Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Tarnowscy Obywatele Kultury

O poziomie i problemach kultury powiedziano już wiele zarówno na forum lokalnym, jak i ogólnokrajowym. Czas jednak przejść od słów do rzeczy – taką zasadę wyznają założyciele i członkowie powstałego kilka lat temu ruchu społecznego pod nazwą Tarnowscy Obywatele Kultury. TOK to działający lokalnie nieformalny i dobrowolny ruch obywatelski. Jego uczestnicy za cel stawiają sobie realizowanie działań na rzecz poprawy sytuacji w sektorze kultury, w szczególności zmiany zasad w sposobie jej zarządzania i finansowania.– Ruch Obywateli Kultury sam w sobie nie jest niczym nowym. Podobne grupy społeczne powstają i z powodzeniem działają w całym kraju m.in. w Warszawie, Łodzi, Poznaniu i w Bydgoszczy – mówi Jerzy Pal, znany tarnowski aktor i współzałożyciel TOK. Teraz nadszedł czas, by i w Tarnowie zawarto szeroko rozumiany pakt dla kultury. Nie możemy zapominać, że powszechne i przede wszystkim świadome uczestnictwo w kulturze jest nie tylko naszym obowiązkiem, ale również motorem rozwoju społecznego i ekonomicznego – dodaje. Kim są Tarnowscy Obywatele Kultury? To… pasjonaci. Animatorzy kultury, przedstawiciele środowisk twórczych, dziennikarze, wykładowcy akademiccy, studenci, wszyscy ci, którym losy kultury i edukacji nie są obojętne. – Jednym z naszych celów jest podnoszenie kompetencji kulturowych społeczeństwa. Jesteśmy przekonani, że nasza przyszłość, nie tylko w aspekcie kulturowym oczywiście, zależy od twórczych, rozumiejących się wzajemnie obywateli, którzy chcą i potrafią skutecznie działać w sferze publicznej. Dlatego chcemy włączyć się w współtworzenie wizerunku naszego miasta jako miejsca, w którym powstają interesujące wydarzenia twórcze i aktywnie się w nich uczestniczy, bo tzw. Ludzie Kultury to nic innego jak Obywatele Świadomi, dla których „Sfera Ducha” to nie kaprys, snobizm czy nużący obowiązek (szkoły). To świadomy wybór – mówi Pal. Trudno się z tym nie zgodzić, aliści z treściami ostatnio opublikowanego przez J. Pala Listu Otwartego do radnych, już nie koniecznie. Oto pełna jego treść:  

Szanowni Państwo Radni Miejskiej Rady w Tarnowie!

Ze smutkiem przeczytałem artykuł w TEMI o zapisanych cięciach, w funduszach dla Kultury w projekcie budżetu na rok 2018.
W porównaniu z rokiem 2017 Instytucje Kultury w Tarnowie dostaną 10% mniej dotacji.
Z ubolewaniem przyjąłem tę wiadomość, ze smutkiem i goryczą. Kiedy dwa lata temu gościliśmy Komisję kultury na „wychodnym” posiedzeniu w naszym Teatrze te uczucia były inne. Po Waszych deklaracjach o dojściu (w ciągu kilku lat) do 3% budżetu miejskiego na kulturę ręce moje i moich koleżanek i kolegów same składały się do oklasków. Jakże byliście hojni dla naszego teatru: obietnica promesy do wniosku remontowego dotyczącego zaplecza, (obejrzeliście wcześniej te ruinę i wiecie, że remont tylko głównego budynku, bez odnowy pomieszczeń mieszczących pracownie krawiecką, stolarską, modelarską i magazyn kostiumów, był błędem. Dzięki dotacji ministerialnej i Urzędu Miasta rusza nareszcie remont. I dobrze! Nie da się uprawiać teatru bez kostiumów i dekoracji. (choć podobno ktoś tam z Urzędu Miasta zasugerował: zrezygnujcie ze scenografii.. będzie taniej! (?!) ? Dwa lata minęły… i zamiast ewolucyjnego wzrostu dofinansowania czeka nas korekta w dół. O sto kilkadziesiąt tysięcy zł. I o dziwo kara się nas za przedsiębiorczość, bo potrafimy wypracować rocznie około milion złotych!?! „dacie sobie radę”.

Otóż nie, Drodzy Państwo. Nie damy! Tzn. owszem, wykonamy plan przedstawiony przez Dyrektorów Naczelnego i Artystycznego, zrealizujemy liczbę premier, nie zadłużymy teatru nadmiernymi wydatkami. Ale jakim kosztem: scenografia będzie uboższa, kostiumy może nie z lumpeksu, ale mniej wystawne. Ciekawe, jak przyjmiecie szarego Moliera, ubogiego w wystawie (dekoracja, ubiory) Szekspira. Może „Antygona w Nowym Jorku” sprawdzi się w ciuchach z lumpeksu.. ale mało wam szarości na co dzień i chcecie widzom zafundować „ulicę” w teatrze?! Brawo!

To w warstwie wizualnej.. idźmy dalej: Można zatrudnić muzyka debiutanta, amatora.. napisze oprawę muzyczną za parę złotych ..będzie OK! Można zatrudnić nieznanego, szukającego gwałtownie pracy reżysera (bo po paru realizacjach nikt nie chce z nim pracować). Siostra szwagra ułoży choreografię (ruch sceniczny i taniec) – tanio. (może macie kogoś?). Kupi się na targu parę szminek i podkładów z Chin – żeby aktorzy pomalowali sobie swoje gęby nienażarte, po co przepłacać w Rossmanie. I już!

A właśnie.. jeszcze ci wredni aktorzy (jakby nie można było zrobić castingu i z ulicy zatrudnić trochę zdolnej młodzieży i dać ogłoszenie w Urzędzie Pracy, to zgłoszą się bezrobotni w różnym wieku, którzy występowali już w jasełkach parafialnych i może w tefałenowskich „Detektywach”, gdzie gra już cały amatorski Kraków, kilkanaście osób z Tarnowa, jeden radny i jeden były poseł. OTÓŻ TO NIE TAK, Państwo Radni stutysięcznego miasta powiatowego, z aspiracjami do drugiego miejsca (po Krakowie). Nie tak.

Teraz trochę o zespole artystycznym. Przyjęliście pół roku temu, z akceptacją, jak słyszałem utalentowanego artystę: aktora i reżysera. Krajana. Rodowitego Tarnowianina na dyrektora artystycznego naszej sceny. (my też – tarnowscy aktorzy!). Wysłuchaliście Jego programu, zaakceptowaliście tytuły sztuk na dwa lata do przodu, ucieszyły was zamierzenia wzmocnienia zespołu artystycznego Teatru im. L. Solskiego młodymi, utalentowanymi artystami. I po pół roku zrywacie jednostronnie porozumienie obcinając mu fundusze na działalność? Ładnie to tak postępować, nie dotrzymując ustaleń. Bo przecież tak bogate plany artystyczne potrzebują pieniędzy na realizację. Przypomnę Wam, jak to kilka lat temu, kiedy dyrektorem był Św. Pamięci Edward Żentara a teatr był zadłużony, nowe otwarcie Wasi poprzednicy (a może i paru z Was) uczcili dofinansowaniem działalności nowego dyrektora, by mógł zrealizować swoje plany. A teraz co? Wtedy Kraj był w większym kryzysie (w ruinie czy coś tam, coś tam). Dało się. Teraz mamy Ojczyznę miodem i mlekiem płynącą, socjalną i co.. na kulturę nie ma?

Ach.. miałem o tych ..aktorach.

Ten ludek to w ogóle jest jakiś dziwny… przyjeżdżają do Tarnowa, opuszczają swoje rodziny i wypielęgnowane mieszkania, by zamieszkać w hotelowo urządzonych mieszkankach (to nie wina dyrekcji, że meble na wysoki połysk z lat 70tych rozpadają się. Łazienki nie widziały kilkanaście lat remontu. Kafelki, jeżeli są.. bo w niektórych łazienkach nie ma, odpadają ze starości, bo klej kładziony na lamperii już nie trzyma. Łóżka pozbierane ze sztuk, które już nie są grane, wytarte i wygniecione. Meble kuchenne -jeżeli są – podobnie. Okna przy większym wietrze same się otwierają -mieszkanie na ul. Leśnej, w zimie uszczelniane kocami, watą i gąbką… napisałem, że to nie wina dyrekcji, że są w takim stanie. Na to też nie ma pieniędzy w teatrze, Państwo Radni).
 Ale ci „dziwni” ludzie – aktorzy o dziwo decydują się na pracę. Często kosztem rodziny mieszkającej w innym mieście (bo jeszcze nie ma szkoły teatralnej w Tarnowie, gdzie mogliby się kształcić i pozostawać tu wraz z żonami i dziećmi. Jeszcze inna rzecz. Ci „śmieszni ludkowie: mają swój zawodowy etos… i będąc na etacie – rezygnują z prac przynależnych aktorom w Krakowie, Warszawie, Wrocławiu i odmawiają reżyserom castingowym udziału w filmach, reklamach, dabbingach i innych formach artystycznej działalności, do jakiej upoważnia ich dyplom szkoły aktorskiej. Dlaczego? Bo praca etatowa w teatrze jest najważniejsza. Dopiero w wolnym czasie od prób i spektakli aktor może wziąć udział w filmie czy serialu. Ale… w tarnowskim teatrze z racji szczupłości kadr nie ma takiej możliwości. Nasz zespół artystyczny wykorzystywany jest na miarę możliwości.. dyrekcja modli się, by nikt nie zachorował, bo wtedy odwołuje się przedstawienie. A gramy dużo.. nie dla własnego widzimisię, ale dla widza, który zgłasza chęć obejrzenia spektaklu przez kupienie biletu. A nie muszę Państwu opisywać, że stawki w kinie czy w reklamie są wielokrotnie wyższe niż pensja w teatrze która, jak Państwo wiecie oscyluje w granicach najniższej krajowej. By godnie żyć i utrzymać rodzinę mamy prawo pracować na wielu polach eksploatacji zawodowej. A niestety często nie możemy.
 Bo w teatrze wysoko jest postawiony etos artysty wykonawcy. Tego uczą nas pokolenia naszych poprzedników i Związek Artystów Scen Polskich, który stoi na straży etyki zawodu.

I macie szczęście, że tak jest, bo w przeciwnym razie nie byłoby tu, w Tarnowie zawodowego teatru i instytucji, którą znów (od kilku lat) może się szczycić miasto. Wiem, że wśród radnych są zwolennicy teatru impresaryjnego. Ale wybaczmy tę ignorancję. Nikt, kto ma na uwadze dobro kultury tarnowskiej nie poważy się zniszczyć coś, co jest skarbem tego miasta. Żywy, zespołowy, repertuarowy, teatr ze swoimi artystami, klimatem sztuki i miejscem magii żywego słowa. Żaden impresaryjny teatr, nawet z największymi tuzami aktorskimi, nie stworzy tego klimatu, jaki jest w stacjonarnym, miejskim teatrze. Zresztą.. nie stać Was, Szanowni Państwo, na teatr impresaryjny. Nikt z warszawskiej „górnej półki” nie będzie grał za pieniądze, jakie proponujecie swoim artystom. Owszem, gościnnie na festiwalu.. raz, czy dwa razy w roku. Szanujcie więc proszę tych, którzy są tutaj i poświęcają swoje talenty, rozwijają je grając na deskach Teatru im. Ludwika Solskiego.

Tyle w skrócie o zespole artystycznym. Chciałbym jeszcze pochylić się nad innymi, pracującymi z oddaniem w teatrze tarnowskim. To lokalni rzemieślnicy: plastyk, krawcowa, dwaj stolarze i ekipa maszynistów sceny. I znów: słyszałem argumenty podnoszone w Urzędzie Miasta, że wystarczy zmniejszyć kadry a znajdą się większe pieniądze dla pozostałych pracowników. Otóż nie… kolejny mit! W najlepszych czasach, za Ryszarda Smożewskiego, w pracowniach pracowało grono fachowców: kilku stolarzy (wszak budowa dekoracji to ogromne przedsięwzięcie, nawet w przestrzeni). W pracowni krawieckiej był krawiec męski z pomocą i krawcowa damska z asystentką (jak pracochłonne i artystycznie trudne jest szycie stylowych sukien możecie przekonać się oglądając je na scenie). Pracownia plastyczna zatrudniała również kilku artystów plastyków tarnowskich, którzy dokańczali artystycznie scenografię, przygotowywali rekwizyty, malowali elementy dekoracji, wszystko wg. projektu scenografa. Była też pracownia ślusarzy. I obsługa magazynu rekwizytów i kostiumów. Teraz z tego grona w teatrze jest: jeden stolarz na etacie, jeden plastyk, jeden rekwizytor, jedna pani krawcowa (szyjąca męskie i damskie ubiory), pani od magazynu kostiumów, kierowca (pracujący jako zaopatrzeniowiec, goniec)…. 2 elektryków, akustyk (i drugi doangażowany) i kilkuosobowy dział Organizacji i Promocji zatrudniający dodatkowo stażystów i wolontariuszy, dwie kasjerki. Ktoś musi zapromować repertuar, sprzedać przedstawienia i wydać bilety. A… i w szatni uczennice, wolontariuszki z tarnowskich szkół. Kogo chcecie zwolnić? Gdzie oszczędzić? Obecnie w teatrze pracuje 60 osób i każdy ma dużo pracy. I przed remontem teatru też pracowało 60 osób.. a spektakli grano dużo mniej i widzów również było mniej. Wtedy rocznie przychodziło 20, 30 tysięcy rocznie dziś 60 tysięcy i więcej. Doceńcie to. I nie oszczędzajcie na tym miejscu, które przysparza splendoru i artystycznych wydarzeń temu Miastu. Przedstawienia zdobywają nagrody i wyróżnienia (to tarnowscy aktorzy są twórcami tych sukcesów). Teraz z doangażowanymi młodymi, utalentowanymi aktorami, z dyrektorem z twórczą osobowością, możemy zrobić jeszcze więcej. Potencjał i sukcesy już były, teraz może być tylko lepiej. Mój głos jest moim osobistą decyzją, nikt mnie nie namawiał. Praca w moim teatrze jest dla mnie ważna i leży mi na sercu dobro tej instytucji kultury. Wypowiadam się w swoim imieniu i piszę o tym na czym się znam o Teatrze. Mam nadzieję, że i w innych Instytucjach odezwą się głosy w obronie ich miejsc pracy. TAK, bo wasze cięcia doprowadzą do zwolnień i obniżenia poziomu sztuki w mieście. A w Tarnowie, który nie przemysłem stoi kultura powinna być na pierwszym miejscu. Miejska, odrębna, regionalna, oparta na pracy lokalnych twórców. Kultura i Sztuka jest w Europie uznawana jako dobro i dziedzictwo po przodkach. Jeżeli mamy się wyróżniać w Europie to tylko odrębnością i zdobyczami kulturowymi naszego narodu.

Jerzy Pal
Tarnowski Obywatel Kultury