Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Kultura zrównana z ziemią

Czyli Tarnów, ul. Warsztatowa 12 – adres którego nie ma

Ośrodek Teatru " Warsztatowa", działał w końcówce lat osiemdziesiątych i na początku lat dziewięćdziesiątych w dawnym domu kultury "Kolejarza" przy ul. Warsztatowej 12. Był jedynym w Tarnowie centrum kultury niezależnej i sceną prezentującą wybitne postaci polskiej sceny. Nie ma już starego drewnianego budynku Ośrodka Teatru „Warsztatowa” przy skrzyżowaniu z ul. St. Kassali. Wcześniej mieścił Dom Kultury Zakładów Mechanicznych przed przeniesieniem na ul. L. Waryńskiego, do „Mariensztatu”. Zlokalizowany na Osiedlu Kolonia Kolejowa służył przez wiele lat, jako centrum życia towarzyskiego i kulturalnego. Zrównany z ziemią w 2005 r. i po niedawnej przebudowie ul. Warsztatowej nie ma już po nim śladu. W 2010 r. w TCK odbyło się wspomnieniowe spotkanie ludzi związanych niegdyś z tą instytucją (bywałem tam często, działo się...), było nostalgicznie i nieco dekadencko oraz performersko… Aby odczarować tamten szczęsny czas, warto sięgnąć do TEMI nr 4/2005 i zobaczyć co ciekawie napisali Piotr Filip i Tomasz A. Żak w artykule „Kultura pod spychaczem” i zobaczyć co zmieniło się przez te 15 lat.

Jeszcze rok, jeszcze dziewięć, a na ruiny zamku Tarnowskich na Górze św. Marcina wjadą spychacze i skończy się problem kolejnych władz Tarnowa z tą wstydliwą pozostałością naszej kultury. Na razie spychacz wjechał na ruiny Ośrodka Teatru "Warsztatowa" i załatwił problem tej pozostałości tarnowskiej kultury. Kilkanaście lat trwała likwidacja innych ośrodków prowadzących działalność artystyczną.

Wymieniamy z pamięci: Tadeusz Łomnicki, Ryszarda Hanin, Zbigniew Zapasiewcz, Małgorzata Niemirska, Marek Walczewski, Olgierd Łukaszewicz, Mikołaj Grabowski, Jan Peszek, Andrzej Grabowski - to tylko niektórzy z aktorów, którzy przyjeżdżali do Tarnowa, a konkretnie "na Warsztatową", by w tym miejscu prezentować swoje spektakle i spotykać się z publicznością. Tam umawiali się na rozmowy i dyskusje o teatrze Leszek Mądzik, Tadeusz Bradecki, Zdzisław Hejduk, Lech Raczak, Grzegorz Kwieciński, Katarzyna Deszcz, Andrzej Sadowski, Andrzej Titkow, Krzysztof Miklaszewski, Lech Śliwonik. To wszystko i jeszcze dużo więcej zdarzyło się w przeciągu zaledwie kilku lat.

A wcześniej, stary drewniany budynek, lata całe służył tzw. kolonii kolejowej, jako centrum życia towarzyskiego i kulturalnego. Tutaj mieścił się Dom Kultury Zakładów Mechanicznych, nim przeniesiono go na Waryńskiego, do "Mariensztatu". Kontynuacją tej kulturotwórczej funkcji i jej rozszerzeniem, było zlokalizowanie tutaj z początkiem lat 90-tych, Ośrodka Teatru "Warsztatowa", nazwanego tak od miejsca, w którym stał, przy ulicy Warsztatowej właśnie. Przed kilkoma dniami resztki zrujnowanego Ośrodka, kiedyś znanego w całej Polsce i w kawałku świata (nie ma tu cienia przesady!), zrównał z ziemią spychacz. Stało się to prawie dokładnie 15 lat po stworzeniu tej instytucji. Z krajobrazu miasta definitywne znikło kolejne miejsce związane z kulturą. Zresztą niewiele już ich zostało.

Jan Borek, Mikołaj Grabowsk (w białym garniturze), Jacek Głomb, Krzysztof Głomb 

Dezynfekcja

Kiedy jedynym widocznym pomysłem władzy na promocję miasta jest kupowanie - za słone pieniądze - reklamy w publicznej telewizji, albo wydawanie równie dużych kwot na tzw. gwiazdy (z Warszawy czy z Nowego Jorku - to zresztą nieważne), przy jednoczesnym zaniechaniu finansowania tego co własne (choćby artystycznych zajęć pozalekcyjnych), to efektem są właśnie ruiny - dosłownie i w przenośni. W kilkanaście lat skutecznie wydezynfekowano z Tarnowa m.in.: Klub "Merkury", Dom Kultury "Zachęta", Dom Kultury (przez lat parę też Fundację) "Mariensztat", Wojewódzki Ośrodek Kultury z Klubem "Starówka", Dom Kultury Kolejarza (funkcjonuje, ale w formie rezerwatowej), Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Tarnowskiej z jego galerią przy ul. Wałowej, Dom Harcerza w Parku Strzeleckim i prawie wszystkie osiedlowe domy kultury. To na pewno nie jest kompletna lista, ale Czytelnicy TEMI niewątpliwie mogą ją uzupełnić. No i w końcu "Warsztatowa"...


Miałeś chamie...

Ośrodek Teatru "Warsztatowa" nie działał długo, przez kilka lat zaledwie. W tym okresie pracowały tu także tarnowskie teatry alternatywne, Teatr Nie Teraz, Na skraju i zespół pantomimy. W tym miejscu tworzył chociażby Jacek Głomb, dziś rozsławiający w całej Polsce miasto Legnicę i prowadzony tam przez siebie teatr. A na "Warsztatowej" młodzi ludzie, chcący w przyszłości zostać studentami szkoły teatralnej, otrzymywali szansę udziału w warsztatach prowadzonych przez profesorów PWST. To był jeden biegun aktywności, drugim był np. udział w międzynarodowym projekcie "Droga do Delf", w Festiwalu Sławomira Mrożka, imprezy, koncerty i spektakle... Niewielka sala rzadko była w stanie zmieścić wszystkich chętnych do obejrzenia przedstawień, często zdarzało się niektórym odchodzić z kwitkiem. Ludzie z "Warsztatowej" nie musieli też płacić telewizji za to, by ich i Tarnów pokazano, czy o nich opowiedziano. Odwrotnie, to raczej autorzy programów kulturalnych interesowali się tym, co się w Tarnowie i w "Warsztatowej" dzieje.

Tomasz Antoni Żak

Przedostatnia próba ratowania tego miejsca dla potrzeb tarnowskiej kultury miała miejsce 10 lat temu, w pierwszych miesiącach 1995 roku. Ośrodek Teatru już formalnie nie istniał, ale pozostała sala teatralna, będąca w użytkowaniu Towarzystwa Kultury Teatralnej i Teatru Nie Teraz. Wciąż było to miejsce do pracy dla młodych tarnowian, chcących tworzyć własne teatry, własne zespoły artystyczne. Niestety, radni z komisji kultury ówczesnej rady miejskiej nie byli zainteresowani przeznaczeniem jakichkolwiek pieniędzy ani na pomoc dla młodych twórców, ani na partycypowanie w utrzymaniu budynku (chodziło o przysłowiowe grosze). Dbanie o kulturę nie było sprawą komisji kultury.

      

                    Marek Karpiński                                             Marek Zięba

Bez sensu

Nie ma pomysłu na Tarnów. Od kilkunastu lat kolejne rządy i zarządy nie potrafią znaleźć pomysłu na swoje miasto. Nie potrafią uruchomić tkwiącej w nim energii, wykorzystać siły i inteligencji ludzi stąd, zanim odejdą, uciekną, zostaną wypchnięci. Administracyjne pomysły na strategię swą żywotność mają tylko przy biurkach tych, którzy je tworzą. Ogranicza się to więc do haseł, które - co najwyżej - możemy zobaczyć w kolorowych folderach, albo na planszach przy wjazdach do miasta. Być może kolejnym hasłem będzie np. "Tarnów miastem żużla", bo wygląda na to, że kulturę chce się u nas tworzyć, kształtując jej profil według liczby "kulturobiorców". Optymalny więc byłoby ofertę kulturalną miasta oprzeć na preferencjach masowego klienta supermarketów.

A gdzie edukacja? A gdzie misja władzy mówiąca o podnoszenia ogólnego poziomu estetycznego i etycznego społeczności? A przede wszystkim gdzie inwestycja w ludzi, w tarnowian? Takie inwestycja, co potwierdzają dziesiątki przykładów, zawsze się zwracają, także finansowo. Choćby w Nowym Sączu, na rzecz którego tracimy ostatnio kolejne instytucje, możliwości i pieniądze. Tam jakoś inaczej obchodzą się z kulturą. Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że jest jakaś szansa ocalenia budynku byłego Ośrodka, może i o tym będzie jeszcze okazja kiedyś opowiedzieć. Tymczasem po miejscu, które przed laty przynosiło Tarnowowi chlubę, a później już tylko wstyd, nie pozostał już żaden ślad. Problem został zrównany z ziemią i przysypał go śnieg.”

R. Z.

Szczególne podziękowania dla znanego tarnowskiego dziejopisa pana Stanisława Siekierskiego za udostępnienie artykułu zamieszczonego przed 15 laty w TeMI (archiwum tekstów zaczyna się tam dopiero od roku 2007).

zdjęcia pochodzą z  Tarnowskiego Portalu Wspomnień NOSTALGIKON.pl oraz ze zbiorów Pawła Topolskiego.