Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Jerzy Reuter (1956 - 2012)

Czasami coś napiszę, coś przeczytam, ale nie przejmujcie się, nie biorę tego na poważnie...
Właśnie mija okrągła, piąta rocznica śmierci Jerzego Reutera, wybitnego tarnowskiego prozaika i poety, autora słuchowisk radiowych i dramaturga, dziennikarza  i wielkiego pasjonata historii Tarnowa. Jednego z nielicznych moich przyjaciół... Wezwany wieczorem, 25 kwietnia 2012 roku, odszedł na niebiański dyżur, z którego niestety, nie ma powrotu. Dokładnie, także jak dziś, we środę 27 kwietnia 2012 r. odbył się jego pogrzeb na Cmentarzu Komunalnym w Klikowej. Wielki nieobecny tarnowskiej kultury, niesłusznie zapomniany przez swój ukochany Tarnów. Przed lat połączyła nas wspólna praca w tarnowskim teatrze i pierwsze literackie wtajemniczenia. Potem na wiele lat straciliśmy się z oczu. Jurek zbierał do swojego plecaka tułacza życiowe doświadczenia, m.in. uzależnień, odrzucenia przez swoich najbliższych, braku stałej pracy, bezdomności, bieszczadzkiej biedy… niczym Stachura, Wojaczek, Janek Rybowicz i tylu innych poetów „przeklętych”. Ale cóż, taka jest cena uprawiania sztuki prawdziwej, własnej, odrębnej… Mało kto wiedział, że Jurek także poza pisaniem wierszy, również rzeźbił, malował… Miał dopiero 56 lat i tyle jeszcze dróg do przebycia, ścieżek do wydeptania… spraw do odkręcenia, dogadania… z ludźmi, z Bogiem… na ziemi i w Niebie.

Czytaj więcej...

Wencel: Polska jest jak dąb

Na małej scenie tarnowskiego teatru 2 kwietnia o godzinie 11.00 miało miejsce niezwykłe spotkanie z poezją Wojciecha Wencla pt. „Epigonia albo Podziemne motyle". Wyjątkowość tego spotkania stygmatyzowała obecność samego autora, którego wiersze czytali znani aktorzy  teatru im. L. Solskiego Matylda Baczyńska i Ireneusz Pastuszak, zaś całość muzycznie oprawili Karolina Wrona (skrzypce) i Katarzyna Wrona (wiolonczela). To kolejna propozycja w ramach Salonu Poezji, współorganizowanego przez teatr i Miejską Bibliotekę Publiczną, której przedstawiciel Tadeusz Trytek prowadził spotkanie. Wojciech Wencel, rocznik 1972, ukończył polonistykę na Uniwersytecie Gdańskim. Zadebiutował w połowie lat dziewięćdziesiątych i od razu uznany został za jednego z najbardziej obiecujących polskich poetów. Doceniony przez krytykę m.in. Nagrodą Fundacji im. Józefa Mackiewicza, Nagrodą Fundacji im. Kazimiery Iłłakowiczówny, nominacją do Nagrody Nike w 1997 r. oraz Nagrodą Fundacji Kościelskich w 2000 roku, jako najmłodszy laureat w historii tej nagrody. W swej twórczości niemal od początku podjął udaną próbę reaktywowania klasycznego polskiego wiersza - w treści i formie nawiązując do tradycji romantycznej oraz do poetów z kręgu Skamandra. Według Wencla niecne siły niszczą dobrą, rdzenną polska kulturę.  „Polska stała się gnojowiskiem. Odświętne glancowanie butów to rozwiązanie krótkowzroczne. Trzeba zacząć wywozić gnój: postmodernizm, gender, propagandę homoseksualną, pogardę wobec własnej historii...”.

Czytaj więcej...

Melo-deklamacja wierszy poety Tchonia

Muzyka jest reminiscencją niebiańskiego błogosławieństwa.”
Autor: Platon

Poezja śpiewana i recytacja wierszy z podkładem muzycznym, którą, na wzór rapowania czyli melorecytacji, w celu rozbudzenia wyobraźni czytelnika, pozwoliłam sobie nazwać tutaj melo-deklamacją, dodaje liryce niezakłamanego uroku oraz mocy przekazu. Zjawisko to wykorzystuje się więc z powodzeniem w sztuce od niepamiętnych czasów. Natomiast fakt ten staje się z kolei tym samym potwierdzeniem przytoczonych przeze mnie we stępie do niniejszego artykułu sentencji starożytnego, ateńskiego filozofa.  Wymowa liryki owiana jest zawsze pewną dozą tajemniczości; a odpowiednio dobrana, nastrojowa muzyka, stanowiąca tło do pięknych słów, konstruuje mianowicie wokół nich i – równocześnie – wraz z nimi ciekawą aurę. Poszerza ponadto możliwość zwiększania ilości tworzonych i odbieranych interpretacji literackich dzieł, jak również grono zainteresowanych tymi, pełnymi ważnej wymowy utworami, osób. Sama poezja natomiast zdobywa w ten sposób szansę posiadania coraz większej liczby reinkarowanych w coraz to nowszym kontekście istnień. Podobnie zresztą jak dzieje się wtedy, kiedy znajdzie się ona w połączeniu z przekazem sztuki wizualnej; czego efekty podziwiać możemy na przykład w działalności artystycznej tarnowskiego poety i grafika – Maksymiliana Tchonia (Maracasa).

Czytaj więcej...

Kochajcie poetów!

Prawie niepostrzeżenie minął w naszym galicyjskim miasteczku kolejny Światowy Dzień Poezji – święto obchodzone corocznie 21 marca, ustanowione przez UNESCO jesienią 1999 roku. Główne uroczystości tego święta odbywają się w Paryżu. Celem tego dnia jest promocja czytania, pisania, publikowania i nauczania poezji na całym świecie. UNESCO zadeklarowało, że ten dzień ma "dać nowy impuls, aby docenić poezję oraz poprzeć krajowe, regionalne i międzynarodowe ruchy poetyckie". Wszak to właśnie poezja jest niekwestionowaną obserwatorką i komentatorką życia we wszystkich jego przejawach. I nadal otwartym pozostaje pytanie: czy tylko w jednym dniu w roku mamy kochać poetów i poezję? Na pewno nie, ale to miły zwyczaj, tym bardziej, że połączony z rozpoczęciem kalendarzowej wiosny. A poza tym, wszystko po staremu - tomiki poetyckie nadal ukazują się w małych, by nie rzec śladowych, nakładach, i jeszcze nie zdarzyło się, by były na liście bestsellerów przez wiele miesięcy. I mało kto pamięta,że wiersze będące mową wiązaną czyta się inaczej: Głośno - by wsłuchać się w słowo, usłyszeć rytm. Cicho, prześlizgując się oczami po słowach; wracając do niektórych fraz. Szybko jak osoba głodna, która łapczywie rzuca się na ukochaną strawę. Leniwie przemierzając rząd słów, zatrzymując się na pogawędkę z twórcą. W skupieniu przeżywając obrazy słowem malowane, dźwiękiem zaznaczone. Gromadnie, by wszyscy usłyszeli. Poezja może łączyć ludzi, a nawet skłaniać ich do działania. Kiedyś, bywało, że szła na barykady. Kiedyś była drugą twarzą duszy... Teraz co najwyżej ładnie kłamie... . 

Czytaj więcej...