Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Bóg i nauka. Dwie drogi do jednego celu.

To dwa najważniejsze paradygmaty wyznaczające życie jednego z najznakomitszych obywateli Tarnowa ks. profesora Michała Hellera – wybitnego kaznodziei i światowej sławy kosmologa, który właśnie w tych dniach obchodzi urodziny. „Najmniejszą moją zasługą jest to, że mam osiemdziesiąt lat” – powiedział w niedzielę 6 marca  podczas mszy o 10.30 w kościele Urszulanek wzruszony jubilat, dziękując za życzenia, które złożyli mu wierni i kapłani z parafii św. Maksymiliana w Tarnowie. Kiedy życzenia płyną z całego świata, nie może ich zabraknąć także od nas  – mówili wierni zgromadzeni się na Mszy św.  „Dużo zdrowia, błogosławieństwa Bożego. To wielkie szczęście, że możemy w niedziele słuchać kazań księdza profesora” –  mówią mieszkańcy Tarnowa. Na Msze św. o 10.30 od lat przyjeżdżają także ludzie z innych parafii miasta i okolic. Dotychczas ukazały się dwie książki z kazaniami światowej sławy naukowca z Tarnowa. To „10.30 u Maksymiliana” i  „Zakład o życie wieczne i inne kazania krótkie”. Na wieczór tego samego dnia wieczorem tarnowski magistrat zaplanował obchody 686. rocznicy lokacji miasta Tarnowa. To tam podczas uroczystej gali swoje 80. urodziny oficjalnie obchodził honorowy obywatel miasta ks. prof. Michał Heller. Laudację na cześć dostojnego jubilata wygłosił wieloletni redaktor naczelny Tygodnika Powszechnego ks. Adam Boniecki. Przypomnijmy, że nasz beneficjent jest laureatem wielu prestiżowych nagród, m. in.: Nagrody Templetona. Został też uhonorowany najwyższymi odznaczeniami państwowymi takimi jak Złoty Krzyż Zasługi czy Order Orła Białego.

Czytaj więcej...

Bo ja robię, co chcę

Człowiek robi kilka rzeczy w życiu, które musi. Cała reszta to wielka zbieranina marzeń, pragnień i egoistycznych dążeń. Jeden pracuje ciężko, bo praca uszlachetnia, a inny, wręcz odwrotnie, ma poczucie, że praca go degeneruje i siedzi sobie w domu. To, co musimy zrobić, to pewne czynności związane z fizjologią ciała, a ostateczną z nich jest śmierć. Oprócz tego, co musimy, nie musimy już nic więcej. Chyba, że się bardzo chce. Jeżeli słyszę, że ja coś muszę, to krew mnie zalewa, bo nikt nie pyta, czy ja tego chcę. A jak mówię, że coś robię tylko z własnej woli, to pukają się w czoło, albo uciekają w popłochu. Więc oświadczam stanowczo, ja nic nie muszę. Jeżeli coś robię, to tylko, dlatego, że tak chcę. Kropka. Tak pisał w jednym ze swoich ostatnich opowiadań zmarły 4 lata temu jeden z najciekawszych tarnowskich prozaików Jerzy Reuter. Mój przyjaciel...

Czytaj więcej...

Dziennik Anny May

Jestem szczęśliwa kiedy piszę…
W piątek, 19 lutego, w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Tarnowie przy ul. Krakowskiej, odbyło się niezwykłe (szkoda, że tak nieliczne) spotkanie autorskie z AGNIESZKĄ OPOLSKĄ połączone z tarnowska promocja jej debiutanckiej powieści „Anna May” – ubiegłorocznej laureatki I miejsca w IV edycji konkursu „Literacki Debiut Roku”. Akcja powieści rozgrywa się w Krakowie, Tarnowie (!) oraz w plenerach Pleśnej i Szczurowej. Młoda, wywodząca się z Ostrowca Świętokrzyskiego autorka, przez12 lat związana była z Tarnowem, gdzie swoje judymowskie pasje próbowała realizować m.in. w instytucjach i stowarzyszeniach zajmujących się dziećmi i młodzieżą. Po studiach socjologicznych na UJ wyjechała wraz z mężem Albertem /przez lata związanym z tarnowskim Teatrem Nie Teraz/ do Anglii, gdzie zamieszkała w Lille, kontynuując edukację w Centre D’art. Plastiques et Visuales oraz pracując w domu dla bezdomnych.  Obecnie w Wielkiej Brytanii prowadzi własne przedszkole. W wolnych chwilach pisze i… maluje. - Przeczytałam kiedyś, że w każdym tkwi książka. Zadałam sobie więc pytanie: czy we mnie tkwi książka? I tak zaczęłam pisać. To była spontaniczna decyzja. Miałam wtedy burzę hormonów, bo byłam wtedy w ciąży z moim drugim dzieckiem i miałam potrzebę wykreowania bohatera. Najważniejsza przy pisaniu książki, byciu matką i prowadzeniu własnego biznesu jest... dyscyplina. - Jeśli jesteś pisarzem i pracujesz w innych branżach, to cię uczy dyscypliny. Rano mam godzinę na pisanie - między 7:00 a 8:00. Wieczorem mam swój czas między 20:00 a 21:00. I tylko wtedy piszę.

Czytaj więcej...

"Pamięć. Wspomnienia."

To pewnie najlepszy tytuł, jaki można było nadać wspomnieniom. Tak sobie myślę – pisze na łamach najnowszego numeru Polonia Christiana Tomasz A. Żak, że profesor Kazimierz Braun ma jakieś specjalne względy u Opatrzności, bo pomimo wielu przeciwności życiowych udaje mu się spełniać swe zamierzenia. Może nie wszystkie, ale te pisarskie na pewno. Może chodzi o to, abyśmy pozbawieni jego twórczej teatralnej obecności w kraju, mogli jednak korzystać z jego przemyśleń i doświadczeń zapisanych na papierze, który ostatecznie przecież jest dużo trwalszy niż widowisko sceniczne. Taką okazję daje nam wydana z końcem ubiegłego roku książka „Pamięć. Wspomnienia”. Od redakcji: Wielki Nieobecny niejako symbolicznie powraca nią, także do swojego rodzinnego miasta (prywatnie, "nie zauważany" przez władze i teatr, pomimo odległości z Kanady odwiedza od czasu do czasu swój Tarnów), który od lat tkwi w grzechu zaniechania nie umiejąc należycie uczcić (i promocyjnie wykorzystać) jednego ze swoich najznamienitszych obywateli. W tym roku taką okazją są 80-te urodziny profesora Brauna, bez wątpienia największego żyjącego polskiego twórcy teatralnego. Ciekawe, czy poprawność polityczna raz jeszcze wygra ze sztuką… .

Czytaj więcej...