Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Na peryferiach egzystencjalnych

Podczas trwającego w Rzymie Festiwalu Filmowego, pokazano m.in. film dokumentalny rosyjskiego reżysera pracującego w Holywood, Jewgienija Afiniejewskiego pt. „Franciszek”. Padają tam wypowiedziane przez obecnego papieża słowa:  „Osoby homoseksualne mają prawo do bycia w rodzinie. Są dziećmi Bożymi i mają prawo do rodziny. Nikt nie powinien być z tego powodu wykluczany lub nieszczęśliwy. Mają prawo do związków cywilnych. W ten sposób są one objęte ochroną prawną. Walczyłem o to”. Teodległe od katolickiego nauczania twierdzenia, będące dla milionów ortodoksyjnych wiernych szokiem,  powiela wiele światowych mediów cytując przy okazji obowiązujący Katechizm Kościoła Katolickiego:„Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie, zawsze głosiła, że akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane. Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane” (2357). Z kolei od kilku dni internety szaleją na temat brutalnej interwencji policji, która wtargnęła do jednego z franciszkańskich klasztorów, przerwała odprawiane tam nabożeństwo i siłą oderwała od ołtarza kapłana, „eksmitując” go z klasztoru. 'ponoć za to, że nie miał maseczki.... żenada! Niezależnie od prawdziwych powodów tej akcji policjanci nie musieli tego robić podczas nabożeństwa, nie przy ołtarzu, nie w szatach liturgicznych, nie "per pan" do kapłana - to jakieś zdziczenie w mundurach! Dla wielu to początek końca naszego świata, którego wieszczem okazał się znany reżyser i wzięty publicysta Tomasz A. Żak – twórca Teatru Nie Teraz, który przed trzema laty wystawił głośny spektakl „Koniec świata. Dramat, który nie ma końca” o zarazie toczącej nasz świat, hekatombie katolików i upadku kultury. Aż trudno uwierzyć, że w 1941 roku pisarz C.S. Lewis przewidział dzisiejsze czasy w „Listach starego diabła do młodego”.

C.S. Lewis pisał tak:
" Jeden młody diabeł zapytał starego : Jak ci się udało zaprowadzić do piekła aż tyle dusz? Stary diabeł odpowiedział : Wzbudziłem w nich strach! Odpowiedział młody : Super robota! A czego się bali? Wojen? Głodu? Odpowiedział stary :Nie, bali się choroby!  Na to młody : czy to znaczy, że nie zachorowali? Nie umarli? Nie było dla nich ratunku ?  Stary odpowiedział : ależ nie,... zachorowali, umarli, a ratunek był. Młody diabeł zdziwiony odpowiedział : to w takim razie nie rozumiem???  Stary odpowiedział : Wiesz oni wierzyli, że jedyną rzeczą, którą muszą zatrzymać każdym kosztem przy sobie jest ich życie. Przestali się przytulać, witać ze sobą. Oddalili się od siebie. Zrezygnowali ze wszystkich kontaktów społecznych  i z wszystkiego co było ludzkie! Później skończyły im się pieniądze, stracili pracę, ale to był ich wybór, bo bali się o swoje życie, dlatego zrezygnowali z pracy nie mając nawet chleba. Wierzyli ślepo we wszystko, to co słyszeli i czytali w gazetach. Zrezygnowali z wolności, nie wychodzili z własnych domów dosłownie nigdzie. Przestali odwiedzać rodzinę i przyjaciół. Świat zamienił się w taki obóz koncentracyjny bez przymuszania ich do niewoli. Zaakceptowali wszystko!!!  Tylko dlatego, by przeżyć chociaż jeszcze jeden mizerny dzień.... I tak żyjąc, umierali każdego dnia!!!  I właśnie w taki oto sposób było mi bardzo łatwo zabrać ich mizerne dusze do piekła .....   C.S. Lewis - "Listy starego diabła do młodego ''  książka z 1941. Przypomniała o tym Marta Lazarowicz na fb

„Koniec świata” to opis konfliktu kulturowego we współczesnej Europie, który w gruncie rzeczy jest przede wszystkim religijny. Oś dramatyczna spektaklu oparta jest na losach grupy ludzi prześladowanych za wiarę, którzy żyją w zamkniętym mieście, gdzie panuje śmiertelna zaraza roznoszona przez szczury.

Zapada zmrok. Do na wpół zrujnowanego kościoła wchodzi niewielka grupka przypadkowych ludzi. Nie znają się. Wygląda na to, że spotkali się wcześniej i dla wygody czy raczej dla bezpieczeństwa wędrują razem, ale w sumie nic o sobie nie wiedzą. To uchodźcy.

– Uchodźcy? – zapyta jakaś ofiara liberpoprawnej lobotomii. – Przecież to biali katole!

Owszem, w świecie malowanym przez Tomasza Żaka uchodźcami są wyłącznie katolicy (bez względu na kolor skóry).

W ruinach kościoła pragną znaleźć schronienie – spokojnie przespać jeszcze jedną noc. Może ostatnią. Tu jest cicho i ciepło. Ostatnie promyki zachodzącego słońca przefiltrowane w resztce witraża igrają na rumowisku potłuczonych figur – można zwinąwszy się w kłębek obserwować ich barwną pantomimę, aby zasnąć z wyczarowanym pod powiekami powidokiem świata, który przestał istnieć.

  

Dzisiejszy świat pustoszy zaraza. Nie bardzo wiadomo, jaka konkretnie, a zresztą kto by sobie tym głowę łamał, gdy w każdej chwili może dosięgnąć i jego, a żadnego lekarstwa na nią nie znajduje. Wyhodowana w tajnych laboratoriach wymknęła się spod kontroli, by owładnąwszy masami gryzoni nieść ludziom masową śmierć.

Czy trudno było znaleźć winnych kataklizmu? O, bynajmniej – wredna Nemezis wespół z głupiutką Klio od stuleci mają gotowego kozła na okoliczność tego typu ofiary. Wyznawców Chrystusa się przecież tak łatwo – a przy tym jakże perwersyjnie miło – oskarża. A to o zakłócanie porządku społecznego, a to o wielki pożar stolicy, a to o szpiegostwo na rzecz imperialistów, a to o kanibalizm, a to o mowę nienawiści, a to o sprowadzenie suszy, powodzi, mrozu, upału, trzęsienia ziemi, tsunami, tornada, zamieci, wybuchu wulkanu – powietrza, głodu, ognia i wojny…

 

Tak, to katole winni są wszelkiemu złu, jakie jeszcze trapi Nowy Wspaniały Świat. Trzeba ich więc usunąć ze świata, trzeba wyciąć watykański wrzód na zdrowym oprócz tego ciele zjednoczonego ziemskiego globu. Niech wreszcie rozpocznie się wiek wolnej myśli! Niech zapanuje wolność, równość, braterstwo, albo śmierć!

– Katolikom nie wystarczy dać odprawę z życia publicznego. Ich trzeba wykorzenić! I nie tylko wykorzenić; ich wiarę trzeba zbezcześcić, zdusić w błocie. W imię humanizmu… – enuncjuje po masońsku brodaty Luter w sołdackich buciorach i czarnej dżalabiji, wysoko postawiony funkcjonariusz Zjednoczonego Frontu Wszystkich Antykatolickich Sił Czasu i Przestrzeni.

A więc koncentracyjne obozy zagłady dla katolików – czyż to nie oczywiste Endlösung całej tej kłopotliwej kwestii?

Korzystałem - KAI, Gość.pl, TNT, FB

Ryszard Zaprzałka