej wersja JASIA I MAŁGOSI została uwspółcześniona: Bajka skupia się na opowiedzeniu o relacjach międzyludzkich. Jak dzieci reagują, gdy w świat wkracza nowa osoba, jak funkcjonują ze sobą, jak razem poznają świat i próbują znaleźć w nim miejsce dla siebie. To także opowieść o tym, że problemy rozwiązywane sprytem i inteligencją a nie przemocą przynoszą więcej korzyści i satysfakcji. Poruszony zostaje także ważki temat - temat smutku, jak nazywamy teraz: depresji - choroby XXI wieku. Jest to próba odpowiedzi na to czym jest, jak funkcjonuje osoba chora, jak widzi i próbuje zrozumieć ją dziecko. Zakładamy również, iż zło i złe uczynki biorą się z wewnętrznego nieszczęścia osoby je czyniącej oraz braku miłości, przyjaźni w jej życiu. A także, że każdy ma prawo do błędu oraz do drugiej szansy, że w każdym z nas tak naprawdę tkwi dobry człowiek. Zaś prawdziwa przyjaźń i miłość są wartościami bezcennymi, trzeba je chronić i pielęgnować.

Spektakl – trzeba przyznać – jest dość statyczny, małe dzieci nie zawsze są wystarczająco skupione, aby śledzić dość skomplikowaną akcję utworu, ale najważniejsze przecież, że im się podoba, że Matylda Baczyńska – dla której JAŚ I MAŁGOSIA stał się reżyserskim debiutem – w swoim przedstawieniu wyraźnie rozkłada akcenty i zdecydowanie wydobywa wartości, które „zwyciężają”: Dobroć, miłość, troska, współczucie – to zawsze coś innego niż spryt czy prosta zemsta na zagubionej czarownicy. Autorki wydobywają z akcji przede wszystkim relacje międzyludzkie: próbują wnikliwie opowiedzieć o tym, jak dzieci poznają świat, jak próbują znaleźć w nim miejsce dla siebie. W tekście poruszony zostaje także aktualny temat smutku i choroby – dżumy XXI wieku – czyli depresji: Chcieliśmy troszkę bajkę uwspółcześnić, a także odczarować wizerunek macochy, jako stricte złej postaci, która chce się pozbyć dzieci – podkreślają twórczynie przedstawienia.

JAŚ I MAŁGOSIA to taka inicjatywa, którą nazwać by można chyba sumą talentów aktorskich: stworzyli ją aktorzy (a ściślej: aktorki) tarnowskiego teatru wykorzystując swoje zdolności, energię i zaangażowanie. Do udziału zaproszono stałego współpracownika – a przecież także nieformalnego teatralnego „kierownika muzycznego” Piotra Niedojadło, który w przedstawieniu brawurowo zagrał także rolę kota. Opracowanie muzyczne to jedna z najmocniejszych stron spektaklu, ale podoba się zarówno skomplikowana – a przecież niezbyt kosztowna – scenografia czy efektowne kostiumy. Tak uroczego, ciepłego, familijnego przedstawienia dawno na deskach tarnowskiego teatru nie było, a ponieważ jest ono takie „ciepłe” i „nasze”, wiele mu można wybaczyć: koszmarną transakcentację w tekście „wiodącej” piosenki Nie bój się… (takich tricków nie stosują już chyba nawet autorzy przebojów disco polo), nieudane próby interakcji z dziecięcą publicznością czy fakt, że przez ostatnie 10 – 15 minut dzieci (zwłaszcza młodsze) zupełnie nie rozumiały, co się dzieje na scenie a w konsekwencji traciły zainteresowanie.

  

Przedpremierowy pokaz spektaklu z udziałem widzów – pierwszy w Polsce ale prawdopodobnie także i w Europie – odbył się 6 czerwca po północy - tuż po zniesieniu zakazu dotyczącego teatrów. I niestety – jak to u nas – o tym, że byliśmy pierwsi i że to pierwszeństwo, ma ponadregionalny, ba, światowy charakter, pies z kulawą nogą nie będzie wiedział. Zamiast przy pomocy takich inicjatyw promować teatr i miasto – marnujemy czas i energię utalentowanych artystów – a takie marnotrawstwo się mści. Ale – jak to mówią – pierwsze koty za płoty. Każda następna premiera - na przykład czytanie performatywne TRZECH SIÓSTR w reżyserii Agnieszki Glińskiej w Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie – będzie już „tylko” tą kolejną, dlatego wielkie brawa dla „naszych”.

Katarzyna Cetera

Zdjecia - Paweł Topolski (www.tarnow.pl )


Monika Wenta
JAŚ I MAŁGOSIA

reżyseria, scenografia i kostiumy: Matylda Baczyńska
muzyka: Piotr Niedojadło
asystent reżysera: Kamil Urban
inspicjent, sufler: Aleksandra Stach

Obsada
Matylda Baczyńska – macocha, czarownica
Monika Wenta – Małgosia
Tomasz Piasecki – tato
Kamil Urban – Jaś
Piotr Niedojadło (gościnnie) - kot

Premiera odbyła się 6 czerwca 2020
w Tarnowskim Teatrze im. Ludwika Solskiego
(pokaz przedpremierowy: 6 czerwca o godzinie 00:00)