Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Szopki betlejemskie

Trudno dzisiaj wyobrazić sobie święta Bożego Narodzenia bez szopki betlejemskiej. Przez wieki wrosła ona w tradycję ludową i obyczaj, obrzędowość świecką i religijną. Ta ostatnia swoimi korzeniami sięga aż IV wieku.  Przez pierwsze trzy, Kościół obchodził jedynie datę zmartwychwstania Chrystusa. Kościołowi antycznemu wystarczała  sama znajomość faktu narodzin. Natomiast chrześcijanie wywodzący się z kultury hellenistycznej przywiązywali duże znaczenie do daty narodzin.  Stąd miejsce  narodzin Chrystusa od początku było obiektem szczególnego pietyzmu i czci tej części chrześcijan. Dokumentują to liczne przekazy i źródła historyczne. Z polecenia Heleny, matki cesarza Konstantyna, w IV wieku zbudowano nad grotą w której przyszedł na świat przyszły Zbawiciel świata, Bazylikę Narodzin Chrystusa. W kolejnych wiekach doznała ona licznych uszkodzeń i wymagała pilnego remontu. Dokonano go około roku 540 za czasów cesarza Justyniana i od tamtej pory, w prawie niezmienionej bryle architektonicznej przetrwała do dzisiaj. Po jakimś czasie Rzym pozazdrościł sławy Betlejem i też chciał mieć swoją grotę betlejemską. Od VI wieku w Bazylice NMP Większej, w specjalnie do tego celu zbudowanej kaplicy, czczony jest drewniany żłóbek, podobno pochodzący ze stajenki betlejemskiej. Warte odnotowania są także artystyczne prezentacje żłóbka, jakie można spotkać na grobowcach i sarkofagach rzymskich, pochodzących z tego okresu.  Jednakże szerokie rozpowszechnienie idei corocznego „odtwarzania” żłóbka betlejemskiego w kościołach, zawdzięczamy św. Franciszkowi z Asyżu. To on w 1223 roku po raz pierwszy przygotował para teatralną inscenizację wydarzeń w Betlejem.

Tę pierwszą w historii szopkę św. Franciszek zbudował na leśnej polanie w pobliżu kościoła w Greccio. Były tam nieruchome figury, początkowo tylko św. Rodziny i żywe zwierzęta, a wśród nich wół i osioł. Z czasem szopkę, poza postaciami św. Rodziny, zaczęli stopniowo wypełniać pasterze, aniołowie, Trzej Królowie oraz Herod i jego słudzy. Z biegiem lat szopka ewoluuje w kierunku przedstawiania aktualnych  dla danego czasu ludzi i wydarzeń. Św. Rodzinie towarzyszą przy żłóbku przedstawiciele wszystkich niemalże stanów: chłopi i rzemieślnicy, mieszczanie i szlachta, rycerze i wojsko, przedstawiciele władzy świeckiej i duchownej. Coraz częściej też znajdują się w niej odniesienia do aktualnych wydarzeń. Również zakony franciszkańskie przyczyniły się do rozpowszechnienia zwyczaju sprawowania jasełkowych misteriów. Początkowo wystawiano je wyłącznie w kościołach , jednakże w miarę wypełniania ich świeckimi treściami, zakazano ich organizacji w tych miejscach. W kościołach pozostały jeno kompozycje nieruchomych figur przedstawiające Boże Narodzenie. Od XVIII wieku szopki zaczęły pojawiać się również w domach prywatnych, a to za sprawą austriackiego cesarza Józefa II, który zakazał prezentowania ich w kościołach.

Także ustawiana od 38 lat szopka na placu św. Piotra należy do jednych z ważniejszych wydarzeń obchodów Bożego Narodzenia w Watykanie. Kiedy w 1982 roku na życzenie Jana Pawła II na Placu świętego Piotra po raz pierwszy stanęła szopka i choinka, nawet w Watykanie nie brakowało głosów sprzeciwu wobec tego pomysłu. Byli pracownicy watykańskich instytucji wspominają, że otwarcie za Spiżową Bramą wyrażano wtedy opinię, że taki zwyczaj dobry jest w Krakowie, ale nie w Rzymie, a już tym bardziej przed bazyliką. Teraz szopka i ogromne drzewko należą do stałych elementów obchodów Bożego Narodzenia w Watykanie.

Polskie szopki są pochodzenia włoskiego i ich pojawienie się na naszych terenach zawdzięczamy właśnie zakonowi św. Franciszka. Niektóre z nich miały do tysiąca ruchomych figur. Od innych wyróżniało ich to, że zamiast Trzech Króli, często pojawiali się w nich polscy królowie, pan Twardowski, krakowiacy i górale. Wśród wielu tradycji polskich szopek, najbardziej znane są szopki krakowskie, które pojawiły się w XIX wieku. Ich twórcami byli przeważnie cieśle i murarze z Krakowa i okolic. W swojej architekturze i zdobnictwie nawiązywały i nawiązują do dnia dzisiejszego do monumentalnych, głównie gotyckich budowli starego Krakowa. Charakterystycznymi elementami tych szopek są: Zamek Królewski, Katedra na Wawelu, a zwłaszcza złota kopuła nad Kaplicą Zygmuntowską, mury obronne, Kościół Mariacki, attyka sukiennic oraz fasady staromiejskich budynków. Za prekursorów tego stylu w polskim szopkarstwie uważa się Michała i Leona Ezenekierów, murarzy i kaflarzy z podkrakowskiej wsi Krowodrza, obecnie dzielnicy miasta, która stała się centrum szopkarstwa krakowskiego.

Szopki krakowskie mają niezwykłe bogate fasady, z mnóstwem misternie wykonanych detali i filigranowych ozdób, wieżyczek, kolumn, gzymsów, balustrad, miniaturowych krat, a nawet imitacje witraży. Od roku 1927 istnieje tradycja konkursu na najpiękniejszą szopkę, jego pierwsza edycja odbyła się w 1937. Obecnie, każdego roku na początku grudnia, u stóp pomnika Adama Mickiewicza na krakowskim Rynku podziwiać można bajecznie kolorowe szopki, wykonane przez artystów – amatorów, o różnym wykształceniu i zawodach. Są tam prawdziwe dzieła sztuki modelarskiej i zdobniczej, od wielkich 2 – 3 metrowych wielokondygnacyjnych budowli, do  kilkucentymetrowych miniaturek. Ich tradycyjnymi bohaterami są „od zawsze”: św. Rodzina i Lajkonik, smok Wawelski i hejnalista. Tradycyjnie już, najlepsze prace kupuje Muzeum Historyczne w Krakowie, które ma w swoich zbiorach już około 200 szopek. Poza Krakowem właściwie nie ma takich szopek. Aliści od pasterki można podziwiać w kościołach nieco inaczej wyglądające szopki, żłóbki, czy jak mówią niektórzy – stajenki betlejemskie. Zwykle znajdują się w nich obok św. Rodziny, aniołowie, Trzej Królowie i pasterze oraz różnego rodzaju zwierzęta. Obowiązkowo też musi świecić nad nimi gwiazda betlejemska. W ostatnich latach w szopkach znaleźć można sobowtóry znanych postaci historycznych i żyjących obecnie osobistości kościelnych, polityków, ludzi świata kultury i sztuki. Hitem ostatnich sezonów szopkarskich są tzw. żywe szopki, w których obok żywych ludzi są też prawdziwe zwierzęta.

  

Szkoda, że w Tarnowie nie mamy podobnej atrakcji. Wprawdzie w kościele o. Bernardynów także co roku otwierana jest mała ruchoma szopka, przed laty bardzo popularna wśród tarnowian, ale czasy świetności zdaje się mieć już za sobą. Kilka lat temu roku wylądował w niej nawet Adam Małysz, ale jego sława tylko na krótko przyciągnęła uwagę do bernardyńskiej szopki. Do tamtej dobrej tradycji nawiązują obecnie budowane na klasztornym dziedzińcu szopki plenerowe. Znalazły się w tej prawdziwej szopie żywe zwierzęta, także te egzotyczne. Przy żłóbku zobaczyć można m.in. lamy, owieczki, kozy, osły i kaczki. Jej uroczyste otwarcie i poświęcenie tradycyjnie odbywa  się tuż po pasterce. Od kilku lat dodatkową atrakcją jest organizowany  przez  OO Bernardynów, VII Liceum Ogólnokształcące oraz Urząd Miasta Tarnowa  uroczysty „Pochód Trzech Króli” ulicami miasta. W ten modny obecnie szopkowy trend udanie włączają się także inni...

     

To czego nie ma w Tarnowie znaleźć można m.in. w podtarnowskiej Lisie Górze, gdzie na posesji przy ul. Południowej furorę robi instalacja bożonarodzeniowa, jako żywo przypominająca Hollywood i Las Vegas razem wzięte.  W każdym roku świąteczna dekoracja obejmuje ponad 10 000 lampek, które zaświeciły się również u ich sąsiada.

Aliści to w pobliskim Tuchowie, gdzie od lat niezmiennie, ogromną popularnością cieszy się ruchoma szopka ojców Redemptorystów w Bazylice pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. To jedna z największych i najstarszych ruchomych szopek w Małopolsce Jest prawdziwą perełką wśród tego typu szopek w Polsce . Przyciąga odwiedzających i wiernych od roku 1974.

     

Znajduje się ona pod dziedzińcem sanktuaryjnym, w jednym pomieszczeniu z muzeum misyjnym. Ma ona bardzo ciekawą historię. Pierwsze próby budowy szopki podjęli się kilkadziesiąt lat temu br. Władysła wraz z J. Osiką z pobliskiej Lubaszowej. Początkowo stała ona w kaplicy św. Barbary, i jak zanotowały kroniki było to małe dzieło sztuki. Po okresie Bożego Narodzenia, szopkę demontowano. Budowę stałej, ruchomej szopki w podziemiach dziedzińca, zainicjował o. W. Witkowski. Drewniane figury do niej wykonała pani Zaport z Bieśnika k/Zakliczyna, a samą szopkę zbudował o. K. Zymuła. Prace nad całością szopki trwały dwa lata, ukończono je w 1975 roku.  Ciekawostką jest to, że tło do niej namalował znany krakowski malarz, prof. W. Kurcz. Ale czas zrobił swoje i po kilkudziesięciu latach trzeba było przeprowadzić gruntowny remont i modernizację tuchowskiej szopki, które zakończono w 1994 roku. Pracy tej ponownie podjął się o. K. Zymuła. Tym razem nowe tło namalował o. Cz. Kudroń. Wymieniono lalki na kole wokół żłóbka i dodano wiele nowych elementów, odnowiono gruntownie figurki na głównym opasie i zmieniono stroje. Wykonali je br. Wacław i M. Malaciuk. Dzięki ich pracy i całego sztabu wolontariuszy, ruchoma szopka cieszy oczy tysięcy ludzi odwiedzających tuchowskie Sanktuarium.

     

A jest co oglądać. Aktualnie składa się ona z ok. 360 elementów. W centralnej części szopki znajduje się stajenka betlejemska, a w niej pochylają się nad dzieciątkiem Maryja, Józef i Trzej Królowie. A do Dzieciątka Jezus  wędruje 173 postaci, ubranych m.in. w stroje historyczne czy regionalne. Są wśród nich  królowie i władcy jak  Mieszko i jego żona Dobrawa, król Kazimierz Wielki, czy ważne osobistości znane z historii Polski jak Mikołaj Kopernik, prymas Polski kard. Stefan Wyszyński czy papież św. Jan Paweł II. W szopce wypatrzyć można także Ewę kusząca jabłkiem Adama, drwala rąbiącego drewno - samoloty samochody a nawet dinozaury ...

     

Wszystkie figury uruchamia specjalny mechanizm, sterowany elektronicznie. Dzięki czemu możemy podziwiać kowala pracującego w kuźni, dzwonnika ciągnącego za sznur dzwonu, roztańczony orszak weselny, drwala rąbiącego drzewo i rybaka zarzucającego sieci na Bałtyku. W tuchowskiej szopce są też widoki „naturalne”, jak je określił jeden z zatrudnionych tam przewodników, czyli żywe obrazy morza i gór, placów zabaw i miejskich ulic. Ten efekt naturalności wzmacnia przelatujący co jakiś czas nad stajenką nowoczesny samolot, widomy znak – według innego przewodnika -  że Chrystus rodzi się w także w naszych czasach, tylko my tego nie dostrzegamy. Ta jedyna w swoim rodzaju szopkowa inscenizacja czynna jest nieprzerwanie przez cały rok, ale prawdziwe oblężenie, głównie przez dzieci, przeżywa w czasie świąt Bożego Narodzenia.  Aby przekonać się, jakie nowości pojawiły się w niej równeż w tym roku warto wybrać się do Tuchowa.

Albo na pielgrzymkowy spacer po tarnowskich kościołach.

Opracował  Ryszard Zaprzałka
Zdjęcia tarnowskich szopek – Artur Gawle (www.tarnow.pl)