Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

10th TARNÓW JAZZ CONTEST/4

WIELKI FINAŁ

Od zaduszkowego wieczoru, kiedy Tarnów stał się stolicą jazzu, minęło przecież zaledwie kilka dni – pisze Katarzyna Cetera, a tymczasem już w piątek ta nasza wielka, jubileuszowa impreza przeszła do historii. 10th Tarnów Jazz Contest upłynął nam w tym roku pod szyldem muzycznych wspomnień o twórcach w stulecie ich urodzin. Tydzień wcześniej w Lusławicach podziwialiśmy czterech wybitnych pianistów w koncercie TRIBUTE TO THELONIUS MONK. Koncert poświęcony pamięci legendarnego perkusisty - TRIBUTE TO BUDDY RICH - zakończył jubileuszową edycję festiwalu. Przed tarnowska publicznością wystąpili światowej klasy mistrzowie: obok Granta Calvina Westona, gwiazdy tej edycji, wystąpił Paweł Dobrowolski oraz Adam Tkaczyk.

Festiwal Jazz Contest organizuje się zazwyczaj w listopadzie. Początkowo były to po prostu warsztaty muzyczne – ale w ciągu dziesięciu lat, zwłaszcza ostatnio, pod okiem Piotra Pociaska - dyrektora festiwalu, prezesa Tarnowskiego Stowarzyszenia Artystycznego ArtContest i świetnego gitarzysty – impreza nabrała impetu, ogłady i międzynarodowej renomy. Chyba nie wyobrażamy sobie już jesieni w Tarnowie bez tego jazzowego festiwalu. W kalendarzu tarnowskich wydarzeń artystycznych jest trzecią z kolei – po wrześniowej Talii i październikowej Scenie Otwartej. Z kuluarowych rozmów z artystami biorącymi udział w konkursie dowiedziałam się, że nasze miasto zdecydowanie wyróżnia się niezwykłą atmosferą i klimatem dla jazzu: takie miejsca, gdzie jazz „wisi w powietrzu” to Tarnów właśnie i… Kutno.

W programie tarnowskiego festiwalu znalazł się prestiżowy – mający już w kraju swoją renomę – konkurs w trzech kategoriach: zespołowej, indywidualnej Junior i indywidualnej Open. Dostojnemu jury przewodniczył pianista, Reggie Moore, a w jego składzie znaleźli się Zbigniew Jakubek, Joachim Mencel, Grzegorz Nagórski, Bogdan Hołownia, Piotr Pociask i - oczywiście - Grant Calvin Weston. Przesłuchania odbywały się we środę i czwartek (8 i 9 listopada) w Zespole Szkół Muzycznych. W tym roku w konkursie wzięło udział ponad czterdziestu uczestników – a poziom okazał się niezwykle wysoki. Od nich samych wiem, że wyjątkowość naszego konkursu polega również na tym, że wszelkich uwag można wysłuchać bezpośrednio od jurorów „na miejscu” – tuż po występie. Tak było od początku konkursu – jak contest conestem i festiwal festiwalem – tak jest i niech zawsze tak będzie. Ta wyjątkowa praktyka również wyróżnia nasze miasto na tle wszystkich innych organizujących podobne przedsięwzięcia.

 

We czwartek w tarnowskiej restauracji - klubie muzycznym Bombay Music odbył się finał konkursu solowego w kategorii Junior i Open. Młodym wykonawcom towarzyszyła znana nam już sekcja rytmiczna w składzie: Adam Kowalewski (kontrabas) i Michał Heller (perkusja). Bombay Music jest niewątpliwie takim miejscem, w którym zawsze „pachnie jazzem” – właściciele sami grają i często zapraszają w swoje gościnne progi zarówno muzyków – także do wspólnego muzykowania - jak i słuchaczy, na tzw. jazzowe czwartki. Kiedy 9 listopada młodzi jazzmani stanęli w konkursowe szranki, sala pękała w szwach. Kategorię solową Junior reprezentowali: tarnowianin Michał Nidbała (piano), kielczanin Mikołaj Tarczyński (gitara) i Marta Wajdzik - saksofonistka z Bielska Białej. W wykonaniu tego szczególnego tria usłyszeliśmy w Bombaju kompozycję Theloniusa Monka zatytułowaną BLUE MONK. Inny jazzowy standard, INDIANA – utwór, który dotychczas słyszałam jedynie w wersji na wiodące instrumenty dęte – zabrzmiała tym razem na fortepianie (Marcel Baliński) i skrzypcach (Agata Zamirska) w wykonaniu finalistów kategorii solowej Open. W Bombaju zabrakło mi wspólnego, spontanicznego, radosnego muzykowania w towarzystwie zaproszonych gwiazd czy nawet jurorów. Takiego zwykłego – tradycyjnego w Bombaju przecież – jam session. Młodzi ludzie mieli nawet ochotę, ale okazało się, że nie bardzo jest z kim grać i darowali sobie – smutny to był trochę obrazek, ale – mam nadzieję – że może i wnioski dla organizacji kolejnych edycji.

Finałowy koncert, który odbył się w ogrzewanym namiocie na tarnowskim rynku szczególny sposób inaugurował Narodowe Święto Niepodległości, które dla naszego miasta, Pierwszego Niepodległego – jest rocznicą szczególną. Koncert miał ponadto wyjątkowe przesłanie: to fantastyczny hołd muzyczny dla wybitnego twórcy jazzu Buddy Richa - perkusisty, nestora, klasyka gry na tym instrumencie – mówiła Magdalena Drobot. Artystom towarzyszył Big Band All Starts pod dyrekcją Michała Tomaszczyka, składający się ze znanych muzyków – to kolejna nowość i festiwalowa niespodzianka. Wstęp na to wydarzenie był wolny.

 

Buddy Richa pamiętam z telewizji. Jako kilkuletnia dziewczynka chętnie oglądałam Muppet Show – popularny program nadawany był w paśmie młodzieżowym - o ile pamiętam, we wtorki - tuż przed moim wyjściem do szkoły muzycznej. Czasem, już w kurtce i w butach, z nutami w siatce lub tornistrze – zasiadałam z moim tatą przed telewizorem. Popularne kukiełki zapraszały do swego show znanych, żywych, prawdziwych artystów. I tylko w Muppet Show, w czasie głębokiej komuny i szalejącej cenzury można było zobaczyć na przykład tancerza Michaiła Barysznikowa – objętego embargiem informacyjnym. Nie zapomnę także „pojedynku” Buddy Richa ze Zwierzakiem (Animal) – animowanym perkusistą. Fragment tego odcinka jest dostępny w serwisach internetowych – serdecznie polecam - z nostalgią go sobie po latach przypomniałam po koncercie finałowym, zdumiona analogią.

Gwiazdą wieczoru był niewątpliwie ekspresyjny, dynamiczny, żywiołowy Grant Calvin Weston, ale okazało się, że Paweł Dobrowolski – urodzony w Tarnowie, ale bardziej związany z Nowym Sączem perkusista, znany przede wszystkim z zespołu Anny Marii Jopek, w którym gra od ponad dziesięciu lat – nie ustępuje amerykańskiemu artyście ani na krok. Styl, który nam zaprezentował, cechowały niewątpliwie wysokie umiejętności techniczne i precyzja, ale przed wszystkim arystokratyczna niemal inteligencja, klasa i niebywała wprost wrażliwość. Artysta jest absolwentem Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w klasie perkusji dr Adama Buczka w Akademii Muzycznej im. K. Szymanowskiego w Katowicach. W 2006 roku został laureatem nagrody Akademii Fonograficznej – Fryderyk w kategorii "Płyta roku - Muzyka jazzowa" za udział w nagraniu "Assymetry" Zbigniewa Namysłowskiego. Koncertował na wielu prestiżowych scenach, między innymi: Royal Albert Hall w Londynie, Olympia w Paryżu, filharmoniach w Europie i na świecie, scenach klubowych: Ronnie Scott’s w Londynie, Blue Note w Tokio i w Mediolanie, New Morning w Paryżu oraz wielu innych. W dotychczasowym dorobku posiada ponad 30 nagranych płyt, jak również muzykę do seriali oraz udział w polskich i zagranicznych programach telewizyjnych. Lubi okazjonalne spotkania muzyczne. Grał m.in. z Michałem Urbaniakiem, Zbigniewem Namysłowskim, Januszem Muniakiem, Tomaszem Szukalskim, Włodkiem Pawlikiem. Z zespołami zwiedził niemal cały świat.

 

W tym zestawie najsłabiej pewnie – choć precyzyjnie i w szkolny sposób poprawnie – zagrał Adam Tkaczyk: perkusista Kombii, syn jednego z założycieli grupy, Waldemara Tkaczyka. Zaczynał jako samouk. Początkowo, zainspirowany Joey Jordisonem, grywał heavy metal. Potem podjął jednak decyzję o rozpoczęciu edukacji muzycznej. Aktualnie grywa przede wszystkim z rozrywkowym Kombii (po śmierci Jana Pluty już w stałym składzie). Poza regularną edukacją muzyczną w Polsce zdobywał doświadczenie także w Los Angeles, studiował w Musicians Institute, np. pod okiem Thomasa Langa – wtedy jego edukacja nabrała rozmachu. Rockowe, ciężkie naleciałości słychać było w brzmieniu i stylu Tkaczyka podczas finałowego koncertu z All Stars Big Band, podobnie jak – niestety mało odkrywcze - schematy znane z muzyki rozrywkowej.

Koncert na pewno się podobał, był wyjątkowym artystycznym wydarzeniem. Zabrzmiały przede wszystkim jazzowe standardy, głównie te umożliwiające solowe popisy perkusistów, ich wirtuozowskie popisy i „pojedynki”, oklaskiwane sążniście przez zgromadzonych na widowni miłośników jazzu. Big Band All Stars pod batutą Michała Tomaszczyka świetnie się spisał – pomysł organizatorów po raz kolejny okazał się trafiony. To był dobry wieczór, podczas którego usłyszeliśmy wiele dobrych dźwięków.

Podczas finału rozdano również nagrody – nie tylko konkursowe. Te w kategorii zespołowej i solowej Open pojechały głównie do Łodzi – zupełnie zasłużenie. Grand Prix – statuetkę i nagrodę pieniężną umożliwiającą nagranie w studio nagrań - przyznano grupie Entropia Ensamble w składzie Dariusz Stanisławski (saksofon), Marcel Baliński (piano), Rafał Różalski (kontrabas) i Kacper Kaźmierski (perkusja). Z młodymi artystami będziemy mogli się spotkać w przyszłym roku – wystąpią jako gwiazdy festiwalu. Drugie miejsce zawiózł do Łodzi Natalia Kordiak Quintett w składzie: Natalia Kordiak (wokal) Przemysław Chmiel (saksofon) Jan Wierzbicki (kontrabas) Kacper Kaźmierski (perkusja) i Marcel Baliński (piano). Marcel Baliński wygrał również konkurs solowy w kategorii solowej Open. Drugie miejsce zdobyła Agata Zamirska – również z Łodzi. Listę nagrodzonych solistów w kategorii Junior otwierała bialska saksofonistka Marta Wajdzik. Drugim miejscem uhonorowano gitarzystę Mikołaja Tarczyńskiego. Trzecia nagroda przypadła w udziale tarnowianinowi, którego podziwiał, zauważył i chwalił przewodniczący jury. Michał Niedbała – bo o nim mowa - został także nagrodzony ważną, szczególną nagrodą jako Osobowość Regionu. Tarnowskie Stowarzyszenie Artystyczne ArtContest również otrzymało odznaczenie Polonia Minor, a wręczyła posłanka Urszula Augustyn, ambasadorka festiwalu. Ta nagroda – za pracę, która trwa przez cały rok, a której efekty możemy oglądać przez kilka festiwalowych dni – należała się organizatorom od dawna.

Powtórzę za Calvinem Westonem: to był świetny czas w Tarnowie. Może przy okazji imprez takich jak ta okaże się, że […] ludzie w Tarnowie są bardzo mili, przyjaźni i bardzo piękni. Na pewno z radością będziemy czekali na jedenastą edycję festiwalu. Jeszcze nie wiadomo, jaką formułę festiwalu przyjmą organizatorzy, jaki będzie budżet – ale wiemy na pewno: z pewnością posłuchamy Marcela Balińskiego wraz z zespołem Entropia Ensemble z Łodzi. Warto.

Katarzyna Cetera

zdjęcia - Adrian Bubisz (rdn.pl)