Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

PIEŚŃ RADOŚCI kontra TANIEC ŚMIERCI

(O dwóch spektaklach konkursowych)

czyli TALIA - część 4

W teatrze – i innych instytucjach kultury – poniedziałek jest zazwyczaj dla artystów dniem wolnym od pracy - konstatuje w swojej codziennej relacji Katarzyna Cetera. Talia jednak nie odpoczywa – trwa w najlepsze. Wczoraj zaproponowano nam aż dwa krańcowo różne spektakle konkursowe. Na maraton ten jednak warto było do tarnowskiego teatru się się wybrać. Przeżyliśmy chyba najbardziej ekscytujący dzień obfitujący w pozytywne – choć w pewnym sensie skrajne – emocje i tematy. Minęliśmy też festiwalowy półmetek.

DO DNA w reżyserii Ewy Kaim, spektakl dyplomowy studentów Wydziału Aktorskiego PWST w Krakowie relacjonowałam już dla Państwa wiosną na łamach Kuriera. (http://tarnowskikurierkulturalny.pl/teatr/998-must-see-czyli-trzy-razy-krakow). W Krakowie od dawna tego przedstawienia obejrzeć nie sposób: przysłowiowe tłumy walą równie przysłowiowymi drzwiami i oknami. Z relacji wiem, że krakowianie chodzą na nie po kilka razy: kiedy tylko mogą. Nie zdarzyło się chyba, żeby publiczność dziękowała młodym artystom inaczej, niż na stojąco.

Tarnowscy widzowie nie okazali się gorsi niż krakowscy – również zgotowali dwukrotne standing ovation - ale u nas aktorzy musieli się zmierzyć z materią przedstawienia dwukrotnie. Wysiłek to był dla nich nie lada: dwugodzinny spektakl, bez przerw, angażujący wykonawców wokalnie, ruchowo, muzycznie i emocjonalnie, ale przede wszystkim energetycznie – wymaga gigantycznego wysiłku.

Przedstawienie widziałam w Krakowie kilka miesięcy temu. Przez ten czas obsypano nagrodami nie tylko sam spektakl, ale również reżyserkę, zespól aktorski, Weronika Kowalska i Łukasz Szczepanowski otrzymali także indywidualne nagrody aktorskie. Myślę, że to nie jest koniec listy nagród – powiedziała dziś Monika Faron-Miśtak. Oby!

 

Dzieło Ewy Kaim ewoluuje, przenosi akcenty, buduje nowe znaczenia, pokazuje radość i energię budującą strukturę genetyczną kultury i cywilizacji ludzkiej – sięga do DNA – do emocji: miłości, narodzin, wojny, tęsknoty, śmierci. W takim transie buduje się świat. Tworzy „nowe”, ale sięga do kodu genetycznego, do źródeł, które – jak mówi Włodzimierz Szturc – wysychają: Pieśń zawsze wynikała z głębokiej potrzeby odnalezienia źródła mocy i tajemnicy. Wydaje się jednak, że we współczesnym świecie pieśń spoczywa w jakimś utajeniu, że jest ukryta na głębokim dnie życia – w zapomnieniu. W poszukiwaniu jej źródeł autorzy dotarli do autentycznych, dawnych, ginących powoli, pieśni - wybranych z tomów dzieła Oskara Kolberga, ze zbiorów Władysława Skierkowskiego, Henryka Gadomskiego i wielu innych.

DO DNA jest moim faworytem w tegorocznej rywalizacji, choć chyba w ogóle nie powinien uczestniczyć w konkursie – jest to spektakl tak różny od wszystkich, które dotychczas zobaczyliśmy, tak „odstaje” (oczywiście w pozytywnym sensie), że trudno będzie mu zaproponować jakąkolwiek przeciwwagę „komediową”. Ale skoro już w tym konkursie jest – niechże młodzi ludzie „idą po swoje”.

Proszę się nie dziwić, że po obejrzeniu DO DNA na widowni Małej Sceny Tarnowskiego Teatru zasiadłam z uczuciami mieszanymi – bo to i powieść gejowska, i spektakl w wykonaniu Teatru Nowego… Tak mnie to słodko nie dotyczy – że zacytuję wypowiedź Lukrecji, jednej z bohaterek spektaklu.

LUBIEWO to współczesna, napisana w 2004 roku  powieść Michała Witkowskiego. Zarówno autor jak i wydawca określają ją jako utwór „przygodowo-obyczajowy z życia ciot” - czyli homoseksualistów lat 70 i 80. Powieść składa się z dwóch części, które zawierają dziesiątki luźnych opowieści połączonych osobą nadrzędnego narratora-bohatera. Stwierdza on w pewnym momencie, że jego ambicją jest ułożenie „ciotowskiego Dekameronu”.

Na podstawie powieści powstał scenariusz dla Teatru Rozmaitości w Warszawie, napisany przez samego autora powieści wspólnie z Piotrem Gruszczyńskim, natomiast adaptacji w Teatrze Nowym w Krakowie dokonał reżyser, Piotr Sieklucki. Na podstawie tej powieści wystawiono także w przedstawienie w Teatrze Miejskim W Göteborgu (Göteborgs Stadsteater).

Spektakl Piotra Siekluckiego powstał na podstawie pierwszej części głośnego „dzieła” Michała Witkowskiego, zatytułowanej Księga ulicy. Autor odwiedza dwóch starszych mężczyzn: Patrycję i Lukrecję. Ci prześcigają się w opisach mrocznych gejowskich miejsc Wrocławia z lat 70. i 80. Nade wszystko przechwalają się miłosnymi wyczynami… I chyba miałabym do tego spektaklu wiele zastrzeżeń, gdyby nie fakt, że za pomocą opowieści dwóch podstarzałych homoseksualistów została nam opowiedziana historia mijającego świata: istnieje on już tylko w pamięci bohaterów, którzy powoli odchodzą. Dziesiątkuje ich AIDS, umiera epoka, w której żyli, a nie są w stanie zaakceptować nowych – także dla homoseksualistów – czasów. Drugi element, który do spektaklu mnie przekonuje to niebywałej klasy aktorstwo: Janusz Marchwiński i Tomasz Schimscheiner (to on zastąpił Pawła Sanakiewicza tworzącego Lukrecję w pierwotnej wersji spektaklu Piotra Siekluckiego) stworzyli pełnokrwiste, wiarygodne postaci starzejących się „ciot” - (nie, nie „gejów”, oni wyśmiewają współczesną terminologię i hasła). O sobie mówią dumnie – cioty, nie żadne geje. Gardzą modą i nowoczesnymi klubami. Obszar swojego życia zawęzili obecnie do wielkości swojego mieszkania, rodem z PRL-u. Bo i właśnie w PRL-u zostało ich prawdziwe życie, o którym z rozrzewnieniem opowiadają. Wtedy wszystko było lepsze. Rosyjscy żołnierze z większym lub mniejszym oporem im ulegali, bezpieczny seks był wymysłem, a wokół unosiła się atmosfera występku. Później przyszedł Zachód i przyniósł domy handlowe, AIDS i gejów. Wszystko się zmieniło na gorsze. PRL ma tu swoje miejsce nie tylko we wspomnieniach bohaterów, ich mieszkanie to relikt, który zdołał jakoś zachować swoje kształty w rzeczywistości, która go zastała – pisze o LUBIEWIE Monika Matura. To wzruszające, ciepłe kreacje – któe stanowią niewątpliwy walor LUBIEWA.

Dziś przed nami kolejny spektakl konkursowy: Lubuski Teatr w Zielonej Górze sięgnął po dramat barokowy KSIĘŻNICZKA NA OPAK WYWRÓCONA. Już się cieszymy – a naszym czytelnikom życzymy równie miłych teatralnych wrażeń

Katarzyna Cetera

Zdjęcia - Paweł Topolski (tarnow.pl)

DO DNA

Reżyseria, scenariusz i opieka pedagogiczna - Ewa Kaim
Dramaturgia - Włodzimierz Szturc
Scenografia, kostiumy, projekcje i światło - Mirek Kaczmarek
Kierownictwo muzyczne i aranżacje - Dawid Sulej Rudnicki
Choreografia - Maćko Prusak
Przygotowanie wokalne - Justyna Motylska
Asystentka reżysera - Natalia Orkisz (III r. WRD)

Obsada:
Dominika Guzek,
Agnieszka Kościelniak,
Weronika Kowalska,
Jan Marczewski,
Łukasz Szczepanowski
oraz
Dawid Sulej Rudnicki (fortepian, basy)

Premiera 12 listopada 2016

Spektakl dyplomowy studentów IV r. Wydziału Aktorskiego, specjalności wokalno-aktorskiej PWST im. Ludwika Solskiego w Krakowie

Michał Witkowski
LUBIEWO

reżyseria – Piort Sieklucki
scenografia – Łukasz Błażejewski
dźwięk – Wojtek Kiwacz
ruch sceniczny – Jarek Widuch
reżyseria światła – Marek Kutnik

Obsada:
Tomasz Schimscheiner,
Janusz Marchwiński,
Marcin Kulawik,
Krystyna Czubówna (Narrator)

Premiera 5 maja 2011
Teatr Nowy w Krakowie