Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

WAS WÄRE EIN JUDE OHNE HOFFNUNG

czyli -
O DYBUKACH W RZESZOWIE (04. FNT – 56. RST)

Mamy za sobą inaugurację 4 edycji Festiwalu Nowego Teatru - pisze nasza specjalna wysłanniczka Katarzyna Cetera. Mocnymi akcentami były tu z pewnością propozycje teatrów słowackich: Monodram CELLS/KOMÓRKI, który przedstawiła słowacka aktorka i performerka Sláva Daubnerová, a nade wszystko baletowy DZIENNIK ANNY FRANK w wykonaniu Państwowego Teatru w Koszycach wprowadził nas w tę część rzeszowskiego święta teatru, którą określono hasłem "Nowy Teatr/ Europa" – ale może bardziej były to już "Dybuki. Przepisywanie pamięci". Żydowskie duchy – istoty traktowane w kulturze żydowskiej na równi z żywymi – wywołał w sobotę w siedzibie rzeszowskiego BWA Paweł Passini. W tym kręgu – przywołując duchy przeszłości - pozostawaliśmy przez pierwsze festiwalowe dni.

Sláva Daubnerová nie boi się eksperymentować z formą i treścią. Łączy tekst dramatyczny z instalacją wizualną, performansem, wykorzystuje projekcje video, media, sama mówi, że cechuje ją dekonstrukcyjne podejście do dramatu. W 2006 roku założyła profesjonalną platformę teatralną, zwaną P.A.T. W swoich produkcjach koncentruje się wyłącznie na współczesności. W ramach tej platformy przygotowała swój pierwszy solowy projekt CELLS/KOMÓRKI, oparty na pamiętnikach Louise Bourgeois. To ten sceniczny debiut słowackiej artystki zobaczyliśmy w piątek na rzeszowskiej scenie. Monodram otrzymał Nagrodę Specjalną Jury za koncepcję sceniczną i reżyserię na festiwalu Nowej Dramaturgii (Nová Drama albo New Drama festival) w Bratysławie dziesięć lat temu.

Zespół baletowy Państwowego Teatru w Koszycach przedstawił nowatorski pomysł na sceniczną interpretację słynnego DZIENNIKA ANNY FRANK (DENNÍK ANNY FRANKOVEJ) w choreografii i reżyserii Ondreja Šotha. Tu emocje pojawiają się wraz z pierwszymi dźwiękami – a to nie tylko elementy muzycznego folkloru żydowskiego, ale również ŚWIĘTO WIOSNY STRAWIŃSKIEGO. Przez łobuzerski, beztroski świat zderzony z wieloznacznością symbolu w genialnej scenografii, pozostanie pewnie w pamięci na długo. Spektakl swoją żywiołowością trochę przypominana DO DNA (które podczas tego festiwalu w Rzeszowie oczywiście zobaczymy) – ale niektóre sceny do złudzenia przywołują słynną inscenizację DZIADKA DO ORZECHÓW: mitologiczny świat dzieciństwa, który nagle i brutalnie się zakończył. Przedstawienie baletowe dookreślone zostało słowem mówionym – w wykonaniu sprawnej tanecznie aktorki dramatycznej. Tatiana Pauhofová znana jest polskiemu widzowi głównie z kina – to ona wystąpiła w komedii romantycznej WSZYSTKO ALBO NIC u boku Michała Żebrowskiego i Pawła Deląga.

 

Drugi dzień Festiwalu Nowego Teatru upłynął pod znakiem powrotu „duchów przeszłości” – dybuków, które tkwią w nas i które ubieramy w nasze doświadczenia. O pierwszym takim „duchu” – słowackiej syjonistce i działaczce społecznej, przywódczyni tajnej organizacji żydowskiej, która w ramach istniejących w tym kraju struktur państwowych próbowała ocalić swoich rodaków (przede wszystkim dzieci) przed zagładą, opowiada film dokumentalny pt. RABINKA. Anna Grusková – autorka wielu produkcji dokumentalnych przedstawiła Gisi Fleischmann, która zginęła w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu.

Inną wersję losów Gisi Fleischmann przedstawiła Grusková w dramacie pod tym samym tytułem zaprezentowanym w ramach modułu Drama LAB – czytania performatywnego. RABINKA wyreżyserowana przez Tomasza Węgorzewskiego, okazała się plastyczna, ludzka, dzisiejsza, umotywowana – prawdopodobnie dzięki rzeszowskiej aktorce, Małgorzacie Machowskiej, która z właściwą sobie wirtuozerią wcieliła się w tytułową rolę.

O „dybukach” zawartych w spektaklach konkursowych chciałabym opowiedzieć osobno, w innym miejscu. Dziś wrócę jeszcze do wieczornych sobotnich atrakcji, które zapewnił rzeszowskiej publiczności Paweł Passini w siedzibie rzeszowskiego Biura Wystaw Artystycznych – Domu Sztuki, które zlokalizowane jest w Rzeszowie w budynku synagogi – zbeszczeszczonej podczas okupacji, ale – w odróżnieniu od starej i nowej synagogi tarnowskiej - zachowanej w całości. Najpierw koncertem OBECNI (D’Roots Brothers i Goście), podczas którego Paweł Passini – reżyser – śpiewem i graniem przywoływał „duchy” przeszłości. Podczas koncertu usłyszeliśmy pieśni w języku hebrajskim i jidysz, ale także w języku luganda. Koncertowi towarzyszyły prezentacje multimedialne wyświetlane na ścianach: tancerzy, którzy byli żywym hebrajskim alfabetem, fantazyjnie skomponowane w figury hebrajskie litery czy lista żydowskich nazwisk. Drugą propozycją Pawła Passiniego na ten wieczór był performance oparty na znanym i wielokrotnie eksplorowanym filmie Szymona An-skiego w reżyserii Michała Waszyńskiego z roku 1937.DYBUK był bodaj pierwszym pełnometrażowym filmem w języku jidisz. Wilm wyświetlono na ścianach synagogi, a narratorem był sam Paweł Passini oraz dwoje bielskich aktorów – Paweł Janyst i Ilona Lewandowska. Dodatkowym atutem projekcji był dla mnie po raz chyba pierwszy wykorzystany tajemniczy tekst Wyspiańskiego REQUIEM.

Requiem to tajemniczy, niewydany za życia autora tekst powstały w roku 1901. W Dziełach zebranych opublikowany wśród utworów prozą, ma oczywisty charakter poetycki i bardzo nieoczywisty potencjał dramatyczny i teatralny. Requiem to – jak napisała Ewa Miodońska–Brookes – „ćwiczenie ze śmierci”. Tak też chcemy o nim myśleć i tak je na scenie przywołać na początek cyklu, którego celem są ćwiczenia w myśleniu Wyspiańskim. Wydaje nam się, że zacząć trzeba właśnie od śmierci i radykalnej zmiany perspektywy, którą wprowadza w naszą krótkowzroczną teraźniejszość – informuje zapowiedź „odprawiania scenicznego, powołanego niegdyś do życia przez duet Passini/Kosiński ramach projektu NIKT MNIE NIE ZNA.

Zwrócił Paweł Passini uwagę na symboliczność ostatniego napisu filmu – planszy z napisem „KONIEC” (w języku polskim) wpisanym w gwiazdę Dawida i menorę. Przypomniałem sobie nagle, że podług starego podania odbija i utrwala się na martwej źrenicy ostatnia walka przedśmiertna – powtarza Stanisław Przybyszewski w REQUIEM AETERNAM - Otóż to to, to, to, co widzieć musiałem, straszną zagadkę życia na dnie martwego oka, piekielną noc poślubną, w której życie z śmiercią się parzy.

   

Och, jakby się chciało zobaczyć podobne atrakcje w Tarnowie – na przykład przy okazji Galicjaner Sztetl – zamiast folklorystycznych, nie zawsze udanych „wypominków”. Może okazałoby się, że te „dybuki” sa żywe, współczesne, że nie zginęły wraz z naszymi żydowskimi sąsiadami.

W niedzielę podsumowaliśmy część „dybukową” dyskusją panelową z udziałem Mieczysława Abramowicza, Grzegorza Niziołka, Katarzyny Kręglewskiej, Joanny Ostrowskiej, ale i Pawła Passiniego. Dyskusje poprowadziła Joanna Puzyna-Chojka, dyrektor artystyczny festiwalu. Ale o festiwalu jeszcze napiszemy.

Katarzyna Cetera

Zdjęcia - strona internetowa Teatru im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie, Jerzy Lubas, Josef Marcinsky

 instagram likes