Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

HAMLETYCZNIE

Najpierw – dawno, dawno temu, dywaguje nasza stała recenzentka teatralna Katarzyna Cetera – obejrzałam spektakl Jana Klaty w zapisie telewizyjnym. „H.” – taki tytuł nosiła adaptacja dzieła Szekspira firmowana przez gdański Teatr Wybrzeże zrealizowana w 2004 roku na terenie Stoczni Gdańskiej, w na wpół zrujnowanej hali 42 a. To ta hala, w której znajdowała się wówczas suwnica Anny Walentynowicz. Miejsce dla Polaków święte, mityczne – niemal jak Elsynor właśnie. Hamleta – chyba najbardziej polskiego ze wszystkich Hamletów, których widziałam – kreował wówczas Marcin Czarnik.

Telewizyjna wersja przedstawienia wyprodukowanego przez BBC, które powstało w 2008 roku w Royal Shakespeare Company w 2008 roku w reżyserii Gregory Dorana wyemitowano rok później. Polski Teatr Telewizji przedstawił ten spektakl niedawno – łatwo było zauważyć, że niektóre rozwiązania inscenizacyjne Klaty i Gregory Dorana są zbieżne. Być może przypadkowo – ale czy ja wiem? W brytyjskim przedstawieniu tytułową rolę zagrał David Tennant, o którym pisano, że jego Hamlet „jest pełen energii, choć jej źródłem wydaje się być maniakalno-depresyjna natura księcia i balansowanie na krawędzi emocji: miłości, bólu i smutku”. Ta kreacja również bliższa była współczesnemu światu niż historycznemu pierwowzorowi - bez względu na fakt, że aktorzy mówią oryginalnym tekstem, a adaptacja telewizyjna jest dość wierna – a także klimatowi teatru elżbietańskiego, który został odtworzony w scenie występu trupy aktorów na dworze Klaudiusza. Całość adaptacji – poza jedną sceną rozmowy Hamleta z grabarzem oraz następującego po niej pogrzebu Ofelii – zrealizowano we wnętrzach studyjnych.

Najgorzej wspominałam dotychczas HAMLETA bez skrótów – ale i bez pomysłu inscenizacyjnego - wyreżyserowanego przez Steve'a Livermore'a na deskach Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. Prawie pięciogodzinnego przedstawienia zatytułowanego HAMLET. TRAGICZNA HISTORIA KSIĘCIA DANII nie uratowała błyskotliwa kreacja Roberta Żurka jako Horacja ani genialna, niemal zatańczona przez niego w duecie z Józefem Hamkało, scena z czaszką Yoricka (pomysł aktorski Roberta zresztą). Nie pomogła dobrze zagrane Ofelia i Gertruda, nie pomógł fenomenalny wręcz Stanisław Brejdygant w podwójnej roli: ducha ojca Hamleta oraz Starego Aktora, czy rewelacyjny Robert Chodur jako Grabarz. Ten Hamlet miał być nowoczesny, postindustrialny – a był nie do zniesienia. Bardzo dobra muzyka podkreślała pustkę: tony obojętnego widzowi, recytowanego tekstu w przekładzie Stanisława Barańczaka niepopartego gestem, działaniem, pomysłem. Jeśli jeszcze tydzień temu sądziłam, że najgorszego Hamleta już widziałam – to niniejszym serdecznie przepraszam Józefa Hamkało, którego w rzeszowskiej inscenizacji umęczono tytułową rolą. Myślę, że tarnowscy widzowie bardzo dobrze pamiętają postać Jęzorego Pasiukowskiego z realizowanej w roku 2000 na scenie Teatru im. Ludwika Solskiego sztuki Stanisława Ignacego Witkiewicza W MAŁYM DWORKU. I o ile Jęzorego sprzed lat siedemnastu pamięta się wcale nieźle, o tyle nie przypuszczam, abyśmy za siedemnaście lat wspominali tarnowskiego HAMLETA.

 

A przecież reżyser, Piotr Waligórski, założył, że akcja dzieje się za lat tysiąc (data rzecz jasna jest umowna). Mówi, że inspiracją do powstania spektaklu jest uniwersalizm kosmologiczny i teoria powstania świata według Michała Hellera. Konia w rzędem temu, kto w aktorach przepoczwarzonych za pomocą kostiumów wzorowanych na śpiworach zobaczy związek z kosmologią ks. Michała Hellera. Kostiumy są najmocniejszą stroną tego spektaklu (poza tymi śpiworopodobnymi). Kostiumy i muzyka – a raczej gwałtowne dźwięki, w które obfituje przedstawienie.

 

Tylko dzięki temu da się ten spektakl oglądać. Pomysły scenograficzne – gdyby były zrealizowane zgodnie z zamysłem, a nie „na pół gwizdka” – byłyby również do przyjęcia. I, niestety, słyszymy takery jako urządzenia do robienia zastrzyków, maskę przeciwpyłową zobaczymy jako aparat tlenowy, a także nieszczęsne śpiwory jako pancerze czy skafandry – nie do końca wniadomo. Na takie rzeczy nie dadzą się nabrać nawet przedszkolaki. Pomysłu na role raczej nie ma – przynajmniej w przebiegu, który widziałam przed kilkoma dniami. Laertes i Horacjo – każdy sobie grają swoje monodramy na tle niczego i po nic.

 

Spektakl odarty jest zarówno z integralnych – dla mnie ważnych – scen „teatru w teatrze”, pozbawiony „ducha” – omotany niewidzialną, bezrozumną i absurdalną, prymitywną „siłą”, której każda z postaci szuka i której się boi. Z „Hamletem” Szekspira nie ma to nic wspólnego: nie jest uniwersalnym poszukiwaniem sensu, sprawiedliwości i praprzyczyny – stanowi raczej karykaturę utworu Szekspira. Karykaturę również dlatego, że według mnie nie dramat jest punktem wyjścia do reżyserskich kontemplacji, a sceniczna realizacja utworu na deskach Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie.

Pech chciał, że HAMLETA w reżyserii Garbaczewskiego widziałam dwa miesiące temu. Nie akceptuję Bartosza Bieleni jako wykonawcy tytułowej roli. Garbaczewski jednak nie ogranicza się do tekstu Szekspira: jego Hamlet jest „chory na śmierć”. Tomasz Domagała na swoim blogu pisał: bodaj pierwszy raz w życiu oglądałem "spektakl postmodernistyczny", w którym reżyser swoją inteligencją okiełznał postmodernizm, zakwestionował go w pewien sposób i zdeprecjonował, a wszystko po to, żeby znaleźć właściwy teatralny język. Do tej pory Garbaczewski mówił w swoim języku, ale w moim pojęciu język ten był komunikatywny tylko dla nikłego ułamka polskiej widowni. […] Język "Hamleta" – mimo iż osobny, miejscami ubogi, prosty (acz nie prostacki), pozbawiony zasad gramatycznych – jest wreszcie w pełni zrozumiały. Zapraszający do rozmowy i zmuszający widza do wysiłku. Przy tej okazji należą się też słowa uznania dla dramaturga Marcina Cecki za adaptację, która – poza sceną ze szczurami na początku II części – jest naprawdę świetnie napisana /Tomasz Domagała, "W poszukiwaniu straconego Hamleta – Garbaczewski w Starym Teatrze",www.domagalasiekultury.blog.pl/.

Spektakl Krzysztofa Garbaczewskiego to opowieść Horacja. Oglądamy po pierwsze postać wykreowaną przez niego – to ona stała się bohaterem STUDIUM O HAMLECIE Wyspiańskiego i sztuki Heinera Müllera HAMLET. MASZYNA – do nich również nawiązuje scenariusz Krzysztofa Garbaczewskiego i Marcina Cecko. Ale widzimy też Hamleta szekspirowskiego, prawdziwego Hamleta – jak pisze Tomasz Domagała - w sosie własnym, Hamleta odartego ze wszystkich oczekiwań, interpretacji, legend, koncepcji, Hamleta-człowieka, który był na początku, niczym Słowo. Ten Hamlet rodem z LA MALADIE DE LA MORT Marguerite Duras.

Ten pierwszy Hamlet ucieka od cierpienia: Mój mózg to jedna wielka blizna. Chcę być maszyną. Ramiona do chwytania, nogi do chodzenia – żadnego bólu, żadnej myśli – mówi. U Garbaczewskiego nie ma też trucizny wlewanej do ucha – ucho wisi nad sceną niczym znak Opatrzności. Trucizną są słowa, którymi można manipulować, które można zdewaluować i którymi można sprawić ból.

Jest trzech Hamletów. Hamlet Bartosza Bieleni otwierany kluczem genderowym, wypowiadający kwestie Ofelii, androginiczny i neurotyczny. Z pomalowanymi i rozmazanymi ustami, palący nerwowo papierosa, wspomagany fragmentami prywatnych nagrań z dzieciństwa automatycznie przywodzi na myśl duszną atmosferę „Tarnation” Jonathana Caouette – intymnego dokumentu wyselekcjonowanego z setek godzin materiałów, w których Caouette próbował przed kamerą ponazywać to, co myśli i czuje. Dzięki filmowi zmontowanemu z kompulsywnie nagrywanych monologów i scen z matką, zyskuje możliwość pozbierania własnych doświadczeń i opowiedzenia siebie – na tyle, na ile się da. To relacja z matką – obecną lub nie – kształtuje bohatera. Tyle Anka Herbut w tekście „Być albo nie: być może” zamieszczonym na portalu dwutygodnik.com 13 lipca 2015 roku.

U Garbaczewskiego mamy też ucho (a nie oko) Opatrzności, wielkie lustro dominujące nad sceną, które obraca się i nieruchomieje na przemian – nawet widownia może się w tym lustrze przejrzeć – ale lustro zniekształca. Nie jest typowym lustrem – staje się soczewką skupiającą. Na scenie widzimy też ogromne serce, które w pewniej chwili zaczyna bić, pompować krew. To serce stanęło w foyer Starego Teatru ostatnio – po decyzji ministra Glińskiego. A może jest to inne serce – to, o którym Jerzy Trela powiedział, że zostawił je w Starym odchodząc – tuż po objęciu przez Klatę stanowiska dyrektora…

Katarzyna Cetera

Zdjęcia - Paweł Topolski (teatr.tarnow.pl)

I -
wg Williama Shakespeare’a
HAMLET
przekład
- Stanisław Barańczak

W scenariuszu spektaklu wykorzystane zostały fragmenty tekstów: HamletMaszyna Heinera Müllera w tłumaczeniu Jacka St. Burasa; Studium o Hamlecie Stanisława Wyspiańskiego; La Maladie de la Mort Marguerite Duras w tłumaczeniu Marcina Cecko (część polska) oraz Barbary Bray (część angielska),

reżyseria: Krzysztof Garbaczewski
scenariusz: Marcin Cecko i Krzysztof Garbaczewski
dramaturgia: Marcin Cecko
scenografia: Aleksandra Wasilkowska
wideo, reżyseria światła: Robert Mleczko, Marek Kozakiewicz
kostiumy: Svenja Gassen, Sławomir Blaszewski
konsultacja choreobraficzna (taniec buoth): Sylwia Hanff
inspicjentka / suflerka / asystentka reżysera: Hanna Nowak

Obsada:
Zygmunt Józefczak - aktor, Ozyryk
Małgorzata Gałkowska - grabarz, aktor I
Bogdan Brzyski - grabarz, aktor II
Szymon Czacki - Guildenstern
Roman Gancarczyk - HAMLETMASZYNA
Maciej Charyton, Paweł Smagała – Horacjo (rola dublowana)
Krzysztof Zawadzki – Klaudiusz
Iwona Budner – Królowa Gertruda
Jaśmina Polak - Ofelia
Paweł Kruszelnicki - Poloniusz
Bartosz Bielenia - Hamlet
Krzysztof Zarzecki - Hamlet
Marta Ojrzyńska, Monika Frajczyk – Rosenkrantz (rola dublowana)

Premiera: 13 czerwca 2015 roku
Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie

II -
William Shakespeare
HAMLET
Przekład
Stanisław Barańczak

Reżyseria, muzyka, opracowanie muzyczne: Piotr Waligórski
Asystent reżysera: Monika Wenta
Inspicjent: Aleksandra Stach
Kostiumy: Agnieszka Kaczyńska
Scenografia: Wojciech Stefaniak

Obsada
Karolina Gibki - Ofelia
Jolanta Januszówna (gościnnie) - Gertruda
Monika Wenta - Marcellus, Dworzanin
Aleksander Fiałek - Rosencrantz
Piotr Hudziak - Hamlet
Jerzy Ogrodnicki (gościnnie) - Francisco, Dworzanin
Jerzy Pal - Bernardo, Dworzanin
Ireneusz Pastuszak - Klaudiusz
Tomasz Piasecki - Poloniusz
Rafał Pietrzak (gościnnie) - Guildenstern
Kamil Urban - Horacjo
Tomasz Wiśniewski - Laertes

Premiera: 26 marca 2017 roku
Tarnowski Teatr im. Ludwika Solskiego

 Link . Lopa Removals . info