Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

„Polaku, miej serce”.

Autorem tego jakże aktualnego także dziś hasła był zmarły 50 lat temu - dokładnie 14 sierpnia, biskup pomocniczy diecezji tarnowskiej w latach 1946 - 1968 dr Karol Pękala, twórca polskiej Caritas, której poświęcił całe swoje pracowite życie. Biedacy byli zawsze w centrum jego życia. Rozdawał im wszystko, co miał. Stąd w tłumie wiernych odprowadzających pół wieku temu bp. Karola Pękalę na miejsce pochówku najwięcej było ubogich. Ich dobroczyńca urodził się 26 października 1902 roku, zmarł 14 sierpnia 1968 roku. Wychował się w Siołkowej koło Grybowa. W domu było biednie, ale godnie. Miał dziewięcioro rodzeństwa, z których dwójka zmarła w dzieciństwie. Mieszkali w drewnianej chałupie, złożonej z izby i kuchni. Wszyscy jedli z jednej miski. Rodzina Pękalów była ze sobą bardzo zżyta. Szczególna więź łączyła późniejszego biskupa z bratem Dominikiem, który z czasem osiadł w Mościcach.  Byli do siebie podobni jak dwie krople wody. Mieli też podobne charaktery. Tę niezwykle zasłużoną dla działalności charytatywnej Kościoła w Polsce postać, przypomina w swoim tekście nie żyjący już, ceniony tarnowski prozaik i dziennikarz  Jerzy Reuter.

Gdy zmarł nagle w  Bułgarii, przez Tarnów przeszła dziwna wiadomość. Ludzie szeptali, że biskup Karol Pękala został zabity przez rekiny, gdy zażywał kąpieli w morzu Czarnym. Nie wiadomo ile w tym prawdy, bowiem trudno tam spotkać żarłacza, a jeśli jakiś się pokaże, nikt nie ucieka przed nim, bo tamtejsze rekiny nie atakują ludzi. Podczas ceremonii pogrzebowej trumna była zamknięta, ale powód był bardziej prozaiczny od plotki. Trumnę wysłano do Polski bez konwojenta. Ze względów politycznych wagonu nie przyjęła kolej czechosłowacka i stał on kilka dni po stronie węgierskiej, na bocznicy stacji Beksecaba. Dopiero po dwóch tygodniach trumna znalazła się w Tarnowie. Było lato i bardzo łatwo domyślić się całej reszty.

Karol Pękala od dzieciństwa wychowywał się w wielkiej biedzie, pracując ciężko w małym, chłopskim gospodarstwie i ucząc się jednocześnie w szkole powszechnej w Grybowie. Po czteroletniej nauce w gimnazjum im. Jana Długosza w Nowym Sączu przeniósł się do Tarnowa i kontynuował naukę w Małym Seminarium, a następnie Tarnowskim Seminarium Duchownym. Mszę świętą prymicyjną odprawił w 1928 roku w rodzinnych stronach, w Grybowie. Znał biegle kilka języków obcych, francuski i angielski, oczywiście obok łaciny, greki i hebrajskiego. Po wyświęceniach kapłańskich został wikariuszem w parafii Nowy Wiśnicz, a następnie, zapewne z uwagi na znajomość języka, skierowano przyszłego biskupa do Francji, gdzie był kapłanem polskich emigrantów.

Po zakończeniu posługi powrócił do Tarnowa i został sekretarzem Związku Stowarzyszeń Młodzieży Polskiej i dyrektorem instytutu tarnowskiej Akcji Katolickiej, oraz diecezjalnego Caritasu. „Chyba pierwszy w dziejach stał się założycielem tak szerokiej, zorganizowanej i planowanej akcji charytatywnej najpierw w diecezji, a później w całym kraju. Opatrzność Boża już przed wojną przygotowywała go do tego zadania. Któż mógł wtedy przewidzieć niedolę i klęski, jakie przyniesie zawierucha wojenna. Kto mógł się spodziewać tylu nieszczęść na terenie diecezji tarnowskiej. Oto chyba z natchnienia Bożego już wtedy przygotowuje się do przyszłych zadań. Przed samą wojną zakłada kółka miłosierdzia przy stowarzyszeniach Akcji Katolickiej. Z polecenia biskupa Franciszka Lisowskiego tworzy komitety pomocy, ale równocześnie myśli o szerszej, zorganizowanej akcji miłosierdzia.

Jakaś nieznana siła popycha go do dalszych studiów zagranicznych w Szwajcarii. Pisze pracę doktorską pt. "Caritas we współczesnej pracy duszpasterskiej". Zbiera także doświadczenia zorganizowanej akcji charytatywnej w diecezji poznańskiej. Nawiązuje kontakty z organizacjami charytatywnymi w Niemczech, aby później przenieść pewne akcje do naszej diecezji. Nie spodziewał się, że za kilka lat stanie się współpracownikiem kard. Sapiehy, kontynuatorem jego działalności charytatywnej z okresu pierwszej wojny i będzie na ziemi polskiej budził ducha miłosierdzia.” – Pisał o dziele życia Karola Pękali ksiądz Stanisław Wójtowicz.

Biskup Pękala przez wiele lat uczył języka francuskiego w Małym Seminarium w Tarnowie oraz w Seminarium Duchownym. Po nominacji na dyrektora Instytutu Wyższej Kultury Religijnej zajął się również pracą literacką i publicystyczną. Był redaktorem wielu pism, do których pisywał artykuły o potrzebie działalności charytatywnej, niezbędnej w pracy każdego katolika. Po wybuchu II wojny stał się orędownikiem niesienia pomocy więźniom obozów koncentracyjnych. Mało kto dzisiaj wie, że tarnowskie piekarnie codziennie dowoziły chleb do KL Auschwitz w pierwszych miesiącach działalności obozu. Początkowo Niemcy zgadzali się na pomoc z zewnątrz, przyjmowali tarnowski chleb i paczki dla więźniów, co niejednokrotnie ratowało życie. Karol Pękala miał w tym dominujący udział.

Nie można pominąć innych kapłanów, którzy po 1939 roku prowadzili wraz z Karolem Pękalą tę działalność. „W niesieniu tej pomocy złotymi zgłoskami zapisało się nazwisko ówczesnego rządcy diecezji tarnowskiej ks. prałata Stanisława Bulandy. Jego troska o pomoc dla więźniów powinna pozostać na zawsze w historii tej diecezji. Kuria Diecezjalna posunęła się tak daleko, że zaciągnęła pożyczkę półtora miliona złotych na pomoc dla więźniów. Oddała też pod zastaw cały swój majątek z nadzieją, że po wojnie wolna Polska dopomoże w spłaceniu długu. Co więcej, rządca diecezji ks. Stanisław Bulanda zakazał nawet odnawiania kościołów, sprawiania jakichkolwiek paramentów liturgicznych, by poszczególne parafie mogły oddawać składkę do Związku "Caritas" na dożywianie więźniów i pomoc dla wysiedlonych. Dokumentem chrześcijańskiej miłości jest także fakt ofiarności księży w parafiach dla ratowania rodzin uwięzionych zwłaszcza ich dzieci.” – Czytamy na stronie internetowej Caritas diecezji tarnowskiej.

Innym tarnowskim akcentem w obozie Auschwitz były cegły, z których budowano pierwsze krematorium – miały znak firmowy naszych cegielni, ale owe cegły były odbierane śląskim przedsiębiorstwom, lub pozyskiwane z wyburzanych budynków w okolicach Oświęcimia. Zakładał wraz z księdzem infułatem Bochenkiem pierwsze kuchnie dla ubogich, współpracował z kardynałem Sapiehą, a wszystkie działania Karola Pękali były skierowane na niesienie pomocy biednym i głodnym.

Po zakończeniu wojny, widząc nędzę powojennej Polski udał się dwukrotnie do USA, gdzie zwracał się do Polonii o wsparcie. Wygłaszał referaty i starał się pokazać jak wygląda życie w zrujnowanej wojną Polsce. W 1947 roku przyjął sakrę biskupią, ale nadal działał bardzo czynnie w organizacji Caritas. Po zlikwidowaniu struktury organizacyjnej Caritasu był przewodniczącym Komisji Episkopatu do spraw miłosierdzia chrześcijańskiego. Wiele podróżował. Zajmował się fotografią i często chodził w góry – w Paryżu na kongresie zorganizowanym przez  "Union Feminine Civique et Sociale" (Obywatelski i Społeczny Związek Kobiet) wygłosił po francusku referat „Co wieśniaczka polska – matka w ognisku domowym – wnosi do postępu technicznego” i wystawił cykl fotografii na temat życia wiejskiej kobiety na Podhalu. Odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej i uczestniczył w uroczystościach kanonizacyjnych św. Andrzeja Boboli.

Jako dyrektor Krajowej Centrali Caritas bp Pękala rzucił jeszcze w 1945 roku hasło: "Polaku, miej serce". W jego lakonicznej treści mieści się kierunek działalności, której poświęcił życie: Pomoc nie tylko duchowa, ale i materialna ludziom potrzebującym. Co roku w sierpniu jego bliscy i współpracownicy spotykają się w krypcie kościoła M.B. Fatimskiej w Tarnowie na mszy św. upamiętniając rocznicę Jego śmierci. Był człowiekiem bardzo przyjaznym wszystkim ludziom, których przyjmował zawsze z śmiechem. Pomimo wielu obowiązków często odwiedzał pacjentów szpitala, niosąc im nie tylko chrześcijańskie pocieszenie, ale też wiarę w człowieka i siłę do przetrwania w ciężkiej chorobie.

Jego wieloletnia gospodyni opowiadała, że uwielbiał kapustę kiszoną w każdej postaci, więc co kilka dni odbywało się w mieszkaniu biskupa Pękali kiszenie kapusty. Pilnował receptury i odpowiedniego smaku, a gospodyni starym sposobem deptała tę kapustę w beczce.

Zmarł nagle w Bułgarii na wylew krwi do mózgu. Po dramatycznym przewiezieniu zwłok Karola Pękali do Tarnowa odbył się wielki pogrzeb, przed którym mszę świętą odprawił w kościele na Rzędzinie Karol Wojtyła. Kondukt żałobny przeszedł przez miasto, aż do kościoła św. Józefa i Matki Boskiej Fatimskiej. Tam spoczął wielki dobroczyńca, opiekun biednych, syn beskidzkiego chłopa, biskup tarnowski Karol Pękala.

(za Ks. Stanisław Wójtowicz - Biskup Karol Pękala jako apostoł miłosierdzia w diecezji tarnowskiej podczas wojny) 

Jerzy Reuter                                                         

 http://www.mobiruby.org