Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

5 kluczowych błędów katolików otwartych

Co na to Magisterium Kościoła?

Katolicyzm „otwarty” to zjawisko jedyne w swoim rodzaju. Także i dlatego, że opiera się na ciężkich błędach odrzuconych przez Kościół na przestrzeni wieków. Są to błędy… typowe i wielokrotnie powtarzane, niemal sztandarowe. Oto pięć spośród nich.

Czytaj więcej...

Popielec

Czyli staropolska Wstępna Środa

Rozpoczyna w kalendarzu chrześcijańskim czterdziestodniowy okres Wielkiego Postu. Zwyczaj posypywania głowy popiołem na znak żalu i pokuty istniał już w starożytnej Grecji i Rzymie. W kościołach chrześcijańskich tradycja ta pojawiła się w VII w. W roku 1091 papież Urban II uczynił go zwyczajem obowiązującym w całym kościele do dzisiaj. W czasie środowej Mszy św. kapłani posypują wiernym głowy popiołem powstałym ze spalenia palm wielkanocnych z poprzedniego roku, mówiąc: „Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz” albo „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Dawniej ludzie wierzyli, że popiół powstaje ze startych na proch ludzkich kości. Posypanie głowy popiołem było zewnętrznym znakiem rozpoczęcia pokuty, symbolem uniżenia czy uznania własnej klęski. Tak było nie tylko w żydowskiej kulturze Starego Testamentu, ale też w krajach arabskich czy w Grecji. Kiedy ktoś posypywał siebie popiołem albo przyjmował worek z popiołem jako posłanie, uniżał się i w ten sposób przepraszał za zło, którego dokonał. Ten zwyczaj był też formą żałoby po czyjejś śmierci. Był zwyczaj, że kiedy państwo przegrało wojnę, to na znak smutku, ludzie używali popiołu. W tym roku obrzęd posypania głów popiołem będzie inny niż zazwyczaj. Watykan zmienił procedury, oddając kolejne pole wielkim manipulatorom i globalnym multikulturowym rewolucjonistom, specjalistom od politycznej pandemii, w wyniku której ludzie zapominają, że wyszli z prochu i że na końcu jest zawsze śmierć – rozkład ciała, które obróci się w proch.

Czytaj więcej...

Valentine's Day

czy po prostu - Święty Walenty patron miłości

Walentynki to coroczne święto zakochanych tradycyjnie przypadające 14 lutego. Nazwa tego dzisiaj zdecydowanie komercyjnego święta zakochanych pochodzi od Walentego z Rzymu, chociaż znany był także jako Walenty z Terni, urodzonego ok. 175 w Interamnie, zmarłego  ok. 269 w Rzymie – biskupa i męczennika, świętego Kościoła katolickiego, syryjskiego, wspominanego również przez Kościół anglikański i luterański, a którego wspomnienie liturgiczne Kościół obchodzi właśnie 14 lutego. W rodzinnej Terni gdzie wybudowano okazałą bazylikę jego imienia znajduje się srebrny relikwiarz ze szczątkami patrona zakochanych, na  którym umieszczono inskrypcję "Święty Walenty patron miłości".  Również w naszym mieście Św. Walenty ma swoją kapliczkę przy ul. Tuchowskiej, a zakochani, wzorem wielu innych polskich miast, Most Zakochanych nad Wątokiem przy ul. Nadbrzeżnej Dolnej, gdzie tradycyjnie gromadzą się walentynkowicze zamykając swoje uczucia na kłódki. Tak przynajmniej było jeszcze do niedawna... w czasach przed pandemicznych.  

Czytaj więcej...

„In Spiritu et Veritate” - „W duchu i prawdzie”

czyli – Jestem Józef, wasz brat...

We środę 10 lutego minęła 10 rocznica śmierci abp Józefa Życińskiego (1948-2011), byłego ordynariusza tarnowskiego (1990-1996), o czym przypomina tablica pamiątkowa w miejscowej Bazylice katedralnej, a potem metropolity lubelskiego (1996-2011).  W chwili śmierci miał zaledwie 63 lata. Zmarł nagle w swoim hotelowym pokoju w Rzymie, podczas sesji naukowej w której był jak zawsze aktywnym uczestnikiem. Profesor Józef Życiński to wyjątkowy filozof, hierarcha, wykładowca akademicki, ale przede wszystkich nietuzinkowy człowiek. Otwarty na ludzi wierzących, poszukujących, niewierzących lub wierzących inaczej niż on sam. Przez wielu nienawidzony, bo nierozumiany, przez wielu tradycyjnych polskich katolików zwalczany, także przez część polskich biskupów i duchownych za swoje poglądy, publikacje i publiczne wypowiedzi, uwielbiany przez swoich studentów i współpracowników. To jedn z najwybitniejszych ordynariuszy diecezji tarnowskiej. Światowego formatu uczony, profesor i wykładowca, wybitny pisarz i publicysta. Pomimo, że był obywatelem świata (bardzo cenił go papież Wojtyła, u którego regularnie bywał), i często nie było go w Tarnowie, pozostał prosty i skromny. Był bardzo ceniony i lubiany przez swoich diecezjan, często można było go spotkać idącego ze swojej rezydencji przy ul. Mościckiego do Kurii Biskupiej (rzadko korzystał z samochodu). Chętnie zatrzymywał się i rozmawiał z mijającymi go ludźmi. Mieszkaliśmy po sąsiedzku i często się w ten sposób spotykaliśmy...

Czytaj więcej...