Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Rękopisy nie płoną

czyli o tym, jak Agata Biziuk oswoiła mesjasza
 
Jakowa Gołosowkera w Polsce niemal zupełnie nie znamy. Nie identyfikujemy ani osoby, ani – nad czym pozostaje ubolewać – twórczości rosyjskiego myśliciela i pisarza. Z tym większym zainteresowaniem - pisze nasza stała korespondentka teatralna Katarzyna Cetera, jechałam do Zakopanego na spektakl Agaty Biziuk DOM WIDZĄCYCH DUCHA, który otworzył sezon teatralny w zakopiańskim teatrze. Otworzył być może także drzwi naszej świadomości, a niewątpliwie zaktualizował pytania, które współczesny człowiek stawia sobie, Bogu, diabłu i światu, a pewnie i drugiemu człowiekowi. Teatr Witkacego od dawna leży z daleka od głównego teatralnego nurtu. Jego repertuar nie epatuje kontrowersyjnymi pomysłami inscenizacyjnymi, nie pamiętam, żeby ludność protestowała przeciwko jakiejkolwiek pozycji repertuarowej – czy to przed teatrem z różańcem w garści, czy też na ulicach. Nie było też żadnych medialnych „pyskówek”.

Od ponad trzydziestu lat dyrektoruje tej placówce Andrzej Dziuk i nikomu do głowy nie przyjdzie, aby rozpisać konkurs na to stanowisko albo następcę przywieźć do Zakopanego „w teczce”. Trzydzieści lat – to dopiero wynik! Jest Polsce zaledwie kilku dłużej panujących dyrektorów, ale Andrzej Dziuk także niejedno widział i niejednemu „halnemu” dobrej czy złej zmiany się oparł. A teatr? Ten „trzyma poziom”, robi wrażenie, odpowiada na pytania coraz bardziej aktualne dla współczesnego człowieka, uczestniczy w gorącej dyskusji o świecie. Robi „swoje” – od lat.

Agata Biziuk tarnowskim widzom znana jest na pewno. Pamiętamy, oczywiście, spektakl dla najmłodszych widzów BABCIA MÓWI PA PA (albo – w późniejszej wersji: GDZIE JEST BABCIA?), który reżyserowała na tarnowskiej scenie i nad którym pracowała wspólnie z Agnieszką Makowską w 2012 roku. Ciekawostką niech będzie fakt, że Agata Biziuk w 2015 roku wyreżyserowała na scenie Malarnia poznańskiego Teatru Polskiego KONSTELACJE, a prapremierę tego dzieła brytyjskiego dramatopisarza Nicka Peyne’a oglądaliśmy przecież na tarnowskiej scenie w wykonaniu Zofii Zoń i Kamila Urbana zaledwie dwa lata wcześniej. Marcin Hycnar, nowy dyrektor artystyczny tarnowskiej sceny, zapowiada, że reżyserka zaprezentuje naszej publiczności spektakl HEROINY na podstawie autorskiego scenariusza, napisanego specjalnie dla miejskiego teatru. Premierę przewidziano na koniec rozpoczynającego się właśnie sezonu na Scenie Underground.

W Zakopanem Agata Biziuk pracuje nie po raz pierwszy. Jej wersja OPOWIEŚCI O ZWYCZAJNYM SZALEŃSTWIE, oparta na scenariuszu Petra Zelenki, według którego powstał film fabularny, inaugurowała sezon 2015/2016 w Teatrze im. Witkacego. Po dzieło czeskiego artysty sięgano w polskim (ale dodajmy: nie tylko polskim) teatrze wielokrotnie, uczynił to również Marcin Hycnar reżyserując spektakl dyplomowy studentów warszawskiej Akademii Teatralnej w roku 2015.

Najnowszego spektaklu Agaty Biziuk nie sposób oderwać od biografii autora czy od literackiego kontekstu. Kontekstu rosyjskiego – a tu recepcja szwankuje nam jeszcze mocniej. Wspomnijmy zatem w tym miejscu Jakowa Gołosowkera, artystę tragicznego i mało znanego, i pochylmy się przez chwilę nad jego twórczością.

Ten filozof, filolog i humanista, syn chirurga, pochodził z rodziny bogatych właścicieli ziemskich. Ukończył studia filologiczno-historyczne w Kijowie w 1913 roku, ale prace dyplomowe pisał równocześnie na wydziale filozoficznym i filologicznym. Jeszcze jako student zajmował się tłumaczeniem dzieł starożytnych poetów greckich, a w 1916 roku w Kijowie opublikował zbiór wierszy Ogród duszy – niezwykle nastrojowy, mroczny, ale i subtelny klimat tych utworów jest dowodem niezwykłej wrażliwości jej autora.

Spalona powieść, cienka, licząca niespełna sto stron książeczka, to jeden z nielicznych śladów twórczości człowieka, myśliciela, pisarza, który całe swoje życie poświęcił nawet nie twórczości, ale desperackiej próbie odzyskania swojej intelektualnej schedy. Gołosowker, będąc jednym z intelektualistów zagrożonych aresztowaniem w porewolucyjnej Rosji, powierzył rękopis swojej powieści przyjacielowi, który ze strachu przed aresztowaniem spalił dzieło podczas pobytu pisarza w więzieniu. Po wyjściu na wolność autor próbował odtworzyć rękopis – jednak tym razem pożar zniweczył jego dążenia: (…) spalonych tekstów nie da się zrekonstruować. Dzisiaj dysponuję innymi słowami, innym rytmem, innymi obrazami, innym spojrzeniem, innym doświadczeniem jako probierczym. To tragedia samoświadomości – i nie tylko samoświadomości. Jest to tragedia mojego życia, teraz niczym nie usprawiedliwionego. Pozostała część życia Gołosowkera to tułaczy żywot człowieka wyrugowanego ze swojej grupy społecznej, który jednak do końca próbuje udokumentować choćby częściowo istnienie dzieła swojego życia.

Rękopisy nie płoną – twierdzi jednak autorytatywnie Woland z powieści Bułhakowa. I ten nie do końca spłonął w odmętach historii. Spalona powieść to utwór zrekonstruowany, zmieniony, początkowa wersja nosiła tytuł Niezniszczalny zapis.  Dzieło Gołosowkera jest historią o Isusie (to staroruska wersja zapisu imienia Jezusa, sprzed reformy patriarchy Nikona z połowy XVII wieku), który pojawia się w Moskwie i sprawdza czy jest jeszcze ludzkości potrzebny. Wędruje ulicami miasta, ale raz za razem okazuje się zbędny, wyśmiewany, nierozpoznany, niezauważony.

 W pewną kwietniową noc z domu wariatów znika jeden z najbardziej tajemniczych pacjentów, zapisanych w księdze pod imieniem Isus. Jego prawdziwe imię i nazwisko, jeśli kiedykolwiek je miał, nie było znane personelowi zakładu ani jego dożywotnim mieszkańcom. Placówka nosi nazwę „jurodomu” – od słowa „jurodiwyj” – boży szaleniec, nawiedzony religijnie wariat. Jurodom to specyficzne miejsce: przebywają w nim głównie artyści, ludzie sztuki – nowa rzeczywistość uznała ich za zbędnych. Isus był najmłodszym i chyba najbardziej tajemniczym mieszkańcem tego swoistego szpitala psychiatrycznego: nie poeta, nie pisarz, nie filozof, nie artysta – ktoś jakby „człowiek ducha”, który trafił wprost do świata przesiąkniętego materializmem: zawsze zamknięty i cichy, nie bierze udziału w życiu innych mieszkańców zakładu (nawet w jego aspekcie duchowym), rzadko wychodzi ze swojego pokoju, nawet jada w samotności w swoim pokoju-celi.

Akcja utworu toczy się w ciągu trzech kwietniowych, paschalnych nocy, w okresie NEP-u. Podczas tego swoistego triduum Isus wędruje po Moskwie chcąc się przekonać, czy jest potrzebny ludziom, jednak świat odrzuca tego współczesnego Mesjasza. – Człowiek ma za nic Twoje cierpienie, odejdź, zniknij, uwolnij nas od siebie! – wykrzykują mieszkańcy Moskwy. W jednej ze scen Isus mówi do dziewczyny: – Ja cię nie porzucę. Dziewczyna odpowiada bez wahania: – Ale ja Cię nie potrzebuję. Kuszenie, które następuje potem, polegać ma na tym, że Isus – zbawiciel współczesnego świata – powinien wyrzec się miłości do człowieka: – Kochasz żałośnie, nie umiesz nienawidzić. Taki nie jesteś mi potrzebny – odpowiada człowiek Bogu. Nienawidź, jeśli jesteś człowiekiem. Zniszcz zło – złem. W innym miejscu: Odbierz im nadzieję. Niechaj wszystkie ich siły staną się siłami ziemskimi.

Utwór był niewątpliwie bezpośrednią inspiracją dla Bułhakowa – pisarze znali się osobiście, bywali u siebie. Ale w spektaklu Agaty Biziuk zauważymy nie tylko ślady powieści Bułhakowa – także echa LOTU NAD KUKUŁCZYM GNIAZDEM, BOSKIEJ KOMEDII Dantego (tekst został wykorzystany w spektaklu) czy twórczości Dostojewskiego (ZAPISKÓW Z DOMU UMARŁYCH, BRACI KARAMAZOW), ale pewnie i naszych rodzimych DZIADÓW.

Wychodzi się z zakopiańskiego teatru pod dużym wrażeniem, z przeświadczeniem, że poruszony temat jest dzisiejszy, aktualny, że ten mesjasz nadal pyta, czy jest nam potrzebny… No i rzecz jasna z tym większą radością będziemy oczekiwać powrotu Agaty Biziuk do Tarnowa.
                                                                                                                     
Katarzyna Cetera

Zdjęcia pochodzą ze stron internetowej Teatru w Zakopanem,
 
DOM WIDZĄCYCH DUCHA
na podstawie „Spalonej powieści” Jakowa Gołosowkera
w tłumaczeniu ks. prof. Henryka Paprockiego
 
scenariusz i reżyseria – Agata Biziuk
muzyka – Piotr Klimek
scenografia – Katarzyna Pielużek
reżyseria światła – Monika Sidor
choreografia – Anita Podkowa
asystent reżysera – Andrzej Bienias
 
Obsada:
Adrianna Jerzmanowska
Agnieszka Michalik
Jaga Siemaszko
Andrzej Bienias
Piotr Łakomik
Krzysztof Wnuk
Marek Wrona
Jacek Zięba-Jasiński
 
Muzyka na żywo:
Jerzy Chruściński
Jacek Hołubowski
Bogusłąw Zięba
 
Premiera: 29 lipca 2017 roku
Teatr im. St. I Witkiewicza
w Zakopanem