Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

NIESPODZIEWNY KONIEC LATA

czyli
TRANS/MISJE BEZ GRANIC
(pocztówka z lepszego świata – po sąsiedzku)

To wydarzenie wcale nie odbywa się za siedmioma górami i siedmioma lasami - sprawozdaje po dłuższej przerwie nasza teatralna korespondentka Katarzyna Cetera. To prawda, aby mogło dojść do skutku, musiały zostać uruchomione niespożyte pokłady kreatywności i energii. Wymagało to wielu wysiłków, poświęceń i koordynacji kilku działów różnych teatrów europejskich naraz, wielkich pieniędzy (kosztował ponad półtora miliona polskich złotych). A przecież… były wakacje. I okazało się, że (jak zwykle) - w kulturze i polityce mamy „sezon ogórkowy”, a w rzeszowskim teatrze praca wre.

Idea festiwalu integrującego kulturę i sztuki szeroko rozumianego Pogranicza powstała w umyśle dyrektora rzeszowskiej sceny, Jana Nowary, który na początku swojej kadencji zamierzał dołączyć działania teatralne do Podkarpackiego Terytorium Sztuki. Kolejnym krokiem w urzeczywistnieniu idei transgranicznego festiwalu sztuk okazało się naturalne, przygraniczne położenie Rzeszowa. Dodajmy do tego życzliwość lokalnej społeczności, przychylność władz oraz entuzjazm zagranicznych partnerów, a także – co nie jest bez znaczenia - ogromne zaangażowanie wszystkich (co do jednego) pracowników Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie – i… I mamy przepis na sukces .

 

Międzynarodowy Festiwal Sztuk TRANS/MISJE zapowiadano w Rzeszowie od ubiegłego roku pełnym głosem – choć ostateczny budżet imprezy został „domknięty zaledwie kilka tygodni przed jej huczną inauguracją. Przedsięwzięcie zostało powołane do życia przez Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie oraz jego zagranicznych partnerów: Państwowy Teatr w Koszycach, Narodowy Teatr Morawsko-Śląski w Ostrawie, Teatr im. Mihála Csokonaiego w Debreczynie, Narodowy Ukraiński Teatr Dramatyczny im. Marii Zańkowieckiej we Lwowie, Teatr Królewski w Trokach. Zaszczytną rolę partnera honorowego przyjęło Muzeum-Zamek w Łańcucie. Wydarzenie powstało w celu budowania wspólnej przestrzeni dla wymiany idei i wartości. Tytuł pierwszej edycji brzmiał: 1918. Koniec i początek.

Festiwal ma mieć charakter imprezy cyklicznej, na stałe wpisze się w kalendarz współpracy państw Grupy Wyszehradzkiej oraz Ukrainy i Litwy. Kolejne edycje będą odbywać się naprzemiennie u partnerów-organizatorów. W ten sposób uczestnicy projektu kolejno będą przejmowali rolę gospodarza imprezy kreując jego ideę i zawartość programową. Jeśli będziemy rozmawiać przy pomocy sztuki, to szansa, że się lepiej poznamy i zrozumiemy jest większa – mówił Jan Nowara, dyrektor Teatru im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie, podczas podpisania w Muzeum-Zamku w Łańcucie deklaracji założycielskiej Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Trans/Misje.

Głównym założeniem programowym TRANS/MISJI, których pierwsza edycja zakończyła się w Rzeszowie tuż przed pierwszym szkolnym dzwonkiem, miała być interdyscyplinarność w sferze sztuki. Partnerów projektu łączy graniczne położenie, które sprzyja wzajemnemu przenikaniu kultur. Wynika z tego odmienna od centrystycznej perspektywa patrzenia na rzeczywistość. Jej fundamentem jest regionalna wspólnota i wyjątkowa tożsamość pogranicza.
Nowy festiwal ma być unikatowym wydarzeniem artystycznym w skali Europy. Założeniem jego twórców jest to, aby stał się największym festiwalem organizowanym przez kraje Grupy Wyszehradzkiej oraz partnerów z Ukrainy i Litwy.Ma mieć charakter cyklicznej, na stałe wpisanej w kalendarz współpracy państw–partnerów tej wielkiej imprezy.

Podczas tegorocznej, pierwszej edycji TRANS/MISJI w ciągu siedmiu festiwalowych dni przedstawiciele sześciu krajów europejskich zaprezentowali nam – na terytorium jednego tylko miasta – aż czterdzieści wydarzeń artystycznych. Przyznajmy - skala robi wrażenie.

Jeszcze większe wrażenie robią zaprezentowane podczas festiwali spektakle. A było co oglądać.


Przede wszystkim najlepszy (choć dyskusyjny i kontrowersyjny) spektakl gospodarzy, LWÓW NIE ODDAMY w reżyserii Katarzyny Szyngiery – z gościnnym udziałem niewiarygodnej Oksany Czerkaszyny, z niesamowitym Robertem Żurkiem i Dagny Ciporą, Mateuszem Mikosiem w obsadzie.

Wielkie widowisko plenerowe zatytułowane W CIENIU KORONY - LEGENDA O WITOLDZIE WIELKIM zaprezentował rzeszowianom Teatr Królewski w Trokach (Litwa). Niestety, dzieło zobaczyliśmy bez tłumaczenia na język polski, przez co monumentalny spektakl świateł, ognia, muzyki i mgły – zaprezentowany nad Wisłokiem – był kompletnie nieczytelny dla polskiej publiczności).

    

Zobaczyliśmy także na scenie Filharmonii Podkarpackiej operę Händla ACIS I GALATEA w wykonaniu węgierskiego teatru z Debreczyna.

 

Świetne recenzje zebraa również AUDIENCJA Vaclava Havla zaprezentowana przez Teatr Petra Bezruča z Ostrawy.

Poza tym mnóstwo atrakcji: wystawy, koncerty, przedstawienia dla dzieci, wystawy. Spektakle plenerowe spowodowały, że wieczorami bulwary nad Wisłokiem tętniły życiem. Klub festiwalowy – Browar Manufaktura Rzeszów – nie tylko pękał w szwach, ale też rozbrzmiewał dobrą muzyką i toastami wznoszonymi w kilku językach naraz. Takiej atmosfery w Tarnowie podczas Talii już dawno nie było. Może kiedyś doczekamy

.

Tymczasem na kolejna edycję Międzynarodowego Festiwalu Sztuk TRANS/MISJE będziemy musieli wybrać się trochę dalej niż do Rzeszowa – pocieszmy się jednak, że Koszyce są trochę bliżej, niż (na przykład) Troki. Miejmy też nadzieję, że za rok do sześciu transgranicznych partnerów dołączy jakiś teatr z Białorusi – choćby Grodzieński Teatr Dramatyczny, który (zupełnie przypadkiem) miałam okazję w czasie wakacyjnych wojaży odwiedzić…

Katarzyna Cetera

Zdjęcia - Katarzyna Cetera oraz Maciej Mikulski, Wit Hadło (strona internetowa Teatru im. W.Siemaszkowej w Rzeszowie)