Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Znać Chrystusa

Scire Christum - to biskupie zawołanie nowego biskupa krakowskiego. Został nim dotychczasowy metropolita łódzki, abp Marek Jędraszewski. Co to oznacza dla Krakowa i Kościoła w Polsce? Kto wchodzi na konklawe papieżem, ten wychodzi kardynałem – mówi stare kościelne powiedzenie. Sprawdziło się ono także w przypadku nominacji nowego metropolity krakowskiego. Na „giełdzie” kandydatów padało bardzo wiele nazwisk, ale dość rzadko pojawiał się wśród nich dotychczasowy arcybiskup łódzki. W ogóle rzadko pojawiali się na tej liście duchowni spoza archidiecezji krakowskiej, było bowiem już od kilkudziesięciu lat długą (i dobrą) tradycją, że każdy kolejny następca św. Stanisława pochodzi z tej właśnie diecezji. Tak było z kardynałami: Wojtyłą, Macharskim, Dziwiszem.  Tym razem „młyny Boże” (a raczej watykańskie) po przemieleniu polskiej mąki zdecydowały inaczej. Nie jest tajemnicą - dywaguje na portalu Laboratorium Więzi red. Zbigniew Nosowski, że w ostatnich latach pojawiały się istotne spory ideowe między abp. Markiem Jędraszewskim /wice przewodniczącym Episkopatu/ - reprezentującym tzw. kościół toruński,  a środowiskiem krakowskiego ZNAK- u i Tygodnika Powszechnego - reprezentującymi tzw. kościół łagiewnicki. I chociaż podział ten zgodnie oprotestowują wywodzący się z Krakowa warszawski kardynał Nycz i dotychczasowy metropolita krakowski kardynał Dziwisz, fakt ten pozostawał dotąd swoistym status quo polskiego kościoła. Puki co, sporne kwestie nie zostały rozstrzygnięte, a z czasem doszły kolejne, jak chociażby stosunek do nacjonalizmu. Dość przypomnieć, że na początku marca br. w katedrze łódzkiej podczas Mszy za ojczyznę abp Jędraszewski uznał krytykę nacjonalizmu za uderzenie w patriotyzm. Jak wiadomo, dziedzina nominacji biskupich nie należy do zakresu papieskiej nieomylności – nie było tak również za pontyfikatu świętego papieża Polaka. Oczywiście Duch Święty może też mieć plany, których obecnie odczytać nie sposób. Jak podał portal  franciszkanska3.pl kanoniczne objęcie urzędu metropolity krakowskiego przez abp. Marka Jędraszewskiego oraz ingres do Katedry odbędzie się w sobotę 28 stycznia 2017 r. Kim jest nowy metropolita krakowski?

Czytaj więcej...

Święty Mikołaj to nie Grudniowy Krasnoludek

Na początku grudnia, kiedy sternicy naszej rzekomo wolnej gospodarki, ogłaszają czas Wielkiej Świątecznej Promocji, z dnia na dzień, nie wiadomo skąd wylęga się Wielka Armia Klonów. Wszyscy wyglądają tak samo, bo wszyscy stanowią replikę Wzorcowego Grudniowego Krasnoludka. Klony owe z wyjątkiem wzrostu – zazwyczaj słusznego – charakteryzują się wszystkimi krasnoludkowymi atrybutami: czerwonym płaszczem lamowanym białym futerkiem, takąż samą czapką z pomponem, siwym włosem i zarostem, spomiędzy którego błyskają czerstwe, rumiane policzki. Ostatnio też coraz częściej występuje w rodzaju żeńskim!. Grudniowy Krasnoludek wpycha się do naszych mieszkań na okładkach czasopism, na opakowaniach najróżniejszych produktów; dokonuje inwazji z ekranu telewizora. Stada Grudniowych Krasnoludków żerują głównie w wielkich centrach handlowych – bezbożnych świątyniach Nowego Wspaniałego Świata, gdzie szczęście mierzy się ilością sprzedanego towaru, gdzie nie ma miejsca na ewangeliczną naukę, którą Święty Mikołaj uczynił fundamentem swego życia: Kiedy dajesz, niech nie wie twoja lewa ręka, co czyni prawa (Mt 6, 3). Grudniowy Krasnoludek to bezczelny kłamca. Prawem kaduka podszywa się pod osobę, z którą nic go nie łączy, a mianowicie: pod Świętego Mikołaja. Bo Grudniowy Krasnoludek usilnie próbuje zepsuć opinię jednego z najpopularniejszych świętych Pańskich. Najważniejsze, to świadomość, że ów typ na pewno nie jest Świętym Mikołajem, za którego się podaje. Święty Mikołaj nie nosi czerwonego płaszcza i czapki, lecz biskupi ornat i mitrę, w dłoni zaś dzierży pastorał; nie jeździ zaprzężonymi w renifery saniami, lecz chodzi na piechotę i nie mieszka w żadnej Laponii, lecz – jak wszyscy święci – w Niebie! Każde dziecko o tym wie! Chyba że ktoś mu zamąci w głowie. Chyba, że komuś zależy, by w dziecięcych głowach zapanował zamęt, pośród którego łatwo będzie z nich wyrugować religię, tradycję i niepowtarzalność własnej kultury. Warto więc przy okazji 6 grudnia przypomnieć, kim tak naprawdę był św. Mikołaj.

Czytaj więcej...

„Sie ma” i nas nie ma

Pochwalony! To znaczy, że co? O co chodzi wypowiadającemu te słowa? - pyta w swoim najnowszym felietonie publikowanym regularnie na łamach "Polonia Christiana" Tomasz Ą. Żak - znany reżyser i pisarz, twórca Teatru Nie Teraz.  Tak, wiemy dobrze, że to taki skrót od tradycyjnej formuły katolickiego pozdrowienia. I wiemy, że ta konwencja ma swój również skrótowy odzew: „Na wieki wieków”. Ale o co chodzi, ale kto jest „pochwalony”? Kogo w tej chwale utrwalamy „na wieki”? Zniekształcenie pozdrowienia „Laudetur Jesus Christus” ma już długą historię.  Zdecydowanie krótszą ma inne katolickie pozdrowienie – „Szczęść Boże!” Ono, dla odmiany, choć semantycznie zachowało swój kształt, zdecydowanie zmieniło swą merytoryczną zawartość. Kiedyś powszechnie witano tak ludzi zajętych swoją pracą, np. rolnika, rzemieślnika. Pozdrawiany logicznie odpowiadał – „Daj Boże”, bo faktycznie to, co dobre w naszym życiu zdarzyć się może, od Pana Boga jest zależne. W sytuacji, gdy Boga zastąpiła np. korporacja, to pozdrowienie straciło swój sens i ludzie podpierają się teraz wyćwiczonym na kursach komunikacji standardowym „Dobrego dnia”… . „Szczęść Boże” stało się także wygodnym zamiennikiem dla „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, co ma miejsce we współczesnym Kościele eksponującym obowiązujący ekumenizm. Odpowiedź na takie przywitanie jest tutaj równie bezpieczna i nie ma w niej mowy o jakichś „wiekach”, bo przecież świat zmienia się tak szybko, że czymś wstydliwym towarzysko byłoby krępować się zbyt „obcisłą” formułą. I nawet, kiedy słyszę to „Szczęść Boże” z ust człowieka w koloratce (o sutannę u księży coraz trudniej), to jakbym słyszał: „Sie ma!”.

Czytaj więcej...

Diariusz cmentarny Antoniego Sypka

Rozpoczynamy coroczny Bal Wszystkich Świętych i Zaduszki. 1 i 2 listopada zatrzymujemy się i pochylamy nad mogiłami Tych, którzy znaleźli się "po drugiej stronie życia". To już nasza 26 kwesta na tarnowskich Powązkach – zawiadamia i zaprasza Antoni Sypek, Wielki Strażnik Tarnowskich Powązek. I Wasze serce i datki. I ta wspaniała jedność nasza podczas tych dwóch dni. To jedna z najpiękniejszych tradycji w życiu tylu już pokoleń…  Doprawdy, trudno sobie dzisiaj wyobrazić, że Stary Cmentarz, ta piękna zabytkowa nekropolia znajdowała się jeszcze nie tak dawno poza murami naszego miasta. Tarnowski cmentarz należy do najstarszych w Polsce, a także do najciekawszych i najbardziej wartościowych obiektów tego typu w Małopolsce. Pierwszy pochówek miał tam miejsce w 1788 roku. Stary Cmentarz jest starszy o kilka lat od cmentarza Rakowickiego w Krakowie (1803) i od cmentarza Powązkowskiego w Warszawie (1792), równy wiekiem Łyczakowskiemu we Lwowie (1786). Zajmuje obszar ok. 3.5 ha.  W uroczystość Wszystkich Świętych będzie można po raz pierwszy w Tarnowie – na cmentarzu w Mościcach zapalić światełko na grobie Dzieci Utraconych.  Komitet Budowy Miejsca Pamięci Dzieci Utraconych zachęca też do zapalania wirtualnych zniczy dla dzieci utraconych...

Czytaj więcej...