Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Volto Santo

czyli wielkanocne postscriptum

To po włosku znaczy Święte Oblicze, jest tkaniną o wymiarach 17 cm (szerokość) × 24 cm (długość), która od 1638 roku przechowywana i wystawiana jest w kapucyńskim kościele Sanctuario di Volto Santo we włoskim miasteczku Manoppello w obustronnie oszklonej monstrancji (obraz jest przezroczysty). Przedstawia jedną z największych relikwii chrześcijańskich. Na tkaninie uwieczniony jest wizerunek, uważany za twarz Jezusa Chrystusa. Materiał, na którym znajduje się wizerunek, to bisior, charakteryzujący się tym, że nie da się na niego nałożyć pigmentu (nie da się na nim malować). Sposób powstania wizerunku nie jest znany, podobnie jak dokładny wiek całunu. Całun z Manoppello jest uważany za oryginał chusty św. Weroniki, którą zgodnie z opisem ewangelicznym owinięto głowę Jezusa z Nazaretu po ukrzyżowaniu. W VI w. była nazywana Chustą z Kamulii, gdyż przechowywano ją w tym kapadockim mieście. W 574 została przeniesiona do Konstantynopola. Pełniła funkcję cesarskiej chorągwi, która pomagała odnosić zwycięstwa w bitwach. Ogromną sensację w świecie naukowym wzbudziło porównanie wizerunku z Całunu z Manopello i negatywu zdjęcia twarzy Chrystusa z Całunu Turyńskiego oraz słynnego obrazu "Jezu Ufam Tobie". To ostanie badanie miało miejsce przy okazji kręcenia głośnego filmu "Miłość i Miłosierdzie" w reż. Michała Kondrata, którego premiera odbyła się 5 marca br. Opowiada on historię św. Faustyny Kowalskiej – polskiej zakonnicy, której wizje i misja dały początek kultowi Bożego Miłosierdzia na całym świecie. Wszystkie te trzy fotografie pokrywają się w każdym detalu... .

 

 

W 705 patriarcha Konstantynopola Kallinik I przekazał relikwię w bezpieczne miejsce, do Bazyliki św. Piotra w Rzymie, na ręce papieża Jana VII. Chustę w kaplicy św. Weroniki na Watykanie widzieli i opisywali ją m.in. Francesco Petrarka, Dante Alighieri czy św. Brygida Szwedzka. W 1208 papież Innocenty III wprowadził zwyczaj dorocznej procesji ulicami Rzymu z cudownym wizerunkiem. To właśnie w Rzymie do chusty przylgnęła nazwa Weronika, od łac. vera (prawdziwy) i gr. eikon (obraz). Oryginał miał później zostać wywieziony z Rzymu podczas Sacco di Roma w 1527 r. W Bazylice św. Piotra w Rzymie została kopia.

 

Kopia całunu różniła się od oryginału, miała zamknięte oczy i przedstawiała martwą twarz. Dlatego po 1620 r. w chrześcijańskiej ikonografii nastąpiła prawdziwa rewolucja: zamiast żywego Jezusa z otwartymi oczami zaczęto przedstawiać go z zamkniętymi oczami.

 

Manoppello, to liczące zaledwie 5,5 tysiąca mieszkańców włoskie miasteczko, położone w górach, w urokliwym zakątku regionu Abruzzo w prowincji Pescara, z dala od szlaków turystycznych i tras komunikacyjnych. Przez stulecia szerzej nieznane i zapomniane. Od stosunkowo niedawna nabrało rozgłosu za sprawą niemieckiego dziennikarza i pisarza Paula Badde’go i jego książki Boskie Oblicze. Całun z Manoppello. To Badde, prowadząc prywatne śledztwo, odkrył niezwykłą historię relikwii, czczonej do tej pory tylko lokalnie. W 2006 roku minęło 500 lat od kiedy chusta z wizerunkiem zmartwychwstałego Chrystusa trafiła do obecnego sanktuarium Volto Santo.

 

 

Zdjęcia nie są w stanie oddać tego, co można zobaczyć, odwiedzając kościółek w Manopello. Całun z przezroczystego muślinu, wykonanego z macicy perłowej – niezwykłego kosztownego materiału zwanego bisiorem, znanego w czasach Jezusa – wyeksponowany jest w głównym ołtarzu w oprawie przypominającej monstrancję. Bisior to materiał, który nie przyjmuje żadnych barwników, nie można więc na nim namalować czegokolwiek. Wizerunek odbity na chuście nie został wykonany ludzką ręką… ale jest. Można go oglądać z dwóch stron: z nawy głównej i zza ołtarza, gdzie wystarczy podejść, pokonując kilka stopni prowadzących tam schodów. Warto to zrobić, bo tam, klęcząc, można patrzeć na wizerunek Chrystusa z odległości zaledwie kilkunastu centymetrów, dosłownie z twarzą przylgniętą do osłaniającej go szyby. Niesamowite wrażenie, bo w zależności od kąta padającego światła, widać otwarte oczy, które zdają się wodzić wzrokiem. To dosłownie sprawia wrażenie, jakby popatrzeć w oczy Zmartwychwstałego, który żyje.

 

W sąsiadującym z kościołem muzeum, gdzie przechowywane są liczne wota dziękczynne za cudowne uzdrowienia, zwraca uwagę pewien obraz. Tak go nazywam, bo jest oprawiony w ramy i zawieszony na ścianie. Powstał z nałożenia dwóch zdjęć: wizerunku z Całunu z Manopello i negatywu zdjęcia twarzy Chrystusa z Całunu Turyńskiego. Te dwie fotografie pokrywają się w każdym detalu. Pofobnie rzecz ma się z obrazem "Jezu Ufam Tobie".

 

 

 

Ks. Andreas Resch z Papieskiego Uniwersytetu Laterańskiego, zestawiając oba wizerunki za pomocą wysokiej rozdzielczości fotograficznych powiększeń, doszedł do wniosku, że „oblicza obu Całunów wykazują stuprocentową zgodność, która wyklucza jakąkolwiek przypadkowość”, a „podobieństwo to dowodzi, iż mamy do czynienia z odbiciem Oblicza tej samej osoby”.

 

Warto przypomnieć, że rok 2006 został ogłoszony rokiem jubileuszu całunu z Manoppello, a Papież Benedykt XVI odwiedził 1 września 2006 roku sanktuarium Volto Santo. Była to pierwsza wizyta papieska w Manoppello.

 

W ciągu ostatnich dziesięciu lat Manoppello znalazło się na trasach wielu pielgrzymek do włoskich sanktuariów. Zainspirowało też poetów. Wizerunkowi z Całunu przejmujący wiersz poświecił m.in. Ernest Bryll.

 

  

 

Obraz Hansa Memlinga na pierwszej stronie przedstawia św. Weronikę z veraiconem.

Korzystałem z Wikipedia oraz Twitter („Popatrzeć w oczy Zmartwychwstałemu” - Maria WANKE-JERIE)

 

Ryszard Zaprzałka