Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

HISTORIĘ ROMEA I JULII ZNAJA WSZYSCY

czyli
SCENA OTWARTA – PODSUMOWANIE Katarzyny Cetery

Dziewiąta edycja Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Tańca SCENA OTWARTA dobiegła końca tydzień temu. Tegoroczne święto tańca odbyło się tym razem pod hasłem Spełnienie. Tryumf i klęska, a program festiwalu - jak zwykle - skłaniał do refleksji nad naszymi indywidualnymi decyzjami i nad konsekwencjami, które te decyzje za sobą niosą. Dla każdego zrealizowanie indywidualnych pragnień jest sukcesem. Ich spełnienie wynika z podejmowanych wyborów lub emocji. Decyzje prowadzące do sukcesu niekiedy jednak owocują tragedią. Co zawodzi? Na to pytanie musieliśmy odpowiedzieć sobie sami.

Program tegorocznego święta tańca w Tarnowie - jak co roku – obfitował w wiele atrakcji: roiło się od fenomenalnych przedstawień dla dzieci i dorosłych – zarówno podczas weekendów, jak i w środku tygodnia. Zaprezentowano nam spektakle stworzone w ramach Polskiej Sieci Tańca, ale także uznane dzieła współczesnych choreografów z Polski i zagranicy.

W ostatni festiwalowy weekend odbyła się także kolejna edycja konkursu choreograficznego Dance - my love. Ta rywalizacja pozwala co roku zaprezentować swą pasję i umiejętności młodym twórcom teatru tańca. Mają oni wyjątkową okazję przedstawić swoje dzieła przed wybitnymi postaciami polskiej sceny tanecznej: Zofią Rudnicką, Jackiem Przybyłowiczem, Robertem Bondarą i Witoldem Jurewiczem. Konkurs stwarzał możliwość konfrontacji, rozwoju i ugruntowania własnej pozycji na scenie tanecznej. Nagrody finansowe w tegorocznym konkursie sfinansował Fundusz Popierania Twórczości im. Andrzeja Szczypiorskiego przy Stowarzyszeniu Autorów ZAiKS.

W ramach festiwalu odbył się także międzypokoleniowy projekt edukacji tanecznej Spotkanie. O tym, co nas porusza – o którym pisałam w jednej z relacji. Myślą przewodnią projektu była chęć zintegrowania młodych tarnowian zainteresowanych tańcem. Wynikała ona z idei i próby nawiązania dialogu i współpracy między młodzieżą licealną a seniorami – jako odpowiedź na brak naturalnej przestrzeni do kontaktów wielopokoleniowych w mieście. Projekt realizowany był od maja do października 2019 roku, zakładał wykłady, wspólne oglądanie spektakli zakończone dyskusjami, udział w warsztatach tańca współczesnego, tańca współczesnego z elementami klasyki, tańca swingowego i kontakt improwizacji. Zdobyta wiedza i umiejętności wykorzystane zostały do przygotowania spektaklu, który zaprezentowano na scenie Centrum Sztuki Mościce w Tarnowie w ramach tegorocznej edycji SCENY OTWARTEJ.

Widzom przybywającym do Centrum Sztuki Mościce towarzyszyła niezwykła wystawa fotograficzna zatytułowana BASIU, ZATAŃCZYMY… poświęcona jednej z najważniejszych par polskiego baletu: primabalerinie Barbarze Bittnerównie oraz tancerzowi i choreografowi Witoldowi Grucy. Na wystawę składały się oryginalne, czarno-białe fotografie ze zbiorów Barbary Bittnerówny oraz zdjęci pozyskane z Instytutu Teatralnego, a także od prywatnych właścicieli. Była to nie lada gratka zarówno dla miłośników tańca, jak i wszystkich zainteresowanych tradycyjną, czarno-białą fotografią.

Finał tegorocznego festiwalu zwieńczył występ węgierskich gości. Kecskemét City Ballet zaprezentował tarnowianom opowieść o Romeo i Julii w choreografii Dory Barty. Jest to oczywiście najbardziej znana historia miłosna na świecie - ale mimo to spektakl nie powiela schematów. Owszem, mamy – jak w balecie klasycznym - dwoje młodych kochanków w nieprzyjaznym otoczeniu, idących pod prąd, jest też muzyka Sergiusza Prokofiewa…

Tradycyjne pytania stawiane w dramacie – czytamy w zapowiedzi przedstawienia - w tym spektaklu są odbiciem współczesnego świata. Jak młodzi ludzie mogą sobie radzić z konfliktami odziedziczonymi po rodzicach? Co się stanie, jeśli młode pokolenie zdecyduje się zacząć od czystej kartki w dorosłym życiu? Co motywuje ich do podjęcia tej decyzji? Dlaczego odrzucają doświadczenia rodziców? Nowe pokolenie bowiem zawsze różni się od poprzedniego – nie chce dźwigać ciężarów, zwłaszcza tych odziedziczonych po innych.

Smutne tylko, że podczas festiwalu tarnowska publiczność nie zawsze wypełniała widownię Centrum Sztuki Mościce. Zdaję sobie sprawę, że teatr tańca i współczesny taniec artystyczny to sztuka wyjątkowa, niszowa i trudna w recepcji. Miejmy nadzieję jednak, że głodni sztuki widzowie jednak będą się tu pojawiali coraz częściej i coraz liczniej. Póki co – z teatrem tańca widzimy się za rok. Miejmy nadzieję, że z panią Agnieszką Kawą – również!

Katarzyna Cetera

Zdjęcia - organizatorzy