Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

FESTIWALOWA KULMINACJA

czyli
ORESTES MICHAŁA ZADARY I HAŃBA MARCINA WIERZCHOWSKIEGO

Trzecim spektaklem startującym w konkursie głównym podczas piątej edycji Festiwalu Nowego Teatru okazał się ORESTES wyreżyserowany przez Michała Zadarę. Jak pisze nasza korespondentka - Katarzyna Cetera,  przedstawienie miało uświetnić edycję ubiegłoroczną, ale niestety, wtedy nie mogliśmy obejrzeć go w Rzeszowie z przyczyn leżących po stronie warszawskiej. Czwartym okazała się kolejna fenomenalna realizacja Marcina Wierzchowskiego i Teatru Ludowego w Krakowie (który ubiegłoroczną edycję festiwalu zakończył z nagrodą publiczności za SEKRETNE ŻYCIE FRIEDMANNÓW, a później bezapelacyjnie triumfował podczas festiwalu Boska Komedia). Było intensywnie i intrygująco, ale podczas tego festiwalu to normalne.

W zaproponowanej przez Michała Zadarę obsadzie ORESTESA – tak jak w starożytnym, greckim teatrze za czasów Eurypidesa (a to przecież czwarty wiek p.n.e) - zobaczyliśmy tylko trzy osoby, za to jedną trzecią premierowego składu: Barbara Wysocka  radziła sobie zresztą na scenie najlepiej, zarówno ze słowem jak i ze sceniczną materią. Paweł Paprocki – świetny aktor Teatru Narodowego – robił co mógł, ale już Mateusz Łasowski nawet nie ukrywał, że nie zna tekstu a w ruchu scenicznym podczas tego przedstawienia słabo się orientuje. Ten typ chyba zresztą „tak ma” – bo podobny sposób scenicznego istnienia Łasowski prezentował zarówno w CHŁOPACH Garbaczewskiego jak i w przedstawieniu Wiktora Rubina KAŻDY DOSTANIE TO, W CO WIERZY opartym na Mistrzu i Małgorzacie, a obie realizacje Teatru Powszechnego widziałam. Paprocki i Łasowski zastąpili w Orestesie Mariusza Kiliana i Bartosza Porczyka – nie wiadomo po co (aż się serce kraje, gdy o tym pomyślę).. Miał być spektakl muzyczny o tym, jak mordercy czekają na wyrok, i na premierze może i był. W Rzeszowie obejrzeliśmy… no nie wiadomo do końca co: może była to próba czytana, która odbywała się na scenie. Mit o Orestesie i genealogię głównego bohatera – coś, co dawniej bardzo dobrze znał średnio rozgarnięty licealista – trzeba było widzom przypomnieć, a drzewo genealogiczne nawet wyświetlić przy pomocy projektora.

     

ORESTES to taka starożytna wersja Hamleta, który dał radę pomścić śmierć ojca: zamordował matkę i jej kochanka i wspólnika, do czego dowiodła go siostra Elektra. Za tę zbrodnię, decyzją zgromadzenia ludowego w Argos rodzeństwo zostaje skazane na śmierć. Orestes i Elektra próbują uniknąć kary, jednak ponieważ po dobroci się nie udaje, sięgają po tę pomoc siłą. W finale interweniuje Apollo, u Zadary stylizowany na rosyjskiego oligarchę, który (wypowiadając się jednak po rosyjsku z silnym, polskim akcentem) daje rozwiązanie patowej sytuacji, mówiąc, kto ma się ukryć, a kto zginąć.
Premiera przedstawienia odbyła się w Zachęcie – w miejscu, gdzie z ręki terrorysty właśnie zginął Gabriel Narutowicz. Do symboliki tego miejsca nawiązuje reżyser w wywiadach wskazując kierunki interpretacji swojego dzieła. Niezrozumiałe jest dla mnie uporczywe sięganie do antyku. Oczywiście, Zadara klasykę doskonale zna i śmiało po nią sięga, wzbogaca ją jednak wieloma elementami współczesnymi czy pseudowspółczesnymi. Współczesny jest też chór, którym jest kapela rockowa. Niby zawsze na nowo, czasem wnikliwie, czasem trochę efekciarsko, bo w historię tragiczną wplata całkiem sporo elementów komediowych.

Aktorom nie wychodzi ani gra na instrumentach, ani gra aktorska, tragedia grecka zostaje poddana dekonstrukcji czy nawet destrukcji. Jakichkolwiek odwołań czy analogii trudno się dopatrzyć, gdy aktorzy walczą „o tekst” i nie próbują nawet udawać, że nagłe wyłączenie jednego z monitorów, na którym był on wyświetlany, powoduje prawdziwą katastrofę, która może grozić nagłą, niezaplanowaną przerwą techniczną. Niewątpliwie najmocniejszą stroną przedstawienia była interesująca dyskusja po spektaklu.

Z HAŃBĄ Marcina Wierzchowskiego rzecz się ma zupełnie inaczej. Spektakl miał premierę w czerwcu, w Rzeszowie obejrzeliśmy zaledwie dziewiąty jego przebieg. Wierzchowski sięgnął do świata przedstawionego przez laureata literackiej Nagrody Nobla i Nagrody Bookera, południowoafrykańskiego pisarza, Johna Maxwella Coetzee. Jego powieść, Hańba w przekładzie Michała Kłobukowskiego, została wcześniej wykorzystana m.in. jako scenariusz filmu Steve'a Jacobsa z Johnem Malkovichem w roli głównej, którego premiera miała miejsce dziesięć lat temu.

       

Przy pomocy tekstu Coetzee’go Wierzchowski odkrywa niewygodne prawdy i stawia coraz trudniejsze pytania. O winę, wstyd, samotność, naturę nienawiści i przemocy, stosunek mężczyzn do kobiet, ale tez o zupełnie obce w naszej szerokości geograficznej stosunki rasowe po zniesieniu apartheidu. Jednoznacznej odpowiedzi nie udziela, ale stawia przed nami pełnokrwistego bohatera w trudnym dla mężczyzny wieku – człowieka, który z podniesionym czołem próbuje zmierzyć się z konsekwencjami jakie ponosi. Marta Gruszecka mówi: Coetzee przeprowadza swojego bohatera przez swego rodzaju upiorne rekolekcje, dzięki którym odkrywa, że by zrozumieć, czym jest świat i kim on sam jest w tym świecie, musi wyjść poza siebie, poza swój dotychczasowy punkt widzenia. - To wymaga popatrzenia w twarz złoczyńcy i powiedzenia: "Być może nie mogę rzucić w ciebie kamieniem, bo wcześniej sam rzucałem kamieniami".

Festiwal Nowego Teatru zmierza nieuchronnie ku końcowi. Już wkrótce podsumujemy go i skomentujemy werdykt jurorów, w gronie których w tym roku mam zaszczyt ponownie się znaleźć. Jest krótszy niż wszystkie dotychczasowe edycje, jest z pewnością nieco inny, ale nadal nieodmiennie pełni swoją funkcję – pokazuje przekrój nowych tendencji w polskim teatrze, prezentuje ciekawe spektakle, porusza ważne dla współczesnego widza– w każdym zresztą wieku – tematy i problemy. Porusza też serca – i o to chodzi.

Katarzyna Cetera
fot. Krzysztof Bieliński - Eurypides
fot. Klaudyna Schubert - Hańba (Materiały Teatru Ludowego w Krakowie)

Eurypides
ORESTES

reżyseria:   Michał Zadara
scenografia:  Robert Rumas
muzyka:   Jacek „Budyń” Szymkiewicz
dramaturgia:  Daniel Przastek
światła:   Artur Sienicki
kostiumy:   Arek Ślesiński
produkcja:   Anna Czerniawska,
Marta Kuźmiak
menedżer projektu: Marta Kuźmiak

Obsada:
Paweł Paprocki
Mateusz Łasowski,
Barbara Wysocka

premiera: 27 sierpnia 2016
CENTRALA Warszawa w koprodukcji z Zachętą - Narodową Galeria Sztuki

John Maxwell Coetzee
DISGRACE
HAŃBA

przekład:     Michał Kłobukowski
adaptacja i rezyseria:  Marcin Wierzchowski
dramaturgia:  Agnieszka Turek
Daniel Sołtysiński
asystent reżysera:  Tadeusz Łomnicki
scenografia:  Barbara Ferlak
muzyka:   Urszula Chrzanowska
inspicjent/sufler:   Anita Wilczak-Leszczyńska

Obsada
Małgorzata Kochan
Anna Pijanowska
Marianna Zydek (gościnnie)
Piotr Franasowicz
Jan Nosal
Tadeusz Łomnicki
Patryk Palusiński (gościnnie)
Piotr Pilitowski
Jagoda Pietruszkówna

15 czerwiec 2018
Teatr Ludowy w Krakowie