Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Dziennikarskie dziaderstwo

czyli pasztet z salcesonu
czyli kolejna odsłona lewicowej wojny kulturowej
w oparach absurdu

W polskiej wersji amerykańskiego Newsweeka ukazał się ostatnio artykuł dotyczący święceń biskupich znanego prałata tarnowskiego kościoła ks. Artura Ważnego, jakie miały miejsce tydzień temu, 30 stycznia w kościele w Mościcach. Oto fragment tego kuriozalnego tekstu opatrzonego tytułem: "Patronował wyganianiu diabła salcesonem, został biskupem".-  Kościelne „dziaderstwo” ma się w Polsce dobrze. Polscy biskupi często posługują się figurą diabła, która od najmłodszych lat wpędza Polaków we wstyd i poczucie winy. Jeszcze częściej zaś roszczą sobie pretensje, by ograniczać wybór kobietom, które nie chcą mieć dzieci.  To ciekawe, że w diecezji tarnowskiej, będącej matecznikiem powołań kapłańskich w Polsce diabeł ma się na tyle dobrze, że od lat przybywa tam egzorcystów. Jednym z nich jest nowy biskup pomocniczy tej diecezji, Andrzej Ważny. Jak wszyscy egzorcyści widzi on w diable byt osobowy. Jego wpływy – według nowopowolanego biskupa – wzmacniają symbole, na przykład biżuteria. Mało kto wie, że biskup Andrzej Ważny to duchowy opiekun najsłynniejszego egzorcysty w Polsce – księdza Michała Olszewskiego, tego samego, który wyrzucał z „opętanej” dziewczyny demony wegetarianizmu aplikując jej salceson”. Ten bezprzykładny atak na wyjątkowej prawości człowieka i kościół nie powinien dziwić jeśli zważyć, że naczelnym redaktorem owego tygodnika jest niejaki Tomasz Lis, niegdyś wzięty dziennikarz a teraz jeno człowiek do wynajęcia, zaś autorami tego prasowego faktu są były ksiądz, a obecnie tylko profesor Stanisław Obirek oraz Artur Nowak - profesor prawa, autor książek o seksualnych nadużyciach wśród księży, jeden z bohaterów głośnych filmów braci Sekielskich na ten temat.

Ależ kiepski pasztet z tego salcesonu zrobili Autorzy! Ale przecież i Wydawca, i cały Zespół pisma nad całością czuwający. Taka trochę jednak żenadka, co nie? - pisze w swoim pięknym, emocjonalnym swiadectwie-wpisie na Facebooku Zuzanna Krawiec, znana niegdyś tarnowska dziennikarka radiowa i telewizyjna, prezes studenckiej "Tratwy" a obecnie żona i matka...piekny człowiek.

Co do Bpa Artura Ważnego, to na kolanie, w mig można by spisać książek kilka z historii i świadectw ludzi w każdym  wieku na temat. tego, jak wiele, jak i w jak wielkich życiowych sprawach ks. Artur był i jest im/nam pomocą, wsparciem, znakiem, autorytetem, świadkiem  wiary i pięknego, radosnego kapłaństwa, a przede wszystkim Ojcem, Przyjacielem, kimś przejrzystym w życiu, spójnym w tym, co głosi, z tym jak żyje.

Wiele by pisać, ale... liter tu braknie.

Newsweek, Panowie Autorzy, chcielibyście NAPRAWDĘ wiedzieć i napisać kim i jaki jest ks. Bp @Artur Ważny? Jeśli naprawdę chcecie to zadajcie sobie łyk dziennikarskiego trudu i dotrzyjcie do ludzi, którzy ks. Artura znają od lat lub którzy  zetknęli się z Jego posługą. Są wśród nich ludzie, którzy potrafią krytycznie oceniać rzeczywistość, Kościół i stawiać kapłanom i sobie wysokie poprzeczki w codzienności. Są także tacy, którzy będąc poza Kościołem lub  na jego obrzeżach, szukający wiary lub niewierzący, dostrzegają otwartość,  życzliwość, gotowość bpa Ważnego do dialogu, troskę o człowieka i jego serce. Warto by ich zapytać, co myślą i wiedzą o tym kapłanie, o Jego środowisku, dokonaniach duszpasterskich, o stylu duszpasterstwa blisko i dla ludzi, o potężnym intelekcie, a przede wszystkim o głębokiej, ale nie dennej pobożności, o miłości do Boga, o Jego wyjątkowym darze tłumaczenia Słowa Bożego i łączenia Go z życiem.

Mogę nawet  zaoszczędzić trudu i wskazać, dać Panom  namiary na setki (tak, setki!) ludzi, którzy opowiedzą o wielkich i pięknych przygodach z Jezusem, z wiarą i Kościołem za sprawą ks. Artura (i Jemu podobnym księżom), ale też o zwyczajnej codzienności dzielonej z ks. @Arturem Ważnym jako księdzem o dużej otwartości, poczuciu humoru, światłym umyśle, autentyczności, niespożytej, twórczej energii i kreatywności w pracy duszpasterskiej.
Gdyby się taki tekst  pojawił w ramach (przeprosin?) dziennikarskiej rzetelności to też podniósłby czytelniczy słupek Newsweek'owi, a jak by było miło, słusznie, rzetelnie i w służbie Prawdy, dla zbudowania Czytelnika!!! Polecam taką drogę dziennikarskich działań!

I jeszcze jedna dobra wiadomość. Takich "księży Arturów" (dosłownie i symbolicznie), takich Jemu podobnych kapłanów, sióstr i braci zakonnych, no i takich świeckich z szalonym zapałem i radością, którzy razem trzymają się i rozumieją dobrze, i wiele razem czynią dobrego - takich jest tutaj u nas więcej. Wielu i wiele. Taki Kościół  znam od lat. I bynajmniej nie twierdzę w zaślepieniu że nie ma w nim czarnych owiec, zranionych i raniących toksycznych ludzi, wystygłych mistyków, znudzonych rutyniarzy, miniętych z powołaniem, niesfornie zagubionych, gorszycieli i grzeszników, tak duchownych, jak i świeckich. Są tacy i tacy, dopóki  Ziemia kręci się... Jednak w ogromnej, przeważającej części dane mi jest od lat być, widzieć, słyszeć, współistnieć w smacznym Kościele (w środowisku świeckich  i duchownych), który ma TEN SMAK, głębię, autentyczność, zachęcający kształt, wyraz, metodę. Kościół to ludzie. Tacy, śmacy i owacy. Najbardziej zadziwiające i krzepiące jest to, że dla wszystkich jest miejsce w koncepcji Jezusa Sprawiedliwego i Miłosiernego. Dla każdego z nas jest Nadzieja!

I jeszcze jeden głos, tym razem brata w kapłaństwie bp. Artura – ojca Lecha Dorobczyńskiego

- Jeszcze raz odniosę się do artykułu Pana Adwokata i Pana Profesora eks-Księdza o bp. Arturze „Andrzeju”(!) Ważnym.

Proszę mi uwierzyć, że gdyby ów artykuł pojawił się w jakimś szmatławcu, a jego autorem byłby jakiś biegający za sensacyjkami podrzędny dziennikarzyna/paparuch – nie odezwałbym się słowem. Ale mówimy tu o poczytnym i opiniotwórczym tygodniku – a w takim nie powinno być miejsca na dziennikarską nierzetelność. Nawet jeśli artykuł powstał na specjalne zamówienie (wszystko na to wskazuje), by obronić sprawę legalnej aborcji, a wszystko inne (w tym także osoba bp. Ważnego) były podporządkowane temu założeniu.

Autorzy nie zostawiają na bp. Arturze suchej nitki. Z ich artykułu można wywnioskować, że bp Artur to chodzące średniowiecze, a wszelkie twórcze myśli zostały zduszone z momentem zstąpienia piuski na Jego Biskupią Głowę. Jest jeszcze kilka epitetów pod Jego adresem, ale szkoda mi liter, by to cytować. Zastanawiam się, skąd Autorzy artykułu posiadają tak rozległą wiedzę o bp. Ważnym. Piszą o Nim z taką pewnością, jak by w trójkę siedzieli w jednej ławce od czasów podstawówki.

Ciekawą sprawą jest temat: nowy powiew Franciszka kontra katolicki skansen w Polsce. Autorzy artykułu wychwalają pod niebiosa Papieża Franciszka (i tu brawa dla Nich), który – chciałoby się powiedzieć – otworzył w Kościele okno, by przewietrzyć stęchliznę.

Papież uświadamia nam, katolikom, że (tu zacytuję artykuł) Kościół „ma być „szpitalem domowym”, który podtrzymuje na duchu potrzebujących, zadaniem którego jest „robienie rabanu”. Wolność kościoła od wpływów i wygód to narzędzia by te zadania wcielić w życie. Ale takiej zmiany biskupi polscy nie chcą” - konkludują Autorzy artykułu. W innym miejscu piszą: „Nominacja Andrzeja Ważnego dość dobrze pokazuje, że w polskim episkopacie nie zanosi się na rewolucję. Kościelne dziaderstwo ma się dobrze”.

I tu od razu rodzi się pytanie: Szanowni Panowie Autorzy artykułu, kto mianuje biskupów? Czyj podpis i czyja pieczęć widnieją na Bulli nominacyjnej? Dla ułatwienia podpowiem: nie polskiego Episkopatu. Wie o tym każdy ksiądz. Eks-Ksiądz również powinien o tym pamiętać.
Jeszcze raz przypomnę słowa Papieża Franciszka do bp. Artura z Bulli nominacyjnej: „(…) zwróciliśmy szczególną uwagę na Ciebie, drogi Nasz Synu, który na drogach duszpasterskiej posługi pełniłeś różne zadania w sposób gorliwy, sumienny i roztropny, stosownie do uzdolnień i przymiotów, w jakie uposażył Cię Bóg”.

O bp. Ważnym napisały trzy osoby: Papież Franciszek, Pan Adwokat i Pan Profesor eks-Ksiądz. Ale odnoszę wrażenie, że „zamknięty” w Watykanie Franciszek wie o Arturze o niebo więcej niż „wolni” w naszym kraju Autorzy artykułu. "Szpital domowy", "robienie rabanu", "wyjście na peryferie" - ktoś, kto naprawdę zna ks. Artura, nie dziwi się tej Papieskiej Nominacji.

I już prawie na koniec. Bardzo mi się podoba w tym artykule jeszcze jedna kontra: bp Artur z Ciemnogrodu kontra Papież Franciszek z Jasnogrodu. Autorzy artykułu podkreślają, że bp Artur widzi w diable byt osobowy (o czym miałby wiedzieć jako egzorcysta), a aborcję nazywa „krzyżem” (o czym miałby się przekonać, towarzysząc kobietom z syndromem poaborcyjnym).

A co na te tematy sądzi Papież Franciszek, którego Panowie tak chwalą?

„Szatan jest kłamcą. Więcej: ojcem kłamstwa. Rodzi kłamstwa. Jest oszustem. Chce, byś uwierzył, że jeśli zjesz to jabłko to będziesz jak Bóg. Sprzedaje je tobie, a ty z kolei je kupujesz, a w końcu ciebie oszukuje, zwodzi i rujnuje ci życie. Jezus nas uczy: nigdy nie rozmawiać z diabłem. Z diabłem się nie rozmawia”. Odnosząc się do czytania z Apokalipsy św. Jana, Papież mówił o sądzie ostatecznym. Zauważył, że jako pierwszy zostanie osądzony szatan (Watykan, 25 listopada 2016).

„Obecność szatana w naszym życiu jest realna. Niektórzy twierdzą, że szatan nie istnieje, lecz że to my sami mamy w sobie na skutek różnych schorzeń tę tendencję do zła. To prawda, że jesteśmy zranieni, ale prawdą jest również to, że szatan istnieje i nas zwodzi”. Franciszek odniósł się do faktu, że chrzcielnemu wyznaniu wiary towarzyszy też wyrzeczenie się szatana. Zaznaczył, że przy tej okazji, nie mówimy, że wierzymy w szatana, bo to by oznaczało, że się mu zawierzamy. „Wierzę jednak, że szatan istnieje, wiem, że istnieje i muszę się przed nim bronić, przed jego zwodzeniem” (Watykan, 18 lutego 2020).

Co natomiast Papież mówi o aborcji?
Mówi, że sprawa ochrony życia nie jest kwestią religijną, ale ogólnoludzką. Stawia też pytania: czy można eliminować ludzkie życie by rozwiązać problem? Czy można wynająć płatnego zabójcę, by rozwiązać jakiś problem?

„Życie ludzkie jest święte i nienaruszalne. Dlatego należy z całą stanowczością odradzać stosowania diagnozy prenatalnej w celach selekcyjnych, ponieważ jest to wyrazem okrutnej mentalności eugenicznej, która odbiera rodzinom możliwość przyjęcia i kochania swego najsłabszego dziecka (…). Każde dziecko, które pojawia się w łonie matki jest darem, który zmienia historię rodziny. Takie dziecko trzeba przyjąć, kochać i otoczyć troską. Zawsze!” (Watykan, 25 maja 2019).

Panowie Autorzy, jeśli na serio fascynuje Was Papież Franciszek – czytajcie Go w całości...


I na koniec - odnośnie słynnego już salcesonu. Znów dwa przekłamania: ks. Michał Olszewski nie wyrzucał z opętanej dziewczyny demonów wegetarianizmu aplikując jej salceson (opis, jaki umieścili Panowie w artykule, przypomina mi scenę samobiczowania makaronem przez Madame Edith w serialu ‘Allo ‘Allo). Ks. Michał przekonywał kobietę  uwikłaną w sektę i w wegetarianizm (to drugie nie jest wcale grzechem 😃 ), że zjedzenie wędliny nie wywoła zemsty demonów – czego się obawiała.

Po drugie: każdy egzorcysta (jak i każdy duchowny) jest odpowiedzialny za swoją pracę. Manipulacją jest twierdzenie, że wszystkiemu patronował ówczesny ks. Artur.


Naprawdę – wystarczyło spytać któregoś z bohaterów tej historii. Tylko po co? Jeszcze by się okazało, że nie będzie to pasować do założenia artykułu…
Z ogromnym szacunkiem do wszystkich.

Przygotował - Ryszard Zaprzałka