Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Maryjne „Cuda nad Wisłą”

15 sierpnia to absolutnie wyjątkowa data. Poza Polakami takiej daty w kalendarzu nie ma nikt! To jednocześnie święto kościelne, maryjne, państwowe i wojskowe. 78 lat temu w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym i zagłady Auschwitz został zabity franciszkanin, o. Maksymilian Maria Kolbe. W rocznicę tego wydarzenia, w środę 14 sierpnia, na placu apelowym przy bloku 11, w którym mieściło się obozowe więzienie i w którym zabito zakonnika, odprawiono uroczystą mszę świętą. Była to pierwsza w tym miejscu taka celebra. Nabożeństwu przewodniczył metropolita krakowski abp. Marek Jędraszewski. Wcześniej, duchowni, wśród nich m.in. arcybiskup Bambergu Ludwig Schick i biskup Jerzy Maculewicza OFM, administrator apostolski w Uzbekistanie, złożyli wiązanki kwiatów pod ścianą śmierci oraz modlili się w celi, w której śmiercią głodową zmarł św. Maksymilian Kolbe. Wydarzenie to było kulminacyjnym punktem dwudniowych obchodów (14 sobota i 15 niedziela), zorganizowanych przez cenionego dziennikarza śledczego, pisarza i poetę, autora m.in. „Wieży komunistów”, „Smaku wojny” oraz współautora książki „Tragarze śmierci” - Witolda Gadomskiego. To dwudniowe świętowanie wypełniły jeszcze występy artystyczne, projekcje filmowe (m.in. o Kliszach Pamięci prof. Mariana Kołodzieja i Auschwitz) oraz prelekcje (m.in.ks.prof.Tadeusza Guza), spotkania i gościna... W wydarzeniach tych m.in. wziął udział znany ze swej polskości Teatr Nie Teraz. Rozpoczął je w sobotę rano międzynarodowy,  wielotysięczny Marsz Życia Polaków i Polonii, który w ulewnym deszczu przeszedł z zespołu szkół salezjańskich w centrum Oświęcimia do obozu w Auschwitz, pod silną eskortą policji, z zakazem niesienia jakichkolwiek flag biało-czerwonych i wnoszenia na teren obozu czegokolwiek (torby, plecaki) oraz poddany ścisłej kontroli (bramki), co w sytuacji kilkutysięcznego tłumu pielgrzymów mocno zaburzyło liturgię na placu apelowym. Ciekawe, że tacy np. Żydzi mogą bez przeszkód eksponować tam swoje narodowe flagi i nikt nie poddaje ich uwłaczającej kontroli przy wejściu do Auschwitz...  

W święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, czyli w polskiej tradycji w dzień Matki Bożej Zielnej - Wojsko Polskie ruszyło do kontruderzenia na Armię Czerwoną, już wtedy najliczniejszą, najpotężniejszą i najbardziej nieludzką machinę wojenną w dziejach świata. Jej dywizje pewne były już pokonania Polaków i zdobycia Warszawy. Dalej według planów strategicznych rządu Rosji sowieckiej milionowa nawała Armii Czerwonej miała zdobyć Berlin, Paryż, Rzym, a nawet Londyn!  Bitwa Warszawska 1920 roku ocaliła nie tylko odzyskaną niedawno polską niepodległość, ale ocaliła Europę. Obok bitwy o Midway (1942) oraz bitwy pod Stalingradem (1942/1943) jest jedną z trzech najważniejszych bitew XX wieku oraz jedną z najbardziej decydujących w całej historii ludzkości. Cud nad Wisłą 1920 roku połączył również Warszawę i Tarnów.

W Bitwie Warszawskiej wzięło udział, jak szacują historycy, nawet pięć tysięcy mieszkańców Tarnowa i najbliższych okolic. Zaś tarnowianin Franciszek Ksawery Latinik, pełnił wtedy urząd gubernatora Warszawy i dowodził I Armią Frontu Północnego, odpierając radzieckie uderzenie. Jest też oczywiście postać pochodzącego z podtarnowskich Wierzchosławic, ówczesnego premiera rządu Wincentego Witosa.

Faktycznie, głównodowodzącym wszystkich polskich sił był w czasie jej trwania gen. Tadeusz Jordan-Rozwadowski. (Faktycznie, gdyż Piłsudski w najtrudniejszych dniach 13-15 sierpnia był nieobecny nie tylko w Warszawie, ale i w Puławach). Był też głównodowodzącym de iure, jako naturalny zastępca Naczelnego Wodza, Józefa Piłsudskiego, który 12 sierpnia 1920 r. złożył na ręce premiera Wincentego Witosa dymisję z funkcji Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza. Witos z oczywistych powodów nie podał informacji o tej dymisji do wiadomości publicznej, ale to w niczym nie zmienia mocy wiążącej samej dymisji.

Święto Matki Boskiej Zielnej jest po oktawie Bożego Ciała drugim w roku świętem, podczas którego święci się zioła i kwiaty polne. O 15 sierpnia 1920 r. Ojciec Święty Jan Paweł II pisał i mówił wielokrotnie m.in. tak: "Cud nad Wisłą i zwycięstwo nad Armią Czerwoną to ważna data w naszej narodowej historii. Było to wielkie zwycięstwo wojsk polskich, tak wielkie, że nie dało się tego wytłumaczyć w sposób czysto naturalny i dlatego nazwane zostało Cudem nad Wisłą. Była to wielka bitwa historyczna o naszą i waszą wolność, naszą i Europy. Myślimy o żołnierzach, o oficerach, myślimy o wielkim wodzu Marszałku Józefie Piłsudskim, o wszystkich, którym zawdzięczamy to zwycięstwo. Poległych polecamy miłosierdziu Bożemu. (...) O wielkim Cudzie nad Wisłą przez całe lata trwała zmowa milczenia. Dlatego opatrzność Boża niejako nakłada dzisiaj obowiązek podtrzymywania pamięci tego wielkiego wydarzenia w dziejach naszego Narodu i całej Europy".

Hasło z przemówienia premiera rządu Rosji sowieckiej, a zarazem komunistycznego dyktatora Lenina powtarzali wszyscy sowieccy dowódcy i komisarze. To hasło Lenina było politycznie jednoznaczne: "Naprzód na Zachód! Po trupie Polski do serca Europy!". Rosyjscy sołdaci nie doszli do serca Europy, ale zostali zatrzymani pod Lwowem, Radzyminem, Wołominem, Ossowem, pod Warszawą. Najdalej na Zachód dotarli jedynie na przedpola Torunia. Bitwa Warszawska 1920 roku ocaliła nie tylko odzyskaną niedawno polską niepodległość, ale ocaliła Europę. Poległy pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r. śp. biskup polowy Tadeusz Płoski wielokrotnie odwoływał się do polskiej wiktorii z 15 sierpnia: "Z licznych wypowiedzi samego Marszałka najtrafniejsza wydaje się jego encyklopedyczna niemal definicja Cudu nad Wisłą: Ta wojna omal nie wstrząsnęła losami całego cywilizowanego świata, a dzieło zwycięstwa naszego stworzyło podstawy dziejowe. (...) Być może właśnie do serc i umysłów młodych ludzi trafi najbardziej - uniwersalne i ponadczasowe przesłanie Marszałka Piłsudskiego, mające odniesienie nie tylko do wielkiej polityki i zmagań wojennych: Być zwyciężonym i nie ulec - to zwycięstwo. Zwyciężyć i spocząć na laurach - to klęska".

Niezwykłe historyczne, ponadczasowe świadectwo o wielkim polskim zwycięstwie 15 sierpnia 1920 r. pozostawił także św. Maksymilian Kolbe, który w szczególny sposób uzasadnił, dlaczego bolszewikom nie udało się przejść po trupie Polski do serca Europy: "Bogarodzica towarzyszyła Piłsudskiemu w bojowym marszu ku Polsce Niepodległej. Józef Piłsudski miłość ku Matce Niebieskiej wyssał z piersi swej ziemskiej matki, którą bardzo miłował. Od swojej matki nauczył się też kochać wspólną wszystkich ludzi Matkę i ukochał Ją, w postaci Ostrobramskiej Maryi Panny. I ta miłość towarzyszyła mu przez całe życie (...) Teraz może łatwiej także zrozumiemy, dlaczego Matka Boża dała mu złamać hordy bolszewickie w dzień swego Wniebowzięcia"- pisał śp. Prof. Józef Szaniawski.

Św. Maksymilian Maria Kolbe urodził się w Zduńskiej Woli 8 stycznia 1894 r. Tego samego dnia został ochrzczony w kościele Wniebowzięcia NMP w Zduńskiej Woli i otrzymał imię Rajmund. Jego rodzice, Juliusz i Marianna, byli tkaczami. Kiedy Rajmund miał około 10 lat, objawiła mu się Najświętsza Maryja Panna, która trzymała w rękach dwie korony: białą (symbol czystości) i czerwoną (symbol męczeństwa). W 1907 r. 13-letni Rajmund podjął naukę w Małym Seminarium Duchownym Ojców Franciszkanów we Lwowie. Po jego ukończeniu, zdecydował się wstąpić do zakonu franciszkanów konwentualnych (1910). Wraz z habitem otrzymał imię Maksymilian. W kwietniu 1918 r. przyjął święcenia kapłańskie. Wcześniej, w październiku 1917 r. założył stowarzyszenie Rycerstwo Niepokalanej. W Niepokalanowie stworzyl największy na świecie klasztor wraz z prawdziwym koncernem medialnym (prasa, radio...). Wzory te przeniósl później do Japonii. 17 lutego 1941 r. został aresztowany przez gestapo i przewieziony na Pawiak. Pod koniec lipca 1941 r. z obozu uciekł jeden z więźniów. W odwecie za tę ucieczkę, Niemcy wybrali dziesięciu ludzi na śmierć głodową. Jednym z nich był Franciszek Gajowniczek, w miejsce którego zgłosił się o. Maksymilian. Zmarł 14 sierpnia 1941 r. dobity zastrzykiem fenolu. Jego ciało zostało spalone w krematorium następnego dnia. Nie ma jego grobu, relikwii, pozostała tylko pamięć... Papież Jan Paweł II kanonizował go 10 października 1982 r.i ogłosił Męczennikiem z miłości.

  

15. Sierpnia to także najstarsze święto Maryjne obchodzone w Kościele wschodnim od V wieku a w Kościele rzymskokatolickim od VII wieku. Na ziemiach polskich pierwsze wzmianki o obchodzeniu tego święta pochodzą z XI wieku. Papież Pius XII dogmatem z 1950 roku stwierdzającym, że "Matka Jezusa została z ciałem i duszą wzięta do wiecznej chwały" oznajmił, że dzień ten "jest dniem triumfu Niepokalanej i ukoronowaniem wszystkich Jej godności".

Jest to święto nakazane przez Kościół rzymskokatolicki, obowiązujące i obok Święta Niepokalanego Poczęcia największym ze wszystkich świąt ku czci Matki Bożej. Tutaj należy dodać, że Kościół w tym dniu obchodzi kilka świąt jednocześnie: śmierć Matki Bożej, pamiątkę Jej wskrzeszenia i zmartwychwstania, pamiątkę Jej wniebowzięcia i ukoronowania na panią nieba i ziemi.

Trudno święto Wniebowzięcia porównywać z innymi świętami, w których praca rolnika byłaby tak wyraźnym motywem i powodem uroczystości. Wzbogacała je przez wieki chłopska religijność, nawiązywanie do wierzeń i obrzędów związanych ze żniwami.
Oskar Kolberg zauważa, że do żniw kobiety i mężczyźni ubierali się czysto a parobki i dziewki przystrajali głowy kwiatami. Idąc do żniw i wracając śpiewali piosenki. W czasie "żniwowania" na polu pozostawiano ar nie zżętego żyta i pszenicy robiąc tak zwaną przepiórkę albo brodę. Dawano w ten sposób szansę przeżycia a także schronienia ptactwu. Głosy ptaków gnieżdżących się w zbożu miały przypominać o obowiązkach wobec swoich pól.

Obrzędowość ludowa wiąże ten dzień ze święceniem płodów rolnych i ziół, które są symbolami bogactwa przyrody. Zielem niesionym do poświecenia nazywano wiązanki. na które składały się kłosy wszystkich gatunków zbóż, listki kapusty, buraków, grochu, makówki z nasieniem maku, zatknięte na patyku jabłko i kwiaty - słowem wszystko co się sieje i sadzi w polu. Prócz roślin uprawnych i kwiatów w skład wiązanki (snopka) wchodziły rozmaite zioła o właściwościach leczniczych: mięta, melisa, czyli ziele maciczne, boże drzewko, lebioda macierzanka, barwinek, gałązki lipy, czarnego bzu, wrotyczu, dziurawca, ruty mirtu. Każde zioło miało swoją symbolikę. Mirt symbolizował dziewictwo i młodość, płodność i szczęście, życie ale również śmierć. Jednocześnie odrodzenie i oczyszczenie. Mak uznawany był za symbol nocy, zapomnienia snu, ciszy. Wyraźnie nawiązywał więc do zaświatów.
Ruta traktowana była jako swoisty amulet przeciw czarom.

Przygotował - Ryszard Zaprzałka