Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Czuwanie i oczekiwanie...

Wieczory coraz dłuższe, zmrok zapada coraz wcześniej, często też powieje zimowym chłodem. To znak, że zaczyna się adwent... Adwent, od łacińskiego słowa “adventus”, oznacza przybycie, przyjście. Co roku rozpoczynamy ten okres roku liturgicznego pod koniec listopada albo na początku grudnia. Od czego to zależy? Otóż pierwszą niedzielą adwentu jest ta niedziela, która jest bliższa 30 listopada, czyli święta św. Andrzeja Apostoła. Czas Adwentu, który nie jest okresem pokuty, ale radosnego oczekiwania, obfituje w zwyczaje I symbole. Jest podobny do całego ludzkiego życia, które jest oczekiwaniem na pełne spotkanie z Bogiem. Adwent to okres przygotowania do Bożego Narodzenia oraz wzmożonego oczekiwania na koniec czasów I ostateczne przyjście Jezusa Chrystusa. Przed nami cztery niedziele Adwentu. Nietypowego, bo przeżywanego w trudnym czasie zamknięcia I ograniczeń epidemicznych. Jak się przygotować na przyjście Pana, gdy świat wokół nie przypomina już tego, który znaliśmy?

W czasie adwentu Kościół bardzo często posługuje się w swojej liturgii księgą proroka Izajasza. Mówi ona wiele o nadejściu Dnia Pańskiego, czyli Sądu Ostatecznego. I to jest właśnie pierwszy cel adwentu: przygotować się na powtórne przyjście Pana Jezusa.  W okresie adwentu dominuje w liturgii kolor fioletowy. W Kościele katolickim kapłan zakłada do mszy świętej ornat w kolorze fioletowym, symbolizującym czas pokuty i przygotowania się do jednego z najważniejszych świąt, czasu pojednania z Bogiem I ludźmi, a w III niedzielę może zastąpić go kolorem różowym.

Tradycją w Kościele katolickim są odprawiane w tym okresie o świcie msze, zwane roratami. Są to msze ku czci Maryi Panny, na pamiątkę tego, że przyjęła nowinę od archanioła Gabriela, zwiastującego, iż zostanie Matką Syna Bożego. Adwent, z punktu widzenia liturgii Kościoła katolickiego, można podzielić na dwa okresy:
- od początku adwentu do 16 grudnia (czas szczególnego oczekiwania na powtórne przyjście Jezusa Chrystusa na końcu czasów);
- od 17 grudnia do 24 grudnia (czas bezpośredniego przygotowania do uroczystości Narodzenia Pańskiego).

Słowo adwent wywodzi się od łacińskiego adventus – czyli przyjście, przybycie. Początki obchodzenia tego okresu sięgają IV wieku, gdy służył on przygotowaniu do święta Objawienia Pańskiego. Adwent, jako przygotowanie do Bożego Narodzenia, zaczął być obchodzony od V wieku. Od czasów Grzegorza Wielkiego stał się oficjalnym przygotowaniem liturgicznym do tego święta.
Jednakże początki adwentu należy łączyć z początkiem obchodzenia przez chrześcijan świąt Bożego Narodzenia około II połowy IV wieku. Pierwsze ślady odkrywamy w liturgii hiszpańskiej I galicyjskiej.

Synod w Saragossie, który odbył się w 380 roku, polecał wiernym codzienną, gorliwą obecność w kościele, nie omijając ani jednego dnia w okresie między 17 grudnia a 6 stycznia. Adwent miał tu charakter pokutny I ascetyczny.

Według niektórych badaczy adwent zaczęto obchodzić w V wieku, kiedy biskup Perpetuus z Tours zdecydował, że począwszy od wspomnienia świętego Marcina (11 listopada) do świąt Bożego Narodzenia należy utrzymywać post trzy razy w tygodniu[ Nie jest pewne, czy decyzja ta nie przekroczyła granic Diecezji Galijskiej do VI w.

W Rzymie ten okres zaczął być obchodzony dopiero pod koniec VI wieku. Adwent miał tu formę radosnego oczekiwania na przyjście Pana, brak postów I innych praktyk pokutnych. Papież Grzegorz Wielki ujednolicił zalecenia liturgiczne dotyczące adwentu. Od tego czasu adwent trwa cztery tygodnie I staje się szczególnym okresem oczekiwania na święta Bożego Narodzenia. Z czasem przybiera również charakter eschatologiczny I staje się czasem oczekiwania na przyjście Chrystusa na końcu czasów. Połączenie tradycji galijskich I rzymskich zaowocowało współczesną oprawą liturgiczną adwentu. Rzymska liturgia została uzupełniona o ascetyczny wydźwięk (fioletowe szaty, bez Gloria I Te Deum).

Tak długa historia zaowocowała licznymi tradycjami, tak liturgicznymi, jak i pobożnościowymi. Jedną z jest tworzenie wieńca adwentowego. Zwyczaj ten ma korzenie pogańskie I narodził się w Niemczech wschodnich. Dawni mieszkańcy tych rejonów na przełomie listopada I grudnia czcili światło. Zgodnie z wyrażoną przez św. Tomasza zasadą „łaska nie niszczy natury, ale ją ulepsza” Kościół przejął ten zwyczaj nadając mu treść związaną z prawdziwą wiarą. Wieniec adwentowy służy temu, by w jego środku ustawić cztery świece reprezentujące cztery niedziele adwentu. Powinny mieć one kolor szat liturgicznych tego okresu, a więc trzy fioletowe I jedna różowa – na 3 niedzielę zwaną Gaudete. Innym rozwiązaniem są świece czerwone lub jeszcze innego koloru wyrażającego radość oczekiwania. Sam wieniec można wykonać np. Z gałązek drzew iglastych. Wieniec ten dobrze jest pobłogosławić, co można uczynić samodzielnie w domu. Dobrym pomysłem jest zawieszenie wieńca na czterech wstążkach na suficie, tudzież położenie go na tacy na stole. Świece te mogą płonąć podczas wspólnej rodzinnej modlitwy lub posiłków.

Jeszcze inny zwyczaj to tzw. Pień adwentowy, często umieszczany w oknach domów. Rozpowszechniony w Europie zachodniej, wywodzi się prawdopodobnie z XIX wiecznej Ameryki. Pień wykonuje się go z surowego, nieokorowanego drewna. W jego środku – w specjalnie przygotowanych otworach – umieszcza się otwory na świece. Alternatywnie zamiast w otworach można umieścić świece w specjalnie uciętych krążkach. Tu także można umieścić cztery świece, a oprócz nich także białą świecę symbolizującą oczekiwanego Chrystusa. Niektórzy decydują się na umieszczenie mniejszych świec symbolizujących wszystkie dni adwentu. Zapala się je wówczas każdego dnia –raz z jednej raz z drugiej strony. W Wigilię zaś przychodzi czas na zapalenie centralnej świecy, wyższej od pozostałych.

Zwyczajem adwentowym, który może wydawać się nietypowy, a posiada tradycję sięgającą średniowiecznych misteriów, jest rodzinne odgrywanie scen biblijnych. To szczególnie dobry pomysł dla rodzin z gromadką dzieci. Rodzice mogą zaproponować im wcielenie się w biblijne postaci I odegranie scen takich jak Zwiastowanie, Nawiedzenie św. Elżbiety czy też wędrówka Maryi I Józefa do Egiptu. Inscenizacje nie muszą bezpośrednio nawiązywać do Bożego Narodzenia, mogą się także odnosić do historii starotestamentalnych, będących przecież opowieścią o przygotowaniu ludzkości na przyjście Mesjasza.

Innym interesującym, a w dodatku znanym już w XVI wiecznej Polsce, zwyczajem jest tzw. Wieczornica adwentowa. Często była ona praktykowana po popołudniowym nabożeństwie w kościele. Jedni bowiem nie byli w stanie uczestniczyć w liturgii, a inni chcieli dalej oddychać nadprzyrodzoną atmosferą po wyjściu z kościoła. Doskonale zdawano sobie sprawę z tego, że religia nie ogranicza się jedynie do murów kościoła, tylko przenika całe życie. Podczas tzw. Wieczornic oddawano się pracy I modlitwie. Chłopi schodzili się do domu jednego z gospodarzy na wspólną pracę, rozmowę I śpiewaną modlitwę. Obecnie zwyczaj ten może wyglądać nieco inaczej I obejmować np. Wspólną modlitwę rodziców z dziećmi połączoną np. Z dobrymi opowieściami.

 

Nieco lepiej znany współcześnie jest francuski zwyczaj tzw. Sianka dobrych uczynków. W pierwszą niedzielę Adwentu rodzice przekazują dziecku pusty żłóbek. Dziecko wkłada do niego dokładnie tyle słomek siana, ile dobrych uczynków spełniło danego dnia. Podobne znaczenie posiada kalendarz adwentowy, choć dziś niestety kojarzy się on ze sklepowym produktem z czekoladkami w środku. Oryginalny kalendarz adwentowy był napełniony nie tyle słodkościami, co np. Cytatami biblijnymi, głębokimi myślami czy też zobowiązaniami, jakie dziecko podejmuje na każdy dzień adwentu.

Podobnemu zeświecczeniu uległ także zwyczaj rozdawania dzieciom prezentów. Współczesny Coca-Colowy Mikołaj ma niewiele wspólnego ze świętym biskupem Mitry, stanowi za to doskonały przykład komercjalizacji świąt. Zbawiciel narodził się w ubóstwie, tymczasem nam, także chrześcijanom, coraz częściej święta kojarzą się z kultem konsumpcji. Nic dziwnego – dla handlu to czas prawdziwych złotych żniw, a polepszenie koniunktury odczuwa także giełda. Inwestorzy mówią wręcz o „rajdzie św. Mikołaja”, a grudzień postrzegają jako okazję do zarobków. Banki I firmy pożyczkowe zachęcają do słono oprocentowanych kredytów I pożyczek, które przyjdzie potem spłacać przez cały rok. Tymczasem, choć sama w sobie konsumpcja nie jest zła, to gdy przesłoni nam prawdziwy sens świąt, to nie da nam szczęścia, lecz wręcz przeciwnie. Dlatego też zamiast rzucać się w szał zakupów lepiej powróćmy do zwyczajów świątecznych przodków, które tak pięknie opisuje w swojej książce bp Józef Wysocki.

Jedno jest pewne. Adwent od wieków był  okresem wyciszenia, oderwania się od doczesności I przygotowania na spotkanie Zbawiciela.

Źródło: www.pch24,pl oraz  Bp Józef Wysocki, „Rytuał Rodzinny”, Wydawnictwo Duszpasterstwa Rolników Włocławek 2003.

Przygotował - Ryszard Zaprzałka