Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

„Wyklęci”

Od 2011 roku dzień 1 marca jest świętem państwowym, poświęconym żołnierzom zbrojnego podziemia antykomunistycznego. Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” jest obchodzony corocznie, nie jest jednak jeszcze dniem wolnym od pracy. Nie inaczej jest i w tym roku, w piątek 1 marca 2018 r. kiedy to , jak kraj długi i szeroki odbywają się uroczyste obchody – manifestacje, msze, przemarsze i akademie połączone ze składaniem  wieńców i paleniu zniczy. Ten patriotyczny zryw objął także miasto Tarnów i powiat tarnowski. Szkoda, ze co roku jest to taka sama celebra i nikomu nie przyjdzie do głowy żeby zrobić to nieco inaczej, mniej pompatycznie i oficjalne, żeby np. wykorzystać fakt, że znany w całej Polsce i ciągle jeszcze mający tarnowski adres Teatr Nie Teraz ma w swoim repertuarze m.in. głośny, grany już ponad 50 razy spektakl  "Wyklęci", z którym właśnie wyruszył  na Podlasie, gdzie 1 marca zagra go w Białymstoku w Wojewódzkim Ośrodku Animacji Kultury, zaś  potem 2 marca da go w Łomży w auli II LO, a 3 marca pokaże go w Ostrołęce w nowo otwartym, pierwszym w Polsce Muzeum Żołnierzy Wyklętych i 4 marca zakończy tę trasę w Siemiatyczach w tamtejszym Ośrodku Kultury. Ale na tym nie koniec, bowiem w marcu „Wyklęci” będą jeszcze prezentowani w Gminie Miejsce Piastowe na Podkarpaciu (21 i 22 dnia miesiąca). Warto przypomnieć, że Teatr Nie Teraz, jako pierwszy w Polsce podjął ten, do niedawna zakazany temat. W 2011 r. odbyła się premiera "Ballady o Wołyniu", a rok później w warszawskim więzieniu przy Rakowieckiej po raz pierwszy wystawiono spektakl o żołnierzach wyklętych. Aktualnie w spektaklu grają: Monika Szomko /premiera/, Ola Pisz, Anna Warchał, Maciej Małysa i Przemysław Sejmicki.

„Wyklęci”, w większości byli to ci żołnierze Armii Krajowej, którzy po 1945 r., po wkroczeniu do Polski Armii Czerwonej nie pogodzili się z kolejną utratą niepodległości. Uznali słusznie, że miejsce poprzedniego okupanta niemieckiego zajął nowy okupant rosyjski. Żołnierze wyklęci to byli najbardziej zdeterminowani, najbardziej zagrożeni, ale nade wszystko najbardziej patriotycznie nastawieni partyzanci Polski Podziemnej z II wojny światowej, którzy podjęli walkę z ludobójcami z sowieckiego NKWD i mordercami z polskiej bezpieki oraz w ogóle z komunistycznym totalitarnym reżimem, który w postaci współczesnych targowiczan Stalin narzucił Polsce i Polakom. Najsłynniejsi wyklęci to autentyczni bohaterowie: mjr Józef Kuraś „Ogień”, mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, rtm. Witold Pilecki, gen. Emil Fieldorf „Nil”, mjr Bolesław Kontrym „Żmudzin”, ppłk Łukasz Ciepliński. Dzień egzekucji tego ostatniego i jego grupy w celi śmierci strasznego więzienia na Rakowieckiej w Warszawie (1 marca 1951 r.) symbolicznie został uznany za Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”.

 

W 1945 r. – w pierwszym roku po wojnie – w antykomunistycznej konspiracji niepodległościowej uczestniczyło prawie 200 tys. ludzi! W 1947 r. w wyniku sowieckich represji, działań UB, kolejnych amnestii, liczba wyklętych zmalała do blisko 2 tysięcy. Na początku lat 50. w lasach pozostawało już tylko około 250-400 walczących. Od tej pory pojedyncze grupy leśnych walczyły już tylko o przeżycie. Losy wyklętych, sprzeciwiających się zbrojnie wprowadzeniu w Polsce sowieckiego systemu, były przesądzone. W 1953 r., gdy bezpieka rozbiła ostatnie zorganizowane grupy partyzanckie, na „stopie nielegalnej” pozostawało jeszcze kilkadziesiąt osób. Amnestia z 1956 r. spowodowała, że zostało ich już tylko kilkunastu. Ostatnim wyklętym był sierż. Józef Franczak ps. „Lalek”, żołnierz Września, ZWZ i AK, a potem zrzeszenia WiN. „Lalkowi” udawało się przeżyć rozbicie kolejnych oddziałów i grup, w których walczył. Gdy wreszcie został sam, na nim skupiła się uwaga bezpieki. Polowanie na Franczaka trwało aż do października 1963 roku! Zginął w walce, okrążony przez kilkudziesięciu funkcjonariuszy MO i SB. W latach 1944-1963 z bronią w ręku zginęło ponad 20 tys. żołnierzy wyklętych. Kilkanaście tysięcy nigdy nie powróciło z sowieckich łagrów na Syberii. W latach 1944-1955 komunistyczne sądy orzekły ponad 8 tys. wyroków śmierci, z których 4,5 tys. zostało wykonanych. Ponad 200 tys. polskich patriotów trafiło do więzień i obozów. Byli torturowani, więzieni, bici, poniżani, mordowani bez sądu albo w majestacie komunistycznego prawa kat wykonywał na nich wyrok śmierci. Główną katownią i najcięższym więzieniem reżimu komunistycznego PRL była Rakowiecka w Warszawie. To właśnie tutaj wykonano najwięcej wyroków śmierci, to tutaj byli osadzeni najwięksi wrogowie Polski Ludowej, a zarazem najwięksi bohaterowie walki z sowiecką i totalitarną władzą o wolną Ojczyznę.

Ostatni znany z imienia oficer, dowódca oddziału walczącego na Kresach por. Anatol Radziwonik „Olech” poległ w walce z NKWD 12 maja 1949 roku na terenach dzisiejszej Białorusi. Ostatni Żołnierz Wyklęty – Józef Franczak „Lalek” zginał walce zastrzelony podczas obławy w Majdanie Kozic Górnych pod Piaskami w dawnym woj. lubelskim 21 października 1963 roku. Wszyscy Żołnierze Wykleci, a szczególnie ich dowódcy ponieśli ofiarę? życia lub zdrowia. W latach 1944-1956, według ciągle niepełnych danych, z rak polskich i sowieckich komunisto´w zginęło prawie 9 tysięcy żołnierzy podziemia niepodległościowego, wykonano ponad 4 tysiące wyroków śmierci na polskich patriotach.

Zaledwie kilka temu, jesienią, udało się zlokalizować miejsce pochówku dwóch członków tarnowskiego podziemia. Przy ogrodzeniu „nowego” cmentarza w Krzyżu, w nieoznaczonej do niedawna ziemnej mogile, spoczywa Mieczysław Cielocha ps. „Sprytny” i „Stanisław Kiełbasa”. – Wyglądało tak, jak je sobie wyobrażałem, puste miejsce bez krzyża, w najdalszym zakątku, pod ogrodzeniem –wspominał moment odnalezienia mogiły Adam Ryba, kierownik Gminnej Biblioteki Publicznej, który zaangażował się w poszukiwania miejsca spoczynku żołnierzy. Siostra Mieczysława Cielochy dowiedziała się, gdzie pogrzebano jej brata, a na tym najbardziej jej zależało. Od momentu wykonania wyroku śmierci 7 lutego 1947 roku, po którym władze odmówiły wydania ciała, minęły sześćdziesiąt cztery lata…

Mieczysław Cielocha pochodził z Woli Rzędzińskiej. W czasie okupacji był żołnierzem AK. Po1945 roku działał w strukturach Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, a rozkazy wykonywał wraz ze stworzoną przez siebie grupą bojową, w której skład weszli w większości byli żołnierze 2.kompanii „Ewa” batalionu AK„Barbara” 16. Pułku Piechoty. Działalność grupy była skierowana przeciwko strukturom władzy podporządkowanej Sowietom, a mówiąc prościej były to na przykład akcje rozbijające lokalne posterunki, sabotaże, konfiskaty, rozbrojenia.

To właśnie Mieczysław Cielocha okazał się jedną z najważniejszych postaci zaplanowanej przez Zrzeszenie„WiN” likwidacji sowieckiego „doradcy” przy tarnowskim UB. Ów oficer, Lew Sobolew, formalnie posiadający w tarnowskim „bezpieczeństwie” tzw. Głos doradczy, realnie kierował placówką. Sobolew potrafił być okrutny. Niedługo przed zaplanowanym na niego zamachem, skatował Wiesława Budzika, żołnierza Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Był to kolejny przyczynek przemawiający za wyeliminowaniem sowieckiego oficera, dający bodziec do przyspieszenia całej akcji. Całość organizacji powierzona została Janowi Jandzisiowi ps. „Sosna”, o którego historii czytelnicy „Gazety Krakowskiej” mogli już czytać wcześniej. Interesująco pisał o tym śp. Jerzy Reuter. Przypomnijmy jedynie, że Jandzis ostatecznie nie zgodził się na przeprowadzenie akcji przez własnych ludzi, jako że byli oni zbyt dobrze rozpoznawalni w mieście. Wybór padł na grupę dowodzoną przez „Sprytnego” – Mieczysława Cielochę.

Do zamachu doszło10wrzesnia 1946r. Sowiecki oficer pojawił się wraz z żoną na zakupach, na „Burku”. Jednym ze strzelających zamachowców był właśnie Cielocha. Wyroku dokonali w momencie, kiedy Sobolew siedział w samochodzie. Oddane z bliska strzały dawały pewność. „Sprytny” wraz ze wspomagającym go drugim strzelcem, wycofali się poprzez tłumny w tym dniu plac targowy, w kierunku góry św. Marcina i dalej na Łękawice, do której okolic, według relacji, trwał nieskuteczny ostatecznie pościg.

Mieczysław Cielocha „wpadł” przypadkiem:„W nocy 31 grudnia 1946 r. żołnierze (…) będąc  we wsi Wola Rzedzińska – przypadkowo zatrzymali osobnika, który nie posiadał dokumentów, a rewidujący go znaleźli przy nim pistolet. (...) Ustalono, że zatrzymany osobnik to Cielocha Mieczysław ps.„Sprytny” i jest dowódcą bojówki WiN” – czytamy w notatce sporządzonej w1980 roku przez funkcjonariusza Biura „C”, Józefa Bankiewicza.
W trakcie czynności procesowych rozpracowano i aresztowano pozostałych członków grupy „Sprytnego”. Sędzia Wojskowego Sądu Rejonowego w Krakowie, Julian Polana-Haraschin, po pokazowym procesie wydał wyrok skazujący Mieczysława Cielochę i dziewięciu innych, na karę śmierci. Wyrok wykonano7 lutego 1947 r.

Kiedy odnaleziono mogiłę Mieczysława Cielochy, nie miała ona żadnych atrybutów miejsca chrześcijańskiego pochówku – dziś stoi krzyż z tabliczką z nazwiskami pochowanych. Wkrótce, dzięki staraniu Wójta gminy Tarnów, Grzegorza Kozioła, żołnierze otrzymali kamienny nagrobek.

Za: Józef Szaniawski (Nasz Dziennik), Agata Żak i Jerzy Reuter (Gazeta Krakowska) oraz Teatr Nie Teraz

Ryszard Zaprzałka