Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

PO SĄSIEDZKU: CZYM DZIŚ JEST PATRIOTYZM

czyli
OPOWIEŚĆ O BIAŁEJ RÓŻY

Historię niemieckich ruchów antyhitlerowskich znamy w Polsce bardzo słabo – pisze w swojej kolejnej relacji Katarzyna Cetera. W kontekście naszej niewiedzy zaprezentowane nam podczas festiwalu Opera Rara dzieło Udo Zimmermanna, do którego libretto napisał Wolfgang Willaschek, oparte na historii niemieckiej, antynazistowskiej organizacji studenckiej, manifestującej w latach 40 ubiegłego wieku sprzeciw wobec władzy i nawołującej do społecznego zjednoczenia przeciwko rządzącym, nabiera dodatkowego znaczenia i mocy.

Nieliczni znają dzieje rodzeństwa Schollów z filmu SOPHIE SCHOLL – OSTATNIE DNI w reżyserii Marca Rothemunda z 2005 roku. Teraz, podczas Festiwalu Opera Rara, mieliśmy okazję przypomnieć ją sobie dwukrotnie, niemal w przeddzień 75. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau. W tym kontekście wykonana podczas tegorocznego Festiwalu Opera Rara WEIßE ROSE Udo Zimmermanna zyskuje dodatkowe sensy.

     

Miano zdrajców nadali bohaterom ci, którzy stworzyli nieznaną dotąd w dziejach machinę śmierci, rozpętali najohydniejszą z wojen, doprowadzając do ruiny nie tylko kraje, przeciw którym się zwrócili, ale i same Niemcy. Ci sami, którzy w imię rasowej czystości wymordowali ogromną część obywateli swojego kraju, kazali wykrwawiać się rodakom w bezsensownej walce, a od kapitulacji woleli patrzeć, jak najwspanialsze miasta i zabytki niemieckiej kultury zmieniają się w gruzy. Takimi imponującymi zasługami dla ojczyzny mogli pochwalić się ci „patrioci”, którzy z gorliwością i przy użyciu najgorszych wyzwisk skazali na ścięcie studentów cytujących w swoich ulotkach Goethego, Schillera i Novalisa – czytamy w opisie przedstawienia.

Dlaczego pozwalasz rządzącym, by okradali cię, krok po kroku, czy to otwarcie, czy potajemnie, z kolejnych przynależnych ci praw, aż do dnia, kiedy nie ostanie się nic poza zmechanizowanym aparatem państwa, na czele którego będą stali przestępcy i pijacy? Czy przemoc zdołała już skruszyć twojego ducha tak, że zapominasz o swoim prawie, a raczej moralnym obowiązku, jakim jest doprowadzenie tego systemu do upadku? – takie pytania stawiali w jednej ze swoich broszur członkowie Białej Róży. Było to w Monachium w roku 1942. Rok później system, którego działanie demaskowali, pozbawił ich życia. „Zmechanizowany aparat państwa” zadziałał, jak przewidywali – sprawnie i bezdusznie. Słowa ich ulotki, skierowane do mieszkańców hitlerowskich Niemiec, rezonują tak samo mocno w każdym czasie i miejscu. Każą zachowywać czujność w obliczu władzy, która wynosi samą siebie ponad prawa i swobody obywateli.

     

Do muzycznego opracowania historii Białej Róży Udo Zimmermann przymierzał się trzykrotnie. Jeszcze na studiach, w  1967 roku, napisał operę do libretta swojego brata, Ingo Zimmermanna, której kolejną wersję przygotował już w roku następnym. Przy okazji planowanej inscenizacji w Operze Hamburskiej w 1986 roku miał dokonać dalszych przeróbek, ale zamiast tego postanowił napisać całkiem nową kompozycję na ten sam temat, tym razem do libretta Wolfganga Willaschka. Powstał utwór zupełnie inny, pozbawiony fabuły i skupiony na wewnętrznych przeżyciach dwojga bohaterów na chwilę przed ich śmiercią. To prawda, WEIßE ROSE jest pozbawiona akcji dramatycznej na rzecz analizy stanów emocjonalnych bohaterów w perspektywie eschatologicznej. W obliczu nadchodzącej śmierci rodzeństwo, Sophie i Hans, stopniowo tracą jasność myślenia, pogrążają się we wspomnieniach i oddają nierealnym, sielskim marzeniom (Sophie) lub koszmarnym wizjom (Hans). Przeciwstawiający się władzy w którą nie wierzyli i nawołujący do krytycznego oglądu stanu społeczeństwa poruszają uniwersalny temat przebudzenia narodu i wystąpienia przeciwko złu i niesprawiedliwości

Inscenizacja pokazana w Krakowie miała swoją premierę w Theater Orchester Biel Solothurn a jej autorka, Anna Drescher otrzymała za nią w 2015 roku nagrodę Europejskiego Konkursu Reżyserii Operowej oraz nagrodę dla najlepszego spektaklu Festiwalu Operowego Armel. W Krakowie zagrała Sinfonie Orchester Biel Solothurn pod batutą Kaspara Zehndera.

Surowa, ciemna sala Małopolskiego Ogrodu Sztuki nadała się idealnie dla utytułowanej inscenizacji Anny Drescher. Zmiany w minimalistycznej scenografii pojawiały się wraz z narastającym niepokojem bohaterów, których świat – nawet ten wyobrażony – stopniowo się rozpadał. Czy Sophie i Hans na pewno żyją w tej samej rzeczywistości? Łakną bliskości, ciepła i dotyku drugiego człowieka, nie dostrzegając się nawzajem – niewiele jest nawet fragmentów, które śpiewają wspólnie.

Koncentracja na przeżyciach i emocjach bohaterów, analiza stopniowego popadania w obłęd oraz sam sposób kreowania warstwy muzycznej wyraźnie nawiązują do ekspresjonizmu I połowy XX wieku z jego wiedeńskimi reprezentantami na czele. Muzycy Sinfonie Orchester Biel Solothurn budowali napięcie to przez niepokojące ostinata (powtarzającego się motywu harfy długo nie mogłam wyrzucić z głowy), to znów przez nagłe kontrasty dynamiczne i fakturalne. Zastosowane instrumentarium dało szerokie pole dla dźwiękowych eksperymentów. Delikatne, oniryczne brzmienia (zwłaszcza harfy, skrzypiec i fletu) przeciwstawiane były brutalnym i dosadnym – tak jak w słowie, tak też w muzyce rzeczywistość mieszała się z fantazją, podkreślaną barwnymi, migotliwymi plamami dźwiękowymi – czytamy w recenzji Maryli Zając - Najbardziej przejmujące były dla mnie momenty śpiewu a cappella z towarzyszącym im poczuciem osamotnienia i strachu. Świetnie współgrały ze sobą głosy Marion Grange (sopran) i Wolfganga Rescha (baryton). Ich śpiew był niewymuszony, swobodny i szczery. Bez szalonego wibrata czy wybujałej interpretacji, za to pełen prostoty i autentyczności mimo trudnych partii właściwie zbudowanych na dalekich skokach melodii.

Finałowa, symbolicznie klaustrofobiczna scena jest manifestem przeciwko obojętności wobec krzywdy, głupoty i wrogości. Manifest ten jest skierowany do nas – żyjących niemal osiemdziesiąt lat później. Fragment Kwintetu fortepianowego A-dur Franza Schuberta, który rozbrzmiewa w finale, z wyraźnym nawiązaniem do jego pieśni Die Forelle, […] choć pastoralnie brzmiący, w kontekście obejrzanej opery Zimmermanna nabrał nowego, silniejszego znaczenia: nawet w pozornie spokojnych czasach bądźmy czujni, abyśmy w porę dostrzegli niebezpieczeństwo zagrażające naszej wolności.

Katarzyna Cetera
Zdjęcia - organizatorzy

Udo Zimmerman:
WEIßE ROSE

reżyseria: Anna Drescher
Kierownictwo muzyczne: Kaspar Zehnder
Scenografia i kostiumy: Hudda Chukri

Obsada:
Sophie Scholl: Marion Grange
Hans Scholl: Wolfgang Resch

Orkiestra: Sinfonie Orchester Biel Solothurn
Dyrygent: Kaspar Zehnder