Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Polska od sierpnia po listopad…

czyli kolejne podróże artystyczne Teatru Nie Teraz

Można by powiedzieć, że zaczyna się symbolicznie Powstaniem Warszawskim, a kończy odzyskaniem Niepodległości – mówi Tomasz Żak, dyrektor „Teatru Nie Teraz”, zapraszając na nową, wyjątkową odsłonę widowisk spektaklu „Wyklęci”. Istotą przedsięwzięcia są prezentacje spektaklu „Wyklęci” w różnych miejscach Polski, które nawiązują do tradycji Żołnierzy Niezłomnych. Obecny projekt, promowany starannie wydanym folderem, realizowany jest przy wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz IPN. Odwołuje się do historii antykomunistycznego podziemia. Za hasło twórcy spektaklu biorą znaną polską triadę: ,,Bóg – Honor – Ojczyzna”. - Opowiedziana przez sztukę teatru prawda o polskiej insurekcji antykomunistycznej po 1944 roku przywraca autorytety prawdziwe, takie na miarę mitologicznych herosów. A to pozwala między innymi na to, aby kilkunastoletnim Polakom powiedzieć: Oto oni. Bądźcie im podobni, a Polska będzie lepsza, będzie wasza i polska po prostu – podkreśla reżyser. Najbliższe przedstawienia „Wyklętych” odbędą się w symbolicznych miejscach: 25 sierpnia 2018 r. – wieś Królowe koło Głubczyc. Stary młyn, w którym w roku 1947 ukrywał się mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko”. Godz. 19.00. Współorganizator: ZHR Głubczyce. 28 sierpnia 2018 r. – Gdańsk, Stacja Orunia - Gdański Archipelag Kultury. W ramach obchodów 72. rocznicy zamordowania Danusi Siedzikównej „Inki”. Poniżej tekst, jaki ukazał się w Niezależnej Gazecie Obywatelskiej pt. „Major Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko” pod Głubczycami” pióra Marcina Żukowskiego.

W stodole gospodarstwa położonego za wsią Królowe koło Głubczyc, w którym przez kilka wiosennych tygodni 1947 roku mieszkał major Zygmunt Szendzielarz ps. "Łupaszko", znany już głubczyczanom Teatr Nie Teraz z Tarnowa, wystawi sztukę pt. "Wyklęci". Prezentacja będzie miała miejsce na chwilę przed 72. rocznicą mordu sądowego na dzielnej sanitariuszce z 5 Wileńskiej Brygady AK - Danusi Siedzikównie "Ince", która jest patronką głubczyckich harcerek.

Recenzja spektaklu:
"(…) To przedstawienie jest połączeniem wysublimowanego dzieła teatralnego z elementami dokumentalnymi przetworzonymi artystycznie. Jest poetyckim przywołaniem do apelu tych, o których pamięć przez kilkadziesiąt lat była przez władze komunistyczne skutecznie zabijana.
(…) To bardzo piękne, mądre i ważne przedstawienie, mające ogromny wymiar historyczno-polityczny, powinno znaleźć dla siebie miejsce na gościnnych scenach teatrów profesjonalnych w stolicy, a także w innych miastach. (…) I jeszcze jedno: miejsce premierowej prezentacji, czyli mokotowskie więzienie na Rakowieckiej w Warszawie, nadało spektaklowi dodatkowo tragicznego wymiaru".
Temida Stankiewicz-Podhorecka - „Wyklęci, do końca niezłomni”
Nasz Dziennik, 07.05.2012

Tomasz Żak, laureat wyróżnienia Nagrody Literackiej imienia Józefa Mackiewicza, akcentuje znaczenie głębszego poznania historii Polski w procesie kształtowania narodowej tożsamości. Reżyser podkreśla rolę, jaką pełnią bohaterowie Narodu Polskiego, którzy stają się rzeczywistymi drogowskazami dla Narodu Polskiego. - Opowiedziana przez sztukę teatru prawda o polskiej insurekcji antykomunistycznej po 1944 roku przywraca autorytety prawdziwe, takie na miarę mitologicznych herosów – zaznacza.

Major Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko” pod Głubczycami

68 lat temu, wiosną na przełomie kwietnia i maja 1947 r. do młyna w podgłubczyckiej wsi Królowa (obecnie Królowe) przybył major Zygmunt Szendzielarz ps. „Łupaszko” – legendarny dowódca 5. i 6. Brygady Wileńskiej AK, należący do grona najbardziej znanych żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego, zarówno czasu II wojny światowej, jak i okresu powojennej walki z czerwonym okupantem.

Zygmunt Szendzielarz urodził się w małopolskim Stryju na kresowym Podkarpaciu w 1910 r. Zygmunt będąc chłopcem wiedział, że chce zostać żołnierzem. Imponowali mu starsi bracia, którzy walczyli w obronie Lwowa w 1919 r. Rudolf zginął w walce, Marian został odznaczony krzyżem Virtuti Militari (podczas II wojny światowej bił się pod dowództwem gen. Maczka w 1. Dywizji Pancernej Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie). Przyszły bohater ukończył Szkołę Podchorążych Piechoty w Ostrowi Mazowieckiej i Szkołę Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu, dzięki czemu został zawodowym oficerem Wojska Polskiego i służył w 4 Pułku Ułanów Zaniemeńskich. Już w pierwszych dniach kampanii wrześniowej 1939 r. udowodnił swoje zdolności dowódcze przeprowadzając bez strat dowodzony przez siebie szwadron przez Wisłę (reszta pułku została doszczętnie rozbita). Za ten czyn otrzymał krzyż Virtuti Militari. Po nieudanej próbie przedostania się na zachód włącza się w działania konspiracyjne na Wileńszczyźnie, gdzie dowodzi jednym ze szwadronów. W sierpniu 1943 r. z resztek rozbitego przez Sowietów oddziału „Kmicica” tworzy 5. Brygadę Wileńską AK. Za zgodą komendanta okręgu w lipcu 1944 r. nie poprowadził swojej brygady do wyzwalania Wilna w ramach operacji „Ostra Brama”. Wiedział, że Sowietom nie można wierzyć.

Gdy Wileńszczyzna i Kresy Wschodnie znalazły się pod sowiecką okupacją, pod koniec lipca 1944 r. udał się z niewielką grupą swoich żołnierzy na terytorium Polski powojennej. W kwietniu 1945 r. odtworzył na terytorium Białostocczyzny 5. Brygadę Wileńską AK. We wrześniu tego samego roku 5. Brygadę rozformowano, a jeden z jej szwadronów stał się zaczątkiem 6. Brygady Wileńskiej. W tym czasie „Łupaszko” udał się na Pomorze, gdzie podporządkował się komendantowi eksterytorialnego Okręgu Wileńskiego AK. Już w kwietniu 1946 roku po raz kolejny odtwarza 5. Brygadę, tym razem w Borach Tucholskich.

Do oddziału „Łupaszki” zgłaszali się zazwyczaj młodzi partyzanci z Wileńszczyzny, którzy nie zamierzali rezygnować z walki o wolną Polskę, lub też tacy, którzy prześladowani przez aparat terroru komunistycznego nie mieli innego wyjścia, jak wstąpienie do oddziału leśnego. Nierzadko trafiali tam harcerze. Żołnierze majora Szendzielarza byli znakomicie zdyscyplinowani, umundurowani i uzbrojeni. Nie pito alkoholu. Każdy dzień rozpoczynał się i kończył wspólną modlitwą. Większość żołnierzy nosiła na piersi ryngraf z wizerunkiem Matki Boskiej Ostrobramskiej. Za rzeczy rekwirowane polskiej ludności płacono gotówką. Partyzanci cieszyli się zaufaniem ludności cywilnej. Akcje propagandowe i zbrojne miały na celu podtrzymanie oporu w społeczeństwie. Wierzono w rychły wybuch konfliktu między zachodnimi aliantami a Związkiem Sowieckim, dlatego zwalczano komunistyczny aparat administracyjny i stawano w obronie ludności cywilnej przed terrorem NKWD i UB. Jesienią 1946 r. Łupaszko wraz z małym oddziałem dowodzonym przez por. Henryk Wieliczkę ps. „Lufa” udał się na Białostocczyznę i dołączył do 6. Brygady Wileńskiej. Opuścił ją w marcu 1947 r.

Wiosną na przełomie kwietnia i maja 1947 r. przybył do młyna w podgłubczyckiej wsi Królowa. Towarzyszyła mu sanitariuszka i narzeczona Lidia Lwow ps. „Lala” (z pochodzenia była Rosjanką z książęcego rodu, major związał się z nią po śmierci żony Anny) oraz Mieczysław Abramowicz ps. „Miecio” i Wacław Beynar ps. „Orszak” wraz z małżonką. Gospodarstwo położone na uboczu, pośród zagajników leśnych i stawów rybnych zorganizował „Orszak” – wieloletni kurier „Łupaszki”. Zanim przybyli na ziemię głubczycką, kilka dni spędzili w Ścinawie w powiecie prudnickim (obecnie Ścinawa Mała w powiecie nyskim).
Major Szendzielarz podjął próbę powrotu do cywilnego życia, lecz nie zrezygnował całkowicie ze służby wojskowej. Dowodzenie nad 6. Wileńską Brygadą przekazał Władysławowi Łukasiukowi ps. „Młot”, sam zaś był swego rodzaju łącznikiem pomiędzy Komendą Okręgu Wileńskiego AK a oddziałem w terenie. Jednymi z powodów wyjścia z lasu była chęć zaprzestania dalszego powiększania oddziału oraz ochrona podwładnych.


Nowi mieszkańcy młyna zakupili kury, gęsi, kozy i prosiaki. Mieli do dyspozycji ogród i około 1,5 ha ziemi uprawnej. Dokonano podziału obowiązków: „Orszak” zajął się prowadzeniem młyna, a „Łupaszko”, „Lala”, „Miecio” i żona „Orszaka” trudnili się pozostałymi pracami w gospodarstwie. Zachowała się relacja mówiąca, że ich mąka początkowo nie cieszyła się dużym zainteresowaniem, gdyż „Orszak” robił ją uczciwie z samej pszenicy, przez co mąka miała żółtą barwę. Dopiero po instruktażu swojego pomocnika, „Orszak” dosypywał do pszenicy trochę jęczmienia, co czyniło mąkę śnieżnobiałą i pozwalało znaleźć klientów.
Podczas pobytu w Królowej „Łupaszkę” odwiedzili przedstawiciele Komendy Okręgu Wileńskiego AK, Edmund Bukowski ps. „Zbyszek” oraz Wacław Walicki ps. „Tesaro”. Niedługo po tym w Królowej zjawił się komendant Wileńskiego Okręgu AK Antoni Olechnowicz ps. „Pohorecki”. Podczas tych spotkań „Łupaszko” był namawiany do rozwiązania oddziałów leśnych, jednak nie podjął żadnych konkretnych działań w kierunku demobilizacji z powodu niedostarczenia dokumentów na fałszywe nazwiska dla swoich żołnierzy.
Spokój, jaki major „Łupaszko” i jego bliscy zaznali w Królowej, skończył się po miesiącu. „Orszak” został ostrzeżony przez znajomego milicjanta, że nowi mieszkańcy młyna wzbudzili zainteresowanie organów bezpieczeństwa. Wszyscy w ciągu pół godziny ewakuowali się w różne części kraju. Major Szendzielarz wraz z narzeczoną mieli odjechać pociągiem ze stacji Racławice Śląskie do Kudowy Zdroju, a następnie na Podhale, gdzie zmieniając często miejsca pobytu przetrwali jeszcze rok.
„Łupaszko” i „Lala” zostali aresztowani przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego 30 czerwca 1948 r. w miejscowości Osielec. Następnie osadzono ich w więzieniu na Rakowieckiej w Warszawie. Naczelnik więzienia, Alojzy Grabicki, nie wyraził zgody na ślub „Łupaszki” i „Lali”. W ogłoszonym 2 listopada 1950 r. wyroku sądu „Łupaszkę” skazano na 18-krotną karę śmierci. Wyrok wykonano 8 lutego 1951 r. Dopiero wiosną 2013 r. podczas prac ekshumacyjnych na terenie tzw. „Łączki”, czyli kwatery „Ł” na warszawskich Powązkach badacze Instytutu Pamięci Narodowej odkryli i zabezpieczyli szczątki mjr. Szendzielarza. „Lala” usłyszała wyrok dożywotniego więzienia. Wyszła na wolność w 1956.
Głubczyckie środowisko Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej czyni starania o ustawienie okolicznościowej tablicy upamiętniającej pobyt bohaterów podziemia antykomunistycznego we wsi Królowe oraz wytyczenie szlaku turystycznego z Królowego do Racławic Śląskich.

MarcinŻukowski
fot. Wiesław Janicki

Tekst ukazał się w Nr 14. specjalnego wydania NGO.

Kolejne prezentacje projektów "Ballada o Wołyniu" i "Wyklęci 44" we wrześniu:
18 września 2018 r. Zielona Góra - "Ballada o Wołyniu"
19 września 2018 r. Poznań - "Ballada o Wołyniu"
20 września 2018 r. Brzeg - "Ballada o Wołyniu"
23 września 2018 r. Lublin - "Wyklęci 44"
26 września 2018 r. Siemiatycze "Ballada o Wołyniu"
28 września 2018 r. Augustów - "Ballada o Wołyniu"
29 września 2018 r. Augustów - "Wyklęci 44"

Podobnie będzie wyglądał kalendarz TNT w październiku i listopadzie.

Przygotował – Ryszard Zaprzałka

 San Antonio testosterone therapy