Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

103 lata temu w Fatimie ukazała się Matka Boża

13 maja 1917 roku - gdy toczyła się pierwsza wojna światowa, rządy w Portugalii sprawował antykościelny reżim, a w Rosji zaczynała szaleć rewolucja - na obrzeżach miasteczka Fatima, Matka Boża zaczęła się ukazywać trojgu wiejskim dzieciom nie umiejącym jeszcze czytać i pisać, przekazując orędzie dotyczące całego świata. Byli to Łucja dos Santos (10 lat), Hiacynta Marto (7 lat) i Franciszek Marto (9 lat). Łucja była cioteczną siostrą rodzeństwa Marto. Pochodzili z podfatimskiej wioski Aljustrel, której mieszkańcy trudnili się hodowlą owiec i uprawą winorośli. Także w tym roku, 13 maja w Fatimie odbywają się uroczystości związane z 103. rocznicą początku objawień Matki Bożej trojgu pastuszkom. Niestety, ze względu na pandemię koronawirusa - bez udziału wiernych. Obecnie mamy do czynienia z sytuacją bez precedensu od czasów Konstantyna Wielkiego. Nawet komunistom nie udało się zamknąć kościołów, a teraz zrobili to sami  duszpasterze! Zmanipulowani przez nich wierni sądzą, że Bóg jest miłosierny i nie będzie karać grzeszących...  Więc hulaj dusza, piekła nie ma! Szkoda, że zlaicyzowana Europa nie traktuje aktualnej sytuacji związanej z rozprzestrzenianiem się epidemii w kontekście boskiej kary. Warto w tym kontekście przypomnieć  prorocze słowa  sławnego krakowskiego kaznodziei-wizjonera, jezuity ks. Piotra Skargi (1536-1612) -  autora Żywotów Świętych i Kazań Sejmowych, że musimy się nawracać, aby nie spotkało nas coś gorszego...

Rok 1917 był dla Europy straszny – trwała pierwsza wojna światowa, w Rosji wybuchła rewolucja bolszewicka, a masoni zupełnie jawnie zapowiadali, że przejmą władzę. Szczególnie aktywni byli w Portugalii, gdzie zapowiedzieli wyniszczenie katolicyzmu w ciągu dwóch pokoleń. I właśnie wtedy w maleńkiej portugalskiej wiosce Aljustrel, należącej do parafii fatimskiej trójka dzieci zobaczyła Maryję. 13 maja 1917 r. pasące owce i kozy Łucja dos Santos (lat 10) oraz jej kuzyni Franciszek Manto (lat 9) i jego siostra Hiacynta (lat 7) w dolinie Cova da Iria nad dębem korkowym, mierzącym nieco ponad metr wysokości zobaczyli „bardzo piękną Panią”, która oznajmiła dzieciom, że przychodzi z nieba i prosi, aby odmawiały codziennie różaniec, ofiarowując go za grzeszników, jak również, by przez sześć miesięcy przychodziły do doliny 13 dnia każdego miesiąca. Objawienia miały miejsce na małym skrawku ziemi należącym do rodziców Łucji, nazywanym Cova da Iria, i znajdującym się dwa i pół kilometra od Fatimy na drodze do Leirii. Matka Boża powierzyła trójce pastuszków trzy tajemnice. Pierwsza zawierała wizję piekła, druga – zapowiedź kolejnej wojny, jeśli ludzie się nie nawrócą oraz żądanie poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi jako warunek pokoju. Trzeciej tajemnicy dzieci nie mogły zdradzić nikomu. Objawienia trwały do 13 października 1917 r., kiedy zostały zakończone słynnym „cudem Słońca”.

Przez następne lata kult maryjny w Fatimie stale się rozwijał, ale trzecia tajemnica pomimo licznych spekulacji na temat jej treści pozostawała nieznana. Aż do jubileuszowego 2000 r. kiedy to za sprawą papieża Świętego Jana Pawła II, który 39 lat temu, dokładnie w godzinie objawień fatimskich o 17.19 stał się ofiarą zamachu, została ujawniona. Obecnie Fatima uważana jest za jedno z najważniejszych centrów kultu Maryjnego w świecie katolickim. Rocznie przyjeżdża tam około 4 mln pielgrzymów. Dokładnie w stulecie tamtych objawień, w sobotę 13 maja 2017 r. w obecności około miliona pielgrzymów z całego świata, papież Franciszek podczas specjalnej Mszy św. odprawionej w tamtejszym sanktuarium Matki Bożej Różańcowej dwoje spośród trojga młodych wizjonerów, Hiacyntę i Franciszka Marto ogłosił świętymi. Stali się oni najmłodszymi świętymi Kościoła katolickiego, którzy nie są męczennikami. Obecnie trwa proces beatyfikacyjny trzeciej wizjonerki, Łucji dos Santos.

Trzecia tajemnica fatimska przez lata była traktowana jako supertajny dokument. Miała zawierać dokładny opis końca świata, trzeciej wojny światowej, straszliwych kataklizmów, które omal nie doprowadzą do zguby rodzaju ludzkiego. Krążące wśród ludzi jej rzekome odpisy były istotnie przerażające tak bardzo, że gdy jej treść została ujawniona, pojawiło się pewne... rozczarowanie. I chociaż siostra Łucja, która zapisała treść objawienia, powiedziała, że nic już nie zostało do dodania, spekulacje na temat treści trzeciej tajemnicy fatimskiej wciąż trwają. Dlaczego?

Objawieniom zawsze towarzyszą znaki, zjawiska, które są dla ludzi czytelne (jak np. burza), a jednocześnie zastanawiająco nietypowe (jak np. błyskawica z czystego nieba). Trochę to jest tak, jak w dramacie szekspirowskim, gdzie, to co dzieje się w przyrodzie, współgra z przeżyciami duchowymi bohaterów. Tam, w Fatimie, nim po raz pierwszy pojawił się Anioł, który miał przygotować dzieci na przyjście Niepokalanej, najpierw drzewami zachwiał nadzwyczajnie mocny wiatr. Podobnie było ze św. Bernadettą w Lourdes przed pierwszym pojawieniem się Matki Bożej. Nie powinno to nas dziwić, gdy zechcemy zrozumieć słowa Psalmu 104, gdzie hebrajskie słowo „ruah” oznacza „ducha”, ale również tłumaczone jest, jako „wiatr”:

Źródła naukowe podają, że pierwsze znane objawienie maryjne miało miejsce w 231 roku w Nowej Cezarei, gdzie Matka Boża miała się ukazać św. Grzegorzowi zwanemu Cudotwórcą. Kolejne wieki przynosiły dziesiątki i setki informacji o ukazywaniu się Maryi, ale tylko nieliczne z nich zostały uznane przez Kościół. Z tych współczesnych, na terenie Europy bezspornymi są te trzy najważniejsze, gdy chodzi o ich przesłania: La Salette, Lourdes i Fatima. I każde z nich ma w sobie ten prolog pełen lęku oraz Światło.  Pastuszkowie z Alp - Melania Calvat i Maksymin Giraud, najpierw zobaczyli kulę ognia, „jakby tam spadło słońce”, a dopiero potem „w oślepiającej jasności” Piękną Panią „rozpływającą się w świetle”. W Pirenejach czternastoletnia Bernadeta nagle w ciemnej skalnej nyży dostrzegła niezwykłą światłość i z tej światłości wyszła do niej Pani. I jak dziewczynka opisała, „miała białą suknię przewiązaną niebieską wstęga, biały welon na głowie i złocistą różę na każdej stopie. Na ramieniu trzymała różaniec. Była bardzo piękna, najpiękniejsza ze wszystkich kobiet, jakie do tej pory poznałam”.

Jednym z najbardziej niezwykłych świadectw, które udało się zarejestrować w Fatimie bezpośrednio od widzących dzieci, jest relacja spisana przez ks. Manuela Nunes Formigao, który na Cova da Iria pojawił się pierwszy raz 13 września owego pamiętnego roku. To, czego był świadkiem owego dnia, jak i miesiąc później, spowodowało, iż przeprowadził kilka długich rozmów z Łucją, Hiacyntą i Franciszkiem. Zanotował na wstępie:

Świadectwa dane przez dzieci są niedoskonałe i niedokładne … Jednakże mimo owych  uchybień, które są absolutnie nie do uniknięcia w istniejących warunkach, oświadczenie złożone  przez te pokorne dzieci  tegoż dnia, są same w sobie wystarczające, aby nawet u bardziej wykształconych i perfekcyjnych  osób  rozwiać wszelkie  podejrzenia co do prawdziwej szczerości wizjonerów.

Ks. Farmiago, zorientowawszy się, że dzieci niosą w sobie jakąś wielką Tajemnicę duchową, której nie chcą ujawnić, rozmawiał z nimi o rzeczach, zdawać by się mogło nieistotnych. Ale to właśnie dopełnia obrazu całości i otwiera przed nami niespodziewane okno na Niebo. Światłość, z której przychodzi Matka Boża zaczyna mieć kontury, wypełnia się szczegółami. Pani, jak ją nazywały dzieci, przychodzi szybko od wschodu i odchodzi dokładnie w stronę tego punktu na niebie, gdzie słońce wschodzi. Zatrzymuje się nad tym małym skalnym dębem (znanym ze starych zdjęć). Ma na sobie białą szatę (ze złotymi zdobieniami) i płaszcz, który okrywa całą postać od głowy. Ma też złoty pasek wokół talii, który spływa aż do krawędzi szaty i małe złote kolczyki, co dostrzegła tylko Łucja. Ręce Pani trzyma złożone, jak do modlitwy, a w rękach trzyma różaniec z białych paciorków. Zresztą cały różaniec jest biały. A Hiacynta zauważyła jeszcze, że Pani nie ma butów; jej stopy są tak bardzo blade, że sprawiają wrażenie, jakby miała białe skarpetki. Dzieci zgadzają się, że Ich Dobra Pani wygląda na piętnastoletnią kobietę, która jest bardzo poważna, nie uśmiecha się, ale również nie płacze. Bije od niej niemal oślepiający blask. Franciszek dodaje: „Nigdy nie widziałem nikogo piękniejszego od Niej”.

Opatrzność dała światu sto trzy lata na nawrócenie. Jednak do nawrócenia nie doszło – mówi prof. Roberto de Mattei, wybitny włoski historyk i publicysta katolicki.

Fatima to najważniejsze wydarzenie historyczne XX wieku. Podkreślam słowo „historyczne”, ponieważ wielu katolików, myśląc o objawieniach takich jak Fatima, Lourdes czy inne, chciałoby je sprowadzić, ograniczyć do doświadczenia religijnego poszczególnych osób. A to rozróżnienie pomiędzy wiarą prywatną a obiektywizmem zdarzeń historycznych jest fałszywe, bo Fatima jest zdarzeniem, które miało miejsce w konkretnym miejscu i w określonym momencie historii – w 1917 roku w Portugalii – i ten aspekt historyczny, moim zdaniem, jest bardzo ważny.

Po drugie, Fatima to orędzie profetyczne. Jest ono głęboko związane z tym, co wydarzyło się w Rosji w tym samym, 1917 roku. Historia Rosji i historia Fatimy przeplatają się i krzyżują przez cały XX wiek. To wydaje mi się najważniejszym aspektem.

W historii istnieją daty symboliczne, jak 1517, czyli rok rewolucji zapoczątkowanej przez Lutra. Następnie 1717 – początek działalności masonerii, która była zapleczem rewolucji francuskiej. Wiemy wszak, że rewolucja francuska 1789 roku była przygotowana – z punktu widzenia politycznego i intelektualnego – przez loże masońskie. Kolejna taka znacząca data to 1917 – moment wybuchu rewolucji w Rosji.

To skłania nas do refleksji, bo ten rok może być rokiem tak pełnym znaczeń jak rok 1789 w stosunku do 1689. Tak jak Najświętsze Serce dało sto lat na nawrócenie ludzkości, wówczas przede wszystkim Francji, tak i w tym przypadku Opatrzność dała światu być może sto lat na nawrócenie. Jednak do nawrócenia nie doszło. Co nas czeka w przyszłości? Prawdopodobnie kara znacznie większa niż rewolucja francuska.

Matka Boża podczas ostatniego objawienia, odpowiadając na pytanie Łucji, kim jest, przedstawiła się jako Królowa Różańca Świętego i powiedziała, aby ludzie „modlili się cząstką różańca”. I oto właśnie zdarza się coś takiego,  jak ogarniająca cały świat akcja "różaniec bez granic". A wokoło słyszymy o „ciemnogrodzie”, o „rządach czarnych”, którzy ogłupiają Polaków, o polskiej ksenofobii, a nawet o konieczności interwencji Unii Europejskiej, bo Polska „coraz bardziej się od Europy oddala”. Kojarzy mi się z tym wszystkim takie stare polskie powiedzenie, że „diabeł boi się święconej wody”.

Z końcem września, owego pamiętnego roku, Łucja zdradziła tekst modlitwy, którą Maryja prosiła odmawiać po każdej tajemnicy różańca: „O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, uwolnij dusze w czyśćcu cierpiące, a zwłaszcza te, które najbardziej tego potrzebują”.

Istnieje takie powiedzenie, iż „życie jest cudem”. Tymczasem cała fatimska historia zdaje się nam mówić, że dane nam życie jest przede wszystkim zadaniem. Franciszek, Hiacynta i Łucja już to zadanie odrobili. A co z nami?

Ryszard Zaprzałka