Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

FEEDBACK POZNAŃSKI

czyli Talia - część 6

Na deskach tarnowskiego teatru obejrzeliśmy wczoraj - pisze katarzyna Cetera, w ramach Talii przedstawienie Anny Karasińskiej – autorki głośnego, przewrotnego debiutu EWELINA PŁACZE – w wykonaniu aktorów Teatru Polskiego w Poznaniu. DRUGI SPEKTAKL (faktycznie drugi w karierze) to chyba coś więcej niż branżowy żart jego autorki. Karasińska pracowała wcześniej jako drugi reżyser na planach filmowych u Grzegorza Królikiewicza i Mariusza Grzegorzka, ale w teatrze zadebiutowała niedawno. Na pewno cechuje ją niebanalne podejście do teatralnej materii: odkrywcze, surowe, awangardowe, dekonstruktywne. Karasińska posługuje się absurdem, groteską, maską – ale i oszustwem, które jej wybaczamy.

Na scenie siedzą aktorzy grający widzów i przyglądają się publiczności bez słowa. Tak się zaczyna poznańskie przedstawienie. Otrzymujemy szyderczy obraz nas samych – naszych teatralnych zachowań, dziwactw,nawyków i natręctw. W postawach aktorów widzimy samych siebie na widowni: kiedy przysypiamy, kiedy chcemy przeczytać SMS, kiedy nudzimy się (ostentacyjnie bądź nie). Rząd aktorów ilustruje komunikaty podawane z offu. Wychodzi z tego porywający niemy stand-up na siedząco. Okrutny to feedback – być może tacy w oczach artystów jesteśmy naprawdę. Karasińska doprowadziła zacytowane na śmierć Gogolowskie rozpoznanie: "Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie", do absurdu – punktuje Witold Mrozek. Ale to dopiero pierwsza cześć widowiska: kpina ze snobizmu, z pobieżnego odbioru stanowi zaledwie preludium do tego koncertu.

W części drugiej aktorzy po kolei zasiadają na widowni. Każdy z nich mówi, co chciałby zobaczyć w teatrze. Pozostali inscenizują zadany temat: pokazują improwizacje na zadane tematy. Początkowe tematy są „proste”: o samotności człowieka, o matce, „ja bym się chciał przyłączyć”. Zaczynają się jednak sytuacje absurdalne („jakby mnie nie było – da się to jakoś zagrać?” czy „o nieporozumieniu podczas żniw”). Dochodzimy do sytuacji, z którymi aktorzy „sobie nie radzą”. „Ja bym chciał coś poczuć” - i tu okazuje się, że zobojętniałego na bodźce widza, coraz trudniej zadowolić. Scena rozstania między mężczyzną i kobietą w każdej konfiguracji kwitowana jest krótkim „nic” - niestety. Nie „rusza”. Chcąc jednak zadowolić widza aktorzy decydują się na stworzenie nieoczekiwanej sytuacji.

Oto naprzeciw siebie staje dwóch starszych mężczyzn – Wojciech Kalwat i Wiesław Zanowicz. Ta scena jest naprawdę wzruszająca, głęboka: oto Kalwat mówi do partnera z autentycznym przejęciem i czułością: Kocham cię, nie odchodź. Nie zostawiaj mnie samego. Co ja będę sam? Sam jadł? Sam spał?. Widownia (autentyczna widownia) reaguje jednak śmiechem. Nie wzruszy tego „widza” nawet scena namiętności czy przemocy. W scenie kulminacyjnej aktorzy nie mogąc „poruszyć widza”, w akcie desperacji zaczynają tarzać się po podłodze w konwulsyjnych drgawkach, którym towarzyszą pełne cierpienia wrzaski.- opisuje Joanna Ostrowska -  Ta scena, choć dużo krótsza, to replika finałowej sceny z Misteries and Smaller Pieces (1964) [...] The Living Theatre, zainspirowana opisem dżumy w Marsylii z książki Antonina Artauda „Teatr i jego sobowtór”. Jak zaznaczyłam, nie wiem, czy to przywołanie (choć przypuszczam, że tak, bo podobieństwo jest zbyt ewidentne) było świadome. W tamtej scenie chodziło o pokazanie śmierci, która jest początkiem odrodzenia. Nie chodziło o stworzenie wspólnoty między aktorami a widzami. Przeszło pięćdziesiąt lat temu taki sposób „gry” mógł szokować. Zainspirowana tą sceną pojawiającą się w Drugim spektaklu, odpowiem na pytania postawione przez twórców cytatem z psychiatry R.D. Lainga, użytym w scenie z Paradise…, kiedy aktorzy chcą pokazać, że świat zakazów, w jakim żyją, uniemożliwia nie tylko wspólnotę, ale nawet jakąkolwiek komunikację międzyludzką: „If I Could Turn You On, If I Could Drive You Out of Your Wretched Mind… I Would Let You Know”. A póki nie jesteśmy w stanie dać znać, jak można widza „turn on” do wspólnoty w teatrze, może na początek przestać go stawiać w sytuacji fałszywej? W drugiej części Drugiego spektaklu nie ma improwizacji, nie ma współdziałania zespołu sceny i widowni innego niż pobudzanie do śmiechu, bo to wszystko, co widzimy, to wypracowana i całkiem niezależna od widzowskich reakcji forma gry. A aktorska „szczerość” to – o czym przypomniała Małgorzata Peczyńska w swojej scence – tylko grymas twarzy. I tego się trzymajmy.

Dziś przed nami przedostatni spektakl konkursowy. Teatr Polski w Bielsku- Białej zaprezentuje nam Humankę Jarosława Murawskiego w reżyserii Agaty Puszcz. Oczywiście kurierowych maniaków teatralnych na widowni nie zabraknie również dziś.

Katarzyna Cetera

Zdjęcia - Paweł Topolski (tarnow.pl)

Anna Karasińska
DRUGI SPEKTAKL

reżyseria - Anna Karasińska
współpraca dramaturgiczna - Ewelina Pankowska
ruch sceniczny - Magdalena Ptasznik
kostiumy - Anna Nykowska
światło - Szymon Kluz

Obsada:
Ewelina Pankowska
Małgorzata Peczyńska
Monika Roszko
Kornelia Trawkowska
Katarzyna Węglicka
Mariusz Adamski
Przemysłąw Chojęta
Michał Kaleta
Wojciech Kalwat
Paweł Siwiak
Wiesław Zanowicz

Premiera 5 maja 2016
Teatr Polski w Poznaniu