Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

30 lat Centrum Paderewskiego - część pierwsza

czyli Jubileuszowe Dionizje w Kąśnej Dolnej

W dniach 24-26 lipca Centrum Paderewskiego w Kąśnej Dolnej świętować będzie jubileusz 30-lecia istnienia. Podczas tego muzycznego świętowania  zaplanowano wydarzenia podsumowujące dorobek  Centrum Paderewskiego. Inauguracją obchodów, a zarazem kluczowym ich momentem będzie zaplanowana na piątek 24 lipca Gala Trzech Dekad z udziałem sław polskiej kameralistyki,  związanych z Kąśną od zarania. Na kąśnieńskiej estradzie wystąpią: Krzysztof Jakowicz, Vadim Brodski, Jakub Jakowicz i Robert Morawski. Galę poprowadzą Anna Woźniakowska i Jan Popis. Pozostałe dwa dni – 25 i 26 lipca upływać będą również pod znakiem spotkań z doskonałymi artystami i muzyką na najwyższym poziomie. 25 lipca melomanów czeka spotkanie z Waldemarem Malickim, który wraz z kwintetem smyczkowym wykona program zatytułowany „Historia Muzyki według Waldemara Malickiego”. Finał jubileuszu – 26 lipca, to występ austriackiego pianisty Ingolfa Wundera, laureata II nagrody na XVI Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina. Koncerty rozpoczną się o godzinie 18.00. Nasza redakcja będzie obszernie relacjonować ten wyjątkowy Jubileusz. To również dobra okazja do przypomnienia nie tylko muzycznej historii dworku, co czynimy piórem Jerzego Reutera.

Rodzina Jaksa Rożen, pieczętująca się herbem Gryf, miała ponoć pochodzenie od Gryfitów, którzy wywodzili się z rodu Klemensa Jaksy z Miechowa. Identyfikowali się z księciem plemiennym Sprewian Jaksą z Kopanicy. Nazwisko swoje przysposobili sobie od miejscowości Rożnów nad Dunajcem, w której przez wiele lat zamieszkiwali, aż do XV wieku, gdy miejscowość przeszła we władanie samego Zawiszy Czarnego, a następnie męża jego wnuczki Jana Amora Tarnowskiego, hetmana wielkiego, pana na Tarnowie. Fundatorem nieistniejącego już dzisiaj zamku, był Michał z Giedczyc, syn właściciela Gródka nad Dunajcem Gietka, podkoniuszego Jadwigi, żony Władysława Łokietka. Być może, z tego powodu wszyscy Zawiszyce i Tarnowscy dopisywali sobie zawołanie Rożen, jednak bez związku ze swoim pochodzeniem, a bardziej za tradycją rodzinną i legendą o Sulisławie Rożnie. Według owego podania Sulisław zabił wojewodę krakowskiego i musiał zbiec na Węgry, gdzie został hetmanem. Zrehabilitował się dzięki odzyskaniu korony węgierskiej i podarowaniu jej królowi polskiemu. Inny przedstawiciel rodu Rożen, zwany Sulisławem Gryfitą z Ruszczy, walczył w bitwie pod Chmielnikiem i pod Legnicą, a następnie założył miejscowość Sulisławice. W 1344 roku Król Polski Kazimierz Wielki, z mocy swojego nadania, powierzył Jakubowi Rożno utworzenie wsi na prawie magdeburskim – dzisiejszej Kąśnej – nad małym potokiem Kąśnianka, wpadającym nieopodal do rzeki Białej. Kąśna pozostała własnością panów z Rożnowa do drugiej połowy XVII wieku.

Jak czytamy w drzewie genealogicznym rodu Rożnów, jeszcze pod koniec posiadania wsi żył, być może ostatni, albo jeden z ostatnich, właściciel Kąśnej, piszący się Stanisław z Kąśny Jaksa Rożen, a około dwa wieki wcześniej Jan z Kąśnej Jaksa Rożen syn Marcisza z Brzany. Bardzo trudno jest odtworzyć pełną historię Kąśnej, bowiem do zakupienia jej przez Ignacego Jana Paderewskiego , miejscowość owa nie miała żadnego większego znaczenia dla ciężkowickiego regionu. Jak twierdzi gospodarz Muzeum I. J. Paderewskiego w Kąśnej, pan Witold Baran, wielki zbiór dokumentów historycznych uległ zniszczeniu w czasie II wojny, a po wyzwoleniu nowe władze zdewastowały dwór i jego okolice, pozbawiając historię Kąśnej z większości pamiątek. Około 1728-66 roku prawdopodobnym właścicielem Kąśnej był Andrzej de Reklewski (herbu Nerko?), lecz nic nie wiadomo o ówczesnej historii wsi. Dopiero z początkiem XIX wieku, gdy Kąśna przechodzi na własność rodziny Gostkowskich rozpoczyna się bardziej opisany okres w dziejach Kąśnej. Za czasów Gostkowskich zostaje wybudowany obecny dworek, który w tamtych czasach zapewne pełnił rolę folwarku rolniczego z zabudowaniami gospodarczymi, stajniami, oborami i mieszkaniami dla służby.

 „Podróżnik podążający na Tarnów, Nowy Sącz do Krynicy, Szczawnicy lub Zakopanego, minąwszy stację drogi żelaznej Ciężkowice, z okien wagonu widzi opodal ładny, wytworny nawet dworek wiejski z pięknemi zabudowaniami gospodarskiemi, otulony wieńcem drzew starych, otoczony wielkim parkiem i urodzajnymi polami; w pobliżu ciągną się także łańcuchem rozrzucone na pagórkach chaty wieśniacze” – pisał w 1899 roku dziennikarz lwowski Adam Boruta. Dworek został wybudowany w 1833 roku, ale Gostkowscy, nie wiadomo z jakich przyczyn, odsprzedali majątek ziemski w Kąśnej pod koniec XIX wieku I. J. Paderewskiemu. Zakupu w imieniu mistrza dokonał jego przedstawiciel Stanisław Roszkowski, a rodzinę Gostkowskich reprezentowała Barbara Jordan Stojowska. Majątek liczył sobie w tym czasie ponad tysiąc hektarów ziemi i miał być przeznaczony na letnią rezydencję Paderewskiego i jednocześnie gniazdem rodzinnym, w którym zamieszkał ze swoją drugą żoną Heleną.

Już wtedy I. J. Paderewski był uważany za jednego z najlepszych pianistów na świecie, co przysporzyło mu niemałą fortunę finansową, ale jak każdy artysta nie posiadał umiejętności, a może czasu, na racjonalne zarządzanie swoim majątkiem. Robili to w jego imieniu, nie zawsze uczciwi plenipotenci. Za namową żony Heleny Górskiej, wdowy po przyjacielu Stanisławie, Paderewski oddał zarządzanie swoimi finansami Stanisławowi Roszkowskiemu, który zakupił trzy majątki w Polsce: Biórków, Rozprzę i Kąśną Dolną wraz z Siekierzyną. Z tych trzech posiadłości tylko Kąśna przypadła do gustu mistrza i tam postanowił utworzyć swój dom w ojczyźnie. Dwa pozostałe majątki zostały wystawione do sprzedaży z powodu zbyt wielkiego zadłużenia i deficytu dochodów.

 „… do Ciężkowic było niedaleko nie tylko z Tatr, ale i z Paryża, 33 godziny jazdy ekspresem, a potem dwie mile na zachód i przez górę skręcić w lewo, następnie w prawo przez most…” – wspominał Paderewski. Po pierwszej wizycie w nowej posiadłości mistrz zlecił pełnomocnikowi Roszkowskiemu generalny remont zabudowań dworskich i inwestycje z tym związane. Po przebudowie dworek stał się rezydencją na skalę europejską. Łazienka z piecem do podgrzewania wody, spłukiwane toalety, elektryczne oświetlenie, telefon i bilard ustawiony w  hallu czyniły z dworku, umiejscowionego gdzieś z boku wielkomiejskiego gwaru, miejsce zacne dla tak wielkiego mistrza. Wraz z remontem dworku nastąpiły inwestycje w całej okolicy. Powstawały stajnie, obory, tartaki, wielkie ogrody warzywne, mleczarnia i wiele innych nowoczesnych obiektów rolnych. Powiększony został obszar parku do 16 hektarów, urządzony w stylu angielskim, który miał być miejscem wyłącznie  przeznaczonym dla mistrza i jego pasji twórczych – wejście na teren parku przez osobę postronną groziło karą pięciu dniówek. W letnie i pogodne dni służba wynosiła fortepian i ustawiała go pomiędzy sześcioma, wyniosłymi świerkami – do dzisiaj pozostał tylko jeden – a Paderewski, właśnie tutaj, tworzył swoje największe dzieło, operę Manru, którą zaczął pisać będąc w Stanach Zjednoczonych. Warto przy tym zaznaczyć, że Manru jest jedyną polską operą wystawioną w Metropolitan Opera. Znawcy twórczości Paderewskiego twierdzą, że na ostateczny kształt dzieła miała właśnie Kąśna Dolna i jej okolice, gdzie ścierały się kultury Romów, górali i podkarpackie klimaty.

Po czterech latach okazało się, że nieuczciwi zarządcy wprowadzili majątek w wielki deficyt. Ponoć okradali Paderewskiego i za zyski kupowali nieruchomości w Krakowie. Podczas pobytu w Warszawie w 1901 roku I. J. Paderewski na koncercie w nowo powstałej filharmonii powiedział: „Mam dość Galicji (…) Miałem zamiar podróżować jeszcze kilka lat, a potem na stałe osiąść wśród swoich, lecz poznałem wkrótce, że jestem za ubogi aby ten cel urzeczywistnić, a może tylko zbyt przyzwyczajony do stosunków europejskich, aby dać sobie radę z krukami swojskimi. To specjalny gatunek, a szczególnie te, co się po wsiach wałęsają, te z mianem poczciwców, z manierami wielkopańskimi i z butą rycerską, dotkliwie dały mi się we znaki. Tak: to wygląda na paradoks, ale proszę mi wierzyć, jam dość bogaty na Szwajcarię, Paryż i Londyn, ale stanowczo za ubogi, aby osiąść na wsi i gospodarzyć w Galicji”. Po sprzedaży majątku w Kąśnej Dolnej mistrz osiadł na stałe w Szwajcarii. Jak pisał Franciszek Pulit w swoim opracowaniu „Dom w ojczyźnie” – „Los sprawił, iż jego dom na emigracji, willa w Rond Bosson koło Mogens w Szwajcarii została zburzona w 1965 roku w związku z budową autostrady, natomiast dom niespełnionych marzeń w ojczyźnie, dworek w Kąśnej Dolnej, przetrwał burze dziejowe, by po latach milczenia, od 1983 roku sławić poetę fortepianu na wzór domu Chopina w Żelazowej Woli.”.

(za Franciszek Pulit – Dom w ojczyźnie” i zasoby Centrum Paderewskiego Tarnów - Kąśna Dolna )
Jerzy Reuter