Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

„Tratwa” 1998-2018

czyli przywracanie pamięci

Właśnie dobiegają końca obchody 20-lecia Duszpasterstwa Akademickiego  „Tratwa” w Tarnowie, mającego swoją siedzibę przy ul. Dwernickiego. Rozpisany na trzy miesiące: październik, listopad i grudzień jubileusz obejmował m.in. pielgrzymki do Ziemi Świętej i Wał Rudy, Festiwal Ewangelizacyjny, urodziny Tarnowskiego Chóru Gos.pl, Filmowy Dobry Wieczór z „VITAE VALOR” , Maraton Pływacki „BEAFRIKA”, Ogólnopolskie Warsztaty z Debaty Oksfordzkiej, Bal na 100 par, uroczyste nabożeństwa i rocznicowe celebracje. „To już nie łódka, a transatlantyk” – tak tytuł nosi wspomnieniowy artykuł opublikowany w najnowszym Gościu Niedzielnym poświęcony tarnowskiej  Tratwie. Tyle, że  brak w nim jakiegokolwiek odniesienia do początków duszpasterstwa akademickiego Tratwa w Tarnowi. Warto więc przypomnieć, jak się to wszystko zaczęło i przywrócić pamięć o ludziach i wydarzeniach tworzących podwaliny pod obecną „wyporność” Tratwy. A takimi znaczącymi   stępkami w jej  konstrukcji były niewątpliwie unikalne projekty: „Czym wypełnić puste ramy” - z niebywałym rozmachem zrealizowana peregrynacja kopii ikony Pana Jezusa Przemienionego z Kolegiaty nowosądeckiej po najważniejszych miejscach - sanktuariach diecezji tarnowskiej, w której udział wzięło kilkanaście tysięcy osób oraz Ogólnopolski Festiwal Filmowy „Vitae Valor” - jedyna tego rodzaju impreza w Polsce i jedna z niewielu w Europie,  której trzy kolejne edycje organizowała Tratwa. W tym roku mija dokładnie 15 lat od tamtych wydarzeń. Oba te pionierskie projekty pilotował i wspólorganizował pierwszy charyzmatyczny sternik Tratwy ks. Artur Ważny. Szkoda, że w bogatym programie jubileuszu Tratwy zabrakło miejsca na przypomnienie o nich i ludziach je tworzących, których nikt nie zaprosił na jubileuszowe  „wypominki”. A oba te projekty, mające trwałe miejsce w religijnej i kulturalnej historii miasta i regionu zostawiły trwały ślad w ówczesnych mediach, m.in. stałe relacje w Dzienniku Polskim, w Gościu Niedzielnym, Radiu Dobra Nowina czy w diecezjalnej Currendzie (Nr 3 lipiec-wrzesień 2003) oraz periodyku „Intuicje Przydrożne”. Festiwal wydawał swój kolorowy biuletyn, nakręcono nawet pełnometrażowy film – relacje z peregrynacji, którego premiera odbyła się w kolegiacie nowosądeckiej. Można było przygotować wystawę fotograficzną dokumentującą projekt, w oparciu o tę prezentowaną m.in. podczas Festiwalu V.V w kinie Marzenie. Można było zaprezentować film i powspominać… Można było…wszak cała bogata dokumentacja obu projektów winna być w tratwowych archiwach.  Aby niejako odkupić ten grzech zaniechania i dać świadectwo prawdzie przypominamy oba te projekty. Dziś część pierwsza. Za tydzień kolejna.

Czytaj więcej...

Chorał to ukryty skarb

To już drugi rok obecności chorału gregoriańskiego na jamneńskim wzgórzu, gdzie dzięki charyzmatycznemu zakonnikowi śp. o. Janowi Górze powstało Sanktuarium Matki Bożej Niezawodnej Nadziei i prężny ośrodek poznańskich dominikanów (jako bywalcy opisywaliśmy go wielokrotnie). Przed tygodniem, w niedzielę 2 grudnia odbyło się tam kolejne spotkanie najlepszych polskich kantorów, którzy utworzyli niezwykłą jubileuszowo-warsztatową scholę chorałową. Kantorzy zamiennie przyjeżdżają na Jamną co tydzień, by prowadzić śpiew w czasie popołudniowej liturgii Mszy św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Ten swoisty "zlot" kantorów był dla licznie zebranych miłośników chorałów nie lada gratką do posłuchania i poznania prawdziwych liderów tego ruchu. - Jako wykształcony muzyk chorał stawiałem na ostatnim miejscu, uważałem, że jest to najgorszy i najnudniejszy rodzaj muzyki, nazywając go katonudą i nic nie zapowiadało, że się nim kiedykolwiek zajmę. Dzisiaj śpiew gregoriański uważam za pierwszy wśród innych rodzajów muzyki, a nawet jedyny, jaki mógłby pozostać ze wszystkich śpiewów - mówił w czasie spotkania na Jamnej nestor polskich śpiewaków chorałowych Marcin Bornus-Szczyciński z Warszawy, który od 1991 roku wykładał przez kilkanaście lat liturgiczny śpiew tradycyjny w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym oo. Dominikanów w Krakowie i Warszawie. Dla Tomasza Witkowskiego z Chorzowa chorał to jak ukryty skarb, nie każdy go dostrzega, bo jest skromny. - Ta modlitwa to jak kadzidło unoszące się do nieba. Jest modlitwą dyskretną, pokorną, ale przy tym pełną prawdy i słowa Bożego, przez co piękną. Chorał jest też tajemnicą - mówi śpiewak. W jamneńskim zlocie wziął udział także jego brat, który regularnie od roku w każdą niedzielę przyjeżdża na Jamną - Sławomir Witkowski. Obaj śpiewają w Scholi Cantorum Minorum Chosoviensis w Chorzowie. Śpiewają tam także obecni 2 grudnia na Jamnej Michał Malec i Dominik Ślosarczyk. Był także Jan Gołaski z Poznania. Warto przy tej okazji przypomnieć czym jest chorał i nierozerwalnie związana z nim tzw. Msza trydencka. Także w Tarnowie Msze św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego odprawiane są w 1. i 3. niedzielę każdego miesiąca o 10.30 w kościele akademickim pw. św. Józefa przy ul. Dwernickiego.

Czytaj więcej...

Adwent

Święta Katarzyna klucze pogubiła,
Święty Jędrzej znalazł zamknął skrzypki zaraz.

Tak jego istotę  ukazuje staropolskie przysłowie, które nawiązuje do ostatnich zabaw przed czuwaniem (zgubiony klucz to metafora hucznych zabaw organizowanych 25 i 30 listopada). Słowo Adwent pochodzi od łacińskiego słowa "adventus", czyli "przyjście, przybycie, nadejście". W starożytnym Rzymie słowem "adventus" nazywano oficjalny przyjazd, odwiedziny dygnitarza państwowego po objęciu urzędu czy też coroczne przybywanie bóstwa do świątyni. Dla nas chrześcijan "adventus" oznacza czas przygotowujący nas do uczczenia narodzin Jezusa w Betlejem. To również nasze przygotowanie do powtórnego przyjścia Jezusa na ziemię. Pierwsze ślady istnienia Adwentu pochodzą z Galii i Hiszpanii z IV wieku. Adwent trwał wówczas 3 tygodnie. Łączył się z postem pokarmowym i praktykami ascetycznymi. Rzym wprowadził do liturgii Adwent w VI wieku, łagodząc jego charakter pokutny i akceptując liturgiczne przygotowanie do uroczystości Bożego Narodzenia. Naszymi przewodnikami po Adwencie są: Izajasz, Jan Chrzciciel i Maryja. Obecnie jest to czas, który rozpoczyna rok kościelny, a cztery jego niedziele przypominają owe 4.000 lat wyczekiwania Mesyasza. Adwent ozpoczyna się między 27 listopada a 3 grudnia, kończąc się w dzień Bożego Narodzenia. W tym czsie nie zdobimy ołtarzy i świątyń kwiatami, szaty liturgiczne mają kolor fioletowy - kolor pokutny, nie śpiewamy "Chwała na wysokości Bogu". Codziennie przez okres Adwentu odprawiane są Msze św. ku czci Maryi, w czasie których pali się świeca roratnia, symbol Najświętszej Maryi Panny (słowo Roraty pochodzi od słów pieśni na wejście - "rorate coeli...").

Czytaj więcej...

Bez świętości nie ma niepodległości

I odwrotnie, szczególnie w kontekście danej wczoraj, w przeddzień Święta Niepodległości, najnowszej premiery tarnowskiego teatru im. L. Solskiego pt. "Warto było". Warto było to obejrzeć, ale wyłącznie po to, żeby przekonać się, jak bardzo trzeba nienawidzić swojego kraju, jego tradycji i historii, tego całego dziedzictwa wieków, o którego zachowanie tak przejmująco prosił nasz wielki rodak, święty Jan Paweł II - aby wystawić takie obrazoburcze, anty patriotyczne dzieło. Aby w taki prostacki, bez jakiejkolwiek wartości artystycznej, sposób szydzić z podstawowych wartości, stanowiących genom polskości. Czego wymowną kwintesencją jest Polak-menel zbierający puszki i parodia hymnu w wykonie czołowej artystki Solskiego. I bezczelnie wpisać to wszystko w oficjalne uroczyste obchody Narodowego Święta Niepodległości. – W tej sztuce odnosimy się do tego, że w naszej kulturze świętowanie jest mocno nadużywane – mówi reżyser spektaklu, którego nazwisko miłosiernie pomińmy. – Nadużycie wynika często z niewiedzy o tym, co się świętuje i z czego to wszystko, co się dzieje wynika. "Sztuka" wcześniej pokazywana w Warszawie gdzie, jak wieść gminna niesie, poniosła spektakularną klęskę, w Tarnowie okazała się kompletną klapą. Przed wojną domagano by się zwrotu kasy, teraz pewnie jej teatrowi dosypią... . Wszak wiadomo kto rządzi teatrami w Polsce.  Zawsze, gdy płomień wiary w Polsce palił się intensywnie - trafnie konstatuje na łamach Polonia Christiana Michał Wałach, nasza Ojczyzna święciła sukcesy. Natomiast wtedy, gdy płomień wiary w Polsce przygasał, kraj miał kłopoty i chylił się ku upadkowi. Czy to możliwe, by był to wyłącznie zbieg okoliczności?

Czytaj więcej...

 los-angeles.gethcginjections.com