Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Samotnik z Lisiej Góry - Artysta wyklęty

Za kilka dni, 21 października, minie 28 rocznica tragicznej śmierci jednego z najwybitniejszych tarnowskich pisarzy Jana Rybowicza (ur. 26 maja 1949 w Koźlu na Opolszczyźnie, zm. 21 października 1990 w Lisiej Górze), który prawie całe życie spędził w podtarnowskiej wsi Lisiej Górze. Autora tomów opowiadań: "Samokontrola i inne opowiadania" (Warszawa 1980), "Inne opowiadania" (Kraków 1985), "Wiocha Chodaków" (Warszawa 1986), "Czekając na Becketta" (Łódź 1991), oraz trzech tomów wierszy: "Być może to" (Warszawa 1980), "Wiersze" (Kraków 1986) i "O kay" (Warszawa 1990). Publikował w prasie literackiej, tłumaczono go i wydawano za granicą, m.in. na rosyjski, niemiecki i angielski. Umierając przedwcześnie, Jan Rybowicz dołączył do grona kaskaderów polskiej literatury: Marka Hłaski, Rafała Wojaczka, Edwarda Stachury. Był samoukiem, udręczonym życiem i alkoholem. Oczytany w literaturze amerykańskiej i obarczony gwałtownym charakterem w pisaniu wyzwalał całą swoją dzikość. Twórczość Jana Rybowicza spopularyzował znany zespół Stare Dobre Małżeństwo. Do jego wierszy Krzysztof Myszkowski skomponował bardzo klimatyczną muzykę, która się nie starzeje... Zaś mieszkający także w Lisiej Górze ceniony pisarz i reżyser Tomasz A. Żak, twórca znanego w całej Polsce Teatru Nie Teraz - zrealizował w swoim teatrze dwa spektakle oparte na tekstach J. Rybowicza „Odlot” i „Głowa pełna lalek”. Na temat twórczości Rybowicza powstało też kilka prac magisterskich. Natomiast dla Tarnowskiej Telewizji Kablowej został zrealizowany pod koniec XX wieku jedyny reportaż filmowy o życiu i twórczości Jana Rybowicza zatytułowany "Nad rzeką życia", którego wersja VHS dostępna jest w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Tarnowie. Po Janku Rybowiczu zachowała się także taśma magnetofonowa, na której poeta recytuje swoje wiersze... Poznałem go dzięki tarnowskiemu poecie i redaktorowi Józefowi Komarewiczowi, który wraz z innym wybitnym tarnowskim prozaikiem Jerzym Reuterem (obaj niestety już nie żyją), odwiedzał mnie w Teatrze im. L. Solskiego, gdzie wówczas pracowałem.

Czytaj więcej...

"Źródło"

Rozstrzygnięcie drugiej Małopolskiej Nagrody Poetyckiej.

Źródło rodowodu nagrody, to przywiązanie do „małej ojczyzny", poczucie dumy z dziedzictwa kulturowego swojego regionu, poczucie tożsamości narodowej - to ważne aspekty bycia świadomym obywatelem, członkiem społeczności, spadkobiercą tradycji. Tworzą one ideę, wokół której organizatorzy konkursu gromadzili literackie talenty. Małopolska Nagroda Poetycka „Źródło" ma charakter ogólnopolski i skierowana jest do poetów jeszcze nieznanych bądź mało znanych oraz debiutantów. Przedsięwzięcie, którego pomysłodawcą i jurorem jest poeta Józef Baran ma zachęcać do refleksji poetyckiej, połączonej z wyobraźnią i wrażliwością na piękno rodzimego krajobrazu, z empatycznym odczuwaniem bogactwa duchowego człowieka. Topos domu rodzinnego, motyw dzieciństwa, prawda o współczesnych dramatach ludzkich, temat ziemi, ekologii, etos pracy, patriotyzm, polskość a uniwersalność, odkrywanie siebie samego dla siebie - to tylko niektóre tematy do podjęcia i przetransponowania na język poezji. Zaskakująco dużą ilość prac oceniało jury w składzie: Józef Baran - poeta, prozaik, autor ponad 30 książek, juror wielu konkursów poetyckich (przewodniczący Jury), prof. dr hab. Marek Karwala - literaturoznawca, badacz poezji polskiej XX wieku, krytyk sztuki i publicysta, Beata Paluch - aktorka Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie, interpretatorka poezji, Marek Zięba - poeta, reżyser teatralny, reprezentant Organizatora. To reprezentacyjne gremium zdecydowało, że wiersz "Żniwne” Antoniny Tosiek z Poznania został laureatem tegorocznej edycji Małopolskiej Nagrodzie Poetyckiej. Uroczysta gala wieńcząca konkurs odbyła się we wtorek 18 września w tarnowskim Ratuszu. Towarzyszyły jej piosenki Lidii Jazgar i zespołu Galicja. Nagrodzone i wyróżnione utwory zaprezentowała Beata Paluch, aktorka narodowego Teatru Starego w Krakowie. Prof. Marek Karwala przedstawił werdykt. Na konkurs napłynęlo łącznie 273 zestawy od poetów z całej Polski i zagranicy (ponad 1000 wierszy).

Czytaj więcej...

Fascynacja zbrodnią

Nieodzowną i niezawodną towarzyszką mojego pisania jest cisza.

Dzisiaj, w sobotnie popołudnie 15 września,Tarnowskie Muzeum Okręgowe zorganizowało w Ratuszu spotkanie z pisarzem Krystianem Janikiem, autorem książki „Pomsta – Opowieści z dziejów miasta Tarnowa”, będącej debiutem prozatorskim autora. Młody literat jest rdzennym tarnowianinem, mieszkańcem Starówki, co nie jest bez znaczenia, bowiem to właśnie Rada tego Osiedla patronuje i promuje literackie pasje swojego mieszkańca. I to jej przedstawiciel Jerzy Kowalski bardzo profesjonalnie poprowadził to spotkanie. Wzrastająca aktywność tego organu samorządowego, i to na bardzo różnych polach, kreuje Radę Osiedla "Starówka" na niekwestionowanego lidera tarnowskich ruchów obywatelskich. Podczas spotkania, którego uczestnicy wypełnili do ostatniego miejsca Salę Pospólstwa, była możliwość bezpośredniej rozmowy z autorem i zakupu książki wraz z autografem pisarza. O "Pomście" zrobiło się głośno jeszcze przed jej ukazaniem się drukiem. Książka przebojem wdziera się na literacki parnas, o czym najlepiej świadczy zaproszenie autora na Międzynarodowe Targi Książki, które odbędą się w październiku w Krakowie, co w przypadku debiutantów nie zdarza się zbyt często. - Kryminały noir, kryminały retro, a co powiecie na kryminał staropolski? Barokowy, mroczny i niesamowity suspens nieustannie zaskakuje i intryguje, wciąga czytelnika w niecodzienne śledztwo. Polecam wszystkim tym, którzy szukają wirtuozerskich historii zapadających w pamięć – napisała o „tarnowskiej” powieści Katarzyna Pessel na takijestswiat.blogspot.com.

Czytaj więcej...

Bzykanie po tarnowsku

Ach ten wspomnień czar czyli wakacje za nami...

Wrażliwi niech tego tekstu nie czytają. Wrażliwi i ortodoksi. Z bzykaniem nasze babki i prababki miały wielki problem. Szczególnie te koszarowe, „siatkary”, zadające się ze stacjonującymi w Tarnowie ułanami… . Niesamowicie bały się ciąży. Mówię o okresie, w którym były jeszcze panienkami. Przybywały do Tarnowa z bliższych lub dalszych wsi, najmowały się na służbę w domach mieszczańskich, inteligenckich, często żydowskich. Jeżeli były pracowite i miały szczęście poznawały w Tarnowie chłopaków z innych wsi, którzy także w mieście szukali szczęścia. Wychodziły za mąż dając podwaliny pod tysiące dzisiejszych tarnowskich rodzin. Oczywiście, zanim wyszły za mąż, często zachodziły w ciążę. Wtedy sytuacja była dramatyczna – pisze w swoich smakowitych esejach znany tarnowski historyk i filantrop Antoni Sypek...

Czytaj więcej...