Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

POEZJA, BAŚŃ I SEN NA JAWIE

„Może po drugiej stronie lustra

Małą dziewczynką znów się stanę (…).”

Źródło: „Dziewczynka w błękitnej sukience”, z tomiku autorstwa Marii Kwater – „Pejzaże od wiosny do śniegu”.

Czy każdy z nas nie marzy czasem, żeby na powrót stać się dzieckiem i pełnym marzeń okiem malca jeszcze raz spojrzeć na otaczający świat? Ten fragment utworu pani Marii  - pisze nasza poetycka korespondentka Justyna Babiarz, przypomina mi o tej prawdzie, jak i o fakcie, że do tego „stanu” może nas dorosłych na chwilę zabrać właśnie baśń. Do tej pory mam za sobą lekturę dwu pierwszych tomików pani Marii, czyli – „Zamknięte w pułapce czasu…” (2012 r.) i „Pejzaże od wiosny do śniegu” (2014 r.). Natomiast cześć wierszy zawartych w zbiorze – „Sny malowane” (2016 r.), który jest ważną częścią moich „planów czytelniczych” na najbliższy czas – znam z publikacji w prowadzonej przeze mnie grupie o nazwie Poezja Mickiewicza dziś. Miłośnicy klasyki w literaturze (portal FB) oraz z warsztatów literackich Grupy Młodych Autorów prowadzonych przez pana Zbigniewa Mirosławskiego w tarnowskiej MBP.  To dzięki nim poznałam panią Marię – znaną w mieście „Babcię z kotem”, autorkę bajek dla dzieci, granych przez „teatr w walizce”. Okazją szczególną do bliższego poznania autorki i jej „malowanych” wierszy było poniedziałkowe, 16,05.2016, spotkanie zorganizowane w Bibliotece PWSZ w Tarnowie, które zgromadziło licznych wielbicieli jej talentu.

Czytaj więcej...

Wyrecytować Polskę

Największym problemem narodowej edukacji jest zwykle znalezienie sposobu, aby teorię zamienić w praktykę. Najczęściej kończy się to na kolejnej reformie reformy w oświacie i na kolejnym „straconym” pokoleniu absolwentów, dla których Ojczyzna niewiele znaczy. A przecież wszyscy chcieli dobrze. Nie bez powodu mądrzy ludzie mówią, że „dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane”. Ale powiedziane jest też, „A jeśli komu droga otwarta do Nieba”, to „Tym, co służą Ojczyźnie”. 

Konkursy recytatorskie to gatunek ginący. Ich w założeniu kreatywną formułę skutecznie przez lata zdeprecjonowano; albo upraszczając zasady, albo podporządkowując je doraźnym celom. To trochę tak, jak z zamianą tańca towarzyskiego na dyskotekowy. Szlachetna sztuka recytacji, przez lata całe będąca dla adeptów sceny teatralnej swoistą inicjacją, obecnie obumiera w raczej katakumbowych lokalnych przeglądach. Nawet ewentualny udział w słynnym OKR (Ogólnopolskim Konkursie Recytatorskim), organizowanym od 1953 r przez Ministerstwo Kultury i Sztuki, a później przez Towarzystwo Kultury Teatralnej, już nie jest powodem do dumy dla młodych aktorów (wielu nawet nie wie o jego istnieniu), a dla działaczy kultury obecność na nim ich wychowanków przestała być weryfikatorem kwalifikacji zawodowych. Najprawdopodobniej to właśnie poziom warsztatowy instruktorów i nauczycieli jest podstawowym powodem tej zapaści. Państwo dokonało ideologicznego wycofania się z prowadzenia artystycznych zajęć pozalekcyjnych w szkołach. To samo stało się z ofertą domów kultury i placówek wychowania pozaszkolnego. W konsekwencji zaniknął również dobry obowiązek zdobywania adekwatnych uprawnień przez osoby zajmujące się prowadzeniem zajęć teatralnych czy przygotowujące dzieci i młodzież do występów artystycznych. Z jednej strony wymaga się posiadania karty rowerowej, a z drugiej oddaje się młodych ludzi w łapy ignorantów, a nawet hochsztaplerów. Dodam jeszcze, że bycie zawodowym aktorem czy dyplomowanym reżyserem niekoniecznie uprawnia do zajmowania się szkolnym kółkiem teatralnym czy przygotowywaniem ludzi do występów recytatorskich.

Pierwszy OKR miał charakter tematyczny i poświęcony był twórczości Adama Mickiewicza. W eliminacjach wzięło udział ok. 10 tys. uczestników. Po kilku latach pomysłodawca konkursu, Jerzy Mikke, tak definiował sens tego przedsięwzięcia: „Konkursy recytatorskie stały się dla ich uczestników impulsem, by mówić o Polsce i sprawach narodu, ale także o metafizycznych nastrojach człowieka, o prawdach odwiecznych, o świecie minionym i nam współczesnym”.

Tę swoistą definicję „recytowania” moglibyśmy bez żadnej korekty używać również dzisiaj. Ale dzisiaj coś się wokoło zmieniło. Odrzucanie komunizmu w III RP, jak pokazuje praktyka, ograniczało się nader często do psucia rzeczy wartościowych. Tak też jest z edukowaniem przez sztukę; przysłowiowe dziecko, „wylano z kąpielą”. W ubiegłym roku, jubileuszowy 60 OKR nie otrzymał dofinansowania w programie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Edukacja kulturalna”. Uratowało go dopiero odwołanie. Okazuje się, że normalna i wpisana w wielopokoleniową tradycję edukacja nie otrzymuje wystarczającej „wyceny” ekspertów. Oni preferują „innowacyjność”, co by to miało nie znaczyć. A co do naszych wątpliwości, to zawsze mogą nas odesłać do „Kryterium oceny w programie MKiDN: edukacja kulturalna 2015”. A tam najwyżej ocenia się „wykorzystanie w procesie edukacji innowacyjnych metod i form pracy z uczestnikami, w tym instalacji, akcji, happeningów, interaktywnych warsztatów, zabaw i gier twórczych”.

Efekty takiej właśnie urzędniczej „dydaktyki” doprowadziły do pauperyzacji kultury wyższej, a jej adepci są po prostu coraz głupsi i coraz mniej w nich czegoś, za czym tęsknimy, a co zwykliśmy nazywać „romantyzmem”. A ten romantyzm to przecież nic innego, jak dotykanie polskości. Najłatwiej to wszystko zauważyć poprzez repertuar takich czy innych spotkań recytatorskich. Zniknęła niemal zupełnie literatura staropolska i romantyczna (właśnie!). Recytatorzy i ich opiekunowie sprawiają wrażenie, że wręcz boją się rymu i rytmu. Boją się także spotkania z tekstem wymagającym podstaw wiedzy historycznej i – nie bójmy się tego określenia – narodowej. Wybierane jest modne pisarstwo współczesne, najczęściej niewysokich lotów. I tak gimnazjaliści pozbawieni programowo Sienkiewicza, rozczytują się w kolejnych twarzach niejakiego Greya.    

Próbować to zmienić warto i trzeba. Czasami się udaje. Z końcem kwietnia w Gimnazjum nr 4 im. Jerzego Brauna w Tarnowie odbył się pierwszy w kraju konkursu recytatorski dedykowany polskiemu skautingowi i harcerstwu – „Wierni Bogu i Ojczyźnie”. To niewątpliwy efekt już dwuletniej współpracy tej szkoły z Teatrem Nie Teraz i na pewno jedyny oraz bardzo kreatywny przykład mariażu artystycznej sceny poszukującej z placówką oświaty publicznej. Być może jest to właśnie sposób na odwracanie tych wszystkich złych tendencji we współczesnej edukacji. Najpewniej jest to projekt, którego nie da się tak po prostu powielić, bo jak zawsze sedno zależy od konkretnych ludzi, a nie od dyrektyw czy planów. Ale to na pewno jest wyłom w tej ścianie, o którą rozbijają się marzenia młodych ludzi wchodzących w życie dorosłe. To piękne móc się wzruszyć i wierzyć jednocześnie 15-letniej Oli Pisz, zwyciężczyni konkursu, która recytuje „Marsz skautów” Władysława Bełzy. I tego szukajmy, i tak właśnie starajmy się zmieniać ten świat wokoło.

 Tomasz A. Żak /www.pch24.pl/
 

Jan Zych – poeta z Korczyny – reminiscencje.

 W trakcie Tygodnia Bibliotek, dnia 10.05.2016 r., w tarnowskiej Miejskiej Bibliotece Publicznej, w Galerii Niebieskiej odbyła się promocja książki autorstwa Bożeny Gruszki i Tadeusza Łopatkiewicza zatytułowanej „Jan Zych (1931-1995): przywracanie pamięci”. Uczestniczenie w tym wieczorku – pisze tarnowska poetka Justyna Babiarz, było dla mnie bardzo miłym przeżyciem, ponieważ wspominany poeta z Korczyny jest moim krajanem, podobnie zresztą jak jeden z twórców książki – pan Tadeusz Łopatkiewicz.  Autor ten przekazał gościom wiele interesujących informacji na temat Korczyny i ziemi krośnieńskiej, zwłaszcza realiów życia tamtych stronach w czasach młodości Jana Zycha, a także pochodzeniu oraz rodzinie tego zapomnianego już niestety artysty. Autorzy książki zaprezentowali ponadto ryciny obrazujące drzewo genealogiczne poety, a także zdjęcia z archiwum rodzinnego poety.

Czytaj więcej...

Gentelmani poezji? Wyjść na prostą....

Tak zatytułowano ciekawe spotkanie autorskie, jakie miało miejsce w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Tarnowie, we czwartek 21 kwietnia, inaugurując tym samym obchodzone już po raz 15. Małopolskie Dni Książki „Książka i Róża”. W Galerii Niebieskiej MBP znany i ceniony tarnowski poeta i pedagog Zbigniew Mirosławski gościł dwóch młodych poetów: tarnowskiego liryka  Maksymiliana Tchonia i warszawskiego poetę Karola Samsela, którzy interesujący dyskurs o sztuce słowa przeplatali prezentacją wierszy ze swoich najnowszych tomików wierszy. Tego samego dnia, wcześniej, bo o godz. 13.30, w dziale dla dzieci i młodzieży przygotowano spotkanie z Ewą Chotomską,  scenarzystką programów telewizyjnych dla dzieci (Domowe Przedszkole, Budzik, Jedyneczka, Tik-Tak), reżyserką wideoklipów, sławną Ciotką Klotką z legendarnego Tik-Taka. Natomiast dwa dni później, niejako kontynuując  Małopolskie Dni Książki, w sobotę 23 kwietnia z okazji przypadającego tego dnia „Świtowego Dnia Książki” Księgarnia Dom Książki, Krakowska 25 w Tarnowie, przygotowała dla dzieci z KANON - JUNIOR, konkurs plastyczny pt. "BOHATER MOJEJ ULUBIONEJ KSIĄŻECZKI". Konkurs poprzedziło spotkanie z dziećmi, czytanie książeczek, rozmowy i opowiadanie o ulubionych bohaterach. Także tego samego dnia młodzież z VII LO zorganizowała przy pl. Sobieskiego uliczny happening pod prowokacyjnym transparentem - "CZYTAJ Z NAMI" , "UWOLNIJ KSIĄŻKĘ" . To tylko niektóre z okołoksiążkowych propozycji. Aliści, jako poecie „najbliższa ciału koszula”, stąd moja obecność na poetyckiej agapie w MBP. Szkoda, żem nie mógł być tam wyłącznie ale tyle się tego dnia działo w naszym galicyjskim miasteczku… .  

Czytaj więcej...