Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

27 marca

To data dla ludzi teatru wyjątkowa. To święto, którego dziś nie ma, pozostało jedynie w kalendarzu i pamięci ludzi sceny. Apokalipsa - czas ostateczny, w którym przyszło nam żyć ma dziś diabelską maskę koronawirusa. W teatrze maska zawsze była ważna, to jeden z jego podstawowych atrybutów ale czy teraz wyrzuceni poza margines zawirusowanej rzeczywistości także musimy je nosić... aby przetrwać ten stan wojenny w kulturze. Tak dziwnego, ale przede wszystkim smutnego Międzynarodowego Dnia Teatru nie przewidział chyba nikt.  Nie ma przedstawień, nowych premier, okolicznościowych spotkań, nagród i gratyfikacji.  A miało być tak pięknie! Wystrzałowo i odświętnie! Bo w tym roku 27 marca wystrzelił w piątek. Piątek! Co za słowo iskra! Do niedawna słowo zapłon. Najlepszy dzień do świętowania, bo trwać może i całą sobotę, a zawstydzić niedzielą o poranku.  Niestety ktoś zatrzymał życie, porozbijał szampanówki i wszystko stało się nieznośnie puste. Niby każdy jakoś sobie radzi.  A jednak coś wisi niedobrego w powietrzu. Jakiś wirus przygnębienia. Patrzymy przez okna na wyludnione ulice i stajemy się powoli niczym z parapetu kocięta. Tyle nam wolno. Sennie spoglądać na smutną rzeczywistość i trwać, czekać. Ale na kogo? Na Godota, który nie przyjdzie... .  Wszak po to jest teatr, aby zmieniać świat, zmieniać na lepszy, Boży po prostu.   

Czytaj więcej...

Zaraza, czyli prawda

O zarazie, która wyniszcza polski teatr mówi się już od dawna - dywaguje w poruszającym tekście zamieszczonym na Pch24.pl.Tomasz A. Żak - twórca i dyr. Teatru Nie Teraz, znany reżyser i cenony publicysta. I ja niejednokrotnie do tego wracałem w swoich tekstach i wypowiedziach. Owa epidemia światopoglądowej jednostronności, gdzie nie ma miejsca na miłość Ojczyzny, a tym bardziej wiarę w Boga, rozpełzła się od gór do morza. A im dłużej to trwa, im więcej osób ma kontakt z tym swoistym wirusem, tym sztuka teatru traci również swe walory warsztatowe. Innymi słowy, gdzie choruje mózg, tam i ciało wiotczeje.  I ot spotkała nas wyjątkowa „niespodziewanka”, w efekcie której użycie słowa „zaraza” nabiera nowych znaczeń. Od redakcji: Klasycznym, by nie rzec, klinicznym przykładem takiego stanu rzeczy jest tarnowski teatr, z którego dawnej świetności pozostał jedynie szyld: SOLSKI. Ewakuujący się właśnie  z tego tonącego okrętu jego kapitan Marcin Hycnar w jednym z pożegnalnych wywiadów był łaskaw stwierdzić, że w  roku 2020 mamy do czynienia z sytuacją skrajnie niekorzystną i groźną. Z 6 premier, które planowałem zrealizujemy 2. I to jest pytanie o to co dalej. Tym bardziej, że pan prezydent rokrocznie ma ten sam pomysł żeby tarnowskiej kulturze obcinać fundusze...  No cóż, nigdy nie podejrzewałem, że pan dyrektor Hycnar ma duszę wojownika i będzie walczył o uratowanie i przetrwanie tarnowskiej sceny. Chociaż z drugiej strony,  na taki "teatr", jaki od kilku lat On i jego poprzednik realizowali w Tarnowie - szkoda pieniędzy i czasu.  

Czytaj więcej...

Marcin Hycnar: Chcę opowiadać własne bajki

Nie zamierzam walczyć o to, by przypodobać się każdemu. Wolę wychodzić z mocną propozycją artystyczną i szukać dla niej odpowiedniego odbiorcy – mówi w wywiadzie dla Culture.pl  Marcin Hycnar, aktor, reżyser, odchodzący właśnie z funkcji dyrektora artystycznego Teatru im. Ludwika Solskiego w Tarnowie.Teatry samorządowe nie mają dziś łatwo. Nie jest tajemnicą, że kiedy budżet się nie domyka, najłatwiej jest zabrać pieniądze kulturze. Teatrowi w Tarnowie obcięto dotację o pół miliona, a z sześciu zaplanowanych przeze mnie premier przygotujemy w tym roku tylko dwie. Mój kontrakt wygasa w czerwcu i moja przygoda z Teatrem im. Solskiego się kończy, ale bez względu na to, kto przyjdzie po mnie, trzeba to powiedzieć jasno: ten poziom finansowania jest niewystarczający. A z drugiej strony, mam nadzieję, że pomysły, by w Tarnowie została jedynie scena impresaryjna, bez stałego zespołu i repertuaru, nigdy nie zostaną zrealizowane.

Czytaj więcej...

Festiwal „Nowe Epifanie” – sprawdź przed użyciem

Są takie wydarzenia, gorsze od zarazy, choćby od tego koronawirusa, których niebezpieczeństwa wciąż nie dostrzegamy – pisze na portalu Pch24.pl Tomasz A. Żak, znany pisarz i publicysta, ceniony reżyser i twórca Teatru Nie Teraz.  A to one właśnie – dużo bardziej niż głosy wrzucane do urn ­– zadecydują, jaka będzie nasza Ojczyzna za lat np. dziesięć.  Konkrety? Oto jeden z nich. Od lat jedenastu ma miejsce w Warszawie festiwal artystyczny „Nowe Epifanie”. Rok temu, krytyk teatralny, Temida Stankiewicz-Podhorecka, napisała w Naszym Dzienniku: „Głównym bohaterem Nowych Epifanii jest nie Pan Jezus, lecz Judasz”. W tym roku organizatorzy festiwalu programowo skupili się na postaci Marii Magdaleny (nie tytułując ją świętą), a hasłem przewodnim festiwalu uczynili zdanie: „nie dotykaj mnie”.

Czytaj więcej...

 http://houston.besthghdoctor.com/ . buy hgh pens