Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Refleksje nad prawdą

... Współcześnie wielką boleścią człowieka jest brak Boga.

W Sanktuarium Maryjnym na Warmii w Gietrzwałdzie koło Olsztyna rozpoczęły się w sobotę, 30 czerwca, uroczystości ogólnopolskiego Dnia Pokutnego. Odbywa się on pod hasłem "Od wolności wewnętrznej do wolności zewnętrznej", a inspiracją do jego zorganizowania jest 100. rocznica odzyskania przez Polskę Niepodległości. Na ziemiach polskich jedyne, uznane oficjalnie przez Watykan, objawienia miały miejsce właśnie w Gietrzwałdzie, małej miejscowości, także dzisiaj liczącej ledwie 300 mieszkańców - jednym z 12 na świecie miejsc objawień maryjnych uznanych przez Stolicę Apostolską za autentyczne. Wydarzyły się one 141 lat temu, blisko dwadzieścia lat po objawieniach w Lourdes. Trwały prawie trzy miesiące: od 27 czerwca do 16 września 1877 roku. Wizjonerkami były dwie dziewczynki – trzynastoletnia Justyna Szafryńska oraz dwunastoletnia Barbara Samulewska, do których Matka Boża przemawiała w języku dla nich zrozumiałym, czyli po polsku. To jedyny taki przypadek w naszej historii, budujący naszą narodową tożsamość i stanowiąc również dzisiaj aktualne i uniwersalne przesłanie. Artystycznym  ich paradygmatem  będzie zaplanowane na listopad tego roku wielkie plenerowe widowisko religijno-patriotyczne przygotowywane na błoniach gietrzwałdzkich przez tarnowski Teatr Nie Teraz, wyreżyserowane przez jego dyrektora Tomasza A. Żaka, który brał udział w sobotnich uroczystościach w tamtejszym Sanktuarium. W tym roku, po Różańcu, Drodze Krzyżowej i nabożeństwie na Dniu Pokuty Narodowej w Gietrzwałdzie rozpoczęła się uroczysta Msza święta, której przewodniczył bp Jan Tyrawa. Niezwykle mocną, porywającą i podniosłą homilię wygłosił bp Józef Zawitkowski. Oto jej fragmenty.

Sto lat odzyskanej niepodległości, a my wciąż zniewoleni. Do Gietrzwałdu idę, bym się z opętania uwolnił, bo wolność sumieniem się mierzy"- zauważył hierarcha. Biskup Zawitkowski ocenił, że Polacy wciąż nie umieją być wolni i pozostają zniewoleni.

Do Gietrzwałdu iść muszę, bo nam cudu trzeba! Tu Polacy ongiś nie za miecz chwytali, ale za różaniec i stał się cud wolności. Bo nie siłą, ale modlitwą niewolę zrzucić trzeba"- przekonywał hierarcha, który myślami wracał do wydarzeń z 1877 lat. To wtedy, tu, w Gietrzwałdzie Maryja zwróciła się po polsku do wizjonerek. Matka Boża wzywała do pokuty i próśb do Boga, aby Polska stała się naprawdę wolna.

Bo grzech pojawił się przez źle wykorzystaną wolność, kiedy człowiek przywłaszczył sobie prawo decydowania, co dobre, a co złe, zapragnął decydować o życiu i o śmierci"- wskazał biskup, który nawiązał do pieśni uwielbienia, która popłynęła z ust Maryi, gdy nawiedziła swoją krewną, Elżbietę.

Miriam, śpiewaj dalej! Patrz, zapatrzyły się w Ciebie gietrzwałdzkie lasy i warmińskie jeziora. Góry stanęły! Zamilkł zgiełkliwy świat bezbożnych, a my w Gietrzwałdzie oczekujemy Boskiego przebaczenia. Bóg wywyższy pokornych, On nas powołał do wolności synów Bożych"- mówił duchowny. Biskup Józef Zawitkowski prowadził wiernych przez kolejne Tajemnice Różańca, a więc kolejne rozdziały wspólnej historii Jezusa i Maryi.

Jak Ci dziękuję, Matko, że w Kościele nigdy nie byłem sierotą. Ty zawsze byłaś mi Matką. Matką mojej wiary, Matką mojego powołania. Matką mojej pierwszej spowiedzi, a zawsze Matką Miłosierdzia. W drodze do Gietrzwałdu układałem sobie, co ja Ci powiem, gdy spojrzę na Twój obraz, gdy się będę spowiadał. Nic nie powiedziałem. Odczułem, że Ty, Matko, wszystko o mnie wiesz i znasz mnie więcej niż ja samego siebie. Głowę spuściłem, a na trawę spadły moje łzy sieroce inie wiedziałem, czy to krople rosy wieczornej, czy to pokutne łzy moje"- mówił ze wzruszeniem bp Zawitkowski, który podkreślił,że w Gietrzwałdzie chciałby dziś zobaczyć "kawałek wolnej Polski", w której ludzie patrzą na siebie życzliwie, przez łzy radości, mówiąc sobie "do ucha i serca dobre słowa". Gietrzwaldzki Dzień Pokuty przeżywamy jako refleksję nad prawdą, która brzmi: "nie ma wolności narodu bez wolności sumienia każdego z obywateli.

Chcemy sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Polacy - mądrzy, bogaci i pobożni - popadli w niewolę, a Polskę wymazano z mapy Europy. Odpowiedź jest prosta: bośmy byli głupi i chwaliliśmy się naszymi grzechami - dumnym liberum veto, kłamstwem, warcholstwem, zdradą, złodziejstwem, pogardą dla chłopów, pychą i głupotą. Nie słuchaliśmy proroków, kiedy ks. Piotr Skarga wołał wobec króla, senatorów i dworu: „Nierządem Polska stoi! Lecz gdy się nie spodziejecie, pogruchoce was Pan Bóg, jako ten gliniany garniec!”- mówił w homilii abp Zawitkowski.

Więc błagam Cię, cudowna Pani Gietrzwałdu, Ucieczko grzesznych i moje ocalenie, błagam Cię przez modlitwę i posługę obecnych tu kapłanów(...) Duchowny prosił Maryję, aby osłoniła od złego dzieci polskie, "aby wzrastały w latach, w łasce u Boga i u ludzi, by były mądre i dobre".

Niepokalana, u źródełka Gietrzwałdu, zdepcz głowę węża, moc szatana"- zwracał się do Maryi kapłan, który powierzył Matce Bożej osoby duchowne, świecie, konsekrowane, chorych, zniewolonych, a także polskie rodziny. Hierarcha błagał Maryję, by zdeptała "diabelski mur wrogości".

Duchowny nawiązał również do czasów współczesnych i cywilizacji śmierci. Wskazał, że powinniśmy słuchać Boga, nie ludzi.

Wtedy zbyteczna będzie ustawa o aborcji i eutanazji. - Wystarczy: „nie zabijaj!”. Nikogo i nigdy! Reszta jest od diabła. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni (Mt 7,1). Wierzącym nie trzeba ustawy, wystarczy sumienie"- przekonywał hierarcha. Jak dodał, trzeba rozliczyć "afery i złodziejstwa bezbożnych", choć wystarczyłoby przykazanie siódme.

 Nie kradnij!. Nikogo, nigdzie i nigdy. „Nie cudzołóż!”. Byliby ludzie piękni urodą czystego serca i czystych oczu, ale ludzie poplątali miłość z łajdactwem, małżeństwo z partnerstwem i tym grzechem zgniją narody. „Nie mów fałszywego świadectwa” ani w domu, ani w kościele, ani w gazecie, ani w radiu, ani w telewizji, ani w internecie, ani w parlamencie Unii Europejskiej"- podkreślił. Dalej padły bardzo ostre słowa. Odwołując się do fragmentu tekstu "Roty": "Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz", bp Zawitkowski skonstatował: "teraz sami sobie naplujemy".

Nie będzie uchodźca rządził w moim domu, bo przysięgałem, że „twierdzą nam będzie każdy próg, tak nam dopomóż Bóg!”. Więc przysięgi nie zmienię. A gdyby ktoś w moim domu krzyż zdjąć usiłował i „dzieci nam germanił”, to ten nie jest z ojczyzny mojej. Dajcie nam żyć, pracować i modlić się spokojnie w rodzinnym domu, gdzie Panem jest Jezus, a Królową Jego Matka"- wskazał duchowny. Na zakończenie hierarcha poprosił Maryję, by uczyła nas, Polaków, być wolnymi, a wolność mierzy się sumieniem. Biskup poprosił Matkę Boską, by obdarzyła Ojczyznę naszą "wolnością, co nie przemija.

Dnia 27 czerwca Justyna miała egzamin przed przystąpieniem do Pierwszej Komunii św. Wracając ze swoją mamą do domu, na drzewie w ogrodzie przy plebanii ujrzała świetlistą Postać. Była to siedząca młoda kobieta z rozpuszczonymi włosami. Następnie z obłoków zeszło do niej Dziecko, które się jej ukłoniło a Niewiasta wstała wzięła Go za rękę i wstępując do nieba znikła. W trakcie tego objawienia pojawił się miejscowy proboszcz ks. Augustyn Weichsel, u którego Justyna zdawała egzamin. Po zakończeniu widzenia proboszcz od razu dokładnie wypytał dziewczynkę o to, co się wydarzyło. Następnego dnia w trakcie odmawiania Różańca pod drzewem, na którym była widoczna Postać, 12-letnia Barbara Samulewska miała również objawienie. W trakcie kolejnych widzeń, dziewczynki zadały pytanie: Kto Ty Jesteś? Usłyszały wypowiedziane po polsku słowa: „Jestem Najświętsza Maryja Niepokalanie Poczęta”. Na pytanie: „Czego żądasz Matko Boża?” – padła odpowiedź: „Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali Różaniec!”

Losy obu wizjonerek do pewnego czasu po objawieniach były takie same. Obie zostały siostrami w zakonie szarytek (św. Wincentego a Paulo), najpierw w Chełmnie, a potem w Paryżu. Z Paryża Barbara Samulowska (imię zakonne Stanisława) wyjechała z misją do Gwatemali, gdzie zmarła 6 grudnia 1950 r. w opinii świętości. 2 lutego 2005 r. w bazylice gietrzwałdzkiej, abp Edmund Piszcz, metropolita warmiński, otworzył proces beatyfikacyjny siostry Stanisławy Barbary Samulowskiej.

Natomiast Justyna Szafryńska w 1897 r. opuściła zakon i powróciła do życia w stanie świeckim. Poślubiła w 1899 w Paryżu, Raymonda Etienne Bigota. Po 1904 r. ślad o niej zaginął, nie wiadomo gdzie spędziła resztę życia oraz gdzie jest pochowana.

W roku 1967 w 90.lecie objawień kardynał Stefan Wyszyński prymas Polski koronował obraz Matki Bożej z Sanktuarium w Gietrzwałdzie.

Ordynariusz warmiński bp Józef Drzazga 11 września 1977 roku wydal dekret zatwierdzający „kult objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie, jako nie sprzeciwiający się wierze i moralności chrześcijańskiej, oparty na faktach wiarygodnych, których charakteru nadprzyrodzonego i Bożego nie da się wykluczyć”.

Uroczystości odpustowe w Sanktuarium odbywają się 29 czerwca na św. Apostołów Piotra i Pawła, 15 sierpnia w święto Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny oraz główne – Matki Bożej Gietrzwałdzkiej – 8 września w dniu Narodzenia Najświętszej Maryi Panny.

Źródło - Gosc.pl, Fronda.pl

Opracował - Ryszard .Zaprzałka