Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Robert Kasprzycki – ćwierć wieku na scenie

Zaledwie tydzień temu mieliśmy w Tarnowie – pisze Katarzyna Cetera, niepowtarzalną okazję wysłuchać koncertu artysty niezwykłego, niecodziennego i charyzmatycznego. Jego utworów się nie słucha – można je jedynie przeżyć, a przeżywszy – można być nie tylko wstrząśniętym, ale i zmieszanym. Tarnowskie spotkanie z Robertem Kasprzyckim zorganizowało Centrum Sztuki Mościce – bo któż by inny – w ramach cyklu „Spis Treści Poufnych”. Koncert poprzedziło spotkanie – rozmowa z artystą, który dwa dni wcześniej w sali teatralnej Nowohuckiego Centrum Kultury świętował ćwierćwiecze pracy artystycznej.

Robert zadebiutował na 28. Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie w 1992 r., wiosną. Zdobył wówczas pierwszą nagrodę oraz Stypendium im. Wojtka Bellona, przyznawane tradycyjnie autorowi najlepszych tekstów. Rok później wykonaniem utworu "BRUDNY AUTOBUS DO STACJI GOLGOTA " zwyciężył Olsztyńskie Zamkowe Spotkania "Śpiewajmy Poezję” – od tego czasu przestał brać udział w festiwalach i konkursach.

Pierwszy album Roberta Kasprzyckiego zatytułowany NIEBO DO WYNAJĘCIA ukazał się w 1997 r. Tytułowa piosenka szybko trafiła „pod strzechy” – podobnie jak nagrany kilka lat później utwór MARZENIA DO SPEŁNIENIA, który ozdabiała niedoceniony i zapomniany już serial telewizyjny pod tym samym tytułem – w świetnej obsadzie tej produkcji znaleźli się m.in. Adam Hanuszkiewicz, Maria Pakulnis, Jerzy Schejbal, Matylda Damięcka, młodziutki Marcin Dorociński i Marcin Czarnik. Jesienią 2006 r. światło dzienne ujrzał drugi album Kasprzyckiego – ŚWIATOPODGLĄD. Jego premiera miała miejsce na antenie Programu Trzeciego Polskiego Radia. Rok później nakładem Polskiego Radia Kraków ukazał się kolejny album: PIOSENKI I NIE – będący zarazem tomikiem wierszy i śpiewnikiem. Najnowszy album, CZTERY, miał premierę na antenie radiowej Trójki trzy lata temu – również jesienią, w październiku 2014 r.

Związany z Krakowem autor NIEBA DO WYNAJECIA, ale i showman obdarzony niesamowitym poczuciem humoru, jest poetą, muzykiem, kompozytorem, felietonistą i krytykiem literackim. Ma na koncie nie tylko cztery wspomniane albumy studyjne – single z jego płyt przez wiele miesięcy goszczą na Liście Przebojów Radiowej Trójki.

Robert Kasprzycki współpracuje z grupą folkową Carrantuohill, z którą zagrał dziesiątki wspólnych koncertów. Użycza także pióra innym zespołom (np. Dżem płyta „Muza”) oraz innym Artystom (Beata Rybotycka, Jacek Wójcicki, Marek Dyjak) czy utalentowanym debiutantom (Michał Łanuszka, Lena Piękniewska). Jest również regularnie zapraszany na kabaretony (Festiwal PAKA, Lidzbarskie Wieczory Humoru i Satyry) oraz inne ogólnopolskie festiwale (większość znanych imprez folkowych i poetyckich).

Do Tarnowa Robert Kasprzycki ze swoim bandem zagląda dość często – w październiku 2012 roku wystąpił na deskach Tarnowskiego Teatru obok Jorgosa Skoliasa w ramach imprezy "Muzykoterapia" organizowanej przez Centrum Zdrowia Tuchów. W maju 2014 roku gościliśmy go w Skrzyszowie – na zaproszenie tamtejszego Gminnego Centrum Kultury i Bibliotek. Warto przy tym wspomnieć, że w skrzyszowskim studiu nagrań właśnie została nagrana ostatnia płyta Roberta Kasprzyckiego, CZTERY.

Grzegorz Turnau powiedział o nim: W Krakowie z ludzi, którzy pojawili się już po moim debiucie na Festiwalu Piosenki Studenckiej, najciekawszą postacią, która zostawiła też chyba do tej pory największy dorobek, jest Robert Kasprzycki. Wymieniłbym go jako przykład człowieka, który próbuje różnych form i wychodzi do szerszej publiczności.

Mieliśmy okazję przekonać się, że właśnie koncerty oddają prawdziwą moc Kasprzyckiego. W kontakcie z publicznością najpełniej emanuje niezwykłą charyzmą – niespożyta energia, feeling i poczucie humoru sprawiają, że więź z widownią zostaje nawiązana natychmiast, od pierwszych taktów i słów. Kto był raz na koncercie Kasprzyckiego, niemal zawsze wraca. Artysta zawsze prezentuje niezwykły melanż muzycznych żartów, zabaw z publicznością i solidnego grania, sprawia, że ten wieczór z jego utworami jest zawsze naprawdę niezapomnianym przeżyciem.

W Centrum Sztuki Mościce Robert Kasprzycki wystąpił z towarzyszeniem muzyków, z którymi na stałe współpracuje: Krzysztofa Wyrwy – basisty, Maksa Szelęgiewicza – gitarzysty oraz perkusisty, Adama Zadory. I był to koncert z gatunku tych, które w pamięci zostają na długo. Rok temu Piotr Machalica sprowadził do Tarnowa jesień, teraz – Robert Kasprzycki. W taki dzień – zimny, ciemny, wietrzny, mokry, jesienny, naprawdę trudno jest wyjść z domu, ale dla takich wrażeń naprawdę było warto.

Na swój wielki koncert jubileuszowy w Krakowie czcigodny jubilat zaprosił zarówno solistów, jak i zespoły, z którymi występował (m.in. znakomitą formację folkową Carrantuohill), a także artystów, którym dostarczał repertuaru jako autor (m.in. Marka Dyjaka). Biletów na ten koncert nie było już w pierwszych godzinach po rozpoczęciu sprzedaży. W Mościcach aż takich fajerwerków nie było, ale z twórczością Roberta Kasprzyckiego – i próbką jego humoru – można było się zaprzyjaźnić. Przy okazji utworu DZIEŃ, CHWILA, MOMENT mogliśmy się dowiedzieć, że nie ma dla poety nic lepszego, niż złamać mu serce. Najbardziej do mnie jednak przemówiła sentencja Roberta o tym, że czas idiotów zawsze istnieje. W czasie remontu sali widowiskowej CSM gościnna – acz kameralna – scena na antresoli z trudem pomieściła wszystkich chętnych. I było tak jak lubimy: poufnie, intymnie, szeptem.

Robert Kasprzycki przy pomocy swoich utworów zabrał nas tam, dokąd nie trafilibyśmy bez niego, gdzie rzadko bywa ludzka myśl. Usłyszeliśmy utwór KAJ I GERDA, TRISTESSE, SAM WIESZ..., dynamiczną SANTA TERESA DE AVILA (z pierwszej płyty artysty). Usłyszeliśmy „piosenkę o miłości w taksówce”: WIARA, NADZIEJA I MIŁOŚĆ, ROZMARYNOWĄ, TRZYMAJ SIĘ WIATRU, KOCHANA. Na bis zafundowano nam – na nasze własne życzenie – „wyliczankę”, której tytuł brzmi tak naprawdę TYLKO TY I JA. Nie zabrakło oczywiście NIEBA DO WYNAJĘCIA, ale na mój ulubiony LIST A WŁAŚCIWIE DWA tym razem się nie doczekałam.

Przygotowani przez organizatorów na dużą dawkę poezji, melancholii i humoru nie zawiedliśmy się. Tarnowskie „poprawiny” po koncercie jubileuszowym były smakowitą mieszanką flamenco, jazzu, bossanovy i muzyki folk, popisem prawdziwie rockowej energii, niekiedy nawiązaniem do tradycji klasycznej ballady.
To prawda, że jego koncerty na długo zostają w pamięci – nieprędko o nim zapomnimy.
 
Katarzyna Cetera