Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

TARNÓW I OKOLICE: PREMIERA W TARNOWSKIM TEATRZE

czyli
ZAKAZANE PIOSENKI

Tarnowski Teatr im. Ludwika Solskiego specjalizuje się ostatnio w kameralnych przedstawieniach – pisze Katarzyna Cetera, poruszających kwestie fundamentalne. Taki to już urok tarnowskich małych scen – których w projekcie po przebudowie teatru w ogóle miało nie być. To może dlatego trwa ta dobra passa, dzięki której widzowie mogą otrzeć ukradkiem łzę, która spłynie po policzku, zastanowić się nad sensem życia, pomyśleć – a czasem nawet porozmawiać - „o najważniejszym”.

Najpierw był BLACKBIRD. Potem KONSTELACJE, które niestety długo na tarnowskich scenach nie gościły (a szkoda!). Dwa lata temu PŁUCA a potem dyptyk PIASKOWNICA/PIERWSZY RAZ. Ten sezon należy do Agnieszki Baranowskiej, która na Scenę Underground zaadaptowała NOC HELVERA Jarosława Świerszcza (piszącego od ponad dwudziestu lat pod pseudonimem Ingmar Villqist). Dramat ten należy do jego wczesnych utworów – liczy sobie w tej chwili lat 20.

     

Małgorzata Bogajewska, która w ubiegłym roku reżyserowała NOC HELVERA w jednym z łódzkich teatrów utrzymuje, że jest to jeden z najlepszych polskich dramatów, jakie powstały w ciągu ostatniego ćwierćwiecza. Ma o tym świadczyć około 50 premier w kraju i za granicą – m. in. w Niemczech, Rosji, Luksemburgu, na Białorusi i w USA. Utwór został przetłumaczony na wiele języków, co także ułatwia tekstowi międzynarodowa karierę.

Kilka lat temu Ingmar Villqist osobiście wyreżyserował NOC HELVERA Teatrze Bagatela – scenografia tarnowskiego spektaklu – z centralnie ustawionym drewnianym, wiejskim kredensem przed kilku dekad – bardzo organizację przestrzeni Sceny na Sarego przypomina. Przypomina mi też inny spektakl: MÓJ BIEDNY MARAT, zrealizowany w Taetrze im. Mossowietu w reżyserii Andrieja Żytinkina mógł być pierwowzorem scenograficznym obu tych polskich Helverów. Coś jednak tę ubogą harmonijną przestrzeń za chwilę zdezorganizuje, wzbudzi niepokój – może nie od razu zorientujemy się, że meble w mieszkaniu są nadpalone a podłoga częściowo zerwana. Zauważymy, że w okiennej ramie  tkwią resztki rozbitej szyby. Co tu się stało? Co tu się mogło wydarzyć? - a nie, tego się nie dowiemy.

Agnieszka Baranowska – poza scenografią Kamili Grzybowskiej-Sosnowskiej – wykorzystała również muzyczny leitmotiv: znany wojenny przebój: kompozycję, o której stało się głośno w naszym kraju (ale także w Moskwie) za sprawą decyzji dyrektora Muzeum II wojny światowej w Gdańsku. Karol Nawrocki zabronił artystom wykonania utworu Ciemna dziś noc (Темная ночь), pochodzącego z repertuaru Marka Bernesa. Artyści zamierzali wykonać ten przebój przy okazji „Noc muzeów”, a zabroniono im, ponieważ ta radziecka piosenka jest „bolszewicka” i „nie powinna być” wykonywana w Polsce. Kiedy muzycy zaczęli się oburzać, Nawrocki wyrzucił ich z muzeum. W oświadczeniu instytucji czytamy, że przyczyną konfliktu „był jednoznacznie propagandowy charakter utworu”. Kierownictwo muzeum oskarżyło przy tym muzyków o prowokację. Tymczasem piosenka, melodyjna, nastrojowa, skomponowana przez Nikitę Bogosłowskiego do słów Władimira Agatowa ma swoją historię. Mark Bernes wykonał ją po raz pierwszy w filmie Leonida Łukowa DWAJ ŻOŁNIERZE (Два бойца), w którym grał jedną  głównych ról. Ani sam film nie stanowi typowej sowieckiej propagandy, ani piosenka – przeciwnie: obraz kobiety pochylającej się ciemną nocą nad dziecięca kołyską to przecież mało bohaterska wizja. Autor tekstu był ponadto po wojnie represjonowany. Piosenka była popularna w Polsce w latach 50 – w tłumaczeniu Juliana Tuwima. Wykonywała ją Wiera Gran, ale i Miczysław Fogg.

         

Utwór ma rytm przedwojennego tanga, a jego tytuł – prawdopodobnie „przypadkiem” - kojarzy mi się z fundamentalnym dziełem św Jana od Krzyża. Jego słynny poemat NOC CIEMNA (OSCURA NOCHE DEL ALMA) – jest to opowieść o podróży duszy z jej cielesnego domu do zjednoczenia z Bogiem. Ma to miejsce w nocy, która symbolizuje trudności napotykane w oddzieleniu od świata i dotarcia do światła zjednoczenia ze stwórcą. Na tej drodze jest szereg etapów, które są opisywane w kolejnych strofach. Główną ideą poematu jest bolesne doświadczenie, które ludzie muszą przechodzić w procesie dojrzewania duchowego. Poemat został napisany… w II połowie XVI wieku – ale jego klimat w niezwykły sposób koresponduje z wymową dramatu.

Tarnowska NOC HELVERA jest nie tylko głęboka w wymowie czy nastrojowa w scenografii, świetle i dźwięku. Jej głównymi atutami są dopracowane w najdrobniejszych szczegółach role: zarówno Kingi Piąty (Karla), jak też Stefana Krzysztofiaka (Helver) – który chyba nie był chyba dotychczas obsadzany w tarnowskim teatrze w sposób umożliwiający rozwinięcie aktorskich skrzydeł. Te role to przede wszystkim pełne czułości spojrzenia, gesty ufających sobie i kochających się osób. Cieszę się, że reżyserka pozbawiła uczucie łączące dwoje bohaterów charakteru erotycznego – ta scena w Bagateli była nieco dezorientująca z jednej strony, a mocno niesmaczna z drugiej.

Ten kameralny dramat to wzruszająca i – niestety – bardzo aktualna opowieść o pragnieniu miłości i bezpieczeństwa w czasach rodzącego się totalitaryzmu, o tym, że granica pomiędzy normalnością a szaleństwem, czułością a okrucieństwem bywa zaskakująco cienka, a zło, które czai się za drzwiami nie jest tak straszne, jak to tkwiące w ludzkich sercach – czytamy w teatralnym opisie tarnowskiego przedstawienia - Twórcy spektaklu ze zrozumieniem przyglądają się człowiekowi, który musi dokonać niełatwego wyboru pomiędzy strachem, z którego rodzi się agresja, a odwagą do poświęceń w imię miłości.

Katarzyna Cetera

Zdjęcia - Paweł Topolski (www.tarnow.pl )

Ingmar Villqist
NOC HELVERA

Reżyseria: Agnieszka Baranowska
Scenografia: Kamila Grzybowska-Sosnowska
Muzyka: Helena Matuszewska
Asystentka reżysera: Kinga Piąty
Inspicjentka, suflerka: Krystyna Fudyma

Obsada:
Karla - Kinga Piąty
Helver - Stefan Krzysztofiak

Tarnowski Teatr im. Ludwika Solskiego
premiera 23 listopada 2019 r.