Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Podsumowanie

czyli
SCENA OTWARTA NA FINISZU

Ósma edycja Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Tańca przeszła do historii - podsumowuje imprezę Katarzyna Cetera. Ubiegły weekend stanowił kulminację większości wydarzeń festiwalowych. W gościnnych progach Centrum Sztuki Mościce - organizatora i gospodarza festiwalu - zobaczyliśmy Polski Teatr Tańca z Poznania oraz gości z Węgier: wiodący zespół tańca współczesnego Szeged Contemporary Dance Company. Przedstawiono nam najlepsze, najciekawsze propozycje festiwalowe. Na finał tej duchowej, tanecznej uczty podano nam pyszny deser. A raczej dwa desery...

Młodzi widzowie tłumnie przybyli na przedstawienie Kieleckiego Teatru Tańca, które zaprezentowano we środę dwukrotnie: po raz pierwszy dla grup zorganizowanych (głównie szkoły), a po raz wtóry wieczorem. Kielecki Teatr Tańca istnieje jako jeden z trzech instytucjonalnych teatrów tańca w Polsce. Powstał w 1995 roku jako zespół prywatny, szybko przekształcił się w stowarzyszenie. Od 2004 był miejską instytucją kultury a od pięciu lat jest to instytucja artystyczna wpisana do rejestru Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Zespół specjalizuje się w repertuarze opartym na stylach tańca jazzowego w tradycyjnych i współczesnych jego odmianach. Dzięki szerokiemu wachlarzowi umiejętności i profesjonalnemu przygotowaniu artystów, prezentowany repertuar jest bardzo zróżnicowany, a Zespół poza wystawianiem własnych produkcji jest angażowany do działań w koprodukcjach w wielu prestiżowych projektach.

W Tarnowie podczas festiwalu zaprezentowano nam roztańczoną, tajemniczą, jazzowo-swingującą wersję ALICJI W KRAINY CZARÓW, okraszoną stepowaniem i tańcami na elektrycznych deskorolkach. Niezwykłość przedstawienia podkreślona została poprzez warstwę plastyczną obrazu: ponad dwieście, przygotowanych z rozmachem, oryginalnych kostiumów oraz bajkową scenografię. Spektakl realizowany został w radosny i kolorowy sposób, twórcy z poczuciem humoru opowiedzieli historię podróży Alicji po krainie sennych wyobrażeń. Zaprezentowali nam także mnogość choreografii w różnych stylach tańca: poczynając od stepowania, rewię, musical oraz taniec jazzowy po taniec współczesny. W spektaklu wzięli udział nie tylko zawodowi tancerze Kieleckiego Teatru Tańca, ale także uczniowie ze Szkoły Tańca Kieleckiego Teatru Tańca.

Oglądało się dobrze, chociaż przedstawienie nie do końca skupiało uwagę młodej publiczności. Dość długie przerwy pomiędzy scenami (skutkujące zasłonięciem kurtyny i wygaszeniem świateł) również nie sprzyjały koncentracji młodych widzów.

W ciągu festiwalowego tygodnia w Centrum Sztuki Mościce miały miejsce nie tylko warsztaty choreoterapii, ale także warsztaty taneczne przeznaczone dla osób powyżej 55. roku życia. Celem i efektem tych warsztatów, które odbywały się pod kierunkiem tancerzy Polskiego Teatru Tańca w Poznaniu, był udział tarnowskich seniorów w przedstawieniu festiwalowym tego teatru - WESELE.POPRAWINY w reżyserii Marcina Libera - zaprezentowanym tarnowskiej publiczności w piątek.

Polski Teatr Tańca istnieje od 1973 roku, jest profesjonalnym autonomicznym zespołem, który ewoluował od spektakli ukształtowanych formą teatru baletowego do współczesnego gatunku: teatru tańca, który charakteryzuje się przekraczaniem granic rodzajowych, technicznych i stylistycznych, wyzwalaniem z przypisanych tradycją środków wyrazu, skłanianiem ku interdyscyplinarności, poszukiwaniem nowych przestrzeni teatralnych i opartym na kreatywnej improwizacji w procesie tworzenia.

Nad sceną unosi się Chrystus, do którego podpięto biało-czerwone balony. Karykaturalna przeróbka obrazu Salvadora Dali w postaci figury rzuca cień na tylną ścianę sceny – a na tej ścianie cień widzimy… satanistycznie, do góry nogami. Ten Chrystus zresztą jest jak niewykorzystany rekwizyt u Czechowa – nie wystrzelił. Po co więc był? Był „elementem scenografii” autorstwa Mirka Kaczmarka. Integralną częścią „poprawin” – takim, który „widzi i nie grzmi”.

Samo przedstawienie to jedna z najciekawszych festiwalowych propozycji – stanowi swoistą dyskusję z dziełem Wyspiańskiego. Od chocholego tańca się zaczyna i chocholim tańcem się kończy. Spektakl rzeczywiście staje się tanecznym, międzypokoleniowym dialogiem z Wyspiańskim – w epoce, kiedy po to dzieło sięgamy coraz częściej. Po WESELE sięgał także Marcin Liber na przykład w Teatrze Polskim w Bydgoszczy, ale – na szczęście – okazało się, że nie wszystko wtedy o Weselu powiedział. Dzisiejsze chochoły tańczą podczas POPRAWIN do dubstepu (oryginalna, tworzona na scenie muzyka RSS B0YS), uczestnicy imprezy podczas wesela piją, a podczas poprawin leczą kaca przy pomocy „klina”.

Na scenie spotykają się różne pokolenia Polaków. Pokolenie naszych dziadków i rodziców, których doświadczenia rzeźbiły ruchy płyt tektonicznych historii i przemian społecznych. Są medium, żywymi ogniwami łączącymi nas z minionym czasem. W ich prywatnych „historiach weselnych” odbijają się losy Polski i Polaków, a rodzinne mitologie stają się częścią wielkiej narracji historycznej. Pokolenie dwudziestolatków, których nie łączą doświadczenia wojen, strajków, spania na styropianie. To o nich mówią Millenialsi, pokolenie Y. Ważne dla nich daty określa nie historia, ale konsumpcja i popkultura – pierwsze portale społecznościowe, fast foody na ulicach, nowe narkotyki, coraz cieńsze laptopy, podróże bez paszportu, muzyka z całego świata w kieszeni spodni. – czytamy w materiałach organizatora. I aż żal, że podczas tego przedstawienia widownia nie była wypełniona po brzegi.

Na uroczysty finał, w niedzielny wieczór przedstawiono nam dwa przedstawienia w mistrzowskim wykonaniu Szeged Contemporary Dance Company z Węgier. To wiodący węgierski teatr tańca współczesnego, który występuje na scenach węgierskich i międzynarodowych, zdobywając wiele nagród branżowych i uznanie publiczności. Przez 30 lat zespół stworzył 130 choreografii (zarówno pod okiem Tamása Juronicsa jak i międzynarodowych choreografów zaproszonych do współpracy). Odwiedził ponad 30 krajów i współpracował z ponad 200 tancerzami. Dyrektorem wykonawczym jest András Pataki.

Pierwszy z zaprezentowanych spektakli - THE FOUR SEASON – FEMINIZMA (Cztery Pory Roku – Feminizm) oparty jest na muzyce Vivaldiego. Przemijające pory roku począwszy od wiosny po zimę niosą za sobą pewien rodzaj symbolicznego porównania natury z rozwojem ludzkiego życia. To nie pierwszy raz kiedy autorzy są zainspirowani tym porównaniem, jednakże w tym przypadku jest to widziane bardziej intensywnie – z perspektywy kobiecej. To sprawia, że podróż staje się wyjątkowa. Dziewczyna będąc jeszcze dzieckiem bojaźliwie zbliża się do płci przeciwnej, której świat jest dla niej zagadką. W istocie, nie ma ona wstępu do tego świata, bez względu, czy jest tam z kimś spokrewniona, czy nie. Ciągle doświadcza, że świat mężczyzn jest bardzo trudny, jest jak zamknięty krąg, z którego kobiety są wykluczone od samego początku. Jest to kobieta o silnej woli, która stawia czoła sytuacji i nie ważne, że niejednokrotnie próbuje zaistnieć w świecie godnym „uznania męskiego” – nikt nie poświęca jej uwagi, dopóki nie zacznie „posługiwać się” swoim ciałem i kobiecością. Próbuje w ten sposób użyć tego jako broni, żeby przebić się przez „szklany sufit”, który niewidzialnie rozciąga się na płaszczyźnie dwóch płci i blokuje jej drogę, aby wyjść na przód – czytamy w opisie spektaklu.

Drugie dzieło – ŚWIĘTO WIOSNY – oparte na muzyce Strawińskiego, stanowi swoisty dialog z początkiem tańca nowoczesnego. Balet Święto Wiosny w choreografii Wacłąwa Niżyńskiego ma już przecież ponad sto lat! Dyskusja ta była niezwykła:
Szczątki przeszłości pewnych ludzi łączy zamknięta społeczność, w której nie mogą znaleźć celu. Nie mają pojęcia w jakim kierunku zmierza ich życie, a bezustanne poszukiwanie ucieczki staje się nie do zniesienia: są oni zobowiązani do podjęcia wspólnej decyzji – jednoznacznie zniszczyć złudzenia teraźniejszości i dążyć do rozpoczęcia nowego życia. Przykre rozpoznanie teraźniejszości daje o sobie znać, a powstanie nowego życia wymaga wspólnego poświęcenia. „The Rie of Spring” („Święto Wiosny”) Stravinskiego jest przerysowane pod kątem dwudziestego wieku: współczesna interpretacja zbawienia, poświęcenia, przemiany i ofiarowania. Samowystarczalne społeczeństwo powoli odchodzi od przeszłości nie mając pełnego wyobrażenia o przyszłości. Jedynym sposobem zweryfikowania powodu do przetrwania społeczeństwa jest wskazanie konkretnego celu, a tym celem jest życie, które ma prawo zaistnieć, ale też runąć. Ostatecznie społeczeństwo pada ofiarą własnego upadku i składa ofiarę z siebie.

Tamas Juronics – autor choreografii do obu tych przedstawień - jest tancerzem, choreografem i reżyserem zarówno Szeged Contemporary Dance Company jak i Teatru Narodowego Szeged. Ukończył studia na Węgierskiej Wyższej Szkole Sztuki Tańca i dołączył do zespołu baletowego w 1990 roku na zaproszenie dyrektora Zoltana Imre. W 1991 r. Juronics rozpoczął prace choreograficzne a w 1993 r. został dyrektorem artystycznym Szeged Contemporary Dance Company. Integralną częścią jego twórczości są narracyjne spektakle, które zawierają dogłębnie przemyślaną choreografię i język wizualny z elementami teatralnymi. Juronics tworzy sugestywną scenerię, sięga po efekty specjalne, skomplikowaną reżyserię światła a przede wszystkim muzykę znanych mistrzów klasycznych. Dzięki temu możemy podziwiać taniec współczesny w niezwykłe intensywnym teatralnym wydaniu.

Scenę Otwartą pożegnaliśmy więc z żalem i nadzieją, ponieważ apetyty nam przez te osiem dotychczasowych odsłon imprezy - urosły. Na razie jesteśmy nieco nasyceni, do zobaczenia za rok.

Katarzyna Cetera (zdjęcia: materiały organizatorów - Przemysław Sroka)