Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Wencel: Polska jest jak dąb

Na małej scenie tarnowskiego teatru 2 kwietnia o godzinie 11.00 miało miejsce niezwykłe spotkanie z poezją Wojciecha Wencla pt. „Epigonia albo Podziemne motyle". Wyjątkowość tego spotkania stygmatyzowała obecność samego autora, którego wiersze czytali znani aktorzy  teatru im. L. Solskiego Matylda Baczyńska i Ireneusz Pastuszak, zaś całość muzycznie oprawili Karolina Wrona (skrzypce) i Katarzyna Wrona (wiolonczela). To kolejna propozycja w ramach Salonu Poezji, współorganizowanego przez teatr i Miejską Bibliotekę Publiczną, której przedstawiciel Tadeusz Trytek prowadził spotkanie. Wojciech Wencel, rocznik 1972, ukończył polonistykę na Uniwersytecie Gdańskim. Zadebiutował w połowie lat dziewięćdziesiątych i od razu uznany został za jednego z najbardziej obiecujących polskich poetów. Doceniony przez krytykę m.in. Nagrodą Fundacji im. Józefa Mackiewicza, Nagrodą Fundacji im. Kazimiery Iłłakowiczówny, nominacją do Nagrody Nike w 1997 r. oraz Nagrodą Fundacji Kościelskich w 2000 roku, jako najmłodszy laureat w historii tej nagrody. W swej twórczości niemal od początku podjął udaną próbę reaktywowania klasycznego polskiego wiersza - w treści i formie nawiązując do tradycji romantycznej oraz do poetów z kręgu Skamandra. Według Wencla niecne siły niszczą dobrą, rdzenną polska kulturę.  „Polska stała się gnojowiskiem. Odświętne glancowanie butów to rozwiązanie krótkowzroczne. Trzeba zacząć wywozić gnój: postmodernizm, gender, propagandę homoseksualną, pogardę wobec własnej historii...”.

Czytaj więcej...

Melo-deklamacja wierszy poety Tchonia

Muzyka jest reminiscencją niebiańskiego błogosławieństwa.”
Autor: Platon

Poezja śpiewana i recytacja wierszy z podkładem muzycznym, którą, na wzór rapowania czyli melorecytacji, w celu rozbudzenia wyobraźni czytelnika, pozwoliłam sobie nazwać tutaj melo-deklamacją, dodaje liryce niezakłamanego uroku oraz mocy przekazu. Zjawisko to wykorzystuje się więc z powodzeniem w sztuce od niepamiętnych czasów. Natomiast fakt ten staje się z kolei tym samym potwierdzeniem przytoczonych przeze mnie we stępie do niniejszego artykułu sentencji starożytnego, ateńskiego filozofa.  Wymowa liryki owiana jest zawsze pewną dozą tajemniczości; a odpowiednio dobrana, nastrojowa muzyka, stanowiąca tło do pięknych słów, konstruuje mianowicie wokół nich i – równocześnie – wraz z nimi ciekawą aurę. Poszerza ponadto możliwość zwiększania ilości tworzonych i odbieranych interpretacji literackich dzieł, jak również grono zainteresowanych tymi, pełnymi ważnej wymowy utworami, osób. Sama poezja natomiast zdobywa w ten sposób szansę posiadania coraz większej liczby reinkarowanych w coraz to nowszym kontekście istnień. Podobnie zresztą jak dzieje się wtedy, kiedy znajdzie się ona w połączeniu z przekazem sztuki wizualnej; czego efekty podziwiać możemy na przykład w działalności artystycznej tarnowskiego poety i grafika – Maksymiliana Tchonia (Maracasa).

Czytaj więcej...

Kochajcie poetów!

Prawie niepostrzeżenie minął w naszym galicyjskim miasteczku kolejny Światowy Dzień Poezji – święto obchodzone corocznie 21 marca, ustanowione przez UNESCO jesienią 1999 roku. Główne uroczystości tego święta odbywają się w Paryżu. Celem tego dnia jest promocja czytania, pisania, publikowania i nauczania poezji na całym świecie. UNESCO zadeklarowało, że ten dzień ma "dać nowy impuls, aby docenić poezję oraz poprzeć krajowe, regionalne i międzynarodowe ruchy poetyckie". Wszak to właśnie poezja jest niekwestionowaną obserwatorką i komentatorką życia we wszystkich jego przejawach. I nadal otwartym pozostaje pytanie: czy tylko w jednym dniu w roku mamy kochać poetów i poezję? Na pewno nie, ale to miły zwyczaj, tym bardziej, że połączony z rozpoczęciem kalendarzowej wiosny. A poza tym, wszystko po staremu - tomiki poetyckie nadal ukazują się w małych, by nie rzec śladowych, nakładach, i jeszcze nie zdarzyło się, by były na liście bestsellerów przez wiele miesięcy. I mało kto pamięta,że wiersze będące mową wiązaną czyta się inaczej: Głośno - by wsłuchać się w słowo, usłyszeć rytm. Cicho, prześlizgując się oczami po słowach; wracając do niektórych fraz. Szybko jak osoba głodna, która łapczywie rzuca się na ukochaną strawę. Leniwie przemierzając rząd słów, zatrzymując się na pogawędkę z twórcą. W skupieniu przeżywając obrazy słowem malowane, dźwiękiem zaznaczone. Gromadnie, by wszyscy usłyszeli. Poezja może łączyć ludzi, a nawet skłaniać ich do działania. Kiedyś, bywało, że szła na barykady. Kiedyś była drugą twarzą duszy... Teraz co najwyżej ładnie kłamie... . 

Czytaj więcej...

Kobieta z turbodoładowaniem

I głową "robaczywą" od pomysłów, jak określał taki stan intelektualnego napięcia charyzmatyczny ojciec Jan Góra - twórca Lednicy i Jamnej. Mowa o Agnieszce Opolskiej - młodej pisarce, malarce, przedszkolance, żonie i matce, a ostatno także bizneswoman. Obywatelce świata i Polski, gdzie się urodziła 14 stycznia 1982 roku w Ostrowcu Świętokrzyskim. Ma za sobą studia socjologiczne na UJ i graficzne na ASP w Krakowie. Już podczas studiów próbowała swoich sił w charakterze animatorki kultury. Przez ponad 12 lat związana z Tarnowem i regionem tarnowskim, gdzie włączała się w prace lokalnych instytucji i stowarzyszeń na rzecz dzieci i młodzieży. Jedną z nich był znany dziś w całej Polsce Teatr Nie Teraz, gdzie poznała swojego obecnego męża Alberta Opolskiego, który był tam cenionym aktorem. Po studiach zamieszkała w Lille, gdzie uczęszczała do Centre D’art Plastiques et Visuales oraz pracowała w domu dla bezdomnych Magdala. Obecnie wraz z rodziną przebywa w Wielkiej Brytanii, gdzie prowadzi własne przedszkole i pisze. Jej pierwsza debiutancka książka "Anna May" wygrała w 2015 r. IV edycję ogólnopolskiego konkursu "Literacki Debiut Roku", na który nadesłano ponad 300 prac, robiąc prawdziwą furorę na rynku wydawniczym. Zdobywając rzesze czytelników, zbierając świetne recenzje i odbywając liczne spotkania z czytelnikami, m.in. także w swoim Tarnowie. Niejako, w tzw. międzyczasie było malowanie obrazów do powieści "Anna May" i wiele innych ciekawych inicjatyw na facebooku, ale także  na blogu autorki. Jednak dopiero w 2017 roku autorka zaskoczyła nas naprawdę. Okazało się, że nie tylko wydała swoją drugą powieść pod tytułem "Róża", ale także założyła własne wydawnictwo! Jestem świeżo po lekturze "Róży" i zanim ośmielę się ją zrecenzować publikuję poniżej obszerny i wielce interesujący wywiad, jakiego autorka udzieliła w lutym jednemu z portali literackich.

Czytaj więcej...