Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Naprawdę Ona - Czwarta pocztówka z Fatimy

Zdarzyło mi się to już kilka razy w życiu - pisze na łamach Polonia Christiana Tomasz A. Żak., znany pisarz i reżyser, twórca TNT, w którym trawają próby nowego spektaklu pt. Koniec świata - inspirowanego objawieniami fatimskimi. W różnych miejscach – gdzie, to nie ma większego znaczenia. Zdarzyło mi się więc oglądnąć za siebie z przeświadczeniem, że nie jestem sam, choć właśnie byłem sam. Nie czułem strachu, raczej przemożną ciekawość tego, co mogę zobaczyć. I byłem pewien, że jeżeli w ogóle będzie mi to dane – to zobaczę coś świętego. I kiedy tego roku, późnym kwietniowym wieczorem poszedłem na fatimskie wzgórze Cabeço, właśnie o tym myślałem, o tym, co widzieli Hiacynta, Franciszek i Łucja.

Czytaj więcej...

Maryjny „Cud nad Wisłą”

15 sierpnia to absolutnie wyjątkowa data. Poza Polakami takiej daty w kalendarzu nie ma nikt! To jednocześnie święto kościelne, maryjne, państwowe i wojskowe. W święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, czyli w polskiej tradycji w dzień Matki Bożej Zielnej - Wojsko Polskie ruszyło do kontruderzenia na Armię Czerwoną, już wtedy najliczniejszą, najpotężniejszą i najbardziej nieludzką machinę wojenną w dziejach świata. Jej dywizje pewne były już pokonania Polaków i zdobycia Warszawy. Dalej według planów strategicznych rządu Rosji sowieckiej milionowa nawała Armii Czerwonej miała zdobyć Berlin, Paryż, Rzym, a nawet Londyn!  Bitwa Warszawska 1920 roku ocaliła nie tylko odzyskaną niedawno polską niepodległość, ale ocaliła Europę. Obok bitwy o Midway (1942) oraz bitwy pod Stalingradem (1942/1943) jest jedną z trzech najważniejszych bitew XX wieku oraz jedną z najbardziej decydujących w całej historii ludzkości. Cud nad Wisłą 1920 roku połączył również Warszawę i Tarnów.

Czytaj więcej...

Cała Polska w drodze do Częstochowy

Polska sanktuariami maryjnymi stoi. Matka Boża czczona jest w nich pod wieloma różnorakimi tytułami: Maryja Zwycięska, Matka Pocieszenia, Matka Nieustającej Pomocy, Matka Trudnego Zawierzenia, Szkaplerzna, Uśmiechnięta, Cierpliwie Słuchająca, Brzemienna… Zgodnie z definicją, sanktuarium to święte miejsce, gdzie Bóg w sposób szczególny udziela swych łask. W sanktuarium maryjnym udziela ich za pośrednictwem Matki Bożej. Jesteśmy narodem pielgrzymów, który można poznać, gdy zobaczymy jak się modli przed obliczem Matki Bożej. W tym jubileuszowym roku 100-lecia objawień Maryi w Fatimie szczególnie licznie odwiedzane są miejsca poświęcone Fatimskiej Pani. Oczywiście nie każdy może udać się w daleką podróż do Portugalii, możemy jednak nawiedzać polskie sanktuaria poświęcone Matce Bożej Fatimskiej. Znajdziemy je m.in. w: Trzebini, Wadowicach, Turzy Śląskiej, Braniewie, Węgrowie, Rzeszowie i na zakopiańskich Krzeptówkach oraz w Tarnowie. Ale od zawsze najznamienitym z nich pozostaje Częstochowa, z unikalnym zespołem klasztornym zakonu paulinów na wzgórzu Jasna Góra, gdzie znajduje się cudowny obraz Matki Bożej Częstochowskiej, który według legendy namalował św. Łukasz Ewangelista na desce ze stołu z Wieczernika w Jerozolimie. Jasna Gora to jedno z ważniejszych miejsc kultu maryjnego na świecie oraz najważniejsze centrum pielgrzymkowe katolików w Polsce. To tam bije serce Polski. Przybywali tam i nadal przybywają wielcy tego świata, śweccy i duchowni, m.in. sanktuarium na Jasnej Górze odwiedziło do tej pory trzech papieży: św. Jan Paweł II (sześciokrotnie), Benedykt XVI i Franciszek. Od ponad 600 lat milionowe rzesze pątników, szczególnie liczne w sierpniu, modlą się u stóp Czarnej Madonny powierzając Jej siebie i Polskę... Także jutro i pojutrze (14 i 15 sierpień) w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny spodziewanych jest ich tam ponad 100 tysięcy. Wkrótce dotrze tam również jubileuszowa XXXV Tarnowska Piesza Pielgrzymka. Aliści mało kto wie, że Częstochowa to nie tylko sacrum ale i profanum, o czym interesująco pisał znany tarnowski prozaik Jerzy Reuter.   

Czytaj więcej...

Świadek śmierci

Dokładnie 76 lat temu zdecydował się oddać życie za bliźniego. 28 maja 1941 trafił do obozu koncentracyjnego w Auschwitz, gdzie otrzymał numer 16670. Podczas apelu w obozie 29 lipca 1941 dobrowolnie wybrał śmierć głodową w zamian za skazanego współwięźnia Franciszka Gajowniczka, który był w grupie 10 więźniów skazanych na śmierć, za ucieczkę z obozu jednego z więźniów. Mowa o pierwszym polskim męczenniku okresu II wojny światowej ojcu Maksymilianie Maria Kolbe 1894 - 1941 (właśc. Rajmund Kolbe - jego ojciec był z pochodzenia Niemcem); franciszkaninie konwentualnym, prezbiterze, męczenniku i misjonarzu - twórcy największego klasztoru na świecie w Niepokalanowie i medialnego koncernu (prasa, radio, drukarnia) oraz Rycerstwa Niepokalanej. Ojciec Kolbe zmarł 14 sierpnia 1941 dobity zastrzykiem trucizny – fenolu przez funkcjonariusza obozowego, kierownika izby chorych Hansa Bocka o godz. 12:50 w bloku śmierci nr 11. Jego ciało zostało spalone w obozowym krematorium. Natomiast 25 października 1944 Franciszek Gajowniczek został przeniesiony do obozu koncentracyjnego KL Sachsenhausen, gdzie doczekał się wyzwolenia przez wojsko amerykańskie. Zaś 37 lat później, 10 października 1982 był w Rzymie, biorąc udział w uroczystości kanonizacji Ojca Kolbego, dokonanej przez Ojca Świętego Jana Pawła II - papieża Polaka i późniejszego świętego kościoła katolickiego. Michał Micherdziński był jednym z ostatnich świadków słynnego apelu w obozie KL Auschwitz, na którym o. Maksymilian Kolbe zdeklarował się pójść na śmierć w zamian za współwięźnia. Prezentujemy rozmowę z M. Micherdzińskim, w której wspomina o. Maksymiliana i tamten apel 29 lipca 1941 roku. Na dwa lata przed śmiercią tego wyjątkowego świadka (1919-2006), rozmowę z nim przeprowadził o. Witold Pobiedziński z portalu franciszkanie.pl

Czytaj więcej...