Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Wszystkich Świętych i Zaduszki to nie Święto Zmarłych

W Zaduszki każdy napisany wiersz jest pocałunkiem anioła śmierci, a każdy przeczytany jest lampką zapaloną na grobie poety.

Wbrew powszechnemu przekonaniu dzień 1 listopada nie jest „Świętem Zmarłych” ale radosnym dziękczynieniem za wszystkich, którzy osiągnęli świętość. Święto Wszystkich Świętych wprowadził dla całego kościoła Grzegorz IV w 834 r. jako pamięć o zmarłych. Tradycja Wszystkich Świętych albo Święta Zmarłych ma swój początek w starym celtyckim święcie "Samhain" czyli śmierci ciała.. Samhain oznaczał dla naszych przodków początek nowego roku. Zaczynał się on 1 listopada dlatego, że Celtowie byli rolnikami i dla nich żniwa zaczynały się sianiem ozimin, czyli obdarowywaniem pierwiastkiem życia śpiących jeszcze pól. Drugim nie mniej ważnym powodem obchodzenia tego święta właśnie w tym dniu było to, że najprawdopodobniej 1 listopada według przekazu Mojżeszowego rozpoczął się Potop. Tak więc w rzeczywistości początek temu świętu dało składanie hołdu ludziom, którzy zginęli w tamtym biblijnym kataklizmie W tym roku, jakże innym od wszystkich poprzednich, także mamy globalną katastrofę. Pandemia polityczno-epidemiologiczna demoluje nasze życie w każdym jego wymiarze, także tym dotykającym spraw ostatecznych. Zamknięto cmentarze i kościoły ale otwarte pozostają centra handlowe i ulice, na których trwa swoisty karnawał śmierci... Puste nekropolie to wielkie memento i niemy krzyk rozpaczy. Tym razem to nie Wszyscy Święci podpalili cmentarze ale politycy zwołując nasze dzieci i wnuki na uliczne Dziady.  Płonie nasz świat niszczony prze lewackie hordy. Apokalipsa trwa...  

Czytaj więcej...

Non possumus!

Kardynale Wyszyński larum grają a Ty milczysz, z grobu nie wstajesz!
Jak bardzo brakuje teraz Prymasa Tysiąclecia...

Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie niezgodności aborcyjnej przesłanki eugenicznej z polską Ustawą zasadniczą wywołało furię środowisk lewicowo-liberalnych. Na naszych oczach histeria oparta na kłamstwach przeradza się w rewolucję o bolszewickich konotacjach. Niestety jak dotąd władza nie podjęła stanowczej próby przywrócenia w kraju porządku.  W ostatnich dniach w wielu kościołach próbowano wtargnąć do świątyni, jak to miało miejsce w kościele św. Krzyża w Warszawie. W niektórych miejscach, jak w Poznaniu, lewactwo wdarło się do katedry i zakłócało modlitwę. Brutalnie atakowani są księża i zakonnice. Media społecznościowe obiegły również zdjęcia z wielu miejsc całego kraju, gdzie kościoły zostały zdewastowane poprzez wulgarne malunki, obrzucenie farbą. Brak reakcji organów ścigania na te haniebne czyny utwierdzi aktywistów lewactwa w bezkarności i zachęci do kolejnych posunięć. Chrześcijanie doświadczyli już profanacji, fizycznych ataków. Brak reakcji sprawia, że kwestią czasu będzie palenie świątyń czy uszczerbki na zdrowiu i życiu katolików. Czas to zmienić! Chciałoby się powiedzieć: oby nie było za późno. Ale logika i rozum podpowiadają mi - pisze na portalu deon.pl Piotr Żyłka, że już dawno przekroczyliśmy granicę "za późno"- granicę ostatniej szansy. Czas otworzyć oczy!

Czytaj więcej...

Na peryferiach egzystencjalnych

Podczas trwającego w Rzymie Festiwalu Filmowego, pokazano m.in. film dokumentalny rosyjskiego reżysera pracującego w Holywood, Jewgienija Afiniejewskiego pt. „Franciszek”. Padają tam wypowiedziane przez obecnego papieża słowa:  „Osoby homoseksualne mają prawo do bycia w rodzinie. Są dziećmi Bożymi i mają prawo do rodziny. Nikt nie powinien być z tego powodu wykluczany lub nieszczęśliwy. Mają prawo do związków cywilnych. W ten sposób są one objęte ochroną prawną. Walczyłem o to”. Teodległe od katolickiego nauczania twierdzenia, będące dla milionów ortodoksyjnych wiernych szokiem,  powiela wiele światowych mediów cytując przy okazji obowiązujący Katechizm Kościoła Katolickiego:„Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie, zawsze głosiła, że akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane. Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane” (2357). Z kolei od kilku dni internety szaleją na temat brutalnej interwencji policji, która wtargnęła do jednego z franciszkańskich klasztorów, przerwała odprawiane tam nabożeństwo i siłą oderwała od ołtarza kapłana, „eksmitując” go z klasztoru. 'ponoć za to, że nie miał maseczki.... żenada! Niezależnie od prawdziwych powodów tej akcji policjanci nie musieli tego robić podczas nabożeństwa, nie przy ołtarzu, nie w szatach liturgicznych, nie "per pan" do kapłana - to jakieś zdziczenie w mundurach! Dla wielu to początek końca naszego świata, którego wieszczem okazał się znany reżyser i wzięty publicysta Tomasz A. Żak – twórca Teatru Nie Teraz, który przed trzema laty wystawił głośny spektakl „Koniec świata. Dramat, który nie ma końca” o zarazie toczącej nasz świat, hekatombie katolików i upadku kultury. Aż trudno uwierzyć, że w 1941 roku pisarz C.S. Lewis przewidział dzisiejsze czasy w „Listach starego diabła do młodego”.

Czytaj więcej...

42. rocznica wyboru Jana Pawła II

Kardynał Karol Wojtyła został wybrany na papieża w poniedziałek, 16 października 1978 r., w drugim dniu konklawe. Biały dym zwiastujący dokonanie wyboru pojawił się nad Kaplicą Sykstyńską o godz. 18.18. Kiedy rankiem 29 września 1978 r. metropolita krakowski dowiedział się o niespodziewanej śmierci Jana Pawła I, głęboko wstrząśnięty powiedział: “Niezbadane są wyroki Boże, chylimy przed nimi głowę”. Bezpośrednim poprzednikiem Jana Pawła II na Stolicy Piotrowej był kard. Albino Luciani, który przybrał imię Jana Pawła I. Zmarł na atak serca 28 września 1978 r. po 33 dniach pontyfikatu. Wedle niepotwierdzonych doniesień, papież zmarł we śnie trzymając w dłoni słynne dzieło Tomasza a Kempis „O naśladowaniu Chrystusa”. Ostatnią noc przed wyjazdem na pogrzeb Jana Pawła I i konklawe, przyszły papież spędził w domu gościnnym sióstr urszulanek na warszawskim Powiślu. W tym samym domu od lat mieszkał wybitny historyk filozofii Stefan Swieżawski, od lat przyjaciel Karola Wojtyły. "Był bardzo milczący. Pożegnaliśmy się właściwie bez słowa. Widziałem, że nie chce nic mówić. A on już wiedział..."

 

Czytaj więcej...