Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Festiwalowe urodziny w Kąśnej

W bardzo nietypowy i oryginalny sposób uczczono w Kąśnej Dolnej 157. rocznicę urodzin Ignacego Jana Paderewskiego - wielkiego męża stanu i patrioty, wybitnego kompozytora i światowej sławy pianisty, który przez kilka lat był właścicielem kąśnieńskiego dworku. Otóż, w poniedziałek 6 listopada w ramach zorganizowanego tam po raz pierwszy Festiwalu Viva Polonia!, w tym znanym szeroko, nie tylko tarnowskim melomanom, muzycznym mateczniku, dano premierę lekcji patriotycznej zatytułowanej "Z fortepianem w walizce" przygotowanej w oparciu o pamiętniki Mistrza przez Koło Teatralne "Improwizacja", działające przy Zespole Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych w Gromniku, a prowadzone przez Małgorzatę Hołdę-Kuchnik oraz Annę Gaj. W tych niezwykłych urodzinach w Letniej Sali Koncertowej uczestniczyło ponad trzystu uczniów szkół  gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych z Ciężkowic, Racławic, Lubczy, Chojnika, Gorlic i Zakliczyna, a w kolejnych dniach swój udział w przedstawieniu zadeklarowali uczniowie z Rożnowic, Tuchowa, Tarnowa, Nowego Sącza, Pławnej, Rzuchowej, Zbylitowskiej Góry i Kąśnej Dolnej. Te festiwalowo - urodzinowe okoliczności z teatrem w tle, to dobra okazja do przypomnienia nie tylko muzycznej historii dworku w Kąśnej Dolnej, co czynimy piórem Jerzego Reutera.

Rodzina Jaksa Rożen, pieczętująca się herbem Gryf - protoplastów dzisiejszej Kąśnej, miała ponoć pochodzenie od Gryfitów, którzy wywodzili się z rodu Klemensa Jaksy z Miechowa. Identyfikowali się z księciem plemiennym Sprewian Jaksą z Kopanicy. Nazwisko swoje przysposobili sobie od miejscowości Rożnów nad Dunajcem, w której przez wiele lat zamieszkiwali, aż do XV wieku, gdy miejscowość przeszła we władanie samego Zawiszy Czarnego, a następnie męża jego wnuczki Jana Amora Tarnowskiego, hetmana wielkiego, pana na Tarnowie. Fundatorem nieistniejącego już dzisiaj zamku, był Michał z Giedczyc, syn właściciela Gródka nad Dunajcem Gietka, podkoniuszego Jadwigi, żony Władysława Łokietka. Być może, z tego powodu wszyscy Zawiszyce i Tarnowscy dopisywali sobie zawołanie Rożen, jednak bez związku ze swoim pochodzeniem, a bardziej za tradycją rodzinną i legendą o Sulisławie Rożnie. Według owego podania Sulisław zabił wojewodę krakowskiego i musiał zbiec na Węgry, gdzie został hetmanem. Zrehabilitował się dzięki odzyskaniu korony węgierskiej i podarowaniu jej królowi polskiemu. Inny przedstawiciel rodu Rożen, zwany Sulisławem Gryfitą z Ruszczy, walczył w bitwie pod Chmielnikiem i pod Legnicą, a następnie założył miejscowość Sulisławice.

W 1344 roku Król Polski Kazimierz Wielki, z mocy swojego nadania, powierzył Jakubowi Rożno utworzenie wsi na prawie magdeburskim – dzisiejszej Kąśnej – nad małym potokiem Kąśnianka, wpadającym nieopodal do rzeki Białej. Kąśna pozostała własnością panów z Rożnowa do drugiej połowy XVII wieku. Jak czytamy w drzewie genealogicznym rodu Rożnów, jeszcze pod koniec posiadania wsi żył, być może ostatni, albo jeden z ostatnich, właściciel Kąśnej, piszący się Stanisław z Kąśny Jaksa Rożen, a około dwa wieki wcześniej Jan z Kąśnej Jaksa Rożen syn Marcisza z Brzany. Bardzo trudno jest odtworzyć pełną historię Kąśnej, bowiem do zakupienia jej przez Ignacego Jana Paderewskiego , miejscowość owa nie miała żadnego większego znaczenia dla ciężkowickiego regionu.

Jak twierdzą dzisiejsi gospodarze malowniczo położonego na Pogórzu Ciężkowicki dworku - jedynej takiej na świecie zachowanej posiadłości I. J. Paderewskiego w Kąśnej, wielki zbiór dokumentów historycznych uległ zniszczeniu w czasie II wojny, a po wyzwoleniu nowe władze zdewastowały dwór i jego okolice, pozbawiając historię Kąśnej z większości pamiątek. Około 1728-66 roku prawdopodobnym właścicielem Kąśnej był Andrzej de Reklewski (herbu Nerko?), lecz nic nie wiadomo o ówczesnej historii wsi. Dopiero z początkiem XIX wieku, gdy Kąśna przechodzi na własność rodziny Gostkowskich rozpoczyna się bardziej opisany okres w dziejach Kąśnej. Za czasów Gostkowskich zostaje wybudowany obecny dworek, który w tamtych czasach zapewne pełnił rolę folwarku rolniczego z zabudowaniami gospodarczymi, stajniami, oborami i mieszkaniami dla służby. „Podróżnik podążający na Tarnów, Nowy Sącz do Krynicy, Szczawnicy lub Zakopanego, minąwszy stację drogi żelaznej Ciężkowice, z okien wagonu widzi opodal ładny, wytworny nawet dworek wiejski z pięknemi zabudowaniami gospodarskiemi, otulony wieńcem drzew starych, otoczony wielkim parkiem i urodzajnemi polami; w pobliżu ciągną się także łańcuchem rozrzucone na pagórkach chaty wieśniacze” – pisał w 1899 roku dziennikarz lwowski Adam Boruta. Dworek został wybudowany w 1833 roku, ale Gostkowscy, nie wiadomo z jakich przyczyn, odsprzedali majątek ziemski w Kąśnej pod koniec XIX wieku I. J. Paderewskiemu. Zakupu w imieniu mistrza dokonał jego przedstawiciel Stanisław Roszkowski, a rodzinę Gostkowskich reprezentowała Barbara Jordan Stojowska. Majątek liczył sobie w tym czasie ponad tysiąc hektarów ziemi i miał być przeznaczony na letnią rezydencję Paderewskiego i jednocześnie gniazdem rodzinnym, w którym zamieszkał ze swoją drugą żoną Heleną.

Już wtedy I. J. Paderewski (1860-1941) był uważany za jednego z najlepszych pianistów na świecie, co przysporzyło mu niemałą fortunę finansową, ale jak każdy artysta nie posiadał umiejętności, a może czasu, na racjonalne zarządzanie swoim majątkiem. Robili to w jego imieniu, nie zawsze uczciwi plenipotenci. Za namową żony Heleny Górskiej, wdowy po przyjacielu Stanisławie, Paderewski oddał zarządzanie swoimi finansami Stanisławowi Roszkowskiemu, który zakupił trzy majątki w Polsce: Biórków, Rozprzę i Kąśną Dolną wraz z Siekierzyną. Z tych trzech posiadłości tylko Kąśna przypadła do gustu mistrza i tam postanowił utworzyć swój dom w ojczyźnie. Dwa pozostałe majątki zostały wystawione do sprzedaży z powodu zbyt wielkiego zadłużenia i deficytu dochodów. „… do Ciężkowic było niedaleko nie tylko z Tatr, ale i z Paryża, 33 godziny jazdy ekspresem, a potem dwie mile na zachód i przez górę skręcić w lewo, następnie w prawo przez most…” – wspominał Paderewski. Po pierwszej wizycie w nowej posiadłości mistrz zlecił pełnomocnikowi Roszkowskiemu generalny remont zabudowań dworskich i inwestycje z tym związane. Po przebudowie dworek stał się rezydencją na skalę europejską. Łazienka z piecem do podgrzewania wody, spłukiwane toalety, elektryczne oświetlenie, telefon i bilard ustawiony w  hallu czyniły z dworku, umiejscowionego gdzieś z boku wielkomiejskiego gwaru, miejsce zacne dla tak wielkiego mistrza. Wraz z remontem dworku nastąpiły inwestycje w całej okolicy. Powstawały stajnie, obory, tartaki, wielkie ogrody warzywne, mleczarnia i wiele innych nowoczesnych obiektów rolnych. Powiększony został obszar parku do 16 hektarów, urządzony w stylu angielskim, który miał być miejscem wyłącznie  przeznaczonym dla mistrza i jego pasji twórczych – wejście na teren parku przez osobę postronną groziło karą pięciu dniówek. W letnie i pogodne dni służba wynosiła fortepian i ustawiała go pomiędzy sześcioma, wyniosłymi świerkami – do dzisiaj pozostał tylko jeden – a Paderewski, właśnie tutaj, tworzył swoje największe dzieło, operę Manru, którą zaczął pisać będąc w Stanach Zjednoczonych. Warto przy tym zaznaczyć, że Manru jest jedyną polską operą wystawioną w Metropolitan Opera. Znawcy twórczości Paderewskiego twierdzą, że na ostateczny kształt dzieła miała właśnie Kąśna Dolna i jej okolice, gdzie ścierały się kultury Romów, górali i podkarpackie klimaty.

Po czterech latach okazało się, że nieuczciwi zarządcy wprowadzili majątek w wielki deficyt. Ponoć okradali Paderewskiego i za zyski kupowali nieruchomości w Krakowie. Podczas pobytu w Warszawie w 1901 roku I. J. Paderewski na koncercie w nowopowstałej filharmonii powiedział: „Mam dość Galicji (…) Miałem zamiar podróżować jeszcze kilka lat, a potem na stałe osiąść wśród swoich, lecz poznałem wkrótce, że jestem za ubogi aby ten cel urzeczywistnić, a może tylko zbyt przyzwyczajony do stosunków europejskich, aby dać sobie radę z krukami swojskimi. To specjalny gatunek, a szczególnie te, co się po wsiach wałęsają, te z mianem poczciwców, z manierami wielkopańskimi i z butą rycerską, dotkliwie dały mi się we znaki. Tak: to wygląda na paradoks, ale proszę mi wierzyć, jam dość bogaty na Szwajcarię, Paryż i Londyn, ale stanowczo za ubogi, aby osiąść na wsi i gospodarzyć w Galicji”. Po sprzedaży majątku w Kąśnej Dolnej mistrz osiadł na stałe w Szwajcarii. Jak pisał Franciszek Pulit w swoim opracowaniu „Dom w ojczyźnie” – „Los sprawił, iż jego dom na emigracji, willa w Rond Bosson koło Mogens w Szwajcarii została zburzona w 1965 roku w związku z budową autostrady, natomiast dom niespełnionych marzeń w ojczyźnie, dworek w Kąśnej Dolnej, przetrwał burze dziejowe, by po latach milczenia, od 1983 roku sławić poetę fortepianu na wzór domu Chopina w Żelazowej Woli.”.

(za Franciszek Pulit – Dom w ojczyźnie” i zasoby Centrum Paderewskiego Tarnów - Kąśna Dolna )
Jerzy Reuter
 R.Z.