Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Bóg jest dla wszystkich

To hasło tegorocznego 10 Orszaku Trzech Króli, jaki odbył się w sobotę 6 stycznia, w kościele katolickim obchodzonym jako święto Objawienia Pańskiego, w tradycji znane jako Trzech Króli. Inna nazwa tego dnia to Epifania. Na Wschodzie była ona znana już w III wieku. Sto lat później pojawiła się także na Zachodzie, gdzie przeobraziła się właśnie w święto Trzech Króli. W liturgii uroczystość ta wiąże się nierozerwalnie z Bożym Narodzeniem. Związany z nimi Orszak Trzech Króli, to największe jasełka na świecie. W Polsce przeszedł ulicami 644 miejscowości oraz w 16 krajach poza jej granicami, m.in. Rwandzie, Kongo, Stanach Zjednoczonych, Austrii, Niemczech, Ukrainie, Wielkiej Brytanii i Włoszech. Orszak to oddolna inicjatywa, która łączy i spaja lokalne społeczności. To niezwykłe wydarzenie tworzą rodziny, szkoły, nauczyciele, sąsiedzi, lokalne władze, księża i ludzie dobrej woli – różnych poglądów i wyznań - którzy poświęcają swoje zdolności, umiejętności, czas i środki. A wszystko zaczęło się od jasełek w warszawskiej szkole "Żagle" w 2005 prowadzonej przez Stowarzyszenie „Sternik”, w 2008 roku przeniesiono je na deski warszawskiego teatru Buffo. Dziś trudno uwierzyć, że impreza zakrojona na tak szeroką skalę – angażująca dziesiątki tysięcy osób idących w wielobarwnych orszakach w wielu miejscowościach w Polsce i zagranicą – narodziła się z małego, szkolnego przedstawienia. Motywem przewodnim Orszaku Trzech Króli w 2018 było hasło "Bóg jest dla wszystkich", przypominające że Bóg przyszedł, aby odkupić każdego człowieka i czeka na wszystkich. Orszak był też jedną z największych imprez w roku świętowania 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Także w Tarnowie już po raz dziewiąty ulicami Tarnowa przeszedł Orszak Trzech Króli.Trwający blisko dwie godziny, wyjątkowo liczny, kolorowy i rozśpiewany, stał się wymownym świadectwem i znakiem obecności młodego - rodzinnego w dużej mierze, kościoła katolickiego w przestrzeni publicznej.  Także tej tarnowskiej...

Rozpoczęła go uroczysta Msza Święta odprawiona przez biskupa S. Salaterskiego w tarnowskiej katedrze o godz. 12.00, po której jego uczestnicy po przejściu przez rynek powędrowali ulicami Wekslarską, Bramą Pilzneńską, Wałową, Targową i Bernardyńską do ogrodu ojców bernardynów, gdzie do niedzieli 7 stycznia oglądać można żywą szopkę. Podobnie jak w poprzednich latach, o oprawę artystyczną zadbali uczniowie VII Liceum Ogólnokształcącego w Tarnowie. W tym roku na trasie organizatorzy przygotowali dwie nowości. - Postanowiliśmy stworzyć dwie nowe sceny, dwa nowe postoje. Pierwszy postój był związany z postacią generała Józefa Bema, drugi z królem Łokietkiem - mówi Renata Susułowska, polonistka z VII LO w Tarnowie. Trzej Królowie znów pojawili się na koniach. W sumie w inscenizacji wzięło udział 20 uczniów.

Data ustanowienia święta na 6 stycznia nie jest przypadkowa. Dzień wcześniej w Egipcie obchodzone było święto pogańskie narodzenia boga światła, kiedy to wody Nilu miały zmieniać się w krew. Powodem wierzenia w cud zmiany wód rzeki było najprawdopodobniej to, że padające wtedy deszcze zbierały z nabrzeży piasek czerwonego koloru barwiąc wody na ten kolor. Chrześcijanie natomiast, wykorzystali ten fakt wspominając pierwszy cud Jezusa, który w Kanie Galilejskiej przemienił wodę w wino.

Najważniejszym jednak faktem przy święcie objawienia jest oddanie pokłonu przez mędrców Jezusowi Chrystusowi, jako symbol objawienia Boga całemu światu.

Istnieją różne interpretacje pism, odnośnie przybyłych mędrców.

Ewangelia św. Mateusza mówi o Magach lub - według innych tłumaczeń - Mędrcach ze Wschodu, którzy idąc za gwiazdą przybyli do Jerozolimy i Betlejem szukając nowo narodzonego króla żydowskiego: „Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę”.

Sami „królowie” w ewangelii określeni są greckim słowem magoi, czyli magowie. Jak podaje francuski jezuita Xavier Léon-Dufour, byli to mędrcy pochodzenia nieżydowskiego. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by ewangeliczni Magowie byli również monarchami – we wschodnich państwach powszechna była praktyka rządów teokratycznych, a – jak podawał Herodot – magowie na wschodzie byli szczepem, swoistą kastą, poświęcającą się sprawom kultu, jak również uchodzili za najwyższy autorytet w sprawach wyjaśnień zjawisk astrologicznych.

Z kolei zdaniem Giuseppe Ricciottiego magowie byli wyznawcami Zaratustry, którzy oczekiwali przyjścia saushyanta („pomocnika-zbawcy”), mającego ostatecznie zwyciężyć Zło (doktryna ta jest ściśle dualistyczna, mówi o odwiecznej walce Dobra ze Złem). Magowie zainspirowani tajemniczą gwiazdą przywędrowali za nią aż do Palestyny, a wreszcie dotarli do Betlejem. Możemy sobie jedynie wyobrazić ich zdziwienie, gdy oczekiwanym Mesjaszem okazał się być urodzony w skrajnej biedzie Jezus. Uznając jednak Jego nadzwyczajną tożsamość złożyli Mu zgodnie ze wschodnim ceremoniałem złoto, kadzidło i mirrę.

Objawienie, nazywane z grecka Epifanią, oznacza zjawienie się, ukazanie się Boga w ludzkiej postaci. W liturgii zachodniej akcent uroczystości Objawienia pada na Trzech Królów. Pokłon magów-mędrców, których do Jezusa przywiodła gwiazda, wskazuje, że cały wszechświat (gwiazda, a więc kosmos) został poruszony narodzeniem Chrystusa. Przybywają do Niego mędrcy, aby oddać cześć Bogu. Wydarzenie wskazuje na możliwość poznania Boga dzięki rzetelnemu poszukiwaniu prawdy o świecie i człowieku.

Magów - jak czytamy w Ewangelii - do Betlejem przywiodła gwiazda. Niemiecki XVII-wieczny astronom Johannes Kepler usiłował wytłumaczyć gwiazdę betlejemską przez zbliżenie Jowisza i Saturna, jakie zdarzyło się w 7 roku przed narodzeniem Chrystusa (trzeba w tym miejscu przypomnieć, że liczenie lat od urodzenia Jezusa wprowadził dopiero w VI w. Dionizy Exiguus; przy obliczeniach pomylił się jednak o 7 lat - Jezus faktycznie urodził się w 7 roku przed naszą erą). Inni przypuszczają, że była to kometa Halleya, która także w owym czasie się ukazała. Jednak z całego opisu Ewangelii wynika, że była to gwiazda cudowna. Ona bowiem zawiodła Magów aż do Jerozolimy, potem do Betlejem. Stanęła też nad miejscem, w którym mieszkała Święta Rodzina. Św. Mateusz nie tłumaczy nam, czy tę gwiazdę widzieli także inni ludzie.

Mędrcy, którzy przybyli do Jezusa złożyli dary. Wedle tradycji były nimi: złoto - symbol godności królewskiej, kadzidło - godności kapłańskiej, mirra - symbol wypełnienia proroctw mesjańskich oraz zapowiedź śmierci Zbawiciela. Jednocześnie był to wyraz wiary w Chrystusa prawdziwego człowieka (mirra), prawdziwego Boga (kadzidło) oraz prawdziwego króla (złoto).

Z uroczystością Objawienia Pańskiego wiąże się zwyczaj święcenia kredy, kadzidła i wody. Poświęconą kredą wypisuje się na drzwiach mieszkania K+M+B oraz aktualny rok. Litery te, interpretuje się jako inicjały trzech króli. W średniowieczu odczytywano to inaczej. Napis „C+M+B” (imię Kacper po łacinie pisane jest przez C) wyrażał błogosławieństwo: Niech Chrystus błogosławi mieszkanie! - łac. Christus mansionem benedicat!

Dom kropi się wodą święconą, a spalane kadzidło podkreśla, że jest on miejscem modlitwy.

Nie ma zbyt wiele źródłowych dokumentów na temat personaliów Trzech Króli, natomiast więcej jest legend i spekulacji. Pobożność ludowa ze względu na ilość darów ustaliła, że było ich trzech. Dopiero jednak w tradycji VI wieku zaczęto mówić o nich jako o królach, a zanim nazwano ich Kacprem, Melchiorem i Baltazarem, upłynęło kolejnych 300 lat.

Św. Mateusz nie podaje liczby Magów. Malowidła w katakumbach rzymskich z wieku II i III pokazują ich dwóch, czterech lub sześciu. U Syryjczyków i Ormian występuje ich nawet dwunastu. Przeważa jednak w tradycji Kościoła stanowczo liczba trzy ze względu na opis, że złożyli trzy dary. Tę liczbę np. spotykamy w mozaice w bazylice św. Apolinarego w Rawennie z wieku VI. Także Orygenes podaje tę liczbę jako pierwszy wśród pisarzy chrześcijańskich. Dopiero od wieku VIII pojawiają się imiona Trzech Magów: Kacper, Melchior i Baltazar. Są one zupełnie dowolne, nie potwierdzone niczym.

W sztuce Kacper przedstawiany jest najczęściej jako ofiarujący mirrę Afrykańczyk, Melchior - jako dający złoto Europejczyk i Baltazar - jako król azjatycki przynoszący do żłóbka kadzidło.

Nie ma ostatecznej pewności co do tego, czy rzeczywiście istnieją relikwie Trzech Króli. Jak głosi legenda, przechowywano je początkowo w Konstantynopolu. W późniejszym okresie znalazły się w Mediolanie.

Według podania, które jednak trudno potwierdzić historycznie, Magowie mieli powrócić do swojej krainy, a kiedy jeden z Apostołów głosił tam Ewangelię, mieli przyjąć chrzest. Legenda głosi, że nawet zostali wyświęceni na biskupów i mieli ponieść śmierć męczeńską. Pobożność średniowieczna, która chciała posiadać relikwie po świętych i pilnie je zbierała, głosi, że ciała Trzech Magów miały znajdować się w mieście Savah (Seuva). Marco Polo w podróży na Daleki Wschód (wiek XIII) pisze w swym pamiętniku: "Jest w Persji miasto Savah, z którego wyszli trzej Magowie, kiedy udali się, aby pokłon złożyć Jezusowi Chrystusowi. W mieście tym znajdują się trzy wspaniałe i potężne grobowce, w których zostali złożeni Trzej Magowie. Ciała ich są aż dotąd pięknie zachowane cało tak, że nawet można oglądać ich włosy i brody".

Identyczny opis zostawił także bł. Oderyk z Pordenone w roku 1320. Jednak legenda z wieku XII głosi, że w wieku VI relikwie Trzech Magów miał otrzymać od cesarza z Konstantynopola biskup Mediolanu, św. Eustorgiusz. Do Konstantynopola zaś miała je przewieźć św. Helena cesarzowa. W roku 1164 Fryderyk I Barbarossa po zajęciu Mediolanu za poradą biskupa Rajnolda z Daszel zabrał je z Mediolanu do Kolonii, gdzie umieścił je w kościele św. Piotra. Do dziś w katedrze kolońskiej za głównym ołtarzem znajduje się relikwiarz Trzech Króli, arcydzieło sztuki złotniczej.

Tak więc, od XII wieku tradycja Trzech Króli związana jest z Kolonią. Pewne jest, że w roku 1164 abp Rainald von Dassel kierujący kancelarią cesarza Fryderyka Barbarossy przywiózł nad Ren jako zdobycz z podbitego Mediolanu szczątki, czczone tam jako relikwie Trzech Króli.

O tym, jak wcześniej dostały się one do Italii, wiadomo z dziejów życia biskupa Eustorgiusza: według tego dokumentu, doczesne szczątki Trzech Króli miała znaleźć w IV wieku w Jerozolimie św. Helena, matka cesarza Konstantyna i w IX wieku zostały przewiezione do kościoła w Mediolanie. Według innych źródeł Mediolańczycy do 1158 roku nic nie wiedzieli o posiadanym przez siebie skarbie. Dowiedzieli się o ich pochodzeniu dopiero wówczas, gdy z powodu oblężenia miasta musieli zabrać relikwie z położonego u jego bram kościoła.

Trzej Królowie czczeni są jako patroni podróżujących, pielgrzymów, handlowców, właścicieli gospód oraz kuśnierzy.

Od stuleci Święto Trzech Króli nieodmiennie wiąże się z tradycją wystawiania jasełek oraz tzw. widowisk herodowych. Początkowo były one znane we Włoszech, później we Francji. W średniowieczu rozpowszechnili je franciszkanie. Tradycję wystawiania jasełek (tak jak i budowę szopek bożonarodzeniowych) zapoczątkował sam św. Franciszek z Asyżu. W Polsce jasełka wystawia się od kilkuset lat. Jasełka to inaczej "przedstawienia o Bożym Narodzeniu" - ich nazwa wywodzi się od staropolskiego słowa "jasło" oznaczającego żłób.

KAI - RDN

Zdjęcia - Paweł Topolski (www.tarnow.pl)