Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Kryzys czy spadek…

mniej wiary
mniej małżeństw
mniej powołań

 
Kilka dni temu "Gazeta Krakowska" uderzyła na trwogę, donosząc, że "Kryzys powołań dotarł na południe". Uzasadnieniem dla takiego wniosku jest według dziennika fakt, że do tarnowskiego Wyższego Seminarium Duchownego zgłosiło się w tym roku zaledwie dziesięciu kandydatów na księży. "Jeszcze kilka lat temu do egzaminów wstępnych do tarnowskiego seminarium przystępowało między 40 a 50 młodych mężczyzn" - przypomina gazeta i zwraca uwagę, że już w ubiegłym roku pragnienie przygotowywanie się do kapłaństwa w tym seminarium wyraziło jedynie 17 kandydatów, w 2016 - 36. W poprzednich latach liczba ta rzadko spadała poniżej 50. Seminarium tarnowskie słynęło z tego, że przygotowywało największą liczbę kleryków w skali polski. Diecezja tarnowska może poszczycić się wciąż największą liczbą wyświęconych kapłanów w Polsce. Jest ich ponad półtora tysiąca, z czego 50 pracuje na misjach w Afryce i Ameryce Południowej. - Spokojnie. Jest jeszcze drugi, wrześniowy termin naboru. Trzeba nieustannie modlić się o to, aby tych powołań było więcej - powiedział bp Andrzej Jeż, ordynariusz tarnowski. Jednak, jak pokazuje praktyka z poprzednich lat, we wrześniu na dodatkowe egzaminy zgłasza się jednak zdecydowanie mniej chętnych niż w lipcu. Jest to zazwyczaj jedynie kilka osób. Tomasz Królak, wiceprezes Katolickiej Agencji Informacyjnej twierdzi stanowczo, że raczej nie mamy do czynienia z incydentalną sytuacją w wiodącym dotychczas pod względem liczby alumnów seminarium duchownym w Polsce. Jego zdaniem do diecezji tarnowskiej dotarł kryzys wiary, który już wcześniej objął swoim zasięgiem inne rejony kraju, zwłaszcza te w centralnej i północnej Polsce. Warto zwrócić uwagę - Tomasz Królak nie mówi o kryzysie powołań. Mówi o kryzysie wiary w naszym kraju.

Wygląda na to, że sytuacja w seminariach i nowicjatach w Polsce jest skutkiem i symptomem bardzo poważnego zjawiska, które dotyka Kościół w naszej Ojczyźnie. I leczenie objawowe niewiele tu pomoże.

Przez całe lata wyglądało to podobnie. Niektóre media w Polsce skwapliwie odnotowywały każde zmniejszenie liczby chętnych wstępujących do seminariów duchownych, a równocześnie inne uspokajały, bagatelizowały sprawę i wyszukiwały uzasadnienia dla kolejnych spadków, podkreślając, że na tle innych krajów europejskich, u nas jest naprawdę świetnie. Od pewnego czasu to się zmieniło. Różnice między stanem sprzed np. trzech dekad a obecnym jest już bardzo wyraźna. Wciąż jednak nie bardzo wiadomo, czy mamy do czynienia z powołaniowym kryzysem, czy z jakimś innym zjawiskiem. Pojawiła się więc narracja o powrocie w dziedzinie powołań duchownych w naszej Ojczyźnie do stanu sprzed wyboru Jana Pawła II.

Mówienia o kryzysie powołań unikał wiosną br., przy okazji Światowego Dnia Modlitw o Powołania, ks. Wojciech Wójtowicz, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych. W wywiadzie dla KAI już w pierwszym zdaniu zaznaczył: "Nie używałbym tu słowa «kryzys», ale właśnie «spadek»", następnie wyjaśnił, że słowo "kryzys" wydaje mu się niezbyt adekwatne, dlatego że poza pewnymi oczywistymi problemami wewnątrzkościelnymi, problemami z religijnością młodzieży, mamy do czynienia również z czynnikiem socjologicznym. "W ostatnich latach demografia załamała się bardzo mocno. Spadek i doświadczenie braku w niektórych diecezjach czy wspólnotach zakonnych są dość mocno odczuwalne. Przyczyny są jednak wieloaspektowe" - wyjaśnił, akcentując, że w perspektywie ogólnopolskiej "kryzys" wydaje się zbyt dużą kategorią.

Rok wcześniej metropolita lubelski abp Stanisław Budzik podczas Duszpasterskich Wykładów Akademickich powiedział: "Byliśmy przyzwyczajeni, że na całym świecie podziwiano nas za ilość powołań. Po trzech latach widzimy, że liczba alumnów w polskich seminariach radykalnie spada, dlatego trzeba modlitwy, a także dyskusji". A dwa lata temu ks. Zbigniew Przybylski, kanclerz i rzecznik prasowy Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie, wyjaśniał dziennikarzom, że dokonane wtedy łączenie parafii w prymasowskiej archidiecezji "było podyktowane przede wszystkim niewystarczającą liczbą kapłanów".

Mamy więc kryzys powołań czy nie mamy? Komentując sytuację z ostatnich kilku lat psycholog, ks. Marek Dziewiecki, twierdzi, że nie powinniśmy mówić o kryzysie powołań, lecz o kryzysie powołanych i osób im towarzyszących (rodziców, duchownych oraz grup i wspólnot). Jego zdaniem wielu młodych "nie dorasta do powołania bycia człowiekiem" i jest to wina dorosłych.

Rodzi się pytanie, czy Bóg powołuje dziś za mało młodych Polaków do kapłaństwa lub życia konsekrowanego? Z pewnością nie. Czy wobec tego nadchodzą czasy, w których potrzeba będzie z naszej Ojczyzny i w naszej Ojczyźnie mniej duchownych? Czy też po prostu część powołanych Polak i Polaków nie odpowiada pozytywnie na Boże wezwanie?

Wiele wskazuje na to, że możemy mieć do czynienia z tą drugą sytuacją. Słyszą głos powołania, ale pozostają na niego głusi. Dlaczego? Czy tylko dlatego, że jak wskazuje ks. Dziewiecki, brak im dojrzałości i gotowości do poświęcenia czy też część z wezwanych odczuwa lęk przed wejściem w struktury instytucji Kościoła takiej, jak ją postrzegają? Znam kilkoro kandydatów na księży i zakonnice, którzy słysząc Boże wołanie, świadomie wybrali seminaria i zakony poza granicami Polski. Niektórzy wprost przyznali, że nie mieli odwagi podjąć formacji w Polsce, że wizja Kościoła i służby w nim, z jaką się tutaj spotykali, okazała się dla nich nie do zaakceptowania.

"Nasz Dziennik" podał ostatnio, że w archidiecezji częstochowskiej księża pieszo przemierzają drogi, odwiedzają kościoły parafialne, poszczą i modlą się o nowe powołania kapłańskie. Inicjator "Modlitwy serc i stóp kapłańskich w intencji powołań", ks. Marian Duda, powiedział: "Warto zwrócić uwagę, że brak powołań to nie jest kwestia demografii, ale braku wiary. Nasza akcja jest odpowiedzią na szerzący się w Europie i Polsce kryzys wiary". To znamienne, że również on, tak jak Tomasz Królak z KAI, nie mówi o kryzysie powołań, lecz o kryzysie wiary. "Obecnie jest wielka potrzeba uwrażliwienia ludzi, że Bóg powołuje, trzeba tylko się w to wsłuchać i pozytywnie odpowiedzieć" - twierdzi ks. Duda.

Wygląda na to, że sytuacja w seminariach i nowicjatach w Polsce jest skutkiem i symptomem bardzo poważnego zjawiska, które dotyka Kościół w naszej Ojczyźnie. I leczenie objawowe niewiele tu pomoże.

ks. Artur Stopka - dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI.
Źródło: Deon.pl, zdjęcia: gosc.pl